mieszkajac na parterze...

21.05.05, 11:02
heh

nie wiem, jak Wy, ale ja szczerze wsppolczuje tym, co wlasnie tak mieszkaja

szedlem soobie wczoraj Dzielna i widzialem wysokie partery, moglem sobie
sppokojnei patrzec wsyzstkim wokna i mowic pani, ktora akurat klocila sie
przez telefon "dawaj, dawaj, nie odpuszczaj mu!!!"

i tak dalej

ktos z Was mieszka na parterze? jakie wrazenia??
    • warszawianka_jedna Re: mieszkajac na parterze... 21.05.05, 11:20
      moja kuzynka mieszka w "galeriowcu" i wstawiła sobie mleczne szyby w oknach
      (kuchni i łazience), żeby sąsiedzi nie zaglądali.
    • sloggi Re: mieszkajac na parterze... 21.05.05, 11:24
      Mieszkam, ale na szczęscie nie na Muranowie.
      Za oknem mam (jeszcze) łąkę i spacerujące bażanty.
    • klaudiuszg Re: mieszkajac na parterze... 23.05.05, 14:24
      no niestety, my tez mieszkamy na parterze. w miarę wysoki, ale i tak zero
      prywatności, dość ciemno, do krat już się przyzwyczaiłem, ale i tak planujemy
      zmianę na wyższą kondygnację. jedynie co to od razu słychac jak Izunia biegnie
      w swoich szpilkach ;-). Pozdrawiam
    • bimbalimba Re: mieszkajac na parterze... 23.05.05, 15:00
      ja mieszkam na parterze

      za oknem mam duzy trawnik, drzewa /teraz wlasnie kwitna bzy/ do mieszkania
      tylko kilka schodow- lepiej byc nie moglo
    • smocza17 Re: mieszkajac na parterze... 24.05.05, 14:46
      Właśnie remontuję mieszkanie na parterze, wprowadzam sie w czerwcu, wiec
      jeszcze nie mam parterowych wrażeń.
      Nie mniej nie planuję sie barykadować, osłaniac, ukrywać i chodzić po
      mieszkaniu na czworakach.
      Wierze, że żaluzje załatwią sprawę.
      Poza tym też mam bzy pod oknami. I zielone drzewa i kota, który bedzie mógł
      się wylegiwać na parapecie, a ja nie bedę sie bała o jego życie.
      Teraz mieszkam na piątym pietrze..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja