Inwazja dresiarzy - disaster...

11.05.05, 14:30
No cóż... wygląda na to, że już niedługo pomieszkam sobie na naszym
Muranowie...
Już nie mogę... za ścianą zawsze mieszkali tacy menele... tacy zwykli
nierobotni menele, co to za całą rozrywkę mieli chlanie wódy i napierdalanie
muzyką z bum boxa na całą okolicę. Tępiłem jak mogłem. Czasami sie udawało i
była cisza... ale ostatnio powrócili z więzienia jacyś "koledzy" meneli i
urządzili sobie w tej norze regularną melinę... I teraz oprócz muzyki mam
okupowanie klatki schodowej, holu z windami, awantury, rzucanie butelkami po
korytarzu i takie tam... Na początku oczywiście próbowałem interweniować -
policja, kartki w drzwiach etc.. bez skutku... skończyło sie na tym, że
jestem teraz zastraszany przez tych debili. W spółdzielni mi wiele nie pomogą
bo niby co mogą zrobić... A ja mam już dość. Postrzegam to osiedle jako
siedlisko najgorszego elementu. zero bezpieczeństwa, zero poczucia, że
to "dom" ze wszystkimi konsekwencjami. Jest mi nieprzyjemnie wracać tam i
przebywać. Zatem prawdopodobnie będę się musial wyprowadzić, bo to nie mam
sensu... Na piętrze wyszyscy normalni sie już wyprowadzili. Zostały tylko
babcie poruszające się o balkonikach i owi menele. Nie mam mowy o współpracy
sąsiedzkiej, stwarzaniu wspólnego frontu itp. Jeśli coś się nagle nie
wydarzy, to ja odpadam... Mimo całej awersji, skończy się na strzeżonym,
ogrodzonym, nowoczesnym osiedlu z ochroną i płotem.

Może ktoś chce kupic TANIO super-wyremontowane mieszkanko na Muranowie z
widokiem na piekne stare drzewa?
    • kocio-kocio Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 14:42
      Oj, nie...
      Nie uciekaj!
      • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 14:51
        Zostan ryjku! Badz dzielny nie trac ducha! Moze sami sie wytłuką lub wytrują?
    • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 15:17
      nie dawaj za wygraną, jeśli to komunałka a oni nie płacą czynszu to można ich
      eksmitować. Można zgłosić do ADM że, mieszkają tam osoby niezameldowane a lokal
      jest dewastowany. Policja i Straż Miejska są po to żeby pomagać w takich
      sytuacjach.

      Natomiast, jeśli podjąłeś już decyzję o sprzedaży mieszkania, napisz coś
      więcej. Znam osoby szukające niedrogiego mieszkania na Muranowie. Może
      sąsiedztwo ich nie przerazi?
      • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 15:28
        Dzięki za słowa otuchy - ale ja naprawdę mam dość.

        Byc może przesadzam trochę - ale nie sądzę.

        Menele mają tylko umowę najmu ze spółdzielnią (kiedyś było tak, że jeśli
        spółdzielnia miała wolne zasoby mieszkaniowe to mogła rozdysponowac je między
        członków spółdzielni, którzy mieli trudną sytuację mieszkaniową - np. 4 dzieci
        w kawalerce itp.) - wówczas te "dzieci" mogły wynając takie wolne mieszkanie od
        spółdzielni. I tak własnie jest w tym przypadku.

        Co do form walki z tym to chyba było juz wszystko:
        Interwencje policji - to normalka (wzywałem policje anonimowo, bo nie jestem z
        tych, co to lubia wojny sąsiedzkie - chcialem tylko ciszy!)
        Skargi do spółdzielni - tym razem juz oficjalnie, imie nazwisko, adres - nic to
        nie daje,
        Inne formy, typu kartki w dzrwiach, walenie w scianę itp.. - to w ogóle mozna
        sobie juz darować..

        Ale to wszystko byl pikuś w porównaniu z tym co sie teraz dzieje...

        Jeszcze nie zamieszczałem żadnych ogloszeń o sprzedaży mieszkania bo... jeszcze
        nie... nie wyobrażam sobie, żeby ktos kupil takie mieszkanie - przeciez
        podstawowe pytanie brzmi, " a jak tam sąsiedzi, czy aby jest spokojnie?" - i co
        ja wtedy odpowiem? Tak, jest super!? Nie dam rady...

