• warszawianka_jedna Re: KV - Czak Noris 27.01.06, 10:57

      "Czak noris nie umiera, on kopie w kalendarz z półobrotu"
      "Czak noris zuje krązki hokejowe"
      "NIe ma czegoś takiego jak ewolucja - jest lista stworzeń, którym czak pozwala
      żyć"
      "Czak norris dawno temu spotkał dinozaury - żaden nie przeżył"
      "Czak noris może dzielić przez zero"
      "Czak noris juz trzy razy policzył do nieskończonosci"
      "Czak noris nagrał Internet na dyskietkę"
      "Czak noris przyszedł do ZUSu i usłyszał "dzień dobry, czym mogę służyć" od
      sympatycznej urzedniczki"
      "Czak norris rozumie polską scenę polityczną"
      "Czak norris nie słyszał jeszcze żadnego kwału o czaku norrisie" :-)
    • warszawianka_jedna Re: KV 27.01.06, 12:53

      Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
      - Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki
      i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki,
      zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem sex z wszystkimi trzema...
      - Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
      - Jakiego grzechu??
      - Co z Ciebie za katolik?
      - Jestem Żydem...
      - To czemu mi to wszystko opowiadasz?
      - Wszystkim opowiadam!!
      • dorota.28 Re: KV 27.01.06, 17:48
        Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, że w końcu zabłądził. Chodzi więc
        po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca
        głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wkurwiony, piana z pyska
        mu leci i mówi:
        - Co tu robisz?
        - Zgubiłem się - odpowiada facet.
        - Ale czego się kurwa tak drzesz? - pyta znowu wsciekly niedźwiedź.
        - Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość.
        - No to kurwa ja usłyszałem. Pomogło ci?
    • aankaa Re: KV 27.01.06, 18:11
      żona wraca do domu i do męża rozwalonego w fotelu
      - widziałeś pogięte 100 zł ?
      - nie - odpowiada znudzony małżonek
      kobitka miętosi banknot, zero reakcji
      - widziałeś pogięte 200 zł ?
      - nie - równie znudzony małż odpowiada
      kobitka wyciąga banknot 200 zł i zwija go w kulkę, reakcja j.w.
      - a widziałeś pogięte 100 tysięcy ?
      chłopa uniosło lekko z fotela, z zainteresowaniem zaczyna przypatrywać się
      małżonce









