Dobór tematów w DP

05.11.15, 00:55
W wątku o Halloween, przy okazji tematu śmierci, wspomniałam o opiniach pewnych psychologów, mówiących o tym, że nie powinno się rozmawiać z dziećmi poniżej 7 roku życia o śmierci.

ambivalent odpisała:
> A w przypadku smierci w najblizszej rodzinie co nalezy, wg psychologow, dziecku
> powiedziec? Ze dziadek zasnal? Poszedl do nieba? Wyjechal i nie wiadomo kiedy
> wroci? Czy unikac tematu?

Myślę, że to bardzo ważny temat, dotyczący zresztą nie tylko śmierci ale generalnie doboru tematów, o których rozmawiamy z dziećmi i które wybieramy do zajęć.

Jeżeli chodzi o samą śmierć, to moim zdaniem jest ona tak silnie obecna w naszym życiu, że niezależnie od osobistych doświadczeń dziecko i tak się z nią styka w życiu i zaczyna pytać, więc nie da się tego tematu uniknąć i metoda, że na ten temat z Tobą nie rozmawiam, kompletnie nie rozwiązuje problemu, może nawet wręcz przeciwnie. Staram się rozmawiać z moimi dziećmi na wszystkie tematy, moim zdaniem to kwestia doboru słów, przykładów, odniesień, a ucinanie tematu, bo jesteś za mały, jest nieuczciwa. Ale sama przeczytaj np. tę recenzję pana Galickiego

Kiedyś pewna przedszkolanka z wieloletnim stażem wytknęła mi, że na naszym DP mamy tematy wzięte z kosmosu - poszło o międzynarodowy dzień oszczędzania, bo uważała, że np. pieniądze to nie jest temat, na który rozmawia się z przedszkolakami - dla mnie absurdalne podejście, tym bardziej w przypadku pieniędzy, z którymi już najmłodsze dzieci, chociażby przy okazji wspólnych zakupów, mają do czynienia.

Nie wiem, jak takie podejście odbije się na moich dzieciach, czy po jakimś czasie nie okaże się, że jednak zbyt wiele od nich wymagałam, że zbytnia szczerość i otwartość nie daj boże wyrządzą im szkodę - nie umiem przewidzieć przyszłości, ale jedyne, na co mogę się zdać, to własna intuicja, a ta mówi, że taka szczerość i otwartość to podstawa normalnych relacji rodziców z dziećmi - co o tym sądzicie?
    • ambivalent Re: Dobór tematów w DP 05.11.15, 11:27
      Jak zwykle (prawie) sie z toba zgadzam Laemmchen. Uwazam, ze dzieci, ktore na swoje pytania otrzymuja prawdziwa odpowiedz (dostosowana do swego wieku) kiedys nam za ta szczerosc podziekuja.
      Co do smierci. Przeczytalam opinie pana Galickiego i uwazam, ze myli sie on niemozebnie. Dobra ksiazka o smierci ma dziecko z tematem oswoic, pomoc zrozumiec a nie wyprowadzac z traumy. I jest jak najbardziej srodkiem wspomagajacym wychowanie dla madrego rodzica.
      Ludziom, niestety, czesto sie wydaje, ze dzieci nie mysla i nie czuja. Ze, z racji swojego wieku, sa istotami, ktore nie sa w stanie obserwowac otaczajacej rzeczywistosci i wyciagac wnioskow. Jezeli smierc sie pojawia, w rodzinie, otoczeniu, dziecko to dostrzega. I od rodzica zalezy czy mu ta zaistniala smierc wytlumaczy i pomoze przezyc. Dzieci to wspaniale istoty, bo prawde przyjmuja w sposob oczywisty. Nie radza sobie jednak ze stwierdzeniami typu "jestes za maly", "pozniej ci wytlumacze", "nie pytaj o to i tak nie zrozumiesz", "fuj, nie mozna rozmawiac o takich rzeczach". I wyrastaja w przekonaniu, ze pewne tematy sa zakazane. Co jest bzdura, bo z takich przekonan wynika niechec ludzi do nieznanego, ludzkie leki, frustracje itp
      Ale w otoczeniu jestem raczej wyjatkiem. Moi rodzice czytajac starszej corce Pana Muffina zamienili slowo umarl na zasnal!! Serio. Pomimo, ze mowilam im, ze dziecko ta ksiazke juz zna i rozumie. Ogolnie uwazaja oni, ze na trudne tematy przyjdzie pora pozniej. Tylko, ze ja wiem, ze jaka jest sytuacja w naszej rodzinie: do dzisiaj na trudne tematy sie nie rozmawia.
      Dziekuje, wole z dziecmi rozmawiac na wszystkie tematy. I miec poczucie, ze moze dzieki temu beda chcialy przychodzic do mnie nawet z najtrudniejszymi pytaniami.
      Co do oszczedzania: nie komentuje. Bzdura po prostu. Kiedy te dzieci maja sie nauczyc jak z pieniedzy korzystac? Bo to, czym pieniadz jest, to one juz oczywiscie wiedza.

      Ale mam watpliwosci co do tematu wojny. Pojawia sie on w rozmowach, bo nie sposob tego uniknac. Ale czy mam w temat sie wglebic (mam na mysli moja pieciolatke) to juz nie wiem. Odpowiedzi na swoje pytania otrzymuje, ale chyba raczej tematu sama drazyc nie bede.
      • laemmchen79 Re: Dobór tematów w DP 05.11.15, 13:33
        No to tym razem ja tez sie z Toba zgodzesmile - mamy identyczne podejscie.

        A jezeli chodzi o wojne, to tez stale mam watpliwosci, ale z drugiej strony dwoch synow, ktorzy po prostu uwazaja wszelkie karabiny, pistolety, czolgi, wyrzutnie itd. za cos fascynujacego - ja im tego w ten sposob oczywiscie nie przedstawialam, mam wrazenie, ze to po prostu meskie geny - inaczej nie potrafie sobie tego wytlumaczycsmile U nas temat jest stety/niestety czesto obecny - po pierwsze przez polskie radio, ktore na okraglo w domu gra i starszy wylapuje coraz wiecej informacji np. z wiadomosci i pyta. A poza tym w regionie sporo mamy naprawde ciekawych zabytkow, ocierajacych sie czy wrecz dotyczacych czasow wojny, np. bardzo ciekawie przygotowane 3 forty w Swinoujsciu, wystawe o wojnie trzydziestoletniej w muzeum, nawet podczas rejsu statkiem po porcie w Swinoujsciu przewodnik opowiadal o wydarzeniach wojennych i posypaly sie pytania no i odpowiedzi.
        Ale szczerze Wam powiem, ze powoli mam watpliwosci, czy puszczac wiadomosci radiowe w obecnosci dziecka - ciagle o smiertelnych wypadkach drogowych, przemocy, gwaltach, wojnie, uczodzcach (chociaz tutaj akurat sama tez jestem osobiscie zaangazowana, bo ucze od wrzesnia grupe uchodzcow niemieckiego i codziennie odbierajac dzieci z przedszkola gadamy sobie o tym, jak nam dzien minal i ja im tez opowiadam o moich uczniach, dlaczego tu przyjechali, czego sie ucza itd.), a mlody raz slucha, raz nie, ale wylapuje coraz wiecej i pyta - i byc moze to jest jednak na obecny wiek moich dzieci niepotrzebne zrodlo takich informacji - jak myslicie?
    • asioszek Re: Dobór tematów w DP 06.11.15, 11:22
      O czym rozmawiać z dzieckiem, a o czym nie, to jest bardzo trudny temat. Każde dziecko jest inne i każde w inny sposób przeżywa to, co się wokół niego dzieje.
      Ja osobiście sama pewnych tematow nie poruszam, ale jak mój syn o coś „trudnego” zapyta, zawsze staram mu się dać (moim zdaniem) sensowną, zrozumiałą dla niego odpowiedz. Uważam też, że odpowiedzi typu „i tak nie zrozumiesz” albo „jestes na to za maly”nie są dobrym wyjściem. Aczkolwiek uważam, że odpowiedz rodzica powinna być dobrze przemyślana i czasami być może niekoniecznie bardzo dokładnie wyjaśniona. Mój syn na przykład ostatnio mnie zapytał „mamo, kto to są ludożercy”, no to ja mu na to normalnie odpowiedziałam, no i kurcze teraz mam. Mam wrażenie, że młody jakoś sobie z tym średnio radzi, ciągle mnie o to dopytuje i jakoś nie potrafi sobie tego w główce poukładać. Codziennie zawala mnie pytaniami typu „ale to ktos może mnie zjeść, albo tate?????”ooo i ciebie mamo”. „ale jak mnie ludożerca ugryzie to mnie będzie bardzo bolało”, „a czy pani w przedszkolu jest ludożercą ????”i itd....
      Dlatego być może czasami lepiej nie wgłębiać się za bardzo w temat i na pytanie „ skąd się bierze deszcz”, odpowiedzieć po prostu – „deszcz sie bierze z chmurek” smile
      Bardzo Was wszystkie serdecznie pozdrawiam
      • laemmchen79 Re: Dobór tematów w DP 07.11.15, 08:38
        asioszek napisała:
        Mam wrażenie, że młody jakoś sobie z tym średnio radzi, ciągle mnie o to dopytuje i jakoś nie potrafi sobie tego w główce poukładać. Codziennie zawala mnie pytaniami typu ?ale to ktos może mnie zjeść, albo tate??????ooo i ciebie mamo?. ?ale jak mnie ludożerca ugryzie to mnie będzie bardzo bolało?, ?a czy pani w przedszkolu jest ludożercą ?????i itd....

        No nieźle, pytanie banalne, ale dalszego ciągu już nie przewidzisz.

        Akurat na temat deszczu i chmur jest w naszym DP bardzo ciekawy eksperyment w wątku o pogodzie.

        No właśnie, jakie pytania dzieci okazały się u Was do tej pory najtrudniejsze, wywołały podobne reakcje jak u Asioszki? Dla mnie zdecydowanie najtrudniejsze są te dotyczące zabijania, Młody często o to pyta właśnie przez wiadomości albo np. wczoraj oglądaliśmy film o wilu (Sagi prastarej puszczy), ja głupia nie obejrzałam filmu wcześniej no i w ciągu pierwszych 10 minut filmu polowanie i cała rodzina wilka zostaje zabita (na filmie widać było myśliwych, strzały, tryskającą krew, leżącegp, krawiącego wilka) - widziałam, że Młody to przeżywa, ale jakoś tak spokojnie, wewnętrznie, koniecznie chciał dalej oglądać, chociaż kilka razy zatrzymywałam film i pytałam, czy może coś innego, ale nie, Mnie właśnie najbardziej przeraża to jego spokojne podejście do takich tematów jak np. zabijanie, radio na pewno ograniczę, bo praktycznie codziennie pojawia się informacja o jakiejś katastrofie, wojnie, wypadku śmiertelnym, a nie chcę niepotrzebnie prowokować tego tematu, ale wiem, że pewnego toku myślenia już nie zatrzymam. Teraz Wy z tymi najtrudniejszymi pytaniami Waszych dzieci - please!
Pełna wersja