Lipiec w DP

11.07.15, 20:15
Nie wiem, kiedy, ale mamy już nowy miesiąc. Dziś przeczytaliśmy sobie nasz stały zestaw, czyli Jaki to miesiąc Strzembosza, Fabińska opowiada o przyrodzie oraz Rok Findusa i Pettsona - zadania na ten miesiąc, do zrealizowania przed naszym wakacyjnym wyjazdem w połowie miesąca, to wyścigi samodzielnie zrobionych łódeczek na rzece, czekoladowe listki, dzikie zoo, czyli zwierzaki zrobione z materiałów znalezionych w lesie, na łące i co. i własny sklepik na działce, w którym będziemy sprzedawać samodzielnie zebrane owoce, kawę z nasion szczawiu, własnoręcznie zrobione bukiety kwiatów itd.

A jak z planami u Was?
    • effie1980 Re: Lipiec w DP 12.07.15, 11:39
      U nas plany leza wink
      Glownie z powodu malucha, ktory nam wlasciwie uniemozliwia wiekszosc projektow. Bardzo jest skuteczny jesli chodzi o wlaczanie sie we wszystko.
      Oprocz tego niedlugo jedziemy do Polski, kilka dni nam wypadlo ma nie dzieciowy wyjazd, a oprocz tego ciagle jakies urodziny, odwiedziny przyjaciolek I w sumie czasu na nic Nie zostaje.

      Tez przeczytalismy nasz standard. Sporo bawimy sie na dworze, uczymy jezdzic na rowerze. Sporo robimy plastycznych rzeczy w ogrodzie lub skarbow z plazy. Tak juZ planowalam zebrac plazowe aktywnosci. No I przygotowujemy sie do wyjazdu w Polskie gory.

      A jak Ci sie podoba Nowy Findus? Warty zakupu?
      • laemmchen79 Re: Lipiec w DP 12.07.15, 20:33
        > U nas plany leza wink
        > Glownie z powodu malucha, ktory nam wlasciwie uniemozliwia wiekszosc projektow.
        > Bardzo jest skuteczny jesli chodzi o wlaczanie sie we wszystko.

        Kochana, jak ja znam ten bólsmile Bardzo jestem ciekawa, jaką metodę sobie wyrobisz w zajęciach we dwoje, ja w każdym razie teraz wiem, że przez te wspólne zajęcia bardzo poważnie zawaliłam rozwój językowy młodszego smoka, ale o tym napiszę za parę dni na tym zamkniętym forum o rozwoju językowym (zbieram się z tym, bo to dłuższy wpis będzie, ale obiecuję, że za kilka dni zrobię).

        Jaki jest Wasz standard?

        Nasz to właśnie Strzembosz "Jaki to miesiąc", Falińska opowiada o przyrodzie wyd. Multico, Z tatą w przyrodę wyd. Multico i właśnie Rok z Findusem i Pettsonem - tą ostatnią mój syn na początku był bardzo rozczarowany, bo oczekiwał nowych przygód, ale z miesiąca na miesiąc jest coraz bardziej oczarowany - pomysły na lipiec są świetne (właśnie te łódki na rzece, czekoladowe listki, ciasto z porzeczkami, które przepięknie nam w tym roku obrodziły) - najlepsze w tych książkach jest to, że dają gotowce na kilka fajnych, łatwych do przygotowania wypraw w przyrodę, więc gorąco polecam ten zestaw.
    • ambivalent Re: Lipiec w DP 12.07.15, 21:36
      U nas tez lezy, ale bez wiekszych wyrzutow sumienia. Lato jest, wiekszosc czasu spedzamy w ogrodzie, na placu zabaw, w ogrodzie botanicznym, no, na zewnatrz smile
      DP zostawiam na niepogode.
      A na zewnatrz nie wyjdzie i tak, bo dwulatek to taki ZBOJ niemilosierny, teraz na moje nieszczescie zmotoryzowany (biegowka), ze upilnowanie go to ciezkie zadanie.
      Ogolnie, to z dwojka z takim rozstrzalem wiekowym to trudne zadanie.
    • laemmchen79 Re: Lipiec w DP 14.07.15, 09:13
      Zrobiliśmy wczoraj czekoladowe liście według przepisu Findusa. Wyszła z tego świetna zabawa, zwłaszcza, że temat nadaje się do przemycenia sporej ilości informacji o roślinach i jeszcze drobnego elementu nauki czytania. Najpierw błąkaliśmy się po działce i szukaliśmy wszelkich owoców, zrywaliśmy liście i dokładnie oglądaliśmy, żeby nie zapomnieć, który z jakiego krzaczka, bo wszystkie lądowały w jednym pudełku.

      Potem na stole segregowaliśmy liście do podpisanych karteczek:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/hh/uf/m3jr/SWbDG1bO9vCQKNqhgB.jpg

      Jeżeli któregoś nie byliśmy pewni, to biegliśmy raz jeszcze do krzaka i porównywaliśmy.

      No a potem rozpoczęła się czekoladowa orgia - tutaj nie ma czego komentować, starszy tylko zauważył, że czekolada to jego ulubiona farba, bo można ją zżerać w trakcie malowania.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/hh/uf/m3jr/YU6D0I3hWaexa8YxCB.jpg

      Same czekoladowe liście nam nie wyszły - nie udało nam się oderwać liści tak, aby została sama czekolada - warstwa czekolady była zdecydowanie za cienka (ale nie udało nam się też jej pogrubić, bo czekolada spływała), ale to w niczym nie przeszkodziło - dzieciaki pooblizywały część czekolady z listków, resztę zabrunkrowaliśmy na kolejne wypady na działkę.

      Bardzo polecam tę zabawę. I nawet kolację bez żadnych problemów zjedlismile
Pełna wersja