• warszawianka_jedna Re: KV 08.11.06, 13:12


      Najkrótsza na Świecie bajka z happyendem:

      Dawno, dawno temu pewien młodzieniec spytał swoją dziewczynę:
      - Wyjdziesz za mnie?
      Ona odpowiedziała:
      - Nie!
      I facet żyje długo i szczęśliwie, chodzi na ryby i na polowania, mecze, gra
      w golfa, pije piwo i robi co chce, kiedy tylko ma na to ochotę.

      KONIEC :-)
    • niegrzeczna_czarna Re: nie żebym miała coś do blondynek........ 13.11.06, 14:39
      Autentyczna historia:
      EURO AGD w Geancie Fort Wola
      Blondynka z chłopakiem kupuje opiekacz do kanapek. Przed nią na ladzie
      sprzedawca wyłożył już chyba wszystkie możliwe modele. Ku niezadowoleniu
      swojego towarzysza, blondynka ogląda model z podświetlanym panelem.
      - Kochanie ale ten podświetlany kosztuje 300 zł więcej niż ten nie
      podświetlany, po co Ci on?
      Na to blondynka:
      - bo jak wyłączą prąd to będę widziała jak się tosty przypiekły.
    • warszawianka_jedna Re: KV 16.11.06, 14:28
      Student oblewa kolokwium z logiki. Mówi do profesora:
      - to bez sensu, Pan się na mnie uwziął !!! Sam Pan coś z tego
      rozumie?
      Profesor:
      - oczywiście, wszystko - inaczej nie byłbym profesorem.
      Student:
      - skoro tak Pan twierdzi, to zadam Panu pytanie - jeśli Pan na nie odpowie
      wpisze mi pan dwóję. Ale jeśli nie będzie Pan znał odpowiedzi, wpisze mi
      pan "celujący".
      Profesor:
      - dobrze, idę na taki układ.
      Student:
      - a zatem: co jest legalne ale nielogiczne, nielegalne ale logiczne oraz ani
      logiczne ani legalne?
      Profesor zastanawiał się, zastanawiał i nie umiał odpowiedzieć na pytanie.
      Wpisał studentowi ocenę celującą i zaraz potem zadzwonił do swojego najlepszego
      studenta z tym samym pytaniem.
      Ten odpowiedział natychmiast:

      - Pan ma 63 lata i 35-letnią żonę, jest to legalne ale nielogiczne.
      Pana żona ma 23-letniego kochanka - jest to co prawda logiczne, ale
      nielegalne. Pan wpisuje kochankowi swojej żony do indeksu "celujący", mimo że
      nie powinien był zaliczyć przedmiotu - i to jest ani logiczne ani legalne...


      Teraz do samo pytanie do Ciebie:
      Co u Ciebie jest legalne ale nielogiczne, logiczne ale nielegalne i ani
      logiczne ani legalne...? Co Ci przychodzi do głowy? Nic?

      To tu masz odpowiedź:
      Legalne jest to, że siedzimy tu i pracujemy - ale nielogiczne.
      Logiczne jest, że się przy tym wygłupiamy i zajmujemy dowcipami - ale
      nielegalne.

      Natomiast ani logiczne ani legalne jest, że nam za to płacą...
      :-))

      Pozostając w odpowiednim nastroju życzę wielu uroczych, logicznych aczkolwiek
      niekoniecznie legalnych zajęć... :-)))
    • piotrkosinski Re: KV 05.12.06, 11:18
      Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. Pewnego dnia
      przyszedł do niego
      Chińczyk i pyta:
      - Ma Pan Whiskas? Potrzebuję go dla mój kot.
      - A gdzie masz tego kota? - pyta sprzedawca.
      - No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep.
      - To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.
      Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas.
      Dwa dni później
      przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
      - Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies.
      Sprzedawca pyta:
      - A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam!
      Chińczyk oburzony:
      - Ja nie chodzić z pies na zakupy!
      - Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca. Tak się i stało, po przyjściu z
      psem, Chińczyk otrzymał
      swój Pedigripal. Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową
      torbą i mówi do
      sprzedawcy:
      - Pan tu włożyć ręka.
      - A po co?
      - Pan włożyć
      Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi:
      - Pan pomacać! Miękkie?
      - No tak...
      - Ciepłe?
      - No tak...
      Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:
      - Ja chcieć kupić papier toaletowy!
      • niegrzeczna_czarna Re: posiadaczom czrerech kółek;) 14.12.06, 13:24
        Z protokołów zgłoszeniowych PZU

        Autentyczne wyjątki z opisów wypadków samochodowych sporządzonych przez
        kierowców.

