Literatura drugiego rodzica

17.12.14, 12:05
Hej,
co robicie z ksiazkami, ktore sa oryginalnie wydane w tym innym (w tych innych) jezykach? Czytacie po polsku czy zostawiacie drugiemu rodzicowi do przeczytania?
Mam taki dylemat np z Pettersonnem i Findusem , z ksiazkami Michael's Ende.
A tak ogolnie, to czytacie te same ksiazki we wszystkich jezykach? My dotychczas ksiazki rozdzielalismy, ale teraz mamy dylemat np z Pippi.
Jak u Was?
    • effie1980 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 14:31
      Zalezy. Jesli sa takie, ktore raczej operaja sie ilustracje I latwo sie je tlumaczy np. Ksiazki Jona Klassena, czytamy oboje, ja tlumacze jak czytam. Te ciezkoe do tlumaczenia, np Julia Donaldson, raczej czyta maz, chyba ze corka sie uprze, wtedy opowiadam, ale niespecjalnie to lubie. Wiekszosc jednak anglojezycznych czyta maz, rzadko dublujemy z polskim tlumaczeniem. Czesc ksiazek, w moim odczuciu jest duzo lepsza w oryginale, np kubus puchatek I w sumie nie wiem jak do tego podejsc. Wolalabym, zeby corka znala je w oryginale, ale troche mi szkoda nie czytania.
      • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 15:03
        effie, poważnie Puchatek jet lepszy w oryginale? Trudno mi to sobie wyobrazić, polski tekst w tłumaczeniu Ireny Tuwim brzmi mi fantastycznie, zupełnie nie wyłapuję charakteru tłumaczenia, a Ty twierdzisz, że oryginał lepszy... przeczytanie Puchatka w oryginale mogłoby się okazać niezą motywacją do podszlifowania angielskiego, który u mnie leży i kwiczy...

        Moja koleżanka ma takiego kandydata, który daną książkę toleruje tylko i wyłącznie w jednej wersji językowej i na którą pierwszą padnie, tej się trzyma. U nas na szczęście tak nie jest. Mąż bardzo mało czyta dzieciom, my też mamy bardzo mało książek w języku niemieckim w domu, od czasu do czasu coś wypożyczy, ale z satysfakcją tu piszę, że do tej pory twierdzi, że te polskie książki z naszej domowej biblioteki są dużo lepsze. Jeżeli czyta dzieciom coś polskiego, to też po polsku (czyta ok, chociaż nie zawsze wszystko rozumie, starszemu to na razie nie przeszkadza, wręcz orzeciwnie, ma okazję poprawiać ojcasmile.

        Ja sobie postanowiłam, że postaram się dzieciom przeczytać po polsku sporą część klasyki, także tej niemieckiej, o ile oczywiście tłumaczenie takiej książki będzie więcej niż przyzwoite, np. Kästnera, braci Grimm, Michaela Endego, Erlbrucha, itd. Pewnie i tak dzieci będą czytały je po niemiecku w szkole lub usłyszą, jak ktoś przeczyta im w przedszkolu czy na spotkaniach literackich w bibliotece, więc tym lepiej, jak z dobrą literaturą będą miały podwójny kontakt.

        Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
        • effie1980 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 15:14
          U mnie to chyba tak jest, ze w ktorej wersji jezykowej przeczytam ksiazke pierwszy raz, ta mi sie bardziej podoba I inna trudno mi zaakceptowac. Puchatka z dziecinstwa nie pamietam zupelnie I przeczytalam po angielsku. Teraz polski mi nie pasuje, wydaje mi sie, ze postacie zatracaja charakter. Na dodatek trudno mi zaakceptowac polskie imiona... Jakos mi nie pasuja. Nawet myslalam, zeby wyszukac to drugie tlumaczenie z Fredzia, ale tytul mnie skutecznie zniecheca. Tlumaczenie Tuwim jest po prostu inna ksiazka.
          I obawiam sie, ze corka tez moze preferowac jeden jezyk w ksiazce. Na razie jej to nie robi roznicy, ale wydaje mi sie, ze nie wychwytuje subtelnosci.
          • ambivalent Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 20:01
            Ja ogolnie to marze o tym, zeby ksiazki oryginalnie wydane po angielsku Mloda takze poznala po angielsku. Ale zeby tak sie stalo musze znalezc kogos kto bedzie jej po angielsku czytal. Native speakera mam na mysli. Moze pozniej sie to uda zrobic.
        • ambivalent Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 19:59
          Oj, Kubus Puchatek jest zdecydowanie lepszy w oryginale smile
    • quistista Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 20:06
      Moze nie calkiem w temacie (u nas oboje rodzicow to Polacy).
      Staram sie kupowac polskie tlumaczenia a jesli chodzi o oryginal to dzieci sluchaja audiobookow.
      Syn juz dobrze czyta wiec zapoznaje go np. z pierwszym tomem ksiazki po polsku a reszte doczytuje juz w oryginale.
    • ambivalent Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 20:15
      O, wlasnie sobie przypomnialam, ze mamy jedna, wspolna ksiazke (tzn w obu jezykach) poza ksiazkami np Astrid Lindgren, ktore posiadamy w obu ale dotychczas nie czytalismy tych samych.

      Raz, dwa, trzy, psy. Ale tego nie da sie tlumaczyc czytajac. Musialam kupic wlasna smile I strasznie zaluje, ale mysle, ze jej Flosse, Fell und Federbett jest nieprzetlumaczalna. A zasmiewam sie czytajac obie.
      • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 21:14
        >Raz, dwa, trzy, psy. Ale tego nie da sie tlumaczyc czytajac. Musialam kupic wlasna smile I strasznie zaluje,
        Polski tekst/tłumaczenie takie złe?
        • ambivalent Re: Literatura drugiego rodzica 18.12.14, 12:04
          I strasznie zaluje, ale mysle, ze jej Flosse, Fell und Federbett jest nieprzetlumaczalna. A zasmiewam sie czytajac obie.

          Przeczytaj jeszcze raz smile
          • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 18.12.14, 12:58
            pomogłosmile
    • alonka7 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 22:24
      A nie sadzicie, ze fajnie zachowac "eksluzywnosc" zeby byla motywacja? My Jip en Janneke czytamy tylko po holendersku I nie chcialabym inaczej. Niech dwa swiaty beda rozdzielone tak jak sa rozdzielone jezyki rodzicow, nie?
      • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 17.12.14, 23:28
        A ja osobiście lubię, jak te dwa światy się przenikają, sama też chętnie czytam książki w różnych wersjach językowych, o ile są mi w ogóle językowo dostępne - sporo smaczków można znaleźć przy porównywaniu wersji. Moje dziecko też się śmieje z różnych imion jego ulubionych bohaterów po polsku i po niemiecku. A dopóki on nie ma żadnych problemów z tym, żeby słuchać jednej i tej samej historii w obu językach, to nie widzę powodu, żeby mu odmawiać dobrej lektury po polsku tylko dlatego, że może sobie tę książkę przeczytać w oryginale. A może nawet wyklują się z tego kiedyś ciekawe dyskusje o językach?
      • ambivalent Re: Literatura drugiego rodzica 18.12.14, 13:26
        My Julki i Julka nie mozemy czytac po holendersku, wiec chociaz dobrze, ze po polsku mozemy. Uwielbiamy!
    • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 18.12.14, 14:36
      W tym wątku moje pytanie do ambivalent będzie chyba bardziej pasowało: czy mogłabyś mi podpowiedzieć, jakie niemieckie książki czyta Twój mąż córce i które jej się podobają? Mój mąż chciałby więcej czytać, ale nie za bardzo ma czas, żeby poszukać, biblioteka w sumie nieźle zaopatrzona, ale niestety kiepskie panie bibliotekarki, nie potrafiące ciekawie doradzić - będę bardzo zobowiązana!
      • laemmchen79 Re: Literatura drugiego rodzica 06.01.15, 23:56
        ambivalent napisała 18.12.14, 20:07 (wątek o prezentach świątecznych)
        >Oj, temat rzeka Laemmchen. My oboje mamy fiola na punkcie ksiazek. Maz ma ich wiecej niz ja, bo >posiada cala swoja biblioteczke z dziecinstwa. A moi rodzice moje (nasze) ksiazki pooddawali po >rodzinie i do na nigdy nie wrocily.
        >Ale chwilka.
        >Z takich najulubienszych ksiazek corki po niemiecku: Pippi (oczywiscie), ksiazki Leo Lionni (np >Frederick) - my mamy chyba wszystkie, ale Frederick jest ulubiony a i jest do tego fajny audiobook. Dalej >ida Willi Wiberg (tez mamy chyba wszystkie), Pettersson und Findus oraz klasyczne bajki np Braci >Grimm.
        >Moj maz nie czyta w ogole wierszy.
        >Ostatnio kupil Mlodej te ksiazke i ja ja uwielbiam: Dreckspatz a do moich ulubionych naleza tez: Baby >Dronte, Riesengeschichten und Mausemaerchen, Familie Maus macht Fruehstuck oraz Da liegt ein >Krokodil unter meinem Bett - ta ostatnia pozycja nadaje sie pewnie dla obu panow.
        >Godne polecenia sa takze ksiazki z tej serii: Die Garten Uhr. Poza ta wyszczegolniona ksiazka jest >jeszcze pare innych.
        >Jejku, temat rzeka...
        >Nienawidzimy glupiego Leo Lausemaus ale sluchaja tego w przedszkolu i dziecko oczywiscie to >uwielbia.
        >Czasami wypozyczamy tez z biblioteki ksiazki pani Lindenbaum ale maz za nimi nie przepada.
        >Ogolnie uwazam, ze niemiecka literatura dziecieca jest bardzo dobra. Ostatnio szukalam dla corki >czegos podobnego do tej i oczywiscie nie znalazlam (wszystko o tancu jest ROZOWE). Ciesze sie, ze >moge skorzystac z alternatywy.

        Bardzo Tobie dziękuję za wszystkie podpowiedzi!

        Mąż badzo zadowolony z książek Nadii Budde, dałam mu Twoją listę i na sobotę zaplanował wyprawę do biblioteki. Na razie czyta chłopcom baśnie braci Grimm - co ciekawe, syn po niemiecku chętnie słucha, po polsku jak dotąd jeszcze nie chciał (poza jedną, ale to było bezpośrednio po teatrzyku według baśni) - a moim zdaniem jego niemiecki jest słabszy, niż polski, nie do końca rozumiem, dlaczego to tak (a mamy takie piękne wydanie...sad(( W każdym razie będę Tobie bardzo wdzięczna za pociągnięcie tematu dalej, gdyby pojawiła się u Was na horyzoncie kolejna ciekawa lektura dla córki.
        Swoją drogą mogłybyśmy razem otworzyć bibliotekę, moim zdaniem (Twoim też?) mamy bardzo kompatibylny gust co do książek. To może jednak uda Wam się jeszcze z tym Greifswaldem?smile Ja w każdym razie trzymam kciuki!
Pełna wersja