Dodaj do ulubionych

Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj.

11.04.06, 23:56
www.doingbusines.org
No powiem ze nie jestem tym zaskoczona ale bardzo milo ze NZ pobila na leb i
szyje wszystkie kraje i w sondarzu Banku Swiatowego i zostala uznana za
najlepszy kraj do robienia biznesu.:)
Obserwuj wątek
    • cashoob Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 12.04.06, 08:54
      o ja nie wiem jak ten biznes sie ma dla banku swiatowego ale dla mnie to nie
      calkiem rewelacyjnie, bez komornika to z indianca kasy nie wyrwe nie wspomne o
      chincyku. pozatym biznes sie tu toczy w enklawach i kolach zamknietych i nie
      dopuszcza z zewnatrz ludzi. jesli nie jestes w lobby to i biznesa nie da zrobic.
      a dairy to mi sie nie chce prowadzic. moze w zywnosciufce i farmowaniu to sie ma
      inaczej ale w moim fachu to trudnosci sa nieprzecietne, programowanie, budowanie
      serverow, czy uslugi internetowe to nie jest najlepszy teren do biznesowania.
      szybciej kase robie na elektronice jak w informatyce. zreszta amerykance
      opanowali wiekszosc dziedzin zycia w tym kraju tak wiec co sie dziwic ze biduje
      jak TYCO INC zabija wszystko co sie rusza. ale na farmy tez czas przyjdzie bo
      chiny tez rynek wykoncza. Bank swiatowy sie troche pomylil i napisac powienien
      tak: NZ to najlepszy kraj do robienia biznesu jesli jestes spoza NZ, i masz
      kapuche. (a wogule to pewnie znowu jest jakis podpuch Heleny Kalrkuwny zeby nz
      Nz uwage zwrucic). - i to tez chyba nie jest prawda bo jakos nie widze logiki w
      tym ze to najlepszy kraj do biznesu jak wszystkie mniejsze biznesy zdychajom a
      wieksze sie z tad wynoszom. ??? jakis komentarz od kogos ???
      • beatrix10 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 12.04.06, 11:48
        Moze tak jest w Auckland zapewniam ze w mniejszych miastach znajdziesz duzo
        pomocy i uprzejmosci od innych.Ale tak to juz jest na calym swiecie.Nie wiem
        jaka jest sytuacja jesli chodzi o twoj fach ale informatycy to chyba raczej
        maja wiecej mozliwosci w wiekszych krajach z wieksza populacja.Kariera i
        robienie kariery to tak cos na model drabiny ,dojdziesz do polowy w tym kraju a
        potem musisz juz szukac szczescia gdzie indziej.Ale to nie znaczy ze kraj nie
        jest przyjazny robieniu biznesu wrecz przeciwnie( biurokracja sprowadzona do
        minimum i prosty system i szybki i skuteczny)Chyba o to chodzi w tym
        raporcie.Pozdrowiena.
          • poledownunder Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 12.04.06, 23:01
            Troche mnie dziwi, ze NZ tak dobrze wypadla w tym raporcie, bo duzo sie slyszy
            o bardzo wysokich "compliance costs" i przepisach prawnych, ktore zabijaja
            mniejsze i wieksze firmy, jak chocby nieslawny Holidays Act, na mocy ktorego
            trzeba pracownikom placic 1.5 raza i dac extra dzien wolnego, jezeli pracuja w
            dzien swiateczny. Restauracje jakos radza sobie z tym problemem dodajac 15% do
            rachunku, ale np. male sklepiki, ktore nie moga na jeden dzien podniesc cen,
            mocno to wali po kieszeni. To tylko jeden przyklad. Wiele jest tez przepisow
            bezsensownych. Jak kolezanka otwierala kawiarnie, taka maciupka, musiala
            zainstalowac na 50m kw 5 umywalek, tak ze w jednym miejscu mozna jedna reke myc
            w jednej umywalce, druga w innej nie ruszajac sie z miejsca, bo umywalka musi
            byc i kolo blatu i kolo kuchenki i kolo lodowki...nie wazne, ze wszystko to
            stoi na bardzo malej przestrzeni. Nie wspomne juz o bataliach, ktore
            przedsiebiorcy tocza z glowami rodow maoryskich, bo zwykle okazuje sie ze
            jakiemus bozkowi nadepneli na piete. No i te zwiazki zawodowe, ale o tym ktos
            inny ma pisac.
            • beatrix10 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 12.04.06, 23:34
              Pewnie ze wszedze sa przepisy i durne ustawy ,ale wyglada na to ze w innych
              krajach jest ich wiecej i jeszcze glupszych(patrz np.Polska).Nie wiem co ma na
              celu ten Holiday act pewnie chodzi tu o pracownika i jego dobro i jakis
              dodatkowy bonus gdy trzeba pracowac w swieta.Ja chyba sie z tym zgadzam.Male
              sklepiki sa zazwyczaj zamkniete i tak , albo sa prowadzone przez wlasciciela
              wiec jest ok.Prawie zawsze znajdzie sie mozliwosc obejscia roznych
              trudnosci.Jak mowisz ,restauracje dorzucily 15% do rachunkow,sadownicy maja
              kontraktorow na takie problemy.Trzeba rozwazyc za i przeciw i co sie danemu
              biznesowi lepiej oplaca.Wiesz ja sobie tak zawsze wszystko porownuje z Polska i
              jakos mi tutaj na plus wychodzi i to duzy.Pozdrowienia.
              • balladyna666 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 13.04.06, 00:08
                No wiesz zalezy co sie mialo w Polsce w momencie opuszczenia i jak jest teraz.
                Ja na razie nie wracam i sie na to nie zapowiada, ale pewne rzeczy mialam lepsze
                w Polsce. Mialam np wyremontowane miszkanko z ogrodkiem :) Wszystko ma plusy i
                minusy. Czesc moich znajomych wyjechala z Polski, czesc zostala - czesc z tych
                co zostala chwali sobie a czesc narzeka, ale wyjechac mimo wszystko nie chce.
                Moja mama bardzo chciala swego czasu wyjechac do NZ na stale jak ojciec tlyko
                przejdzie na emeryture. Dopiero jak tu byla zdala sobie sprawe ze jej w Polsce
                lepiej. Juz nawet nie chodzi o wiek czy angielski. W Polsce ma wlasne
                mieszkanie,d zialke z ogrodkiem i emeryture wyzsza od wyplaty.
                inni nasi znajomi wrocili do Polski bo stweirdzili ze poziom zycia maja ten sam
                wiec im sie nie oplaca tu zyc. No i chyba wracamy tu do malkontenctwa bo w
                Polsce ludzie narzekaja ale czy jest az tak zle? NIe sadze. Inaczej by
                wyjechali. Sa idiotyczne przepisy ale sa tez bardzo mile, jak np wszelkiej masci
                odpisy od podatkow.
                Ktos mi kiedys napisal ze zapomnialam chyba jaki syf i smrod i bieda byly w
                Polsce. Owszem zauwazalo sie to ale nalezy dodac ze nie bylo syfu i smrodu an
                glownych ulicach i w centrum. Az takeigo probelmu sprejarzy nie bylo tez. Swego
                czasuw Gdansku jakies gnojki obamlowali kamieniczki. Policja ich dorwala i nie
                bylo zmiluj sie. Nie wiem czy ktos zauwazyl ale na zabytkowych budynkach na
                parapetach sa kolce. Po to zeby golebie nie siadaly i nie sraly na elewacje.
                Polska zdaje soebi sprawe ze ma wielki potencjal w turystyce i dba o wizerunek.
