as7
01.07.04, 10:27
Miąło być inaczej.Wiemy że najwięcej plakatów wisiało z podobiznami pana
Piątka i Raniewicza. Dziwnym rafem z PO tak jak i pan Grabczuk. "Miasto nie
zarobiło na zaklejeniu miejskich latarni i barierek plakatami wyborczymi
kandydatów do Europarlamentu. Wisiały bezpłatnie. Gdy plakaty reklamowe chce
w mieście powiesić przedsiębiorca, musi za to płacić. Na kilka tygodni przed
wyborami do Europarlamentu w Chełmie nie było ulicy pozbawionej plakatów z
wizerunkiem kandydatów. Przeważnie plakaty umieszczano na słupach i
barierkach należących do samorządu miasta. Zarząd Dróg Miejskich nie pobierał
za to żadnej opłaty. - Według przepisów powinno to być traktowane jako
reklama - przyznaje Kazimierz Żbikowski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w
Chełmie. - Kandydatów potraktowaliśmy trochę ulgowo. Niektórzy pytali, ile to
kosztuje, ale nie pobieraliśmy żadnych opłat. Do ZDM o zgodę na rozwieszanie
plakatów wystąpił tylko komitet SDPL z Warszawy i SLD UP. Zarząd dróg ustalił
warunki, komitety musiały przedstawić plany sytuacyjne, czas i ilość
rozmieszczanych plakatów. ZDM ze względu na bezpieczeństwo drogowe nie
zgadzał się na umieszczanie ich na znakach drogowych i barierkach
odgradzających chodnik od jezdni. Jednak komitety nic sobie z tego nie
robiły. Miasto każe sobie płacić, gdy o zgodę na umieszczenie reklamy
występuje przedsiębiorca. - Mamy ustalony cennik - mówi pracownik ZDM. -
Najniższa opłata to 60 groszy dziennie za metr kwadratowy reklamy. Przy
najbardziej ruchliwych ulicach opłata za metr kw. sięga 1,50 zł. Opłaty za
wyborcze plakaty nie żądał też urząd miasta, który zarządza prawie 3
tysiącami słupów oświetleniowych. - O zezwolenie wystąpiły wszystkie komitety
i wszystkim pozwoliliśmy na umieszczanie plakatów - mówi Zdzisław Szwed,
dyrektor Wydziału Infrastruktury Komunalnej. Szkoda, że nieodpłatnie, bo przy
tej ilości plakatów była okazja do zarobienia trochę pieniędzy. Tak zrobił
zakład energetyczny, który za plakaty na swoich latarniach kazał sobie
płacić. - W Chełmie mamy ponad cztery tysiące słupów oświetleniowych - mówi
Artur Sternik, rzecznik prasowy Zamojskiej Korporacji Energetycznej. -
Pobieraliśmy symboliczną opłatę - złotówkę od słupa. Nie ustaliliśmy ram
czasowych, plakaty mogły wisieć przez całą kampanię. Jednak komitety musiały
wpłacić 500-złotową kaucję, która przepadnie jeżeli plakaty nie zostaną
zdjęte."