kaukonsky
12.03.02, 19:07
Wielu kibiców Tura nie doceniało sukcesu naszej drużyny, gdy w sezonach 96/97 i
97/98 grała ona w makroregionalnej IV lidze o zasięgu ówczesnych siedmiu
województw: białostockiego, ciechanowskiego, łomżyńskiego, olsztyńskiego,
ostrołęckiego, suwalskiego i warszawskiego. O poziomie czysto sportowym nie
mnie dyskutować (choć prywatnie uważam, że tak dobrej drużyny nie będziemy
mieli jeszcze ho,ho..., a może i dłużej), ale atrakcji z perspektywy czasu było
całkiem dużo.
POLONIA WARSZAWA Dwie ciekawostki dotyczą zespołu rezerwowego warszawskiej
Polonii. 2 listopada 1997 r. na bielskim stadionie w barwach Polonii wystąpił
zawodnik czarnoskóry - Frank Kavallia Koussi Koussoubebor. W rozgrywkach IV
ligi obcokrajowcy nie mogli brać udziału, ale bramkarz Polonii miał status
uchodźcy z któregoś z krajów afrykańskich i wystąpić mógł. Pomimo, że żaden z
bielszczan go nie pokonał (0:2), to jednak nie przekonał do siebie trenerów
warszawskiej drużyny i na następne sezony wylądował w III-ligowym Okęciu
Warszawa.
Mecz rewanżowy z Polonią (7.6.1998) był jedną z największych niespodzianek
kolejki, bowiem autsajder Tur zremisował na wyjeździe z niekwestionowanym
liderem Polonią 2:2, prowadząc do przerwy 2:0 po golach Lejka i Pepika! Co
ciekawe, w drużynie gospodarzy zupełnie bezbarwnie zagrali dzisiejsi podstawowi
zawodnicy 'pierwszej' Polonii: Mariusz Malinowski (na pozycji defensywnego
pomocnika) i Igor Gołaszewski (napastnika)!
BIG BROTHER Uwaga dziewczyny! Teraz coś dla Was! Czy wiecie, że gdybyście
chodziły na mecze Tura, to 'na żywo' obejrzałybyście uczestnika tego programu?!
Dwukrotnie z barwach KS Piaseczno przeciwko Turowi wystąpił Wojciech Kromka -
taki młody chłopaczek, który z Wielkiego Brata wyleciał po tygodniu czy po
dwóch. Grał na prawej pomocy w meczach: Piaseczno - Tur 6:2 (6.9.1997) oraz w
Bielsku Tur - Piaseczno 0:3 (11.4.1998). Za pierwszym razem grał 76 min, za
drugim 63; bramek nie strzelił, ale - jak widać po wynikach - zrobili to za
niego koledzy...
DLA ODWAŻNYCH A teraz hit tego wpisu. Nie wiem, czy nie postepuję za odważnie,
ale... Raz kozie śmierć ;-) Również dwukrotnie, ale po 90 min. i na środku
ataku w meczach z Turem wystąpił pan N., piłkarz bardziej znany z tego, że jego
ojciec nosi znany w całym kraju przydomek... "Dziad". I - czy to nie paradoks -
pomimo tego, że obaj panowie mieszkają (no, ojciec już mieszkał...) w Markach,
N. nie grał w Marcovii, a w... Huraganie Wołomin! W Bielsku wystąpił 15.9.1996
w meczu Tur - Huragan 1:2 (0:1) i w 20. min. zdobył bramkę. W rewanżu 26.4.1997
Tur zwyciężył w Wołominie 1:0, ale nasi piłkarze podobno mieli problemy z
wydostaniem się z miejscowego stadionu ;-) (Piszę - podobno - bo był to jedyny
wyjazd w dwuletniej historii występów Tura w IV lidze, na który nie mogłem
pojechać - z powodu zajęć na uczelni).
Tyle ode mnie. Jeśli ktoś miałby coś ciekawszego, to proszę o wpisy. Z chęcią
poczytam!