Studniówki Anno Domini 2003

IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 22:03
Zacne Collegium tradycji staropolskiej czyniąc na 100 dni przed maturą... Kto
z nas nie zna podobnych formułek. Rozpoczął się sezon tegorocznych
studniówek. Napiszcie jak przebiegają, co jest modne, co jecie, co pijecie,
przy jakiej muzyce się bawicie, kto został miss, gdzie się bawicie -
tradycyjnie – sala gimnastyczna, czy może lokal, jak tam bielski „high life”
i.... czy to wszystko warte jest swojej ceny?
    • kuba# Re: Studniówki Anno Domini 2003 24.01.03, 20:55
      To już jutro!
      • Gość: Slav Re: Studniówki Anno Domini 2003 IP: 212.33.74.* 25.01.03, 17:16
        Życzę wielu wrażeń i wspaniałej zabawy :)
        Trzymam kciuki.
        • Gość: Slav Re: Studniówki Anno Domini 2003 IP: 212.33.74.* 26.01.03, 10:19
          Kuba pewnie jeszcze odsypia studniówkę ;)
          • kuba# Re: Studniówki Anno Domini 2003 26.01.03, 11:04
            Kuba już jest, ale nie czuje się na siłach żeby pisać coś więcej...
            przynajmniej na razie ;-)
    • kuba# Re: Studniówki Anno Domini 2003 27.01.03, 17:41
      Bawiliśmy się we własnej szkole: dyskoteka na sali gimnastycznej, poczęstunek
      na korytarzu. Usadzenie nas na korytarzu to był akurat jeden z gorszych
      elementów studniówki, wpadało po co najmniej 2,5 osoby na dwuosobową ławkę
      szkolną, trzeba było siedzieć na łączeniach stołów, były problemy z odsunieciem
      krzeseł i zasiąściem za stołem, przy dwóch rzędach stołów na korytarzu,
      przejście między nimi nie obywało się bez kłopotów, zwłaszcza dla dziewcząt w
      sukienkach. Dekoracje robiliśmy sami malując (raczej brzydko) na papierze i
      wieszając na ścianach, z tematami morza i pustyni.
      Muzyka była standardowa (przynajmniej u nas w szkole zawsze tak jest), czyli:
      zespół + didżej, którzy grali na zmianę. To akurat jest fajne w takich
      imprezach, bo można odpocząć od dyskotekowego łomotu, który szybko się nudzi i
      pobawić się trochę przy wielkich i ciągle świetnych przebojach z dawnych lat.
      Z żarcia niewiele pamiętam bo i też niedużo używałem. Wiem, kilka gorących dań,
      w sumie nic wymyślnego, poza tym oczywiście owoce, ciasta, wędliny sałatki
      itp., czyli bierz co dusza zapragnie -> niestety coś nawaliło i chyba było
      jedzenia trochę za mało.
      Piliśmy to co kto sobie przyniósł, czyli wódkę różnych rodzajów i objętości,
      przważały gatunki droższe:-) Miejscami zdarzały się też inne napoje jak np:
      gin, ale to rzadkość. Tu też kilka osób wyraźnie źle wyliczyło swój zapas
      trunków na całą noc i musiało się posiłkować cudzymi butelkami.
      Impreza przebiegała spokojnie bez większych zakłóceń (bodaj tylko jedna wybita
      szyba) i ogólnie w raczej miłej atmosferze. Zaczęło się standardowo: polonezem,
      przemówieniami i jakimś scenkami odegranymi przez uczniów (wytłumaczy mi ktoś,
      po diabła to było? nijak to niezwiązane z samą studniówką, a nawet śmieszne nie
      było). Później fotograf i zdjęcia dla poszczególnych klas, potem pierwsze
      gorące danie i kilka kolejek żeby nabrać sił i dalej już zabawa non-stop.
      Wyborów miss czy królowej balu się u nas nie przeprowadza.
      No i teraz ostatnie pytanie: czy to jest warte swojej ceny? Nie zdradzę chyba
      wielkiej tajemnicy, jeżeli powiem, że chłopaka kosztowało to ponad 300zł za
      parę (wszystkie opłaty, alkohol, ew. taryfa - choć nie wiem czy ktoś z tego
      korzystał - o garniturze już nie wspomnę), dziewczyny wykosztowały się
      oczywiście bardziej. I co z tego zostanie? Kilka zdjęć, film i przede wszystkim
      świadomość że się było na tym pierwszym (a jednocześnie ostatnim w szkole) i
      najważniejszym balu. Ogromna i bardzo niezdrowa presja by się dobrze bawić:
      tygodnie przygotowań, góra pieniędzy itp. A można powiedzieć, że w
      rzeczywistości impreza jak każda inna: żarcie, dyskoteka, cała noc balowania,
      ładny ubiór (różnica jedynie u dziewcząt, bo chłopcy w sumie dużo częściej
      nakładają garnitur, choćby na 18-stki). Czy warto było? Osobiście bawiłem się
      słabo, żeby nie powiedzieć w ogóle, ale mimo wszystko nie żałuję że tam byłem.
      • pruspawel Re: Studniówki Anno Domini 2003 28.01.03, 22:39
        hmm, odnośnie fenomenu studniówek dawno nasuwało mi się pare uwag:
        Czy aby na pewno studniówka jst czyms wyjątkowym? Moim skromnym zdaniem,
        wyjątkowa jest tylko część pierwsza, tzn. polonez, przemówienia, itp.Dalej to
        już tylko chamska impreza jakich setki z tą różnicą, że pod krawatem. a propos
        krawata-czy ktoś może mi wyjaśnić skąd w Polsce wziął sie zwyczaj zakładania
        krawata na tego typu imprezy. Wydaje mi sie, że strój wieczerowy to garnitur,
        białe koszula i obowiązkowo mucha.
        Najbardziej interesuje mnie inna kwestia: co sądzicie o polonezie jako
        rozpoczęciu studniówki? Jakis czas temu spotkałem sie z ciekawą dyskusją na
        łamach prasy. Otóż część maturzystów odnosiła sie do poloneza entuzjastycznie,
        zaś pozostali skarżyli się że na miesiąc przed studnówka wuefista zaczął
        zmuszać ich do wykonywania jakichś " żałosnych pląsów na sali gimnastycznej".
        Dla mnie polonez był sporym preżyciem i śmiało mogę się przyznać że stanowiło
        to dla mnie pewnego typu wyróżnienie że mogłem w nim uczestniczyć. Może tak
        dwuznaczne opinie wiążą się z tym, że w nuiektórych szkołach poloneza tańczy
        bspecjalnie w tym celu wyszkolona specgrupa, a w innych poloneza tańczą
        wszyscy uczestnicy balu.
        Co wy o tym sądzicie? polonez za, czy przeciw.?
        • kuba# Re: Studniówki Anno Domini 2003 29.01.03, 09:29
          Ja ze swego poloneza również jestem zadowolony bo też potraktowałem to jako
          wyróżnienie. Sprzeciwów u nas nie było bo nikt nikogo do tańczenia nie
          przymuszał, ba!, chętnych było wręcz za dużo :-)
          • Gość: fasola Re: Studniówki Anno Domini 2003 IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 19:56
            Polonez jest bardzo dobra tradycją i dobrze jest ją pielęgnować.Na mojej
            studniówce.Tańczyliśmy wszyscy ponad 90 par,ale mieliśmy warunki-potężna sala.
            O cześć Kuba,dobrze ze pozytywnie piszesz.Tak trzymaj!
Pełna wersja