Dodaj do ulubionych

glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źródła

21.02.05, 13:18
pzez tydzień choroby miałam czas zeby poczytać i akurat te atrakcje z mojej
listy występują w kilku miejscach:

Jaskiń glow worms znalazłam kilka - nie tylko w Waitomo. czy któraś inna
jaskinia jest równie fajna jak Waitamo?

wiem że "bąblujące błoto" jest w Rotorua, ale np takie fajne rzeczy jak
gorące źródła są nie tylko na hot Water beach na północnej wyspie ale też w
co najmniej 2 miejscach na południowej.

gdzie jechać żeby sobie obejrzeć ptaki kiwi? wiadomo że po buszu nocą biegać
nie będę szukając jeszcze jakiś ostatnich dziko żyjących - wiec szukam "kiwi
farm", tez jest kilka.

gdzie najlepiej się przejechać superszybką łodzią po płytkich rzekach? czy
faktycznie koniecznie w Queenstown czy jeszcze gdzies indziej warto - bo
oferują to w różnych miejscach?

no i Maorysi - gdzie się wybrać żeby obejrzeć ich tańce i zjeść hangi? tylko
Rotorua czy tez może gdzieś jeszcze? może coś mniej popularnego, mniej
masowego?

polećcie jeśli znacie odpoweidź. dzięki!
Obserwuj wątek
    • salmotrutta Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 21.02.05, 20:54
      Groty ze swiecacymi robaczkami sa takze w Te Anau, oraz w kilku innych miejscach
      na Poludniowej Wyspie. Jesli chcesz ogladac je bez "konkurencji" i za darmo dwie
      takie groty sa nieopodal Dunedin.

      Gorace zrodla na Pld Wyspie sa m in. w Hanmer Springs.

      Kiwi "na dziko" to glownie Stewart Island. W parkach znajdziesz je w Queenstown
      i w Orana Park i Willowbank w Christchurch.

      Jet boats to glownie Queenstown, pewnie dlatego ze tam sa najbardziej
      spektakularne, ale znalezc je mozna w roznych innych miejscach tyle ze na
      mniejsza skale.
      • kiwigirl Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 22.02.05, 11:25
        no własnie o to chodzi że są w różnych miejscach - ale czy faktycznie tam jest
        tak samo fajnie? czy np. glow worms koło Dunedin są tak samo imponujace jak w
        Waitomo? czy np. te jaskinie są mniejsze, mniej jest robaczków itp ? wiem ze to
        głupie pytania ale chcę zobaczyć jak najwięcej i jak najfajniej, tzn. czy
        faktycznie warto tam jechać czy wrażenia takie same czy też jednak
        lepiej "zaliczyć" je w Waitomo? czy możesz powiedzieć gdzie dokładnie są te
        groty?

        O Hammer Springs wiem, bo mój facet tam kiedyś pracował, ale twierdzi że to
        raczej baseny z wodą typu SPA a słyszałam o miejscach "naturalnych" - typu hot
        water beach - że sobie sama możesz wykopać grajdołek do którego naleci gorąca
        woda :-) gdizęś nad jakąś rzeką na połudnowej wyspie?

        co do Kiwi- byłas we wszystkich tych miejscach? my będziemy w CHCH dość długo i
        myśleliśmy żeby tam iść, ale chciałabym zobaczyć ich możliwie jak najwięcej
        kiwich i małe kiwuski itp. a nie 3 kiwi "na krzyż" w zoo...

        czyli na jet boats najlepiej jechać do Queenstown zeby najwięcej
        adrenaliny "skoczyło"? na bungee pewnie się jednak nie odważę, ale w Queenstown
        będziemy w drodze do Milford Sound więc czemu nie :-)

        dzięki i czekam na więcej :-))
        • peter2715626 Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 22.02.05, 20:16
          Hanmer Springs to rzeczywiscie baseny wybudowane przez czlowieka, ale
          doprowadzana jest do nich goraca woda, ktora wyplywa naturalnie z glebi ziemi,
          ma zapach siarkowodoru i unosi sie nad nia warstwa pary wodnej co wyglada
          rewelacyjnie wieczorem, szczegolnie w zimie, gdy wokol pelno sniegu. Te baseny
          maja nieregularny ksztalt, jest ich kilka i polaczone sa ze soba. Ponadto kazdy
          kolejny jest coraz nizej, wiec woda w nastepnym coraz chlodniejsza. Mozna sie
          przeczolgac z jednego do drugiego poprzez mikroskopijny wodospad. Wokol
          ponastawiano wielkie kamienie i piekne rosliny wspaniale podswietlone. Wyglada
          to naprawde bardzo ladnie, ale nienaturalnie. To przeciez sztuczna inscenizacja.

          Z kolei Hot Water Beach jest zjawiskiem calkowicie naturalnym istniejacym bez
          zadnej ingerencji czlowieka. Trzeba wczesniej sprawdzic przyplywy, bo goraca
          woda wydobywa sie spod piasku tylko przez 2 godziny przed i po odplywie. Te
          zrodla maja bardzo mala wydajnosc. Gdy sa zalane woda morska, to nawet nie
          sposob zgadnac w ktorym miejscu sie znajduja.

          Gdy nie sa zalane woda, to tlum ludzi bez watpliwosci wskaze gdzie nalezy
          zaczac kopac.

          Podobne zrodla goracej wody na plazy sa na zachodnim wybrzezu Waikato niedaleko
          Kawhia, ale gdy tam bylem to nawet nie moglem ich odnalezc.
          • kiwigirl Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 23.02.05, 14:55
            hej Peter, właśnie o to mi chodzi [patrz tym razem się zrozumieliśmy :-) ]
            w takich "robionych" basenach byliśmy w Alpach Włoskich (było bomba bo właśnie
            wszędzie leżał śnieg) i teraz szukam tych zupełnie naturalnych miejsc ze
            źródłami.

            dzięki za info o przypływach - bardzo cenna informacja! a o tej rzece na
            południowej wyspie moze słyszałeś?
            • luiza-w-ogrodzie Gorące źródla bez turystow kolo Rotorua 27.07.05, 03:19
              czesiek1 napisal 16.01.2005 : "To warto zanotowac nie znajdziesz tego ani w
              przewodniku ani tez w informacji turystycznej.Na drodze Rotorua - Taupo, przed
              miejscowoscia Waiotapu jest rzeka z goraca woda(termperatura w granicach 40
              stopni).Jak trafic? Gdy po prawej stronie bedziesz mial male jeziorko a po
              lewej gore z czerwonymi skalami skrec w lewo w boczna droge, nastepne 3 km i
              bedzie parking w lesie, droga przez las zaprowadzi cie na miejsce"

              To miejsce jest w przewodniku Lonely Planet (nie wiem, czy mozna dostac wersje
              w jezyku polskim) i nazywa sie Strumien Naftowy (Kerosene Creek). Jadac od
              Rotorua w strone Taupo (i Waiotapu) na 23 kilometrze miedzy jeziorkiem i skala
              opisana przez Czeska skreca sie w lewo w nieutwardzona droge (dla jadacych z
              Waiotapu do Rotorua - droga do Kerosene Creek jest po prawej, okolo 500 m po
              skrzyzowaniu z glowna droga wjazdowa do Waiotapu). Po przejechaniu chyba 1.5km
              ta boczna droga widac parking po prawej stronie. Goracy strumien plynie przez
              las, idac z parkingu wzdluz niego dobrze wydeptana sciezka dochodzi sie do
              malej poltorametrowej kaskady, wpadajacej do naturalnego basenu ok. 12 na 8
              metrow, wypelnionego grubym zwirem, z goracymi zrodlami bijacymi z dna (uwaga!
              mozna poparzyc stopy stojac zbyt dlugo w takim miejscu). W skale z boku basenu
              wykutych jest kilka schodkow. Kapiel w srodku buszu, bez turystow i przy
              swiecach to niezapomniane przezycie. Po deszczu woda moze byc chlodniejsza... i
              mniej smierdzaca nafta!

