Chcą nam rozebrać szpital!!!!

07.07.04, 07:17
Władza z Lublina chce nam rozebrać szpital. To chyba nieprawdopobne:
"Mieszkańców Chełma zbulwersowała informacja, jaka ukazała się w lokalnej
prasie, o możliwości wyburzenia największego budynku szpitala w budowie.
Urząd Marszałkowski nie chce dalej finansować tej inwestycji i przygotowuje
wstępny kosztorys wyburzenia.. "

    • kwiat_paproci Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 08.07.04, 20:22
      jak dobrze, że pawilonu D nie chcą wyburzać ;-)
      • as7 Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 09.07.04, 12:53
        Który to i dlaczego mają go oszczędzić?????????
        • kwiat_paproci Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 09.07.04, 20:22
          to ten dla takich nieco "pokręconych". A oszczędzą, bo chętnych jest sporo.
          • as7 Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 13.07.04, 07:01
            Gdzie się będziemy leczyć jak zamkną nam Oddział???????
    • no_login Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 16.07.04, 22:48
      Chełmski szpital jest chyba najdłużej budującą
      się w Polsce placówką służby zdrowia.
      Ewentualna decyzja o rozbiórce jest mocno
      nierozważna.Jeszcze kilka(dziesiąt) lat
      i bez problemów dałoby się go wciągnąć na
      listę zabytków.
      Może nawet na listę światowego dziedzictwa zdrowotnego?
      • kwiat_paproci Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 17.07.04, 10:50
        a kolejny odcinek telenoweli "Chełmski szpital" zapowiada się bardzo ciekawie:
        NIK gani
        Według Najwyższej Izby Kontroli blok 1C, wchodzący w skład chełmskiego szpitala
        w budowie, nie spełnia wymogów techniczno - sanitarnych. Za niskie stropy, za
        wąskie korytarze i brak dostępu dla niepełnosprawnych - to wady budynku, na
        który wyłożono ponad 9 mln złotych (...)
        STCh
        Bez komentarza
    • kwiat_paproci Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 17.07.04, 10:53
      a oto fragment pamiętnika, który znaleziono w gabinecie jednego z chełmskich
      lekarzy. Ostrzegam, że wciąga :-D
      "Sobota
      Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operację na panu
      Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się
      szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku. Martwię
      się, że będzie próbował sam się zaszyć.
      Poniedziałek
      Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w dostawie
      prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz też. Dzisiaj miałem tylko dwa
      wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś zleciał,
      tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła między protezami podręcznik anatomii.
      Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu części składa się
      człowiek.

      Wtorek
      Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co
      prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać dobrej
      woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?

      Środa
      W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas operacji,
      kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się bardzo szybko.
      Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o to, że mu
      przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to zrobiłem sobie na
      próbę zastrzyk nową jednorazówką z tego transportu, który dopiero co nadszedł.
      Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem wszystko dożylnie.
      Siostra Jola powiedziała, że niepotrzebnie się męczyłem, bo igły do tych
      strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje mają być ponoć łatwiejsze.
      Eee, pożyjemy zobaczymy.

      Czwartek
      Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie.
      Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na
      szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno
      zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż
      spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł
      do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników naszej
      placówki, ani też żaden, żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No i
      kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną prawdziwy
      cel swojej wizyty?

      Piątek
      Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość tym
      większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej, szczególnie
      podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie: chciałbym
      kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.

      Sobota
      To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie
      przewracam się o każdego leżącego.

      Wtorek
      Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butlą tlenową. Nigdy by do tego nie doszło,
      gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu. Przypuszczam, że
      spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że zamiast od bólu
      głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło, zrobiłem mu trepanację i
      napchałem do głowy gazet. Myślę, że bredzę. Dobranoc, kochany dzienniczku.
      Chyba już w tym tygodniu nic nie napiszę.

      Środa. Po południu
      Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia
      skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie
      znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą,
      jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy
      przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo
      powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka,
      widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.

      Czwartek
      Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim. Zegrzyński
      uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej kłopotliwych
      pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy dłużej? Te dwa,
      trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i obsługi.

      Piątek
      Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.

      Sobota
      Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i
      długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.

      Niedziela
      Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.

      Wtorek
      Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu Doktorze, dzisiaj
      nie wtorek, zapnij rozporek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dzisiaj
      właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał. Siostra Kulanka
      też. Nienormalni.

      Środa
      Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem dokładnie
      w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik. Wczoraj na pewno
      był wtorek.

      Czwartek
      Wiem, że dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie głowy
      drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś przezornie
      przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj nie wtorek,
      tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni."

      * - postać pana Paprotki jest zupełnie przypadkowa i nic mnie z nim nie łączy;-)
      • as7 Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 19.07.04, 07:09
        W pamiętniku był tylko brak prądu, ale moż też nie być telefonu:
        CHEŁM: Kradzież kabla telefonicznego naraziła zdrowie i życie kilkuset pacjentów

        Przez dwanaście godzin chełmski szpital pozbawiony był wczoraj łączności
        telefonicznej. Pilne informacje decydujące o zdrowiu i życiu pacjentów
        przekazywano przez gońców.

        O szóstej rano personel szpitala zauważył, że zamilkły telefony. O tej porze
        oddziały kontaktują się z laboratorium. – Na mój telefon komórkowy zaczęli
        dzwonić ordynatorzy z poszczególnych oddziałów – mówi Jacek Solarz, dyrektor
        szpitala. – Pytali, co się dzieje. W chwilę później dostałem wiadomość, że jest
        awaria, bo ktoś ukradł kabel telefoniczny.
        Dyrektor natychmiast zorganizował awaryjny system łączności. Głuche telefony
        zastąpili gońcy. W ruch poszły telefony komórkowe. Z pogotowiem ratunkowym był
        kontakt radiowy.
        Na szczęście podczas awarii nie ucierpiał żaden pacjent. A mogłoby się tak
        zdarzyć, gdyby np. do szpitala trafiła ofiara wypadku wymagająca transfuzji. –
        W takim przypadku brak kontaktu telefonicznego z punktem krwiodawstwa czy
        pogotowiem byłby zagrożeniem dla zdrowia i życia pacjentów – mówi dyrektor. –
        Często w takich sytuacjach o życiu człowieka decydują minuty.
        • as7 Re: Chcą nam rozebrać szpital!!!! 20.07.04, 10:21
          Z przeczytanej gazety dowiedziałem się że nie chcą rozebrać, ale nie wiedzą co
          z nim zrobić.
Pełna wersja