lechowski51
09.07.08, 10:36
W Bieszczadach uchowaly sie "skamienieliny" po PRL-u i jak w Orli gzdie
spaceruja ul.Armii Czerwonej chca abysmy zwiedzali ten piekny zakatek Polski
sladami czerwonego zbrodniarza......
W PRL-u dzieci uczyły się o wielkim generale, co kulom się nie kłaniał. Teraz
władze bieszczadzkiego Baligrodu chcą odtworzyć szlak im. generała
Świerczewskiego. DZIENNIK donosi, że miejsce śmierci jednej z najczarniejszych
postaci polskiej historii ma się stać atrakcją turystyczną.
czytaj dalej...
REKLAMA
"Leżymy w samym centrum Bieszczad, ale turyści nas omijają" - skarży się
Maciej Grzegorzek, jeden z inicjatorów rekonstrukcji szlaku Waltera. "Wszyscy
ciągną do Komańczy, nad Solinę albo do Ustrzyk, bo tam jest więcej atrakcji" -
tłumaczy. Pomysł poddali mu turyści. "Pytali, dlaczego nie wykorzystujemy
atutu, jakim jest miejsce bitwy, w której zginęła jedna z najpopularniejszych
postaci w PRL" - mówi Grzegorzek.
Popularność dość dwuznaczna. Człowiek, który przydomek Walter zawdzięczał
nazwie pistoletu, z którego zabijał jeńców, był zwykłym zbrodniarzem. Jako
żołnierz rosyjskiej amii, w czasie wojny polsko-bolszewickiej na własną prośbę
dowodził batalionem walczącym z Polakami. Jako generał był nieudolny,
bezsensownie poświęcał podległych mu żołnierzy. Jego nieudolne decyzje
doprowadziły do śmierci prawie 5 tys. ludzi.
Po wojnie, jako wiceminister obrony, odpowiadał za aresztowanie i katowanie
żołnierzy AK. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą kontrowersje. W marcu
1947 r. "Walter" kontrolował garnizony wojskowe w Bieszczadach, gdzie trwały
walki z oddziałami UPA. 28 marca zginął w zasadzce zorganizowanej przez
ukraińskich partyzantów. Niektórzy historycy twierdzą, że jego śmierci chciały
władze państwa, by w odwecie przeprowadzić planowaną akcję wysiedlania z
Bieszczad ludności ukraińskiej.
"Przewodnik, który by tam oprowadzał turystów, musi mówić prawdę o
niechlubnych czynach Świerczewskiego. Historii nie da się zmienić, to, co się
zdarzyło, powinno być pamiętane, ale ludziom trzeba mówić prawdę, tym bardziej
że do wielu starszych ludzi mogło nie dotrzeć, że <Walter> nie jest już
bohaterem" - uważa Renata Pastuszak, dyrektorka miejscowej podstawówki.