              Butchers Pool - pozbawione turystow kapielisko ze zrodlami geotermicznymi
              znajduje sie przy bocznej drodze miedzy Taupo i Rotorua (Broadlands Road, na
              wschod od State Highway i rownolegla do niej). Znalazlysmy Butchers Pool w
              przewodniku Lonely Planet. Jadac od Rotorua po Broadlands Road, 1.8 km na
              poludnie od Reporoa Village skreca sie w lewo na polna droge wysadzona wysokimi
              drzewami. Droga konczy sie po przejechaniu ok 1.5 km przy drewnianym basenie z
              goraca mineralna woda (niemal bez zapachu), z dnem wyscielonym grubym zwirem,
              spod ktorego babelkuje goraca woda. W wodzie sa drewniane lawy/schody, na
              ktorych mozna siedziec. Obok zbudowano toalete i przebieralnie, ale byly
              zanieczyszczone, wiec z nich nie korzystalysmy. Basen znajduje sie we
              wglebieniu miedzy pagorkami porosnietymi zielona trawa, dookola rosna
              europejskie drzewa - musi to byc piekne miejsce jesienia. Polecam - Butchers
              Pool i Kerosene Creek to byly najfajniejsze "gorace momenty" naszych wakacji.

              Kilka uzytecznych linkow:

              Gorace zrodla w NZ
              www.nzhotpools.co.nz
              Rotorua i okolice
              www.rotoruanz.com/backpack-rotorua-nz/free-stuff.asp
              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • czesiek1 Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 07.03.05, 01:39
      Odnosnie jaskin i robaczkow, to nic nie dorownuje Waitomo.
      Mialem okazje poczytac ksiazke o goracych zrodlach w NZ, bylo wymienionych 98
      miejsc. Ciekawe , tylko malo znane: Kawhia, na zachod od Hamiltonu, to miejsce
      jest ponoc bardzo podobne do Hot Water Beach, nastepne malo znane niedaleko
      Waitapu, jest tam mala rzeczka z basenem i trzymetrowym wodospadem.
      • luiza-w-ogrodzie Cave tubing w Waitomo rulez! 27.07.05, 03:08
        Wybralysmy sie z corka na splyw podziemna rzeka z firma Legendary Black Water
        Rafting Company (blackwaterrafting.co.nz). Dostepne dla osob powyzej 12 lat.
        Zadnych pontonow ani lodek - to jest cave tubing! Zalozylysmy dostarczona przez
        nich ocieplana bielizne, pianki (wetsuits), kaski, rekawice i gumowe buciki,
        potem napompowana detka do reki i hajda do wartkiego strumienia w srodku zimy,
        brr. Najpierw krotki trening w skokach i unoszeniu sie na wodzie oraz ogolne
        zasady BHP, potem przejscie (w mokrej piance) drozkami wzdluz rzeczki do
        szczeliny przez ktora wchodzi sie do jaskini Ruakuri. Po drodze przez jaskinie:
        skok z malego (2 m) wodospadu, waskie miejsca, gdzie prad szoruje podcinajac
        nogi, powolny splyw z wylaczonymi swiatlami ogladajac sklepienie usiane
        swiecacymi robaczkami - mozna zapomniec o klekotaniu zebow z zimna. Po powrocie
        goracy prysznic i goraca zupa i bylysmy jak nowe. Polecam lubiacym wode i bez
        klaustrofobii.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • kiwigirl Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 21.04.05, 16:22
      no i wróciłam... szkoda że tak szybko to minęło.
      postanowiłam popisac tu trochę nawet pod własnymi postai - dla nastepnych
      "odkrywaczy" szukających glow worms i innych atrakcji :-)

      a więc - zacznę od robaczków :-) do Waitomo nie dotarliśmy. jakoś nam tak wyszło
      ze nie zdążyliśmy obejrzeć wyspy północnej!