      - to idź do garażu
      • alma82 Re: KV 27.01.06, 18:48
        Lekko sprośny dowcip ;)-
        Byl sobie facet, ktory dbal o swoje cialo.
        Pewnego razu stanal przed lustrem, rozebral sie i zaczal sie podziwiac Ze zdziwieniem stwierdzil jednak, iz wszystko jest pieknie opalone oprocz jego czlonka! Nie podobalo mu sie to, wiec postanowil cos z tym zrobic. Poszedl na plaze, rozebral sie i zasypal cale swe cialo, zostawiajac czlonka sterczacego na zewnatrz. Przez plaze przechodzily dwie staruszki. Jedna opierala sie na lasce. Przechodzac obok zasypanego faceta ujrzala cos wystajacego Koncem laski zaczela przesuwac to w jedna, to w druga strone. -Zycie nie jest sprawiedliwe - powiedziala do drugiej. -Czemu tak mowisz ? - spytala tamta zdziwiona. -Gdy mialam 20 lat bylam tego ciekawa, gdy mialam 30 lat bardzo to lubilam, w wieku 40 lat juz sama o to prosilam, gdy mialam lat 50 juz za to placilam, w wieku 60 lat zaczelam sie o to modlic, a gdy mialam 70 to juz o tym zapomnialam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosna na dziko, a ja k*rwa nawet nie moge przykucnac ..
        • alma82 Re: KV 27.01.06, 18:55
          Trzej polscy chirurdzy chwalą się swoimi osiągnięciami. Pierwszy mówi:
          - Niedawno przywieźli do mnie faceta z obciętą ręką. Przyszyłem ją i teraz jest wspaniałym pianistą!
          - Mojego pacjenta - mówi drugi - przywieziono z obciętą nogą. Przyszyłem mu ją i po roku wygrał maraton w Nowym Jorku!
          - To jeszcze nic - mówi trzeci. - Kiedyś jadąc samochodem byłem świadkiem strasznego wypadku, po którym na jezdni został tylko koński zad i okulary. Obecnie efekt mojej pracy zasiada w naszym Sejmie.
    • alma82 Re: KV 31.01.06, 01:18
      Dzwoni Manager z Coca-coli do Watykanu i chce rozmawiać z kimś, kto jest odpowiedzialny za modlitwy codzienne.
      Łączą go z jakimś biskupem, a on przedstawia się i zwraca się do niego z następującą propozycją:
      - Chcielibyśmy, aby w modlitwie "Ojcze Nasz" zmieniono zdanie: "chleba powszedniego daj nam dzisiaj" na "Coca-Coli daj nam dzisiaj".
      Proponujemy za to 100 000 $.
      W odpowiedzi słyszy grzeczne, ale stanowcze "nie", że to niemożliwe, że ta modlitwa jest stara jak świat i, że tam się nic nie da zmienić !
      Po tygodniu dzwoni Manager ponownie i proponuje 1 milion $.
      Niestety znowu otrzymuje odpowiedź negatywną.
      A Ameryka naciska na Menagera i proponują 100 mln $, ale zmiana ma nastąpić natychmiast.
      Zdesperowany Manager dzwoni i podaje sumę 100 mln $.
      Biskup lekko już zdenerwowany odmawia i odkłada słuchawkę.
      Po krótkim namyśle łapie za słuchawkę i każe się połączyć z księgowością:
      - Pani uprzejmie sprawdzi jak długo mamy jeszcze umowę z piekarnią !
      • desperately.seeking.something Re: KV 02.02.06, 15:25
        Przychodzi facet do pracy pobity i podrapany. Kumpel go pyta:
        - Kto ci to zrobił?
        - Żona...
        - Żona? Za co!?
        - Powiedziałem do niej - "ty".
        - I za to cię pobiła? A jak dokładnie powiedziałeś?
        - Ona mówi do mnie "chyba już z miesiąc się nie kochaliśmy...", a ja do
        niej: "chyba ty".
        • tukee smutny KV 02.02.06, 22:38
          Nie moge jutro przyjsc bo jestem chora i to nie kawal tylko strasznie mi przykro
          - prosze, zeby mnie pocieszono! Stracilam glos a nos mam jak kartofel od
          wycierania. Jutro leze caly dzien i nie wychylam glowy spod kolderki. Nie mam
          nawet apetytu no i co robic?
          • macklin Re: smutny KV 03.02.06, 13:33
            tukee napisała:

            > Nie moge jutro przyjsc bo jestem chora i to nie kawal tylko strasznie mi przykr
            > o
            > - prosze, zeby mnie pocieszono! Stracilam glos a nos mam jak kartofel od
            > wycierania. Jutro leze caly dzien i nie wychylam glowy spod kolderki. Nie mam
            > nawet apetytu no i co robic?

            Nie martw się Tukee, na pewno szybko wyzdrowiejesz! Głowa do góry, trzymam
            kciuki za błyskawiczny powrót do zdrowia.
    • warszawianka_jedna Re: KV 13.02.06, 11:49