                Nadal sa problemy z finansowaniem ale przy tej ilosci zabytkow kultury troche
                ciezko dbac o to wszystko, mimo podatkow, datkow i sponsorow. Pod tym wzgeledem
                NZ "kuleje" bo jest mlodym krajem i nie ma zamkow i takich tam. Przyroda
                utrzymywana jest m.in z rates i jakos to idzie.
                No ale to sa dlugie i obszerne dyskusje, ktorych wynik zalezy od kazdego z nas,
                o kazdy mial inny powod wyjazdu. Dalam tu gdzies kiedys artykul o tym jak
                poszukiwane sa zwiazki malzenskie z Polakami. I to nie tylko z powodu paszpotu
                UE, dla pewnych ludzi Polska bedzie mekka. Bo zawsze moze byc gorzej :)
                Mam znajoma z Jugoslawii. Obecnie mieszka w Auckland, mieszkala juz w Szwajcarii
                iw innych krajach. Powiedzial mi pewna madra rzecz: "Chce umrzec we wlasnym
                kraju ale nie teraz, jezdze z miejsca na miejsce bo chce zaznac zycia, w swoim
                kraju zyc nie moge a chcialabym. Jakie to tobie daje prawo do narzekania na
                wlasny kraj? W moim obrocil sie sasiad na sasiada. A ty narzekasz na
                przepisy????? " Daje to chwile pokory, zwlaszcza ze poczytalam troche ksiazek o
                historii... No i zal mi jej bo teskni okropnie ale zdaje sobie sprawe ze wroci
                nie moze. W sumie narzekac nie powinnismy. Ja bede od czasu do czasu :) Bo nie o
                taki swiat nasi dziadkowie walczyli :)
                :)
            • balladyna666 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 12.04.06, 23:49
              hihi. obudzilam sie (ziewu ziewu ;) )
              Ok unions :) Temat dlugi i szeroki. W mojej obecnej pracy kilka osob nalezy do
              unions. Wiec coz sie dzieje - otoz raz na miesiac jest takie 1-2godzinnen
              zebranie na ktorym musza byc obecni czlonkowie unions. Tak wiec nalezy odciac
              ten czas od pracy wykonywanej ale nadal im za ten czas zaplacic. W zeszlym
              tygodniu zebranie bylo 8ogodzinne czyli 2 ludzi nie pracowalo ale nalezalo im
              zaplacic za te 8 h.
              Aha, jakby ktos nie wiedzial - pracuje w hotelu jako supervisor w housekeepingu
              - prosze wybaczyc angielskie terminy ale nie znam polskich odpowiednikow. Tak
              wiec jesli dzien jest naprawde zawalony takie "oddawanie" czasu jest conajmniej
              upierdliwe. Dla mnie zreszta jest to ciutek nielogiczne placic za ten czas ale
              nic zrobic nie mozna bo unions to wywalczyly.
              Ok idac dalej. Niedlugo beda przeprowadzane negocjacje. Odbywa sie to tak ze
              traci sie caly dzien - unions wychodza z absurdalnymi zadaniami a w pomiedzy
              wcisniete sa te na ktorych im zalezy. Idzie to mniej wiecej tak:
              Unions: Podwyzcie stawke godzinowa.
              Hotel: Wtedy zniesiemy ulgi na parking (3 dolary na dzien obecnie) i na jedzenie
              (lunch kosztuje 1.80)
              Unions: Zadamy abyscie zatrudnili kogos do pakowania wozkow po pracy
              Hotel (ze smiechem): Zadamy aby nasi pracownicy nie niszczyli i nie gubili
              sprzetu: odkurzaczy i takich tam.
              Ok, koniec koncow wychodzi na to ze daje sie podwyzke maluska na stawke
              godzinowa. Hotel w tej chwili walczy aby zdjac jedna z podwyzek rocznych, bo sa
              2. Jedna jest rocznica pracy a druga tzw podwyzka inflacyjna. Tego unions nie
              poruszaja bo patrza tylko jak najwiecej wychapac.