      Miejsca gdzie glow worms można oglądać za friko są co chwila wzdłuż West Coast
      na wyspie poludiowej. często nie w grotach a w lasach i wąwozach tuż przy
      drodze. Stoja przy szosie tablice, trzeba się zatrzymać i tyle :-) A! oczywiscie
      wejść można cały dzień ale widac je tylko po ciemku. Jest dobrze oznaczone takie
      miejsce przy samym zjeździe do Hokitika, jest jaskinia we Franz Joseph. o
      szczegóły można pytać w hostelu o (przypadek? :-) ) wdzięcznej nazwie glow worms
      hostel :-)
      my w końcu zupełnie przypadkiemoglądaliśmy glow worms w trakcie wieczoru
      Maoryskiego z Hangi w Rotorua, byliśmy na pokazie w Mitai. oni mają kawałek
      swojego lasu tropikalnego i swoje robaczki, ktore sobie można iść pooglądać po
      występach :-)

      Bąblując błota zdecydowanie w Wai-o-tapu, nie są złe i w samej Rotorua. Za to
      gorące źródła są oczywiście i na wyspie południowej, poza tymi w Hanmer które są
      "zurbanizowane" mozna się pochlapać we własnoręcznie wykopanych wzdłuż rzeki
      płynącej przy drodze przez Lewis pass. wystarczy zjechać z drogi na "parking" i
      podejść do rzeki. beda tam już gotowe zrobione przez innych baseniki otoczone
      kamieniami w których woda ma ok 40C bo tryska z gorących (siarkowch) źródeł, a
      obok płynie lodowata rzeka! uwaga na sand flies!!!!
      Ponadto większość kempingów w okolicach Rotorua (az do Taupo) ma albo bajorka z
      wodą z gorących źródeł albo - jak ten na którym my byliśmy (Rainbow Spriongs czy
      jakoś tak)- rzekę z gorącą wodą :-)

      Kiwi najlepiej oglądać w Kiwi encounter na obrzeżach Rotorua. Sa tam prawdziwe
      kiwi, nie w klatkach tylko na wybiegu, więc nie dzieli nas od nich szklana
      ściana. jest tam prowadzony program ochrony kiwich, zbierają jajka z całej NZ i
      można oglądać proces ich chodowli, wyłażenia ze skorupek itp, dobrze pojechać
      najpóxniej do końca lutego - bo wtedy sa małe kiwi. Jak my byliśmy to się
      jeszcze wykluwały 2 ostatnie jajka, natomiast maluchy już niestety opuściły to
      miejsce. Ważne jest ze cała kasa za bilet idzie na program ochrony Kiwi. my
      osobiście woleliśmy zobaczyć to co widzieliśmy (świetni przewodnicy!) i do tego
      "opmóc kiwim", niż jedynie obejrzeć smutne kiwi przez szybkę (jak to ma miejsce
      w Wakarewarewa).

      co dalej...? A ! szybkie łodzie! zdecydowaliśmy sie na shootover jet na rzece w
      Queenstown. Mimo ze droższe (a krótsze) niż np. żółte łodzie na jeziorze, czy
      tez łodzie w innych ejonach NZ, to warto było. jedzie sie na prawdę szybkimi
      łodziemi, pomiędzy skałami, "zalicza" po kika 360stopni obrotów! te inne to albo
      są większe łodzie i nie pływają po płytkiej wodzie, albo pływają po rzekach ale
      na otwartej przestrzeni a nie wśród skał - co wiadomo, zmniejsza wrażenia, i
      adrenalina już nie ta :-) mój facet kiedys był na łodziach w okolicy Hanmer i
      mówił już po tych w Queenstown, że nie do porównania!