        -Byłem pewien, że ten człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy, kiedy
        go stuknąłem.

        -Przechodzień nie miał żadnego pomysłu, którędy uciekać, więc go
        przejechałem.

        -Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.

        -Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód,
        po czym zniknął.

        -Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie
        pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.

        -Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk,
        powodując wypadek.

        -Nie wiedziałem, że po północy taż obowiązuje ograniczenie prędkości.

        -Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.

        -Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z
        dużą buzią.

        -Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę.
        Spojrzałem na zegarek, była 7.05

        -Wracając do domu skręciłem omyłkowo we wjazd do innego domu i uderzyłem
        w drzewo, którego u mnie w tym miejscu nie ma.

        -W szybkim tempie zbliżał się do mnie słup telegraficzny. Zaczęłam
        jechać zygzakiem, ale i tak słup trafił mnie, uszkadzając chłodnicę.

        -Mój samochód uderzył w ogrodzenie, przekoziołkował i wyrżnął w drzewo.
        Wtedy straciłem panowanie nad kierownicą.

        -Zobaczyłem smutną twarz z wolna przelatującą przed przednią szybą, a
        potem ten pan gruchnął na dach mojego samochodu.

        -Ten chłopak na drodze był jednocześnie wszędzie i nigdzie. Musiałem
        wiele razy skręcać, zanim go trafiłem.

        -Przejeździłem 40 lat i ze zmęczenia zasnąłem za kierownicą.

        -Z początku powiedziałem policji, że nic mi się nie stało, ale jak
        zdjąłem kapelusz, zobaczyłem, że mam wgniecioną czaszkę.

        -Moje auto jechało normalnie prosto przed siebie, co na zakręcie
        zazwyczaj doprowadza do opuszczenia szosy.

        -Zjechałem stromą uliczką do tyłu, przewróciłem murek i uszkodziłem
        pawilon. Nie mogłem sobie po prostu przypomnieć, gdzie jest pedał hamulca.

        -Jakiś pieszy nagle zszedł z chodnika i bez słowa zniknął pod moim
        samochodem
    • sugarbox w temacie afery rozporkowej... 14.12.06, 16:33
      Wieczorem wicepremier Lepper zmęczony dniem pracy przechodził obok pokoju Klubu
      Poselskiego Samoobrony. Do jego uszu zza zamkniętych drzwi dobiegły dźwięki
      głośnej muzyki. Lepper otwiera je i energicznym krokiem wchodzi do środka.
      Spomiędzy obłoków papierosowego dymu dostrzega całą śmietankę działączy swojej
      partii i walające się puste butelki po alkoholu.
      - Co to?! - krzyczy. - Pijaństwo w moim klubie, na terenie sejmu? Mało mamy
      jeszcze kłopotów?!
      - A jest powód panie przewodniczący, jest powód - bełkotliwie odezywa się
      F....ek. - Koleżanka L.....a dostała okres.

      - Uff, to i mnie nalejcie...

      • • •
      Spotykają się dwie koleżanki:
      - I jak tam, udało ci się dostać tą pracę w sekretariacie u Łyżwińskiego?
      - Z palcem w d.....!

      • • •
      Nowe hasło Samoobrony: Wstąp do nas - weźmiemy cię na członka.
    • warszawianka_jedna podobno autentyk 19.12.06, 10:31
      Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:


      Joanna Banas:
      - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do
      wagonu?


      Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:
      - Może, tylko musi skasować drugi bilet.
      - Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
      - Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym wagonie, w
      którym został skasowany.
      - Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę,
      dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
      - Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem albo
      mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
      - Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie
      się z wagonu do wagonu nie.
      - Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.
      - Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
      - Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg,
      to, chociaż do Gdańska jedzie i o 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko
      na ten o 15.30.
      - Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajac ich
      nie ma.
      - A po co w ogóle się przesiadać?
      - Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w
      naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
      - O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
      - Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
      - Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on
      już wie, co robić.
      - Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
      - No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie
      może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
      - To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w ktorym nie ma
      motorniczego?
      - Przejść do pierwszego i skasować bilet...
      - Skasować bilet?!
      - Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
      - Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
      - Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
      - Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
      - Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo
      musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to musi
      Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł
      wrocić do pierwszego wagonu.
      - A po co będzie jeszcze przechodził?
      - Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
      - To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
      - Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania
      dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś
      człowiek,a motorniczy. To zasadnicza różnica!
      - Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
      - No widzi Pani, od razu mowiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
    • warszawianka_jedna Re: KV 20.12.06, 10:53
      Para zakochanych spaceruje po parku:
      - Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julie...
      - To znaczy ?
      - Hmm... a może przytul jak Abelard swa Heloize...
      - Czyli jak ?
      - Jak ?! Srak! Czytałeś KURWA cos w ogóle ?
      - Tak ! Nasza Szkapę. Ugryźć cię w Dupę ?
      • niegrzeczna_czarna Re: KV 20.12.06, 16:43
        Z dzienniczków uczniowskich:

        Mateusz leży pod ławką na lekcji geografii udając rodzącą kobietę i wydając
        przy tym realistyczne odgłosy.

        Cieszy się, bo kolega się cieszy, że dostaje coraz więcej uwag.

        Wysłany po kredę, przyniósł cały karton twierdząc że pani woźna zwiększyła
        wydobycie rudy kredy.


        Z uczniowskich zeszytów:


        Papieże zawsze mieszkali w Rzymie. Z ojca na syna żyli w celibacie. Pierwszy
        papież nazywał się Romulus.

        W czasach przedhistorycznych nasi przodkowie żyli w jaskiniach, które były
        gniazdami cywilizacji. Później zaczęli budować szałasy, nie mieli ubrań, nawet
        koszul, tylko dziury na przepuszczanie dymu. Rozporządzali bardzo prymitywnymi
        narzędziami do założenia rodziny.


        Człowiek pierwotny przed odkryciem ognia żył starożytnie.


        Po śmierci pan Wołodyjowski stracił słuch tak, że nawet nie słyszał jak larum
        grali.


        Mąż był bardzo zdenerwowany, gdy ujrzał zwłoki żony leżące przy swoich.


        Walutą angielską są funty i penisy.


        Janko Muzykant chodził w białej koszulinie w słomianym kapeluszu, a żywił się
        marchwią i skrzypcami.


        Zosia - pasterka z "Dziadów" (cz.II) przebywała w czyśćcu, gdyż za życia nie
        chciała się pieścić z chłopcami, o czym winny pamiętać nasze koleżanki.


        Hanka, żyjąc w biedzie, rozmyślała o współżyciu z Antkiem.


        Do ludności w "Balladach" Mickiewicza zaliczamy nie tylko pojawienie się
        rusałki, ale i również jęki chłopa pod jaworem.

        Gerwazy wyciągnął szablę i strzelił.

        W Mongolii przed wiekami wsławił się jeden cham, nazywał się Dżyngis-cham.

        W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawet dzieci w podeszłym
        wieku.
    • konisko_wielkie Re:o koniku 05.01.07, 15:06
      WIO!!
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PatatajatatajPatatajPatataj
      PatatajPatatajPatatajPatataj
      PRRRRYYYYYYYYYYYY
    • alma82 regulamin ;) 14.01.07, 00:25
      Regulamin biurowy z 1870 roku:
      Personel winien byc w biurze tylko w dni robocze pomiedzy godzina
      szosta przed poludniem a godzina szosta po poludniu.
      Oczekuje sie, ze wszyscy wspolpracownicy bez wezwania beda
      pracowali w godzinach nadliczbowych - jesli bedzie taka potrzeba.

      Za czystosc biura odpowiedzialny jest pracownik o najdluzszym
      stazu. Wszyscy terminatorzy i uczniowie maja zglaszac sie u niego
      czterdziesci minut przed rozpoczeciem pracy i pozostaja do
      dyspozycji takze po zakonczeniu zmiany.

      W czasie godzin biurowych nie wolno rozmawiac. Przyjmowanie posilku
      jest dozwolone pomiedzy godzina wpol do dwunastej do dwunastej.
      Jednakze nie wolno w tym czasie przerywac pracy.

      Regula jest noszenie skromnej odziezy. Personel nie moze ubierac
      sie jaskrawo i wolno mu nosic tylko porzadne ponczochy. Nie wolno
      nosic w biurze ocieplaczy i plaszczy, poniewaz personel ma do
      dyspozycji piec. Poza tym zaleca sie aby kazdy czlonek personelu w
      okresie zimowym przynosil cztery funty wegla.

      Pragnienie tytoniu lub napojow wyskokowych jest slaboscia ciala i
      jest zabronione dla wszystkich czlonków personelu biurowego. Osoby
      plci zenskiej maja starac sie prowadzic bogobojny tryb zycia.

      Kazdy pracownik ma obowiazek troszczenia sie o swoje zdrowie.
      Chorzy pracownicy nie otrzymuja wynagrodzenia. Dlatego kazdy
      pracownik majacy poczucie odpowiedzialnosci powinien ze swego
      wynagrodzenia odkladac pewna sume, zeby nie stac sie ciezarem dla
      ogolu w razie niemoznosci pracy lub zmniejszenia sie zdolnosci do
      pracy.

      Urlopow udziela sie tylko w wypadkach naglacych ze wzgledow
      rodzinnych. Wynagrodzenia za ten czas nie placi sie.

      Nalezy zawsze pamietac o tym, ze jest sie winnym wdziecznosc swemu
      chlebodawcy. W koncu on Was zywi.
    • marylalysiak Re: KV 24.01.07, 17:16
      Polak idzie wyspowiadać się do kościoła.
      Klęka przy konfesjonale i mówi do spowiednika
      Panie księdzu zgrzeszyłem
      A co przewiniłeś?
      Oszukałem-Żyda.
      Ksiądz po namyśle:
      To nie grzech,mój synu,
      to cud.
    • sugarbox yeti 24.01.07, 17:28
      Wysoko w górach, hen wysoko w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti i
      obgryzają kosteczki.
      Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwilę i pyta większego:
      - Tato, a powiedz mi, po co my się tak ukrywamy przed 'człowiekami', co? Są
      takie małe! Przecież i tak je w końcu zjadamy, tak? Dlaczego napadamy na nich od
      tyłu?
      - Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti dokładnie oblizując
      palce - lepiej smakują nie obesrane!
    • warszawianka_jedna Re: KV 25.01.07, 15:35
      Rok 2277. Dom publiczny. Czytnik kart, identyfikacja, PIN, ekran dotykowy:

      - Podaj parametry panienki - pojawia się na ekranie.

      - Duży biust, mała cipka - wklepuje facet.

      Następnie facet przeciąga kartę kredytową i na ekranie pojawia się napis:

      - Proszę czekać 3 minuty.

      Facet rozpina marynarkę, siada niczym maharadża w fotelu, rozgląda się po
      innych "interesantach" i czeka.

      Za 3 minuty z głośników:

      - Pan z dużymi dłońmi i małym członkiem: pokój numer 4.
    • sugarbox Re: KV 25.01.07, 16:31
      Jarosław Kaczyński zginął w tragicznym wypadku. Jest przyjęty w niebie
      przez Św. Piotra, który rzekł:
      - "Witamy ! Ale najpierw musimy załatwić drobny problem...
      Tak rzadko widujemy tu premierów, że nie jesteśmy pewni, co mamy z Tobą zrobić.
      Szef chce, żebyś spędził jeden dzień w piekle i jeden dzień w niebie.
      Potem musisz wybrać miejsce, w którym będziesz chciał spędzić
      wieczność."
      - "Ależ ja już zdecydowałem, chcę zostać w niebie"
      - "Żałuję, ale mamy swój regulamin."

      Św. Piotr prowadzi Jarosława do windy, która wiezie go do piekła.
      Gdy drzwi otworzyły się, znalazł się na znakomitym, zielonym polu
      golfowym.
      Słońce świeci na bezchmurnym niebie i jest łagodne 25°C. W dali
      rysuje się wspaniały pawilon klubowy. Przed budynkiem jest jego ojciec, ksiądz
      Rydzyk i premier Jan Olszewski. Jest tu także znaczna część prawicy.
      Wszystkie te piękne postacie zabawiają się, szczęśliwi, ubrani
      elegancko,choć swobodnie (Dior, Versace, Armani, etc.). Podążają na jego
      spotkanie,ściskają go serdecznie i rozpoczynają się wspomnienia z przeszłości
      i homeryckie debaty (ha! ha!). Zagrali przyjacielską partię golfa,
      potem zjedli wystawny obiad z kawiorem i homarem. Diabeł oferuje także
      lody...
      - "Wypij jeszcze Margheritę i wypocznij sobie, Jarku"
      - "Och, no ... , nie mogę pić, złożyłem przysięgę"
      - "Wszystko co chcesz bez obawy. Od tej chwili będzie tylko coraz
      lepiej!"
      Kaczyński wypija swój koktajl i zaczyna nabierać przekonania, że diabeł
      nie jest tak straszny, jak go malują. Jest grzeczny, opowiada niezłe kawały,
      lubi zabawne sytuacje itd.Bawili się tak dobrze, że nawet nie zauważyli kiedy
      minął im czas...
      W końcu nadeszła godzina odejścia. Wszyscy przyjaciele uścisnęli go.
      Kaczyński wsiadł do windy wiodącej do nieba.
      Święty Piotr oczekiwał go przy wyjściu.

      - "Teraz pora na wizytę w niebie" - rzekł mu staruszek, otwierając mu
      drzwi do raju.

      Przez 24 godziny Kaczyński miał przebywać z Turowiczem, Giedrojciem,
      Szczepańskim, Kisielewskim, całym bractwem życzliwych i mądrych
      ludzi przechadzających się po Polach Elizejskich, rozprawiających na
      tematy znacznie ciekawsze niż pieniądze i traktujących się z kurtuazją.
      Żadnego złego zagrania ani świńskiego kawału; żadnego zachwycającego
      pawilonu klubowego, tylko zwykła jadłodajnia, brzozy, sosny ...
      Jako, że ludzie ci nie należeli do bogaczy, nie znalazł tu nikogo
      dobrze znanego,nikt też w nim nie rozpoznał ważnej osobistości ani kogoś
      wyjątkowego. Gorzej! Jezus był tu kimś w rodzaju hippisa, osobą
      nieodpowiedzialną, która wciąż mówi tylko o "wieczystym pokoju" i
      powtarza w nieskończoność komunały bez wyrazu :
      - "Wygnać przekupniów ze Świątyni",
      -"Trudniej będzie bogaczowi wejść do mojego królestwa, niż wielbłądowi
      przejść przez ucho igielne" itd.

      Gdy dzień skończył się, Święty Piotr wrócił ...
      - "No, Jarosławie, teraz musisz wybrać."

      Kaczyński zastanowił się przez minutę i odrzekł :
      - "Nigdy nie przypuszczałem, że dokonam podobnego wyboru.
      Ech,dobra. Stwierdzam, że niebo jest ale jestem przekonany, że będę
      czuł się znacznie swobodniejszy w piekle, wśród moich przyjaciół."

      Święty Piotr odprowadził go aż do windy i Jarosław Kaczyński
      zjechał znowu do piekła . Gdy drzwi otworzyły się, znalazł się w
      środku wielkiej równiny,wypalonej i pustej, pokrytej toksycznymi wylewami
      i odpadkami przemysłowymi. Z przerażeniem dostrzegł wszystkich swoich
      przyjaciół na kolanach, powiązanych wzajemnie łańcuchami, którzy
      zbierali śmieci,aby je wrzucać do wielkich, czarnych worów. Stękali z bólu,
      zanosili skargi na swoje tortury; ręce i twarze mieli czarne od brudu. Diabeł
      zbliżył się,obejmując go za ramiona swoją włochatą i śmierdzącą łapą.
      - "Nie rozumiem - bełkotał Kaczyński w stanie szoku - wczoraj, było tu
      pole golfowe i pawilon klubowy. Jedliśmy kawior i homara i podpiliśmy sobie
      wesoło.Podskakiwaliśmy jak zające i bawiliśmy się świetnie ... Teraz widzę
      tylko pustynię wypełnioną nieczystościami i wszyscy mają wygląd żałosny."
      Diabeł spojrzał na niego, uśmiechnął się i szepnął do ucha:
      - "Wczoraj mieliśmy tu kampanię wyborczą; dzisiaj zagłosowałeś na nas!!!!
    • warszawianka_jedna Re: KV 26.03.07, 10:12
      Zobaczywszy piękną dziewczynę pewien facet postanowił ją poderwać i zagaił:
      - Może pani chce zagrać w krykieta? Chętnie nauczę.
      Dziewczyna bez słowa wyciąga trzy zdjęcia i podaje facetowi. Ten ogląda i
      komentuje:
      - Śliczne dzieciaczki. A jak się nazywają?
      - Tenis, golf i narty wodne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka