okolice warszawy...

11.11.05, 17:28
z okazji dzisiejszego święta zadziałaliśmy patriotycznie - oglądając naszą
piękną Ojczyznę. Pojechaliśmy nad Zalew Zegrzyński konkretnie mówiąc. Zegrze,
tama w Dębem, Serock.
Szczególnie serdecznie polecam Serock - z rynku schodzi się nad Zalew, jest
tam nawet dosyć ślicznie.
    • warszawianka_jedna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 17:40
      nie wiem czy to ma coś wspólnego z patriotyzmem ale jutro wybieram się do
      puszczy Bolimowskiej vel Mariańskiej, tam też jest pięknie :-)
      • kocio-kocio Re: okolice warszawy... 11.11.05, 17:50
        O!
        Ja tam kiedyś na wakacje jeździłam!
        • warszawianka_jedna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 17:53
          kocio-kocio napisała:

          > O!
          > Ja tam kiedyś na wakacje jeździłam!
          >

          no ja też i to najczęściej zasilając rodzimy przemysł turystyczny, więc chyba
          patriotycznie.
    • tukee Re: okolice warszawy... 11.11.05, 19:52
      Bialobrzegi polecem serdecznie, bardzo polecam i piwko w porcie szczegolnie.
      • leniwy_wiesniak Re: okolice warszawy... 11.11.05, 19:55
        Białobrzegi też fajne. Piwka w porcie nie próbowałem ale to też dlatego, że
        możliwości nie było. Muszę chyba Żonkę moją zmobilizować, by na takie wyjazdy
        brała prawo jazdy ;)
        • warszawianka_jedna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 20:01
          leniwy_wiesniak napisał:
          Muszę chyba Żonkę moją zmobilizować, by na takie wyjazdy
          > brała prawo jazdy ;)

          a to wolno jej prowadzić tylko wtedy, kiedy ty masz ochotę na kielicha?
          • tukee Re: okolice warszawy... 11.11.05, 20:09
            Na kielicha zaraz. Na kufelek. Ja sie przyznam, ze nigdy ale to przenigdy nie
            jezdze i nie niechalam po kufelku ani nawet jednym kieliszku wina. No bo nigdy
            nie wiadomo, jakis pijaczek wpadnie Ci/mi pod kola i do wiezienia. Trzymam sie
            tej zasady jak malo ktorej i jak dotad dobrze na tym wychodze. Kiedys mialam
            frajde zeglowac po Zegrzu, oj dzialo sie, dzialo.
            • warszawianka_jedna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 20:13
              tukee napisała:
              Ja sie przyznam, ze nigdy ale to przenigdy nie
              > jezdze i nie niechalam po kufelku ani nawet jednym kieliszku wina.

              ja też ale są panowie, którzy tolerują prowadzenie samochodu przez kobiety tylko
              wtedy gdy są po spożyciu. Myślę, że nasz leniwy jednak do nich nie należy.
              • leniwy_wiesniak Re: okolice warszawy... 11.11.05, 20:24
                warszawianka_jedna napisała:

                > tukee napisała:
                > Ja sie przyznam, ze nigdy ale to przenigdy nie
                > > jezdze i nie niechalam po kufelku ani nawet jednym kieliszku wina.
                >
                > ja też ale są panowie, którzy tolerują prowadzenie samochodu przez kobiety
                > tylko wtedy gdy są po spożyciu. Myślę, że nasz leniwy jednak do nich nie
                > należy.

                Pani podejrzenia są całkowicie bezpodstawne :)))

                Ja Vesnie pozwalam jeździć kiedy tylko sobie zamarzy. Problem jest raczej w tym,
                że to Ona nie przejawia jakoś ku temu ochoty. I w konsekwencji jest tak, że
                zgadza się prowadzić tylko w sytuacji bez wyjścia
                • vvesna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 20:36
                  Tu nie chodzi o ochotę, tylko o umiejętność. Dawno temu zdałam egzamin na prawo
                  jazdy, ale potem od razu z auta kursowego przesiadłam się w samochód z
                  automatyczną skrzynią biegów moich rodziców. Potem zaczęłam studiować daleko od
                  nich i stałam się coktórąśniedzielnym kierowcą. Rodzice samochód zmienili na
                  normalny. My kupiliśmy też normalny, no i się okazało, że mam niesamowity
                  problem z uświadomieniem sobie, że samochód to nie tylko kierownica, gaz i
                  hamulec. Ciągle sobie obiecuję, że zacznę próbować, ale jak już zaczynam to coś
                  mi nie wychodzi i obrażam się śmiertelnie na samochód i samą siebie. Zresztą,
                  może ja nie powinnam jeździć - jakąś kiepską koordynację wzrokowo-ruchową mam.
                  • warszawianka_jedna Re: okolice warszawy... 11.11.05, 21:36
                    vvesna napisała:

                    >Ciągle sobie obiecuję, że zacznę próbować, ale jak już zaczynam to coś
                    > mi nie wychodzi i obrażam się śmiertelnie na samochód i samą siebie. Zresztą,
                    > może ja nie powinnam jeździć - jakąś kiepską koordynację wzrokowo-ruchową mam.

                    nie mogę tego czytać...
                    Ja długo nie byłam przekonana, że w ogóle nadaję się do prowadzenia samochodu.
                    Kiedy powzięłam decyzję o zrobieniu prawka, to złapałam takiego bakcyla, że
                    jeździłam nocą po Muranowie ćwicząc przed egzaminem. Efekt był, bo zdałam za
                    pierwszym razem.
                    Mąż zawsze mnie mobilizował, bo powiedział że nie zniesie jak będę jeździła jak
                    "baba" i nie jeżdżę.
                    Proszę cię więc vvesno abyś przełamała się i uwierzyła we własne możliwości.
                    Trening czyni mistrza, więc jeśli boisz się ruchu, wyciągaj Leniwego na nocne
                    przejażdżki. Zrób to dla własnego bezpieczeństwa, bo jeśli kiedyś przyjdzie ci
                    prowadzić w trudnych warunkach, możesz tego gorzko żałować.
                    Trzymam kciuki!
                  • tukee Re: okolice warszawy... 11.11.05, 21:50
                    Nie martw sie wiosenko. To znaczy ze jestes kobieta luksusowa i dajesz sie
                    wozic i tak trzymac. Ja jestem kierowca odworzacym z imprez i wsumie mi to
                    bardzo odpowiada. Fajnie jest jak juz wszyscy po balandze ledwo dochodza do
                    lozeczka a wtedy ja biore sobie zimne piwerko z lodowki, odpalam film a jutro
                    jak nikt nie moze sie pozbierac - zamykam drzwi i ide sobie gdzies. Jak masz
                    watpliwosci co do swoich umiejetnosci to polecam serdecznie douczki w szkole
                    jazdy (KOS) na Smoczej w podstawowce. Ja zrobilam prawko z 10 lat temu i
                    dopiero 3 lata temu kupiam wymarzone auteczko - Yariska. No i zeby szkody nie
                    narobic to zapisalam sie wlasnie tam na douczanie na 18 godzin jazdy po
                    miescie. Bardzo polecam naprawde bardzo fajni ludzie i bez nerwow
                    przedegzaminacyjnych. Bylam juz samochodem tu i owdzie ale moim najwspanialszym
                    wyczynem to byl tegoroczny wyjazd do Szczawnicy. Po tym wyjezdzie jakos tak
                    nabralam pewnosci co do swoich sil a kulminacja byla wycieczka z moja mama - i
                    tez wszystko bylo ok.
                  • kocio-kocio Re: okolice warszawy... 11.11.05, 22:34
                    Próbować, próbować i jeździć!
                    Nie można tak!
                    Ula dobrze mówi - nocą, ale jeździć!
                    Ja też późno zrobiłam prawko, ale teraz sobie nie wyobrażam siebie bez
                    samochodu i sama pierwsza klnę na baby za kierownicą :o))
Pełna wersja