effie1980
15.01.15, 15:20
Jestem swiezo po obejrzeniu filmu
Project Wild Thing, ktory szczerze polecam, inspirujacy. Dla mnie jednym z powodow wyprowadzenia sie z duzego miasta na 'prowincje' po urodzeniu dziecka, bylo wlasnie to poczucie, ze miasto nie jest odpowiednim srodowiskiem dla dzieci. Teraz mieszkamy otoczeni dzikimi terenami, plazami, lakami, wspanialymi ogrodami i wlasciwie nasz wspolny wolny czas w znacznej mierze jest rozganowany wypadami na swieze powietrze. Duzo zabaw, ktore sie u nas przewijaja odbywaja sie na dworze, bo jest to stosunkowo latwe. Pomijajac ciagle sztormy, wichury, ze glowe chce urwac i ulewy

Tak patrze na dzieci wokol i widze 'dzikie stworzenia' upaprane blotem, z piaskiem i liscmi we wlosach, w kaloszach. Przypomina mi sie taki moment jak siedzielismy w tamtym roku w ogrodzie ze znajomymi i jedna z dziewczynek zaczela w typowy sposob marudzic, ze jej sie nudzi, a mama odpowiedziala idz, znajdz jakies drzewo, na ktore sie mozna wspiac.
I porownuje je do widokow z Londynu, gdzie wszedzie widac nawet male dzieci ubrane jak z katalogu, mlode nastolatki wygladajace jak z Vogue, jakos zawsze mi szkoda dzieciakow.
Jakie znaczenie maja u was zabawy na swiezym powietrzu? przykladacie do nich wage? jakos stymulujecie dzieci, zeby wychowywaly sie w bliskosci i zrozumieniu z natura? Sa wpisane w wasze poczynania edukacyjne?