      Jedzie Schwarzenegger w radzieckim autobusie
      i w pewnej chwili podchodzi konduktor
      - Hej, pan, biliet !
      Schwarzenegger, napinajac miesnie:
      - Ja .. Schwarzenegger !!
      Konduktor nie daje za wygrana :
      - He.. pan, biliet !!
      Schwarzenegger z rosnaca niecierpliwoscia:
      - Ja Schwarzenegger
      Konduktor jest jednak upierdliwy
      - Eee.. biliet !!
      Arnold bierze monete rubla ..wklada w kasownik ...
      i jeb, z calej sily..
      Wyjmuje podziurkowana monete i podaje konduktorowi. A ten :
      - Nu, bylo tak od razu ...
      i przedarl monete
    • desperately.seeking.something Re: KV- długi 15.02.06, 16:30
      > Płynie sobie U-boot. Wszyscy się nudzą, żadnych
      statków, więc
      > kapitan zarządza strzelanie do wszystkich
      nieprzyjacielskich
      > samolotów. Płyną, płyną, patrzą, a tu leci
      amerykański samolot.
      > Zestrzelili, wyłowili Amerykanina. No i mają go już
      rozstrzelać, ale
      > kapitan daje mu ostatnią szansę:
      > "Możesz ocalić swoje życie, ale musisz przejść
      przez dwie próby."
      > I prowadzi go do kajuty, a tam na stole 10 butelek
      wódki.
      > - Ile flaszek wypijesz, Amerykaninie?
      > - 3.
      > - Rozstrzelać go - mówi kapitan.
      > Płyną dalej, a tu leci sobie Ruski. No to go
      zestrzelili, biorą Ruska
      > na pokład i sytuacja tak jak z Amerykaninem. W
      kajucie z wódką Ruski
      > mówi, że wypije 8 flaszek. Kapitan mówi: "No, nie.
      Ale jeszcze
      > druga próba." Wprowadzają go do kajuty, a tam 10
      lasek. Kapitan pyta
      > się Ruska, ile z nich przeleci. Rusek na to, że 8.
      Kapitan zastanowił
      > się, ale w końcu kazał Ruska rozstrzelać.
      > Płyną dalej, patrzą leci samolot. Bez żadnych
      oznaczeń, jakoś mu się
      > dziwnie skrzydła kołyszą. Zestrzelili, wyłowili
      pilota. Kapitan pyta
      > się skąd jest, ten na to zataczając się: "Sss
      Ppolski". Kapitan
      > zdziwiony, no ale nic. Pierwsza kajuta.
      > - Ile flaszek wypijesz?
      > - Jjjeeeeddeennascie.
      > - Jak 11, jak jest 10!?
      > A Polak wyciąga zza pazuchy flachę i mówi:
      > - Jjja nna krzywca nigdy niie... przychodzę.
      > Kapitan w szoku, prowadzi go do kajuty z panienkami.
      > - Ile panienek przelecisz?
      > - 11.
      > - Jak to!?
      > - Ttty mi też się podobasz...
    • warszawianka_jedna Re: KV o Lepperze 20.02.06, 10:18

      Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej
      nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania.
      Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko
      właścicielowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane.
      Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce
      i w poszarpanym ubraniu.
      - Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
      - No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka chwile
      szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
      - Cóżeś ty im powiedział?
      - Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

      *****

      Druga w nocy - do drzwi Leppera puka narąbany jak bela gość. Endrju
      otwiera:
      - (piiiiiiiip) , czego pan chce o tak późnej porze?!
      - Chccee wstąpić do Samoobrony i to od zaraz - chwiejnym głosem
      zakomunikował...
      - Panie, jest druga w nocy, przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego to
      się pan zapiszesz, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu, ale nie o
      drugiej w nocy
      - Nie ma mowy, ja chce teraz i już, od zaraz - zdjęcie mam przy sobie..
      - Nie no, ale panie daj pan spokój - tłumaczy się przewodniczący nie mam w
      domu druków, pieczątek itd. (zapomniał wspomnieć o kłopotach z pisaniem) -
      przyjdź pan do biura.
      - Nie ruszę się stad, do rana będę stał aż zostanę członkiem Samoobrony
      ....
      Przekomarzał się tak bitą godzinę - Endrju zmiękł, wyciągnął z szafki
      wszystkie niezbędne dokumenty - gość je wypełnił, otrzymał legitymację i
      zadowolony jak dziecko już miał iść do domu - przewodniczący jednak
      zatrzymał go i pyta gościa, dlaczego mu tak zależało na wstąpieniu w
      szeregi Samoobrony...
      - A bo panie to było tak:
      Wróciłem wcześniej z delegacji, wchodzę do domu, patrzę, a tu żona na
      środku pokoju bzyka się z sąsiadem, wchodzę do pokoju córki, a ta ostro
      zabawia się z dwoma facetami na raz, wpadam do pokoju syna a ten w
      najlepsze ze swoim kolegą z ławki... Stanąłem na środku pokoju i wrzasnąłem
      na całe gardło:
      - TACY JESTEŚCIE, TAK? TO JA WAM K..WA TERAZ WSTYDU NAROBIĘ!

      *****

      Polska, rok 2015. Spłonęła biblioteka narodowa a w niej cały księgozbiór
      prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była wyjątkowo cenna, bo już
      pokolorowana.
    • aankaa Re: KV 21.02.06, 17:07
      Trzech facetów cale zycie zbieralo na wyjazd do Kenii, ale zbierali
      az tak, ze jedli suchy chleb popijajac woda. No i w koncu uzbierali i
      wyjechali. Pewnego wieczoru jeden z nich mowi:
      - Ej chlopaki, moze napijemy sie wodki
      drugi mowi:
      - Ok, super
      a trzeci:
      - Kurwa ja cale zycie prawie nic nie jem, nie pije po to,
      zebysmy wyjechali! zbieram na to, zebym mogl sobie pozwolic na
      zwiedzanie, na wycieczki!!! a wy wydajecie na wodke??? ja sie na to nie
      pisze! i obrazony poszedł spać.
      No wiec tych dwoch poszlo, kupilo 2 flaszki, nachlali sie i wrocili do domu.
      Rano wstaja, patrza, a nie ma trzeciego! Wychodza przed kwaterke....patrzą...
      a tam lezy krokodyl - gruby, ogromny, piekny krokodyl z otwarta paszcza!
      Patrza - a z tej paszczy wystaje glowa tego trzeciego. Stoja tacy nawaleni,
      patrzą i jeden mowi:
      - Patttssssszzzzz starrrryyyyyy, na wooooodke sęęępiłłłłłł, a śpiwooorek
      toooo Lacosty
    • warszawianka_jedna Re: KV 22.02.06, 23:34
      Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta. Kowboj:
      - Cześć. Kim jesteś?
      Kobieta:
      - Lesbijką...
      - Eeeeee... To znaczy?
      - Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z
      kobietą, jak ide do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o
      seksie z kobietą, jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam,
      to myślę o seksie z kobietą ...
      - A Ty, kim jesteś?
      - Jak tu przyszedłem to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, że jestem
      lesbijką.
    • desperately.seeking.something Re: KV 24.02.06, 08:57
      Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków. Siedzą, dobrze się
      bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym
      bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował. Chłopak
      się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka. Barman podaje drinka i
      umieszcza na stole następujące składniki: solniczkę, kieliszek śmietankowego
      likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z
      głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy: "Po pierwsze, sypiesz trochę soli na
      język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie
      zapijasz wszystko sokiem z limonki."
      Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała. Sypie sól na
      język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny , bardzo
      przyjemny... Wporzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej
      sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej
      sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej - słono-zwarzono-gorzki smak daje mu
      w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić
      dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy
      udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny. Ta się szczerze i szeroko: "I
      jak ci smakowało? Ten drink ma nazwę "Zemsta za Loda"
    • kocio-kocio Re: KV 24.02.06, 11:00
      W przedziale pociągu opowiedziano dowcip o pewnym podróżnym,
      który spadł z górnej kuszety.
      — Co to za hałas?
      — Palto mi spadło.
      — To dlaczego tak gruchnęło?
      — Bo nie zdążyłem z niego wyskoczyć.
      Wszyscy zaczęli się śmiać, a najgłośniej śmiała się jedna blondynka.
      Kiedy wreszcie skończyła, zapytała opowiadającego:
      — A gdzie oni jechali?
      • warszawianka_jedna Re: KV 24.02.06, 11:03
        Jan otwierając drzwi powozu mówi do hrabiego:
        - I co, wróciłeś stary pierdzielu. Pewnie znów szlajałeś się po
        najtańszych paryskich burdelach i rżnąłeś zasyfiałe dziwki?
        - Ależ nie, Janie. Właśnie wracam z Zurichu, gdzie nabyłem sobie
        wyśmienity aparat słuchowy.
    • warszawianka_jedna Re: KV 24.02.06, 11:23
      Trzej przestępcy jadą do więzienia. Każdy z nich ma przy sobie Jedną rzecz,
      dzięki której będzie mieć zajęcie w więzieniu. Nagle jeden więzień pyta kolegę:
      - Ty, co wziąłeś ze sobą?
      Ten wyciąga farbki i mówi:
      - Będę malować, czas mi szybko zleci. A ty co wziąłeś?
      - Karty, mogę grać dla zabicia czasu.
      Trzeci przestępca siedzi cicho w kącie i uśmiecha się.. Oni do niego:
      - Czemu się tak podśmiewujesz?
      Trzeci wyciąga PUDEŁKO TAMPONÓW i mówi:
      - Ja mam to!
      - A co ty będziesz z tym robił? - pytają koledzy.
      Trzeci przestępca uśmiecha się i zaczyna czytać z pudełka:
      - Mogę jeździć konno, pływać i jeździć na rolkach...
      • dorotawasilewska Re: KV 24.02.06, 20:52
        Idą 3 tampaxy przez jezdnię i śpiewają:Było nas trzech w każdym z nas inna
        krew :))))))))).

        Dlaczego mężczyźni nie mają trzech jajek??
        - bo z trzeciego ptaszek się wykluł.

        Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
        czarną sukienkę ma ten koleżka.
        Uczy, tłumaczy w Radiu Maryja
        kto godny chwały a kto wręcz kija.
        Leje na serce miód swoim gościom
        do adwersarzy zionie miłością.
        Żyda, Masona czuje z daleka
        wszystko w nim widzi oprócz człowieka.
        Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
        Tadzio z uśmiechem nadyma buzię.
        Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
        to on rozkręca nową kampanię.
        Życiński prosi: "weź - odpuść sobie",
        a Rydzyk: "spadaj, co zechcę - zrobię".
        Rząd go popiera, prezydent chwali
        Lepper z Giertychem pokłony wali.
        Czuje się bosko jak w siódmym niebie
        do Sejmu wchodzi tak jak do siebie.
        A gdy podskoczyć ktoś mu próbuje
        armię beretów mobilizuje.
        Ich nie obchodzi, co sądzi prasa
        - że dla Rydzyka Bogiem jest KASA.
        Mohery wielbią swego pasterza
        dla nich ważniejszy jest od Papieża
    • warszawianka_jedna Re: KV 27.02.06, 14:40

      Siedzi lekarz na dyżurze. Skacowany, zniechęcony i zły, a to dopiero pierwsza
      godzina... Nagle rozlega się niecierpliwe pukanie, wpada pacjentka i zaczyna
      słowotok:
      - Panie doktorze! Jak to dobrze, że pana zastałam, tu mam te moje wyniki, wie
      pan, te z wczoraj no i niech mi pan powie co z pan o nich sądzi, panie
      doktorze, ja bardzo pana proszę, niech pan powie...
      Lekarz w zamyśleniu popatrzył na wyniki, potarł ręką brodę i mówi:
      - To? To, proszę pani, jest rak.
      - Ale jak to rak?! Przecież pan mówił że ja mam kamienie!!
      - Tak, kamienie. A pod każdym kamieniem rak, hyhyhyhy...
    • warszawianka_jedna Re: KV 01.03.06, 12:24
      Złowiłem złotą rybkę. Dała mi do wyboru dwa życzenia: albo będę miał
      doskonałą pamięć, albo będę doskonały w łóżku. I za cholerę nie pamiętam,
      co wybrałem.
    • warszawianka_jedna Re: KV 02.03.06, 12:28
      Idzie pewien Arab z żoną po pustyni, mąż oczywiście siedzi
      na wielbłądzie, a żona dźwiga za nim toboły.
      Maszerują tak dobre 2 tygodnie i w pewnej chwili mąż mówi do
      żony:
      - Żono ty moja, idź do domu i przynieś mi linijkę i ołówek.
      - Ależ mężu... Po co ci to? Do domu jest 2 tygodnie drogi.
      - Nie dyskutuj ze mną. Idź do domu po to, o co prosiłem.
      Żona posłusznie powędrowała do domu, a po 4 tygodniach
      w końcu dotarła do męża i mówi:
      - Tu masz, mężu mój, ołówek i linijkę, o które mnie prosiłeś.
      - Dobrze, a teraz, żono moja, narysuj mi na plecach szachownicę.
      - Szachownicę? Ale po co?
      - Nie dyskutuj, tylko rysuj.
      Żona znów posłusznie narysowała na jego plecach szachownicę i
      mąż ponownie powiedział:
      - Bardzo dobrze. A teraz podrap mnie w B7.
    • aankaa Re: KV 04.03.06, 20:59
      polanka, poranek, cichutko i milutko, istna sielanka,
      a to zajaczek trawke skubnie
      a to lania powloczystym wzrokiem obejmie okoliczne drzewa
      a to ptaszyna zaswiergoli radosnie

      az tu nagle w sielska atmosfere wdziera sie daleki ale narastajacy halas!
      nad horyzontem pojawia sie wielki oblok kurzu!
      ziemia sie niemal trzesie, slychac potezny tetent zblizajacy sie w
      zastraszajacym tempie do polanki!
      kurzawa jest coraz blizej!

      polanka zamiera w przerazeniu...

      powoli opada oblok kurzu, zaczyna zamierac halas
      z obloku wylania sie stado... jezy
      pierwszy z nich, usmiechniety od ucha do ucha, odwraca sie i mowi do kolesi:
      a co, kurwa!, nie mowilem?! Jak mustangi, panowie, jak mustangi...
      • leniwy_wiesniak Re: KV 04.03.06, 22:09
        lepiej się go opowiada niż pisze, no ale trudno:

        Pani w szkole zapytała dzieci, czy ktoś umie coś powiedzieć po niemiecku.
        Dzieci siedzą zakłopotane, nikt nie umie. Pani ponownie prosi, no przecież
        niemożliwe, żeby nikt nie potrafił choćby jednego wyrazu po niemiecku.
        No więc odzywa się z zakłopotaniem Jasio:

        - Possstrafiam śissstkich pielkszszimuff s Polski.
    • warszawianka_jedna Re: KV 05.03.06, 18:48

      Facet często wracał do domu pijany. Żona postanowiła go przestraszyć, żeby się
      zmienił. Założyła wojskową maskę przeciwgazową (tzw. słonik) i czeka.
      Mąż wchodzi do domu, a ona zza drzwi:
      - Buuuuaaaaaaaahhhhhh!!!!!
      Facet idzie dalej. Otwiera lodówkę, sięga po piwo, a żona znowu.
      - Buuuuuuahhhh!!!!
      Facet nic nie zauważył.
      Żona pyta:
      - Nic nie widzisz??
      Facet przyjrzał się dokładnie i mówi:
      - Głupia baba, brwi se zgoliła!
    • warszawianka_jedna Re: KV 05.03.06, 18:51
      Starszy ksiądz zwierza się koledze po fachu:
      - Kiedyś śniło mi się, że głosiłem kazanie. Wszystko było takie
      realistyczne: widziałem ambonkę, wiernych w kościele, organistę na
      chórze. Budzę się i patrzę... rzeczywiście
    • aankaa Re: KV 05.03.06, 19:37
      Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś kobiecinę,
      która klęczy przed figurą i się modli.
      Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł do zakrystii. Po mszy pogasił świece i
      wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej
      się modli. Podchodzi do niej i pyta:
      - A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
      - Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt
      zdrowasiek do Św. Piotra.
      - Ale to jest Św. Antoni, babciu!
      - No żesz kurwa mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w dupę i poszło się
      jebać!!!
        • alma82 Re: KV 06.03.06, 17:06
          Wiesz, ze żyjesz w roku 2006, kiedy:

          1. Niechcacy wprowadzasz haslo do mikrofalowki.
          2. Od lat nie ukladales pasjansa prawdziwymi kartami.
          3. Masz 15 numerow telefonow do twojej czteroosobowej rodziny
          4. Wysylasz maile do osoby przy sasiednim biurku
          5. Nie utrzymujesz kontaktu z rodzina i znajomymi, ktorzy nie maja
          maila.
          6. Po dlugim dniu pracy odbierasz telefon mowiac nazwe firmy.
          7. Kiedy dzwonisz z domu wciskasz najpierw 9 lub 0
          8. Od czterech lat siedzisz przy tym samym biurku, a pracujesz dla
          trzeciej z kolei firmy.
          10. Dowiadujesz sie z wiadomosci, ze zostales zwolniony z pracy.
          11. Twoj szef nie umialby wykonywac twojej pracy.
          12. Zatrzymujesz samochod pod blokiem i dzwonisz z komorki do domu, zeby
          ktos zszedl i pomogl ci wypakowac zakupy.
          13. Kazda reklama ma na dole adres www.
          14.Wychodzac bez telefonu komorkowego, ktorego nie uzywales przez
          ostatnie 20 lub 30 (lub 60) lat, wpadasz w panike i wracasz po niego do
          domu.
          15. Wstajesz rano i wchodzisz na Internet, zanim wypijesz kawe.
          16. Odwracasz glowe na boki, zeby sie usmiechnac.
          17. Czytasz to i sie zasmiewasz.
          18. Nawet gorzej; wiesz juz dokladnie, komu to przeslesz.
          19. Jestes zbyt zajety, zeby zauwazyc, ze nie bylo punktu 9.
          20. Przesunales strone do gory, zeby sprawdzic, ze nie bylo punktu 9.

          A teraz smiejesz sie z siebie!


    • aankaa Re: KV 07.03.06, 16:55
      W akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
      - Ja Sylwestra spędzilem na "Kanarach". Mówię wam, super laseczki, kąpiel
      w morzu, drinki z parasolkami, cudo - zagaja pierwszy
      - A ja - przechwala sie drugi - bylem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione
      od mrozu, grzane wino
      do łózka, coś wspaniałego
      - A co ty robiles ? - pytają trzeciego

      - A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego
      skurwysyństwa.....
    • aankaa Re: KV 10.03.06, 18:14
      Nad rzeką, obok farmy siedzi krowa i pali trawkę. Podpływa do niej bóbr,
      wychodzi na brzeg i pyta:
      - Te, krowa, co robisz?
      - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
      - Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
      - Jasne! Ciągnij macha bracie!

      Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:

      - Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższą
      chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek
      pod wodą w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.


      Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku
      chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki,
      walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:


      - Te bóbr, co robisz?
      - Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie troszkę...
      - Daj trochę stuffu, ja też chcę.
      - Podpłyń na drugi brzeg do krowy - ona ci da.

      Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i
      krzyczy:

      - Bóbr, kurwa, WYPUŚĆ POWIETRZE!
    • aankaa Re: KV 10.03.06, 18:15
      Lekcja w szkole muzycznej.

      - Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było ciekawiej to jedno z
      was namaluje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać, jaki to utwór
      Beethovena.

      Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc. Dzieci krzyczą:
      - Wiemy, wiemy - to "Sonata księżycowa".
      - Brawo! - mówi pani.

      Następnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał. Dzieci krzyczą -
      wiemy, wiemy - To "Symfonia pastoralna".
      - Świetnie! - mówi pani.

      Następnie do tablicy podchodzi Jasio i maluje wielkieeeeeeego penisa. W klasie
      cisza. Pani:
      - Jasiu, co to ma znaczyć? Przecież to nie ma nic wspólnego z utworami
      Beethovena. Na to Jasio z pretensją w głosie:














      - "Dla Elizy"?!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka