amelia122
27.10.05, 23:05
Jestem po rozmowie z mama ktorej syn uczy sie w szkole sredniej.
Dzisiaj powiedziala mi ze jej dziecko zostalo pobite,zmuszone do zaplacenia
100zl.Za co?Otuz chlopak ktory uczy sie w tej samej szkole co syn mojej
znajomej rozprowadza anaboliki i narkotyki.jest to "osobistosc" znana
bielskiej policji.Matka poinformowala dyrekcje o calym zajsciu i o tym ze
dana osoba zajmuje sie handlem narkotykow i grozi uczniom.Dyrekcja
stwierdzila ze najlepsza ( i jedyna metoda) na uspokojnienie i uswiadomienie
chlopakowi ze handel narkotykami ,zastraszanie oraz pobicie nie jest dobra
metoda na zycie.Czy tylko ja tak mysle czy jeszcze ktos inny ze szkola
POWINNA zawiadomic policje ze na terytorium budynku szkolnego dzieje sie
takie rzeczy????Szkola swoja bezczynnoscia w tej sprawie daje nieme
przyzwolenie na handel narkotykami,na zastraszanie,bicie,grozenie i
wyciaganie pieniedzy.A jesli za jakis czas do szkoly dzieciaki zaczna
przychodzic z bronia palna?nauczyciele beda o tym informowani to tez
porozmawiaja z wlascicielami ow broni?nie zareaguja odpowiednio?To jest
szkola?Smiech a nie szkola!!!!!!!Dyrekcja porstanawia porozmawiac z
handlarzem narkotykow!POROZMAWIAC!!!!
WSTYD!!!!!!!!!
Nic dodac nic ujac!!!