        Jeśli przyjdzie człowiek i powie, że jemu to nie przeszkadza to z chęcia
        sprzedam to mieszkanie poniżej wartości rynkowej.

        Tak naprawdę to sprzedałbym je dawno temu, ale mam kredyt i to jest problem -
        chociaz nie do wyeliminowania. Póki co złożyłem wniosek o zamianę lokalu ale to
        może trwać latami. Jeszcze się łudzę, że jednak tu zostanę, ale szczerze mówiąc
        jestem już taki rozczarowany i zniechęcony, że sam nie wiem co robić.

        Wiecie, jaki to syf, wracać do domu i się zastanawiać, czy na korytarzu nie ma
        akurat bandy pijanych meneli? Albo siedzieć w mieszkniu i zastanawiać, się czy
        dzisiaj będzie wieczorem cisza czy nie? Czy uda się przespać noc czy nie?
        Koszmar.

        Na dodatek nie widzę rozwiązania.
        • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 15:40
          jeśli płacą czynsz to faktycznie niewiele można zrobić, dla spółdzielni kasa
          jest najważniejsza.
    • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 16:22
      Możesz wychodząc z domu kiedy będą spali po balandze nastawić rano muzę na cały regulator, jakąś
      bardzo ciężką punkową płytę albo np. Radio Maryja
      niech wiedzą jak to miło
      może na kacu im czachy rozsadzi
      ja też mam problem z sąsiedztwem
      obok mnie jest jakaś garsoniera
      po nocy dobijają się zalani, napaleni faceci i potrafia kopać w sąsiedzkie drzwi po kilka godzin np. o
      4.00 rano w niedzielę
      najwidoczniej wszyscy się ich boją,
      bo jak ja robię malutką imprezkę to zwracają mi babcie uwagę
      a sąsiedzi obok są bezkarni
      ostatnio był przez pewien czas spokój, bo "porozmawiałam ostro" z gościem który to mieszaknie
      wynajmuje
      współczuje naprawdę, ale nie warto się poddawać

      PS. a w którym bloku mieszkasz?
    • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 16:32
      najlepiej żeby ktoś kupił tą melinę obok od spółdzielni

      a może przejdź się do pań w spółdzielni i z nimi porozmawiaj o tym, poproś o radę, takie Panie w
      spółdzielni czasmi są tak władne jak sekretarki na uczelniach (dziekan nie ma tyle władzy na UW co
      pańcie w sekretariacie).
      Warto spróbować, przecież nie opuścisz swojego wyremontowanego mieszaknia i cudownej okolicy
      przez jakiś meliniarzy.

      • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 16:48
        jak do spółdzielni to tylko do PREZESA, tylko on może nakazać zbadanie takiej
        sprawy.
        • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 17:02
          No tak, ale do PREZESA nie jest się tak łatwo przebić. Najpierw trzeba przebrnąć prze pańcie.
          • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 17:25
            to nie to co kiedyś, każdy może umówić się na spotkanie, prezes odmówić nie może.
            • jan2005 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 18:50
              warszawianka_jedna napisała:

              > to nie to co kiedyś, każdy może umówić się na spotkanie, prezes odmówić nie
              moż
              > e.
              >

              O słodka naiwności !
              • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 19:38
                gdzie Jan nie wejdzie, tam warszawiankę jedną pośle.
                • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 22:47
                  Akurat z dostaniem się do prezesa nie ma żadnych problemów.

                  oczywiście już z nim rozmawiałem i to nie raz. tylko, że prezes ma ograniczone
                  środki działania.

                  Prezes - czyli spółdzielnia - może:
                  wypowiedzieć umowę najmu za niepłacenie czynszu - potem sprawa sądowa, potem
                  klauzula wykonalności - wszystko to trwa mniej więcej 5 lat. I w każdym czasie
                  mogą uregulować zaległości - ten powód praktycznie nie ma szans powodzenia.

                  Wypowiedzieć umowę najmu za uporczywe zakłócanie porządku publicznego i miru
                  domowego. Również na drodze sądowej. ale tu potrzebne są dowody. Skargi,
                  zeznania świadków i przede wszystkim protokoły z policji. Samo zebranie
                  materiału dowodowego to minimum 2 lata. Poza tym praktycznie jest to nie do
                  zrobienia z tej racji, że ludzie się boją i nikt nie będzie sedł na noże z
                  menelami.

