Muranowskie wyprawy z dzieciństwa

24.10.05, 13:53
Ciekaw jestem czy także Wam zdarzało się opuszczać w dzieciństwie podwórko,
bo pobuszować po Muranowie. Ja z kumplami chodziliśmy "na magnesy", "na
blaszki" na ul Pawią. Była tam jakaś fabryka i jak się jakiś robol zlitował
to coś nam przez okno rzucił. Chodziliśmy też na Nowolipie gdzie produkowali
pokrywki do musztardy. Czasami trochę tego plastyku udawało się zdobyć. Na
ul. Smoczej obok reastauracji Smok były pracownie gdzie szyto stroje dla
artystów itp. Można było dostać szpulki po niciach i tekturowe rury po belach
materiałów. Nieźle się nimi mozna było ponasuwać, albo zrobić z nich
peryskop. Chodzilismy jeszcze na pętle autobusu 112, żeby kierowca dał
posiedzieć za kierownicą.
A przy okzaji: czy ktoś chodził do szk. podst 234, albo do LO XXX?
sbb5
    • monterx Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 21:47
      w czasie gdy kopano fundamenty pod bloki mieszkalne na rogu anielewicza i
      obecnie jp2 wykopano bardzo duzo szklanych rurek dł ok.6 cm z dziwnym
      proszkiem.rurki te po rzuceniu na chodnik bardzo głosno wybuchały.podobno
      słuzyły jako zapalniki do butelek z benzyną ,przez powstanców
      żydowskich.dzieciaki z okolicznych ulic nosili całe kieszenie tych rurek.może
      ktoś to pamięta ,lub jego rodzice.to był rok 1962 ,1963
    • aankaa Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 22:11
      mistrzostwa rowerowe w pokrzywach :)
      vis a vis kościoła - lata 66-68, góry, doły, jeszcze nie było skwerku i górki

      wygrywał "zawodnik" z najmniejszą ilością bąbli :)))
    • tukee Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 22:55
      Ja wychowywalam sie na Chmielnej ale moja babcia mieszkala na Anieleicza.
      Czesto chodzilysmy na skwerek pod pomnik Bohaterow Getta i babcia opowiadala mi
      o wojnie. Wtedy wydawalo mi sie to jakims nierealnym kosmosem Slowo "Zydzi"
      czyms co teraz moglabym porownac do dinozaurow. Byli i juz nie ma. Pozniej
      wylegiwalam sie pod drzewem na gorce, a teraz jest tak ze slowo"Zydzi" znaczy
      dla mnie tyle co szacunek, wskrzeszenie, tradycja, razembycie nawet obok
      siebie. Juz nie depcze trawnika przechodzac tamtedy. Tydzien temu bylam na
      zydowskim cmentarzu na Okopowej. To bylo cos niesamowitego. Nie bede pisala
      wiecej na ten temat ale polecam kazdemu zeby poszedl, zobaczyl i przezyl w
      sobie to wrazenie. Stojace i chylace sie macwey przypominaja ludzi ktorzy juz
      poszli na smierc. Te macewy chyla sie ku ziemi, zniedbane i pienkie rzezbione,
      STOJA W RZEDACH!!! Tak jak razem odchodzili ludzie. Bardzo mnie to wzrusza.
      Bardzo to symboliczne. Duzo jest grobow sprzed wojny i mysle ze ci ktorych tam
      pochowano, leza sobie w pokoju i majestacie -inny byl wtedy swiat i inne
      wartosci.
      Odchodzac od smutnych tematow to kiedys w GW czytalam wywiad z Markiem
      Kondratem ktory mieszkal na Nowolipkach albo Nowolipiu. Bardzo mi sie podobala
      jego opowiesc z dziecinstwa - bylo nie bylo na gruzach. Troche podobnie pisze
      jak sbb5. Bardzo fajny watek i chcialabym zeby ktos dopisal jeszcze cos na ten
      temat. Ja mam jeszcze jedna opowiesc do tego tematu - iscie magiczna, ale
      napisze pozniej. pozdrawiam sbb5 i aanke.
      Tukee
      • tukee Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 22:57
        i montera x tez pozdrawiam okiwiscie
        • sbb5 Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 23:22
          Skoro podjęliście wspominki z dawnych lat to jeszcze coś zaproponuję. Tak sobie
          pomyślałem czy możemy mieć wspólnych znajomych z dzieciństwa? I jest taka
          szansa! Może znaleźlibysmy ich wśród byliby to księży, sióstr czy katechetów z
          parafii św. Augustyna na Nowolipkach. Czy pamiętacie zespół beatowy który grał
          na godz. 9.00 podczas niedzielnych mszy? Ale chłopaki mieli sprzęt jak na tamte
          czasy!
          • tukee Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 23:34
            ja nie pamietam bo do babci chodzilam w niedziele ale juz "pomszy" - nie moglam
            w sobote, gdyz byla pracujaca - w ow czas - nawet w przedszkolu.
    • tukee Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 27.10.05, 23:04
      A kto pamieta trolejbus? Zdaje mi sie ze mykal przez Muranow - czy to tylko
      moja konfabulacja? Czy moze pomylilam z autobusem-ogorkiem linii 100? Mala
      wtedy bylam ale cos mi sie takiego jarzy.
      • sbb5 Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 28.10.05, 09:48
        Trolejbusu nie było a setka oczywiście tak. Kiedyś jeżdziła ul. Marchlewskiego
        a potem Smoczą
    • aankaa rok 66 27.10.05, 23:45
      może 67
      burzenie szpitala na rogu Anielewicza/Smoczej (dla nas, dzieciaków to była
      dopiero atrakcja: betonowa kula rozhuśtana na dźwigu), zabawy na placu budowy
      (bloków za Kwiryną), wcześniej - roboty drogowo-podwórkowe: odkrywanie ruin,
      atrakcje związane z przerwaniem rury wodociągowej - fontanna na środku ulicy,
      zabawa w glinie/błocie, i lament mamy "i jak ja mam to uprać"
    • marylalysiak Re: Muranowskie wyprawy z dzieciństwa 28.10.05, 12:25
      Zebrało się na wspominki.Najlepsza zabawa była na skoczni jak na J.Pawła nie
      było pawilonów brało się papę ze sklepu meblowego i dalej jazda z górki,co inni
      pomysłodawcy do deski przykręcali łyżwy to dopiero była jazda.Nie wspomne już o
      podchodach w piwnicy jak siedzielismy na rurze centralnego ogrzewania i Tomek
      łapiąc za kolano Krzyska mówi-Jola ja ciebie kocham,a koleżanka Irmina
      mówiła,że nie będzie się z nami bawic,bo chłopcy macają.
Pełna wersja