      no i ostatnie - pokazy Maorysów. Dotarliśmy do Rotorua, bo sie uparłam ze tam i
      nigdzie indziej, choć robią to i w Chch. dostaliśmy do wyboru 4 różne pokazy.
      jeden - sporo tańszy od innych odrzucilismy na wstępie bo się odbywał w hotelu
      (no comments). zapytałam panią w informacji ktore będą bardizej "tradycyjne" niz
      nowoczesne i to był strzał w dziesiątkę! ten oncert w Wakarewarewa jest jednym z
      nowoczesniejszych. wszystko odbywa sie w domu spotkań, niestety nie ma
      tradycyjnych strojów tylko takei pod turystów itp. My trafiliśmy do MITAE - i
      było super!!! wszystko jest na terenie należących do Maoryskiej rodziny, jest
      tam cała wioska z drewna, palą się ogniska itp - nastrój dużo fajniejszy niż w
      Waka... poza tym - samo przedstawienie bez porównania! wszyscy Maorysi ubrani w
      tradycyjne stroje, a więc panowie praktycznei nago - tylko z futerkiem
      zakrywającym "klejnoty", za to cali w tradycyjnych tatuażach (i na twarzy i na
      ciele). bardzo ciekawie tłumaczyli nam te tatuaze, skąd się biorą co znaczą itp.
      śpiewali pieknie, pokazywali tańce ale tez prezentowali różne techniki walki itp.
      Natomiast w Waka byliśmy nastepnego dnia obejrzeć rezerwat źródeł, domy i
      warsztaty, i przy okazji załapaliśmy sie na południowy koncert. Niestety - bez
      porównania. ani stroje nie takie (wszyscy w spódniczkach o których zresztą
      przewodnik mówił ze sa "dla turystów" a nie tradycyjne) bez tatuaży na twarzach,
      ze nie powiem o innych częściach ciała :-) piosenki mniej porywająco im wyszły,
      gubili patyki w "zabawie z patykami" - a to robi wrażenie jak jest dobrze
      zrobione. no i najważniejsze - w Mitai był chłopak - młody Maori, który
      przewodził im wszystkim w "pokazywaiu języka". to co on wyprawiał było
      niesamowite! takiej mimiki i elastycznej twarzy nie ma nawet Jim Carrey!!! po
      prostu trzeba zobaczyć samemu!!!

      oj, az mi tęskno się zrobiło... chce wracać!!!

      A Hangi było bardzo dobre!!! :-)



        • kiwigirl Re: glow worms, kiwi, szybkie łodzie i gorące źró 25.04.05, 13:28
          hej Paiha!
          no, emocje - co ciekawe - powracają teraz. juz chwilke po powrocie. I to tak
          dziwnie. Bo wszyscy chcą ogladać nasze fotki ("tylko" 1500 ) i filmy video
          ("tylko" 6 godz) a my jakoś nie mamy ochoty tego "męczyć", po raz kolejny i
          kolejny. jakieś mamy takie dziwne wrażenie ze to co nagrane i obfotografowane to
          nie jest takie jak bylo na prawdę. mimo ze sprzęt extra, to jednak nie te
          kolory, no i nie oddaje tego nastroju jaki tam był.

          obiecaliśmy wszystkim przygotować najlepsze foty do przeglądania i z tych 6 godz
          filmu zrobić jeden, bez dłużyzn i powtórek, ale jakoś nie możemy sie zebrać. Po
          każdych innych wakacjach zawsze sie rwałam do tego, czekałam na zdjęcia,
          wybierałam albumy... a teraz jakoś tak... moze to głupio zabrzmi ale... mam to "
          w sobie" i chyba jeszcze wewnątrz wszystko nadal przeżywam i to co na filmach i
          fotkach nie dorasta do tego co faktycznie widziałam.

          do tego od tygodnia się tutaj w Polsce rozglądam na około i mi jakoś dziwnie.
          zauważam rzeczy których dotąd nie widziałam, jakoś dziwnie sie czuję. Myśle jak
          tam było ładnie i coraz bardziej chyba tęsknie. hmmm... chyba łatwiej mi teraz
          przychodzi myśl żeby sie tam przeprowadzić.

          jest co opowiadać, ale chyba jeszcze nie teraz. musze to sobie "przeżuć" i wtedy
          pewnie znów wejde "aktywnie" na forum opowiadać co i jak i gdzie. Na razie mój
          facet wynalazł ogłoszenie ze szukają pary do prowadzenia hostelu w Kaikoura i mi
          to teraz chodzi po głowie... (a to jest miejsce w którym jak zobaczyłam te
          ośneiżone góry wyrastające z morza na którego powierzchni odbijało sie słońce i
          niebieściutkie niebo to wpadłam w taki zachwyt ze powiedziałam ze tu bym mogła
          mieszkać...)

          oj ja chyba na prawdę chce wracać!!! jakbym trafiła w totka to wiem gdzie bym
          najpierw pobiegła... po bilet do NZ !!!
      • luiza-w-ogrodzie Wystep Maorysow w Mitai 27.07.05, 03:30
        Wystep Maorysow w Mitai bardzo sie nam podobal - i wystep, i to ze w czasie
        kolacji (przygotowanej glownie w piecu ziemnym) mozna bylo porozmawiac z
        wystepujacymi (do kolacji przebranymi w czarne spodnie i koszulki,
        niestety ;oD). Jak wszyscy Maorysi, byli otwarci, weseli, i rozmowni. Mam
        nadzieje ze w przyszlym zyciu bede Maoryska ;oD

        Wystep byl ekstra a jednoczesnie sprawiajacy wrazenie naturalnego, a
        nie "tasmowki" dla turystow - tak, jak to opisywala kiwigirl. Najbardziej mi
        sie podobaly niesamowite kobiece glosy i "szaman", ktory ciekawie opowiadal,
        tlumaczyl piosenki i demonstrowal tatuaze. A takiej dawki meskiej nagosci moja
        corka jeszcze w zyciu nie widziala (oczy miala jak spodki ;oD). Po wystepie i
        kolacji obejrzelismy ciekawe rosliny i robaczki w lesie nalezacym do wioski
        Mitai oraz okolony robaczkami naturalny basen, w ktorym byly zrodla strumienia
        z leniwie poruszajacymi sie z nim pstragami.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • luiza-w-ogrodzie Bardzo dziekuje za informacje! 27.07.05, 03:03
      Spedzilam z corka drugi tydzien lipca (czyli srodek zimy) na polnocnej wyspie
      NZ i odwiedzilam wiele miejsc rekomendowanych na tym forum, a szczegolnie na
      tym watku, wiec tu sie dopisuje (dzieki, kiwigirl!). Bylam w Waitomo, na
      nartach we Whakapapa, nurzalam sie w goracych zrodlach w okolicy Ruapehu i
      widzialam wystep Maorysow w Mitai. Szczegoly ponizej - moze sie komus przydadza

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • peter2715626 Re: Bardzo dziekuje za informacje! 27.07.05, 04:58
        A jakie byly warunki narciarskie w Whakapapa?
        Wybieramy sie tam na tydzien i stale czekamy na lepsza pogode i wiecej sniegu.
        Ile dni tam bylyscie i ile dni naprawde dalo sie jezdzic?


        Te gorace zrodla to pewnie Tokaanu? Szczerze mowiac nic specjalnego, moim
        zdaniem. Przydalby sie gruntowny remont. Chociaz pluskanie sie goracej wodzie
        wieczorem w srodku zimy pod golym niebem to rzeczywiscie niezwykle przezycie.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Bardzo dziekuje za informacje! 27.07.05, 10:25
          peter2715626 napisał:

          > A jakie byly warunki narciarskie w Whakapapa?
          > Wybieramy sie tam na tydzien i stale czekamy na lepsza pogode i wiecej sniegu.
          > Ile dni tam bylyscie i ile dni naprawde dalo sie jezdzic?

          Planowalysmy 4 dni, jezdzilysmy 3, bo w czwarty dzien padal deszcz na wysokosci
          tras dla poczatkujacych - wyzej padal snieg. Pole w Turoa jest chyba wyzej niz
          Whakapapa. We Whakapapa bylo 70 cm w Happy Valley i kolo metra na
          zaawansowanych trasach. Po najnowsza informacje zajrzyj na liczne Webcams. Dla
          podsumowania dumnie oswiadczam ze nauczylam sie jezdzic na nartach co moge
          udowodnic pokazujac liczne siniaki ;oD

          > Te gorace zrodla to pewnie Tokaanu? Szczerze mowiac nic specjalnego, moim
          > zdaniem. Przydalby sie gruntowny remont. Chociaz pluskanie sie goracej wodzie
          > wieczorem w srodku zimy pod golym niebem to rzeczywiscie niezwykle przezycie.

          Tokaanu? Gdzie ja wspomnialam Tokaanu? Zadnych zorganizowanych kapielisk pod
          dachem nie uzywalam, moze nie wiesz, ale dodaja do nich wszystkich chlor - od
          Tokaanu po Polinesian Baths. Goraca woda pod golym niebem to zaden wyczyn -
          przynajmniej dla mnie, bo z corka plywamy cala zime w odkrytym basenie (woda o
          temperaturze 21-24 stopni). Bylo pieknie - zaluje, ze w poblizu Sydney nie ma
          takich miejsc...

          Pozdrawiam zza Morza Tasmana
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • kiwigirl Re: Bardzo dziekuje za informacje! 27.07.05, 12:58
        hej, ciesze się ze wam sie podobało i ze przydały sie i moje skromne rady.
        Dzięuje za maila, miło było go zobaczyć pewnego dnia w skrzynce i przkonac sie
        ze wam tam jest tak fajnie :-)))

        Super ze wybrałyscie właśnie Mitai a nie inny show. Faktycznie - gołe pupcie
        Maorysów były jedną z atrakcji tego występu - zdjęcia do tej pory krążą po
        pulpitach moich koleżanek. Nie pomyslałam jednak że dla twojej córki mogą być
        zbytnią atrakcją :-)

        oj chetnie bym wróciła do Nowej. tutaj siedze w biurze i lato mija mi za oknem,
        a nawet nie mam urlopu zeby po sezonie pojechac gdzie choć na chwilkę :-((

        Luiza a czy ty w Sydney jesteś na stałe czy chwilowo?
        • luiza-w-ogrodzie Re: Bardzo dziekuje za informacje! 28.07.05, 01:46
          kiwigirl napisała:
          > Luiza a czy ty w Sydney jesteś na stałe czy chwilowo?

          Na stale - przyjechalam w 1992 na wize "skilled independent". Od tego czasu
          objezdzam przerozne piekne miejsca w Australii i okolicy (mam na mysli
          NZ ;oD). Dla kogos, kto lubi piekno natury Australia to wymarzone miejsce.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              • peter2715626 Re: Gdzie za goraco? W Tokaanu? 28.07.05, 22:10
                W Australii. Piszesz, ze Australia to wymarzone miejsce do podziwiania
                przyrody, wiec odpowiadam skrotowo, ze zgadzam sie, ale jest tam za goraco.
                Przynajmniej dla mnie. Nie znosze upalow. Codziennie wieczorem ogladam raport
                pogodowy i przygladam sie rowniez sytuacji po drugiej stronie Tasmana i widze,
                ze tylko w zimie bym tam wytrzymal.
                • luiza-w-ogrodzie Gdzie za goraco? W Australii? 29.07.05, 03:53
                  peter2715626 napisał:

                  > W Australii. Piszesz, ze Australia to wymarzone miejsce do podziwiania
                  > przyrody, wiec odpowiadam skrotowo, ze zgadzam sie, ale jest tam za goraco.
                  > Przynajmniej dla mnie. Nie znosze upalow. Codziennie wieczorem ogladam raport
                  > pogodowy i przygladam sie rowniez sytuacji po drugiej stronie Tasmana i
                  widze, ze tylko w zimie bym tam wytrzymal.

                  Wiesz Peter, nie mozna Australii w calosci opisac jako "za goraco".
                  Upaly tez sa rozne - na pustyni, gdzie jest sucho, spokojnie sie poruszasz przy
                  40 stopniach, w tropikach i na wschodnim wybrzezu, gdzie jest duza wilgotnosc
                  powietrza wysiadasz przy 30 stopniach. Poza tym jest Tasmania, ktora ma klimat
                  bliski srodziemnomorskiemu (ale z duza roznica opadow - zachodnie wybrzeze ma 4
                  razy tyle opadow co wschodnie). Sa Gory Sniezne i poludniowa czesc Australii,
                  omywana zimnym, antarktycznym pradem, gdzie osiedlilo sie duzo emigrantow z
                  Europy (szczegolnie Niemcow, Polakow, Ukraincow i Wlochow). Zachodnie wybrzeze,
                  chlodniejsze od wschodniego.

                  Jako turysta musisz pomyslec kiedy powinienes pojechac w wybrane miejsce. Zima
                  jezdzi sie na narty, na rafe i w tropiki (pora sucha). Wiosna jest piekna na
                  pustyni, jesien na poludniu i w Gorach Blekitnych. Lato spedza sie nad oceanem,
                  rzekami albo na Tasmanii.

                  Tez nie cierpie upalow, ale podoba mi sie ze wiekszosc roku spedzam bez kurtki,
                  a czapke nosze tylko na nartach ;oD Od prawie trzynastu lat mieszkam w Sydney,
                  ok. 14 km w linii prostej od oceanu. Zima zdarzaja sie przygruntowe przymrozki
                  (tydzien-dwa z lipcu), latem jest goraco i wilgotno glownie w lutym (slynne
                  heatwaves). Teraz jest pozna zima, w ogrodach kwitna kamelie i magnolie, a ja
                  szykuje sie do sierpniowych wypraw w busz zeby fotografowac kwiaty.

                  Pozdrawiam przez morze
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                  .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • luiza-w-ogrodzie UWAGA! Ameby z goracych zrodlach 17.08.05, 06:13
      Skutkiem ubocznym kapieli w "dzikich" goracych zrodlach z zatartymi tablicami
      ostrzegajacymi przed niezanurzaniem twarzy moja corka zlapala ameboze. Nie bylo
      to grozne, ale bardzo nieprzyjemne. Nieszczesliwym trafem w pierwszym miejscu,
      gdziesmy sie kapaly tablica byla stara, zardzewiala i na uboczu, wiec
      zobaczylysmy ostrzegawczy napis dopiero po wyjsciu z wody (obie zanurzalysmy
      twarze). Potem juz kapalysmy sie tylko "po szyje".

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • kiwigirl Re: UWAGA! Ameby z goracych zrodlach 17.08.05, 10:59
        Oj Luiza, to okropne! mam nadzieje ze twoja córa szybko z tego wyjdzie!

        My nigdzie nie widzieliśmy tablic ostrzegajacych... Fakt, nie zanurzalimy się
        tak jak wy. dzikie gorące źródła potraktowaliśmy raczej jako atrakcję i do
        "pomoczenia nóg i rąk" nie kapaliśmy sie w nich (zaczynam być wdzięczna meszkom,
        któych normalnie nienawidzę, a które z dzikich źródeł nas pogoniły).

        czy amebozę można złapać tylko przez twarz? czy zanuzanie "reszty" jest bezpieczne?
        • luiza-w-ogrodzie Re: UWAGA! Ameby z goracych zrodlach 18.08.05, 03:50
          Mozna sie zarazic tymi pierwotniakami tylko przez zanurzanie twarzy (dostaja
          sie przez nos lub usta) albo picie wody. Objawy: brak apetytu, silne bole
          zoladka i regularne wymioty miedzy 2 a 6 rano. Leczy sie bardzo prosto, poprawa
          byla widoczna po dniu brania tabletek.

          Szczegoly czym jeszcze mozna sie zarazic w wodzie pod:
          watershed.net.nz/living_waters.htm (patrz pod WATERBORNE PATHOGENS)

          Mnie to nie odstrasza - nastepnym razem w NZ bede sie znowu taplac gdzie
          popadnie!
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka