espenkruger
06.03.10, 12:35
Wyspa Spichrzów, czarna dziura w środku naszego Miasta, której charakterystyczna zabudowa zaplecza magazynowego portu na Motławie zniknęła w płomieniach w 1945 roku, po raz kolejny staje w obliczu zagrożenia. Tym razem niebezpieczeństwo jest znacznie większe niż 65 lat temu. Tym razem grozi jej zabudowanie nowoczesną (być może nawet awangardową) architekturą, co na zawsze przekreśli szansę jej powrotu na mapę historycznego Gdańska.
Już niedługo powstanie projekt zabudowy. Do konkursu nie zaproszono jednak po prostu architektów, a jedynie 10 wybranych, znanych z awangardowych pomysłów pracowni architektonicznych. Efekty takiego podejścia łatwo przewidzieć.
Trud i cud odbudowy Głównego Miasta, serca historycznego Gdańska, w kształtach historycznych, mógłby właśnie teraz zostać uwieńczony dokończeniem tego wspaniałego projektu wskrzeszenia z ruin portowego miasta. Wychodząc spośród kamienic przez gotycką bramę nad brzeg Motławy, po drugiej stronie zobaczyć można by całą pierzeję spichlerzy – nieodłączny element kompozycji architektonicznej Gdańska. Po jednej stronie Motławy wspaniałe, bogate miasto – po drugiej źródło tego bogactwa i pozycji – magazyny na zboże i inne towary, które przez stulecia zapewniały środki na realizację takich wspaniałości jak Kościół Mariacki, czy Dwór Artusa.
Dzisiaj, wychodząc na nabrzeże Motławy widzimy po drugiej stronie straszące ruinami pustkowie. Za jakiś czas może być jeszcze gorzej. Jeśli koncepcja wprowadzenia na Wyspę architektury nowoczesnej i awangardowej powiedzie się, wychodząc z klimatu hanzeatyckiego miasta trafiali będziemy na straszne w tym miejscu budynki o zachwianych proporcjach, pozbawione zapewne symetrii, podziałów fasad, wykonane ze szkła i stali. Jeśli tego sobie życzymy – pozostaje tylko czekać. Jeśli natomiast zależy nam, by Motława, wspaniała arteria komunikacyjna gdańskiego portu, odzyskała swoją wschodnią pierzeję – musimy działać.
A działać możemy tylko wyrażając swój obywatelski sprzeciw. To się nazywa demokracja, o czym decydenci nie zawsze chcą pamiętać. Czas by im i sobie przypomnieć, że miasto jest dla ludzi, nie dla polityków, że ludzie mają swoje zdanie, że ludzie są wyborcami, z których zdaniem polityk musi się liczyć.
A jak to się ma do Wyspy? Otóż, spodziewając się architektonicznej tragedii, działające w Gdańsku stowarzyszenia i nieformalne grupy ludzi zainteresowanych pięknem i wyjątkowością naszego Miasta, przygotowały deklarację, będącą w istocie sprzeciwem wobec wprowadzenia awangardowej architektury na prawy brzeg Starej Motławy. Treść deklaracji przeczytać można poniżej. Można ją również ściągnąć w formie pliku PDF. Pod tekstem deklaracji znajduje się miejsce na podpisy osób, chcących poprzeć działania na rzecz zachowania historycznego charakteru tego wyjątkowego w skali świata obszaru miejskiego jakim jest teren i bezpośrednie otoczenie tysiącletniego portu na Motławie. Nie chodzi o storpedowanie projektu zagospodarowania Wyspy, nie chodzi też o stworzenie tam skansenu. Chodzi o to, by nie niszcząc tego, co już udało się zrobić, zabudować Wyspę tak, by była żywa, ale wyglądała, przynajmniej od strony Głównego Miasta, tak, jak za swoich najlepszych lat.
Deklaracje można wydrukować, podpisać, ewentualnie zebrać podpisy od zainteresowanych sprawą osób, a następnie dostarczyć ją do jednego z punktów, gdzie podpisy są zbierane (lista na dole strony). Oczywiście, zamiast drukować, odwiedzić można osobiście jeden z tych punktów i tam złożyć swój podpis.
Im więcej z nas podpisze ten dokument, tym większa jest szansa na to, że uratujemy Wyspę Spichrzów od zamiany w wyspę awangardy.
Plik .pdf do pobrania
Deklaracja w sprawie kształtu Wyspy Spichrzów.
My, niżej podpisani przedstawiciele stowarzyszeń, organizacji i mieszkańców Gdańska, którym zależy na zachowaniu i pomnażaniu historycznego piękna miasta, wyrażamy zaniepokojenie z powodu obrotu spraw związanych z dokończeniem odbudowy Wyspy Spichrzów, a w szczególności terenów na północ od ulicy Stągiewnej. Szczególny niepokój budzą powtarzające się wypowiedzi niektórych przedstawicieli Władz Miasta, wyrażające niechęć do odtwarzania historycznego piękna i postulujące budowę obiektów w postaci sprzecznej z wymaganiami ochrony dziedzictwa kulturowego naszego miasta, o niezwykłej, wprost wyjątkowej wartości w skali światowej. Niepokoi tryb rozpisania konkursu na koncepcję architektoniczną jako konkursu zamkniętego, o nieznanych opinii publicznej założeniach, z zaproszeniem wybranych pracowni architektonicznych, które zasłynęły – jak to określono – „nowatorskim spojrzeniem na architekturę zabytkową”.
Takie podejście grozi zniweczeniem efektów tego, co przyniosło nam chlubę i ściąga miliony turystów – odbudowy Głównego Miasta. Wyspa Spichrzów była największą w Europie dzielnicą zabytkowych magazynów portowych o fascynującej architekturze, wytwarzających niezwykłą atmosferę. Ze stojących tu niegdyś setek spichlerzy zagładę 1945 r. przetrwały trzy, z pozostałych odbudowano dotąd zaledwie ok. 40, głównie w południowej i środkowej części Wyspy. Niezwykle cenna jest też pochodząca z XIV i XV w. siatka ulic. Dla historycznej tożsamości naszego miasta szczególnie ważna jest postać północnej części Wyspy, po drugiej stronie Motławy, na przeciwko pieczołowicie odbudowanego Długiego Pobrzeża, niezrównanego „waterfrontu” Głównego Miasta, stanowiącego jednak tylko jedną pierzeję słynnej na cały świat ulicy wodnej. Dla zachowania piękna krajobrazu odwiecznego portu Pierwszej Rzeczypospolitej niezbędne jest przywrócenie dawnej postaci także drugiej, przeciwległej pierzei. Postulat odbudowy dotyczy wszystkich zachowanych do 1945 r. spichlerzy na północ od ulicy Stągiewnej (ściany lub fundamenty jeszcze stoją), mających wielką wartość architektoniczną i historyczną, stanowiących niezbywalną część światowego dziedzictwa. Chodzi tu o odtworzenie ich zewnętrznego kształtu, który sprawiał, że były czymś absolutnie niepowtarzalnym w świecie i decydowały o urodzie starego portu na Motławie. Zastąpienie ich postmodernistycznymi, rażącymi w historycznym miejscu budowlami z betonu, szkła i metalu o sprzecznych z historią formach i agresywnej skali oznaczałoby zubożenie i zepsucie tego, co w Gdańsku najcenniejsze – cudownego, ukształtowanego przez wieki, krajobrazu miejskiego, w tym przypadku – portowego. Obniżyłoby to wartość już odbudowanej, niezwykle cennej części światowego dziedzictwa. Aby tak się nie stało, konieczne jest ścisłe przestrzeganie przez uczestników konkursu warunków konserwatorskich, wzmocnionych o postulat rekonstrukcji wyżej wspomnianych obiektów i zespołów, z dostosowaniem do nowych funkcji. Ewentualne nowe budowle powinny swoim charakterem harmonizować z odbudowanymi spichlerzami przez zastosowanie tradycyjnych technik budowlanych.
Domagamy się konsekwentnej kontynuacji w północnej części dzielnicy Spichlerze wielkiego dzieła przywracania naszemu miastu dawnego piękna, unicestwionego przez wojnę i powojenne zaniedbania. Wyrażamy nadzieję, że uczestniczący w konkursie architekci zaskoczą nas nie „nowatorstwem”, tylko umiłowaniem historycznego piękna, które jest świadectwem wysokiej kultury.
Gdańsk, 17 lutego 2010 r.
Deklarację tę, można podpisywać w następujących miejscach:
1) w sekretariacie Nadbałtyckiego Centrum Kultury przy ul. Korzennej (Ratusz Staromiejski)
2) w recepcji Oddziału Gdańskiego PTTK przy ul. Długiej 45
3) w Klubie "Cebulka" w Brzeźnie, ul. Dworska 29a.
4) w szkole językowej Bell Schools/Adler na Targu Drzewnym 3/7, róg Kowalskiej , na 3 pietrze w recepcji
Plik deklaracji PDF do pobrania