                  To wszystko.

                  Naprawdę juz to wszystko przerabiałem.

                  A co do porad typu "puść im głośną muzykę jak będą na kacu" - no jasne - pewnie
                  ze możliwe, tylko że ja mam w poszanowaniu innych sąsiadów (czyli te babcie z
                  balkonikami) i nie zrobię im czegoś takiego.

                  najprościej byłoby zapłacić innym menelom 1000 zł i namówić ich na wjazd do
                  tego mieszkania i pacyfikacje meneli - ale tego też nie zrobię z przyczyn
                  etyczno-prawno-jakichs tam.
                  • aankaa Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 11.05.05, 22:55
                    wiesz, Ryjku, i na Twoich meneli jest sposób - przeczekać

                    miałam takich sąsiadów przez kilka lat, stopniowo wykruszyli się (a raczej
                    zeszli). Tylko pytanie, czy jesteś w stanie to wytrzymać

                    a co do wyprowadzek na "super-strzeżone-osiedla" - tam też zdarzają się
                    sąsiedzi (poczytaj choćby prywatne fora warszawskie)
    • kawiusz Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 11:23
      U mnie w sumie jest podobny problem, dresiarstwo mieszka w wynajetym od
      wlasciciela mieszkaniu, robia wielkie imprezy ktore zwykle przenosza sie na
      korytarz. Potem mamy zaszczana i pomazana klatke, ostatnio nawet doniczke z
      kwiatkiem z okna ktos ukradl ;/ i nic nie daje to ze mamy domofon. Jednak ja sie
      do nich juz przyzwyczailem, moj pokoj nie jest przy scianie od ich strony,
      mieszkam razem z dziadkiem, Jemu o dziwo zawsze mowia dzien dobry bo odbiera
      wszystkie zawiadomienia z administracji i im przekazuje jak ich nie ma, a halas
      z racji wieku juz mu nie przeszkadza. Najbardziej denerwuje mnie to ze jak ja
      wyjde na lawke pod blokiem to od razu patrol sie znajdzie, obojetne czy pije czy
      nie pije, a na takich sikajacych na klatki imprezowiczow nei ma sposobu :[
    • tripper Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 14:08
      oj, szczerze wspolczuje. chociaz na Twoim miejscu sprobowalbym ich wykurzyc
      roznymi legalnymi metodami, nawet jesli mialoby to byc zglaszanie kazdego
      halasu albo imprezy...
      • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 14:54
        >sprobowalbym ich wykurzyc roznymi legalnymi metodami,


        eee tam, od razu legalnymi. A zaprosić sąsiada na barszczyk z grzybkami, to nie
        łaska. Oj odchodzą w niepamięć stare, dobrze sprawdzone metody pozbywania się
        niewygodnych sąsiadów.
        • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 14:58
          pewnie! jestem za ! a jak nie pomoże to czarcia zapadka...
          • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 15:06
            aanka napisała:
            >miałam takich sąsiadów przez kilka lat, stopniowo wykruszyli się (a raczej
            zeszli).


            no, widać ża dziewczyna wiedziała co robić.
            • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 15:11
              no, od razu widać, że nasza muranowska!
            • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 15:17
              z barszczykiem to dobry pomysł

              jak podobroci nie przestaną hałasować
              to można ich podtruwać i czekać aż sami zejdą
              a tak poważnie to jestem jak najbardziej za metodą warszawianki jednej
              należy spróbować się z nimi dogadać
              miałam sąsiadkę, która ciąle przyłaziła do mnie na skargi - szlak mnie trafiał i rzeczywiście nie
              starałam się zachowywać cicho, wręcz przeciwnie
              ale odkąd zaczęła być uprzejma i noramalnie ze mną rozmawiać, nawet któregoś dnia z winkiem
              wpadła na sąsiedzką pogawędkę
              to staram się bardzo żeby jej nieprzeszkadzać
              a jak mam zamiar zaprosić znajomych to ją uprzedzam lub zapraszam do siebie
              • tripper Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 15:24
                po dobroci chetnie

                ale mam taka jedna starsza pania na pietrze, ktora jest mila jak jasna cholera,
                ale nie rozumie tego, ze jak jest remont, to sie stuka, na przyklad, a jak sie
                niesie 30kg worek z wylewka, to nie ma sie trzeciej reki, zeby zamknac
                bezszelestnie drzwi

                za 'poprawe stosunkow sasiedzkich' wezme sie po remoncie ;)
              • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 15:51
                >jak mam zamiar zaprosić znajomych to ją uprzedzam lub zapraszam do siebie.

                no to znalazła sposób na ciebie i zapewnia sobie życie towarzyskie.

                Jak bym zaczęła zapraszać swoją sąsiadkę (80-tka + hak) na imprezy, to by się
                biedaczka wykończyła.
                • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 17:41
                  Zapraszanie na imprezy czy nawet miłe... bah.. nawet normalne rozmowy z "tym
                  czymś" nie są możliwe.

                  To jest możliwe - a nawet wskazane - jeśli zatarg powstał między dwiema
                  myślącymi istotami. Wy ich nie znacie - to nie są ludzie w tym pojeciu, o
                  którym każdy z nas ich zwykł postrzegać. oni są jacyś inni. Mają inne zasady,
                  inne priorytety, co innego nalezy do ich dobrego tonu. Te ich romowy... niby
                  wrzeszczaą do siebie przez 5 godzin, ale z tej rozmowy kompletnie nic nie
                  wynika... natomiast częsty brak tematów do rozmowy załatwiają po prostu przez
                  podkręcenie muzyki. Mają wtedy czas do namysłu nad następną, równie jałową
                  kwestią...
                  • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 17:43
                    Anyway... jutro idę do banku pytać się o kredyty...
                    • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 17:51
                      Ryjku gdzie się znajduje ten twój koszmarny blok?
                  • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 17:58
                    ryjek1975 napisał:

                    > Zapraszanie na imprezy czy nawet miłe... bah.. nawet normalne rozmowy z "tym
                    > czymś" nie są możliwe.
                    >
                    > To jest możliwe - a nawet wskazane - jeśli zatarg powstał między dwiema
                    > myślącymi istotami. Wy ich nie znacie - to nie są ludzie w tym pojeciu, o
                    > którym każdy z nas ich zwykł postrzegać. oni są jacyś inni. Mają inne zasady,
                    > inne priorytety, co innego nalezy do ich dobrego tonu. Te ich romowy... niby
                    > wrzeszczaą do siebie przez 5 godzin, ale z tej rozmowy kompletnie nic nie
                    > wynika... natomiast częsty brak tematów do rozmowy załatwiają po prostu przez
                    > podkręcenie muzyki. Mają wtedy czas do namysłu nad następną, równie jałową
                    > kwestią...

                    może to ufoludki są.
                    • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 21:46
                      Gdyby Ryjek (i jak go tu nie lubic!) sie zgodzil to mozemy zrobic u niego
                      impreze integracyjna, moze bysmy rozniesli tych dresow. Ja proponuje ze
                      moglabym pozmywac naczynia po zabawie. Lubie zmywac bo od razu robi sie czysto.
                      Nie znosze tylko wycierac i prasowac. Co wy na to? No i co Ryjek na to?
                      • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 12.05.05, 23:26
                        LUBISZ ZMYWAĆ!!!!?????? O Jezu... zostań moją żoną....:))))

                        Co do imprezy integracyjnej to no problem....

                        Blok to Miła 37 - fajna lokalizacja, fajna okolica, wszystko naokoło zadbane,
                        wszystko super - nawet towarzystwo w bloku rozumne... TYLKO MI SIĘ TRAFIŁA TAKA
                        MAELINA ZA SCIANĄ!!!!
                        • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 09:52
                          o kurcze, kroi się nam wątek matrymonialny.
                        • annnkka Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 14:44
                          Jaki jest problem z imprezą integracyjną?
                          • kocio-kocio Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 15:02
                            annnkka napisała:

                            > Jaki jest problem z imprezą integracyjną?


                            A jest jakiś?
                        • aankaa Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 21:47

                          • Re: Inwazja dresiarzy - disaster...
                          tukee 12.05.2005 21:46 + odpowiedz


                          Ja proponuje ze
                          moglabym pozmywac naczynia po zabawie. Lubie zmywac bo od razu robi sie czysto.
                          Nie znosze tylko wycierac i prasowac. Co wy na to? No i co Ryjek na to?



                          • Re: Inwazja dresiarzy - disaster...
                          ryjek1975 12.05.2005 23:26 + odpowiedz


                          LUBISZ ZMYWAĆ!!!!?????? O Jezu... zostań moją żoną....:))))


                          ===<skromnie opuszczając powieki>===
                          mogę zostać drugą żoną - lubię wycierać świeżo umyte naczynia
                          • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 22:53
                            Droga aankoo coz ja moge - biedny mis? Jak sie Ryjek zgodzi na dwie zony to ok -
                            ja sie zgadzam - wkoncu mam prawo pierwowziecia ;-). Ale pomysl jak juz bedzie
                            mial pozmywane - ja, powycierane - ty to kto mu biednemyu wyprasuje pomiedolone
                            ubranka? He? Czyli trzeciej bedzie nam potrzeba. Jak my sie na tej Milej
                            wszyscy pomiescimy?
                            • aankaa Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:12
                              jakoś damy (sobie) radę
                              w końcu prasowanie nie musi się odbywać równocześnie z myciem/wycieraniem :P

                              (ciekawe czemu Ryjek ... zamilkł ... ?)
                              • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:21
                                Ja sie boje zeby go nie utlukli. Jak sie nie odezwie do poniedzialku to
                                pojdziemy go szukac. Dobrze ze podal adres to latwiej bedzie odszukac. Albo
                                wyjechal albo poszdedl na balange, albo przestraszyl sie sam siebie - (czyli
                                nas)i juz teraz sam bedzie zmywal, wycieral i prasowal ubranka. Rykju wracaj!
                                • aankaa Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:41

                                  Ryjek posłuchał Warszawianki i ... relaksuje się :P


                                  • Re: Inwazja dresiarzy - disaster...
                                  warszawianka_jedna 13.05.2005 14:57 + odpowiedz


                                  ja bym ich załatwiła płytą z szumem morza, śpiewem ptaków, mruczeniem kota.
                                  • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:45
                                    Zeby tylko nam nie odlecial od tego relaksu. Oh ten Ryjek! Ja tez sie teraz
                                    relaksuje mruczeniem kota - wpelni na to zasluzylam. Siedzimy z kotem na jednym
                                    fotelu - kocisko sie rozpycha i mruczy z zadowolenia. Basta, jestem taka
                                    szczesliwa.
                                    • aankaa Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:47
                                      o moją kotę walczy cała rodzina - najlepszy grzejnik w takie paskudne
                                      dni/wieczory/noce
                                      • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 23:52
                                        Jak chcesz to za minute przesle ci na priva zdjecie mojej koty, chcesz?
                                        • aankaa ślij :))) będzie drugie futrzaste do ogrzania :) 14.05.05, 00:02

                                          • aankaa ni ma nocnej grzałki :( 14.05.05, 00:55

                                            • tukee Re: ni ma nocnej grzałki :( 14.05.05, 01:09
                                              Jak to nie ma jak jest! Przeciez wyslalam przytulaska.
    • ao22 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 10:17
      www.allegro.pl/show_item.php?item=51152164
      moze cos takiego?
      wprawdzie może być uciążliwe także dla innych sąsiadów, ale ja wiem, może da
      się jakoś jednokierunkowo to skierować w odpowiednią stronę (nie pytajcie jak,
      ja jestem blondynka i do tego humanistka)
      • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 14:05
        Gorzej jak płyta stanie się hitem iprawie każdy zacznie jej słuchać....ale
        będzie jazda!!!
        • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 14:57
          ja bym ich załatwiła płytą z szumem morza, śpiewem ptaków, mruczeniem kota.
          • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 15:07
            też tak lubię odpoczywać... a na mruczenie kota trzeba sobie zasłużyć!!! a im
            za co? (wiem coś o tym mam Tygryska i Pumę)
            • warszawianka_jedna Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 15:37
              t_u_l_a napisała:

              > też tak lubię odpoczywać... a na mruczenie kota trzeba sobie zasłużyć!!! a im
              > za co? (wiem coś o tym mam Tygryska i Pumę)


              oni odpoczywają przy hałasie, więc trzeba im zaserwować coś czego nie znają,
              szum drzew lub strumienia górskiego, będą w szoku.
              • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 15:40
                a jak się poczują jak na dzikim pikniku... trzeba uważać! ...trzeeba uważaać...
                • tripper Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 16:27
                  moze odglosy ostrego seksu?
                  • kocio-kocio Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 16:29
                    tripper napisał:

                    > moze odglosy ostrego seksu?

                    "Drodzy sąsiedzi, prosimy współżyć ciszej. Prośbę swą kierujemy szczególnie do
                    Pani.
                    Z poważaniem
                    sąsiedzi"

                    hehehe
                    Mogę nagrać :o)
                    • t_u_l_a Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 16:43
                      no! to sąsiedzi z meliny dopiero zaczną walić drzwiami i oknami !!!
      • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 13.05.05, 22:59
        Padam ze smiechu - wielkie brawa dla ao22!
        • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 14.05.05, 10:55
          No więc tak:

          1) Jeszcze mnie nie utłukli.
          2) Rzeczywiście pojechałem się relaksować.
          3) Co więcej, również dzisiaj mam zamiar to zrobić.
          4) A być może również i jutro.
          5) Trzy żony.... eh... dam radę.
          6) Płytę "Głośny sąsiad" już dostałem od znajomych dawno temu - generalnie
          smiech na sali.
          7)Szum morza i śpiew ptaków to ja sobie mogę puszczać, ale nie sądzę, żeby to
          zrobiło na nich jakieś wrażenie.
          8) Odgłosy ostrego seksu - byłoby cudownie...
          9) Wczoraj się dowiedziałem że stać mnie na kredyt.
          10) Właśnie próbuję złapać jakiś tam pion, bo jadę oglądać mieszkanie do
          kupienia.
          11) ...a wierzcie mi że nie chciałbym tego robic.
          • kocio-kocio Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 14.05.05, 13:06
            I oni z Tobą wygrają?
            Nie bądź mięczakiem!
            Kurde!
          • tukee Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 15.05.05, 00:22
            Ryjku, nie poddawaj sie! Tak niedawno zesmy sie poznali a juz rozsatnia
            nadszedl czas...? Nie rob nam tego!
            • ryjek1975 Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 15.05.05, 12:06
              Żeby dac Wam obraz tego towarzystwa, to może napiszę jeszcze, że właśnie na
              podwórku zebrała się silna grupa pod wezwaniem i siedzą w piaskownicy,
              oczywiście chleją wódę i wrzeszczą na bawiące się opodal dzieci.

              Brzmi to mniej więcej tak:

              Karmela! Przestań bić Pamelę!
              Kasandra! Weź kurwa Deniska i idźcie do domu!
              Maaaaaaamooooo! A Dorian uderzył Karmelę... i ma nóż jego Taty!
              A Norbert rzucił butelkę na "daszek"!
              Do domu! Już nie mogę z Wami! Kurwicy można dostać!
              itd...

              Najgorsze jest to, że zaraz jak wypiją te wódkę, albo jak się zachmurzy to
              wszyscy przyjdą do tej meliny i puszczą na cały regulator muzykę - oczywiście
              hip-hop, jedynie słuszną muzykę dla twardzieli.
              I będą tak siedzieli do 2 w nocy, a potem impreza zakonczy się ogolną awanturą.
              I kiedy goście już zostaną wygnani do domu (po godzinnej jeszcze
              wymianie "uprzejmości" przez okno) rozpocznie się awantura między gospodarzami
              imprezy. Jej przebieg jest zawsze taki sam, czyli po poczatkowych wrzaskach i
              tłuczeniu jakichś przedmiotow o ściany, przeniesie się to na korytarz. Czyli
              kobieta będzie stała na korytarzu i napierdalała czymś w drzwi, a facet co
              jakiś czas będzie te drzwi uchylał i wystosowywał babce lampę w ryj. Oczywiście
              wszystko przy kakofonii dżwięków nienadających sie do powtórzenia. Potem
              przyjdzie czas na mediacje - czyli koleżanki kobiety będą urządzać na korytarzu
              naradę, potem zabiorą ze sobą tę nieszczęsną bitą i znikną.
              Tu muszę powiedzieć, ze z reguły udaje mi się zasnąć, więc nie pamiętam, jak to
              się później kończy.

              częstotliwość co kilka dni.

              • kocio-kocio Re: Inwazja dresiarzy - disaster... 15.05.05, 12:32
                Mam nadzieję, że Ty wtedy za telefon i na policję?
Pełna wersja