              Co sie lapie pod unions? Oczywicie zwalnianie i dawanie warnings. Ile razy juz
              bylo ze ktos nawet nie zadzwonil ze nie przyjdzie i mial wpisane "no show" -
              reprezentant unions przylatywal ze niby czemu nie zostalo zaplacone sick leave.
              Ludzie w hotelach notorycznie nie zjawiaja sie do pracy. I to jest ok, unions
              walcza o to by mieli placone lub nie byli zowlnieni. Jest okreslony czas przez
              jaki pracownik moze nie zjawiac sie bez podania powodu zanim sie go zwolni. Tak
              wiec pracodawca nie moze zatrudnic kogos na jego miejsce. Bo nie wiadomo. KAzdy
              warning musi byc najpierw przedstawiony w HR a potem oglada go union. Nawet
              jesli jest to faktycznie solidny warning.
              Zwolnienia dysyplinarne sa uwielbiane przez unions i prawnikow zajmujacych sie
              prawem pracy. Niejednokrotnie placone sa wysokie ugody aby tylko pozbyc sie
              klopotliwego pracownika, bo i tak wyjdzie na koniec placenie pelnego
              odzskodowania. Mimo ze pracownik grzebal babcie juz 5 razy i powiadamial o tym
              fakcie dopiero po 5 dniach.
              Odnosnie swiat. Akurat z tym sie zgadzam aby placic. Sama pracuje na grafiku i
              sadze ze mam prawo dostac cos za to. Ci ktorzy pracuja pon-pk i maja wolne dni
              swiateczne maja przeciez normalnie placone za dzien swiateczny w ktory przeciez
              nie pracuja. Tak wiec dostaje day in lieu i poltorej stawki. I uwazam to za fair
              jako ze ja faktycznie w ten dzien pracuje. Jak zaczelam pracowac to za dzien
              swiateczny dawali tylko day in lieu nie placili poltora raza.
              Male sklepiki i biznesy ktore nie moga podniesc cen moga sobie policzyc co im
              sie bardziej oplaca - prowadzic biznes w ten dzien czy dac wolne. Hotele,
              restauracje i inne kafejki operuja niestety 24/7/365 i nie moga sobie zamknac
              biznesu akurat na swieta. Co bylo robione w mojej poprzedniej pracy? Redukcja
              kosztow w swieta odbywala sie tak ze pracowala minimalna liczba osob czyli np 6
              i pracowala w parach. Mnie to akurat jednego razu mocno zabolalo bo pani ktora
              miala byc ze mna w parze nie sprawdzila grafika i myslala ze ma wolne. Myslala
              tez ze ktos do niej zadzwoni i powiadomi, co akurat jest obowiazkiem pracownika
              sprawdzic. Tak wiec ja pracowalam za dwie osoby. Zdarza sie. Ale jak widac mozna
              obnizyc koszt :) Tam akurat bylo to doprowadzone az do paranoji ale coz robic.
              Unions sa potrzebne ale dano im za duzo. I tu jest pies pogrzebany. I pod tym
              wzgeldem NZ nie jest dobrym krajem do robienia biznesu bo sie wiecej czlwoiek
              nawojuje z unions jak to warte. Unions nie patrza co dalas juz pracownikom, oni
              patrza co by mozna bylo dac wiecej. Niestety jest to istota biznesu ze musi byc
              dochodowy a nie charytatywny. Na obecna firme nie moge narzekac. Ale mimo ze
              daje wiele mozliwosci pracownikom i tak ludzie narzekaja i lataja do unions. Z
              czego to wynika? Nie pracowali w wielu hotealch lub jest to ich pierwsza praca.
              Lub po prostu zawsze chca chapnac wiecej. Niestety to co firma jest w stanie dac
              tez ma swoje granice. hotel jest dla gosci, restauracja dla konsumentow a nie
              dla pracownikow. Dobro klienta jest tym wyzszym priorytetem.
              Tym optymistycznym akcentem koncze ;))))))
              PS. unions wlasnie wywojowali podwyzszenie "base" o jakies 40 centow. Lezka mi
              sie kreci w oku jak przypomne sobie swoj pierwszy base :)
              • poledownunder Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 13.04.06, 00:56
                Z placeniem extra+dzien wolny za prace w dni swiateczne zgadzam sie po czesci,
                bo oczywiscie kazdemu nalezy sie odpoczynek, ale z drugiej strony sa zawody,
                ktore z natury swej wymagaja pracy w weekendy i dni swiateczne, i jest to
                niejako wkalkulowane w obowiazki, a osoby wybierajace taka prace robia to w
                pelnej swiadomosci, ze co ktorys weekend i co ktores swieto beda musialy
                pracowac. Jezeli np swieto wypada w niedziele i dana osoba normalnie by w te
                niedziele pracowala, wydaje mi sie ze "day in lieu" albo 1.5 stawki byloby
                wystarczajacym wynagrodzeniem, oba razem przewazaja szale na niekorzysc
                pracodawcy. To powiedziawszy, ja w weekendy i swieta nie pracuje, wiec latwo
                mi mowic.
                • balladyna666 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 13.04.06, 01:52
                  akurat do weekendow nie mam zazalen, widzialy galy co braly :) ale jesli ty masz
                  placone za dzien swiateczny a nie rpacujesz to niby czemu ja mam miec nic? a
                  przeciez pracuje to sadze ze nalezy sie. Sa tacy co woleliby 3 razy platne, mi
                  tam milo jak dadza polowe wiecej, bo przynajmniej widac ze doceniaja :)
                • salmotrutta Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 13.04.06, 01:53
                  Lza sie w oku kreci i rzewnie sie robi gdy czytam to co piszecie o "unions".
                  Widze ze nie pamietacie nieslawnego Employment Contracts Act co to ten piekny
                  kraj do Paradyzu mial zaprowadzic. Hm, mniejsza o to...
                  Zebrania zwiazkowe o ktorych wspomina Balladyna, czyli "stopwork meetings" sa
                  zapisane w kontraktach a wiec zaakceptowane przez pracodawce, jako strone
                  kontraktu. Nie ma wiec sie nad czym specjalnie rozwodzic. Zwiazki zawodowe w tym
                  kraju stracily "zeby" wiele lat temu. Wydaje mi sie ze nieodwracalnie. Ma to
                  swoje tak dobre jak i zle strony. Dobre, bo drzewiej, gdy "zeby" jeszcze
                  posiadaly naduzywaly swojej wladzy - vide budowa rafinerii w Marsden Point, czy
                  Mangere Bridge. Bylo to jednak w czasach gdy istniala "Fortress New Zealand",
                  dzisiaj nowozelandzka gospodarka jak tez i podejscie polityczne do gospodarki sa
                  zupelnie inne a wiec i to co zostalo ze zwiazkow zawodowych musialo dostosowac
                  sie do nowych okolicznosci. Minusem tego zjawiska jest to, ze wiele praw
                  pracowniczych powedrowalo do lamusa. Jako przyklad podam tzw. "redundancy".
                  Kiedys przyslugiwalo w zasadzie wszystkim pracownikom, tylko 5% wyplacanej kwoty
                  bylo opodatkowane, dzisiaj opodatkowana jest cala kwota - jesli w ogole
                  przysluguje. Nastepna sprawa to "employer subsidized superannuation" niegdys
                  zjawisko powszechne, dzisiaj prawie nieznane. To samo z nadgodzinami. Dawniej z
                  pierwsze 3 godziny pracy w sobote przyslugiwalo 150% stawki, za nastepne 200%, a
                  w niedziele od poczatku 200%. Dzisiaj bywa z tym roznie, w niektorych
                  kontraktach nie ma ich wcale. Pare kosmetycznych zmian ktore wprowadzil do
                  Employment Contract Act obecny rzad to m in. "good faith bargaining". Smiac mi
                  sie chce gdy pisze te slowa. Mam tu gdzies kopie wyroku z "Employment Tribunal",
                  w ktorym sedzia w uzasadnieniu pisze ze: "(...) Ltd, has acted in bad faith,
                  without integrity and with the express wish of depriving the employees of a
                  number of conditions of employment. (...)On a number of occasions the Employer
                  had been found to present misleading picture of the Company's true financial
                  position, using it to obtain unfair advantage in the negotiations...(...) Po
                  czym ow dostojnik wydaje wyrok na korzysc firmy... Efektem wyroku bylo miedzy
                  innymi obnizenie plac o ok 25%!
                  Fajne co?:)
                  A teraz te same cyrki probuje wprowadzic "za rowem" Little Johnny. Widac
                  niektorzy nie potrafia uczyc sie z doswiadczen innych...
                  • balladyna666 Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 13.04.06, 04:46
                    Salmotrutta, ja nie mam lat 40 czy 50 i nie moge wszystkiego pamietac. Poza tym
                    nie moge pamietac czego co mnie nie zastalo :) Talpwych zebran nie bylo w mojej
                    poprzedniej firmie jako ze tam unions nie bylo, a spedzilam tam dwa lata, moge
                    sypac jak z rekawa o lamaniu praw jednostki pracujacej ale po co? Najbardziej co
                    mnie denerwuje to unions a wywalanie ludzi. Trzymanie na sile nie wiedziec po co
                    i nie mozna nikogo zatrudnic etc etc. Raz tylko mialam okazje widziec kogos
                    zwolnionego dyscyplinarnie, bez mozlwiosci odwolania, z anotoryczne podkradanie.
                    Osoba ta jednak nadal pracuje w hotelu i nie sadze zeby zmienila swoje
                    postepowanie.... I tego nie rozumiem ze przed czyms takim union mnie nie broni,
                    bo bylo nie bylo ja jestem sup i to ja sie musze tlumaczyc przed gosciem a nie
                    rooomie. Cala ta przepychanka z unions jest po prostu chora.
                    Ja sie rozwodze indywidualnie nad probelmem meetingow etc. Nie jako swoja firma.
                    Tak samo jak swego czasu pewne dwie panie wymusily wolne w niedziele bo spiewaja
                    w kosciele. Mimo ze kontrakt wymagal zgody na prace na grafiku rotacyjnym.
                    Rozumiem poszanowanie uczuc religijnych etc ale msze odbywaja sie rowniez
                    wieczorem i nie tylko w niedziele z tego co pamietam. A to ze sie spiewa? Noc
                    oz, ja czytam ksiazki ale nie bede wymagac od swojego pracodawcy wolnych sobot i
                    niedziel :)
                  • cashoob Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 14.04.06, 06:26
                    robi sie tutaj USA bez dwoch zdan i amerykance maja swoje lapy polozone na
                    wiekszosci biznesu, a cala reszta to jest zwyczajne ustawianie swiata do
                    wlasnych potrzeb, jako ze USowcy maja lape na rzadzie i im klada do kieszeni tak
                    wiec rzad uchwala to za co mu sie placi, G obchodzi Helene ze sama wykancza swoj
                    kraj bo jest nie dosc ze pijaczka to jeszcze histeryczka i glupia baba ktora
                    jest tylko i wylacznie pionkiem sterowanym z gory, wplywu nie ma na to co sie
                    dzieje i wyjscia tez bo caly ten kraj nalezy do USA, AUSTRALII i CHIN, tak wiec
                    rzad jest tylko pro forma do przeglosowywania tego co korporacje uznaja za
                    stosowne, najlepszy przyklad TELECOm ktory jest wlasnoscia amerykanska i niech
                    mi ktos powie dlaczego nadal jest monopol goryszy jak w polskowie? bo jest ten
                    monopol oplacony od lat i jeszcze bedzie trwal nastepnych pare lat. w PLu moze i
                    rzada osiolki ale wyczyny PISuarow i Leperow udowodnily tylko ze macki
                    korporacji w tym kraju maja krutkie nogi bo jak sie ekipa konczy tak i sie
                    konczy wplyw owych kampani tak dlugo jak nie uchwyca za lep nowej ekipy, w NZ
                    niestety trwa to od ladnych ponad paru lat i jeszcze potrwa jak dlugo "komunisci
                    - socjalisci"beda tutaj zaprzedani kasie i zyskowi.
                    • salmotrutta Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 14.04.06, 08:33
                      > robi sie tutaj USA bez dwoch zdan i amerykance maja swoje lapy polozone na
                      > wiekszosci biznesu

                      Otoz nie maja. Najwieksza udzial w inwestycjach maja firmy australijskie. Udzial
                      Chin natomiast jest marginalny. Takze i Telecom nie jest "wlasnoscia
                      amerykanska", przyanajmniej teoretycznie, udzial inwestorow amerykanskich jest
                      ponizej 50% kapitalizacji tej firm. Dokladne dane nie sa tajemnica i dosc latwo
                      je znalezc
                      Poniewaz z tresci twojego postu nie sposob sie zorientowac co w nim chciales
                      powiedziec, trudno mi sie do niego szerzej odniesc. Chcialbym cie jednak zapytac
                      na jakiej podstawie stwierdzasz ze Helen Clark jest pijaczka? I kto nia wedlug
                      ciebie steruje?
                      • cashoob Re: Chcesz robic biznes?NZ to numer jeden kraj. 14.04.06, 11:59
                        a pijaczka bo akuratnie zdarzylo mi sie miec bliski kontakt z racji zawodu i
                        ziew ma nieprzecietny (nie z powodu wcale przegnitego uzebienia), co do
                        sterowania to tak zwany pieniadz i interesy nia steruja bo nie dobre uczucia :).
                        wystarczy piec minut rozmowy i wszystko wiadomo. Osoba wcale nie inteligenta
                        przynajmniej. Chinczycy maja calkiem marginalny wplyw bo oni posiadaja firmy w
                        tym kraju ktore przynosza zyski chocby taki City Life Hotel i kasa cala wyplywa
                        do chin albo singapura a co w NZ to ich akuratnie nie obchodzi, co do innych
                        dziedzin to nie chce mi sie juz tego rozpisywac bo za wiele miejsca na listing
                        biznesow to nie ma. Australia oczywiscie jest blisko i to powoduje takie a nie
                        inne relacje. Co do krainy OZ to pytanie sie nasuwa czemu akuratnie NZ nie
                        posiada wiekszosci biznesa w OZ? Odpowiedz prosta, sami sie sprzedali (trademe
                        najlepszym przykladem). Co do Amerykancow to wcale bym tak akuratnie sie tutaj
                        nie zgodzil ze marginalnie bo oni sa posiadaczami firm ktore sa zarejestrowane
                        po za granicami USA ale faktycznie sa ich wlasnoscia. www.tyco.co.nz/
                        proponuje tutaj popatrzec bo to zilustuje najlepiej to co chce powiedziec.
                        wiekszosc firm nalezacych do tyco sa rejestrowane jako niezalezne biznesy na
                        calym swiecie a sa skladnikiem holdingu czy tez korporacji. Sa to niezalezne
                        firmy ale faktycznie cala kasa idzie do USA jako ze TYCO to jest wlasnosc pana w
                        USA ktory zarabia male dwie baniki na tydzien. totalna kontrola i zero
                        zostawionego zysku w granicach panstwa w ktorym biznes operuje. przyklady takie
                        jak tyco mozna mnozyc. www.gemoney.co.nz/ a GE to jest tak zwany GE z USA
                        ktory posiada taka sama kupe firm jak TYCO. Nikt chyba nie sadzi ze GE NZ
                        zostawia grosza zysku z NZ w NZ. ok spadam bo nie mam czasu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka