sbb5
24.10.05, 13:53
Ciekaw jestem czy także Wam zdarzało się opuszczać w dzieciństwie podwórko,
bo pobuszować po Muranowie. Ja z kumplami chodziliśmy "na magnesy", "na
blaszki" na ul Pawią. Była tam jakaś fabryka i jak się jakiś robol zlitował
to coś nam przez okno rzucił. Chodziliśmy też na Nowolipie gdzie produkowali
pokrywki do musztardy. Czasami trochę tego plastyku udawało się zdobyć. Na
ul. Smoczej obok reastauracji Smok były pracownie gdzie szyto stroje dla
artystów itp. Można było dostać szpulki po niciach i tekturowe rury po belach
materiałów. Nieźle się nimi mozna było ponasuwać, albo zrobić z nich
peryskop. Chodzilismy jeszcze na pętle autobusu 112, żeby kierowca dał
posiedzieć za kierownicą.
A przy okzaji: czy ktoś chodził do szk. podst 234, albo do LO XXX?
sbb5