Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego....???

18.10.05, 10:26
Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego..

DLACZEGO LECH KACZYŃSKI NIE POWINIEN BYĆ PREZYDENTEM ? Prezydentowi
stolicy nic się nie udaje. Warszawiacy kochają go nadal. W ciągu
ostatnich dwóch miesięcy warszawiacy dowiedzieli się: Obiecanego
triumfalnie przez Kaczyńskiego mostu Północnego nie będzie. Przetarg
został unieważniony, bo administracja prezydenta Kaczyńskiego złamała
zasady bezstronności i anonimowości. To oznacza, że w ciągu
najbliższych trzech lat żaden nowy most w Warszawie nie powstanie.

Przetarg na zabudowę placu Piłsudskiego, tam gdzie stoi Grób Nieznanego
Żołnierza, został unieważniony. Urząd Kaczyńskiego postawił inwestorom
nierealne warunki. W efekcie miasto straciło 300 tys. zł, bo tyle
kosztowała obsługa wynajętej zagranicznej kancelarii prawnej. No i miną
kolejne dwa, trzy lata, zanim nowy przetarg zostanie
rozstrzygnięty..Pewnie przepadnie dotacja z Unii Europejskiej na
warszawskie metro, bo miejscy urzędnicy narobili błędów w dokumentach.


DLACZEGO LECH KACZYŃSKI NIE POWINIEN BYĆ PREZYDENTEM ? Prezydentowi
stolicy nic się nie udaje. Warszawiacy kochają go nadal. W ciągu
ostatnich dwóch miesięcy warszawiacy dowiedzieli się: Obiecanego
triumfalnie przez Kaczyńskiego mostu Północnego nie będzie. Przetarg
został unieważniony, bo administracja prezydenta Kaczyńskiego złamała
zasady bezstronności i anonimowości. To oznacza, że w ciągu
najbliższych trzech lat żaden nowy most w Warszawie nie powstanie.

Przetarg na zabudowę placu Piłsudskiego, tam gdzie stoi Grób Nieznanego
Żołnierza, został unieważniony. Urząd Kaczyńskiego postawił inwestorom
nierealne warunki. W efekcie miasto straciło 300 tys. zł, bo tyle
kosztowała obsługa wynajętej zagranicznej kancelarii prawnej. No i miną
kolejne dwa, trzy lata, zanim nowy przetarg zostanie
rozstrzygnięty..Pewnie przepadnie dotacja z Unii Europejskiej na
warszawskie metro, bo miejscy urzędnicy narobili błędów w dokumentach.
    • ole707 Re: Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego.. 19.10.05, 05:34
      Dlatego wybiorą go na PR. Będzie mniej im szkodził.
      • ole707 Re: Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego.. 20.10.05, 17:37
        Coś o p. LAK:
        "Dążący do IV Rzeczypospolitej bracia Kaczyńscy w dalszym ciągu nie rozliczyli
        się ze swojej działalności w III RP. Ich pierwsza partia - Porozumienie Centrum
        - przewijała się w latach 90. w bulwersujących opinię publiczną aferach. Tak
        było przy sprawach Telegrafu, Fundacji Prasowej Solidarności, Cargo-Modlin. Te
        przedsięwzięcia ęmiały zapewnić finansowy byt ludziom Kaczyńskich.
        Pierwszy skok na państwową kasę PC wykonało w 1991 r., kiedy Fundacja Prasowa
        Solidarności należąca w całości do tej partii przejęła w wieczystą dzierżawę
        należące do państwa nieruchomości przy Al. Jerozolimskich 125/127 przy
        warszawskim pl. Zawiszy. Dziś w jednym z przejętych budynków mieści się lokal
        obecnej partii Kaczyńskich Prawa i Sprawiedliwości. Odbywały się tam m.in.
        wieczory wyborcze ugrupowania. Nieruchomości przekazał PC z naruszeniem prawa
        działający w imieniu wojewody warszawskiego kierownik urzędu rejonowego
        Stanisław Gutler, naciskany przez ministrów w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy
        ęJarosława Kaczyńskiego i Sławomira Siwka (wówczas partyjnego kolegę braci).
        Wyrosły biurowce
        Fundacja, której prezesował minister Siwek, wynajęła na 20 lat lokale
        państwowemu wówczas Bankowi Przemysłowo-Handlowemu z Krakowa. Do dziś, według
        rejestrów gruntów gminy Warszawa Ochota, Fundacja Prasowa Solidarności jest
        właścicielem jednej z przekazych jej wtedy działek. Pozostałe przekazała w
        dzierżawę spółce Srebrna, spółce Air Link oraz firmie Reform Company. Na tej
        ostatniej działce stoi obecnie wielki biurowiec z siecią restauracji i sklepów
        na dole i biurami na kilkudziesięciu piętrach. Prezes PiS Jarosław Kaczyński
        jest do dziś szefem Rady Fundacji Prasowej Solidarności i członkiem jej kapituły.
        Sprawą dzierżawy nieruchomości interesowała się prokuratura. W 1994 r. Sąd
        Wojewódzki w Warszawie co prawda umorzył postępowanie, w którym jako oskarżony
        występował kierownik Gutler. Jak stwierdził sąd w uzasadnieniu tej decyzji,
        należało uwzględnić towarzyszące sprawie okoliczności „w postaci zainteresowania
        osób zajmujących wysokie stanowiska państwowe". Uznał, że w sprawie przekazania
        nieruchomości w dzierżawę „były naciski z Kancelarii Prezudenta, głównie od
        Jarosława Kaczyńskiego". Kaczyński za bezprawne naciski nie został oskarżony.
        Modlin na celowniku
        Prawdziwą kasę Porozumienie Centrum miało jednak zarobić na budowie lotniska pod
        Warszawą w Modlinie. Wraz z trzema innymi podmiotami: Warszawską Fundacją
        Rozwoju Regionalnego, Fundacją Kultury w Wojsku Art-Woj oraz Fundacją Pilotów i
        Spadochroniarzy Gloria Victis Aeronautis, Fundacja Solidarności założyła
        Towarzystwo Cargo Modlin. Jak mówił w grudniu 1991 r. ówczesny wojewoda
        warszawski Bohdan Jastrzębski, Fundacja Prasowa Solidarności miała za zadanie
        „gromadzić środki i wykorzystać polityczne możliwości działania". W imieniu
        fundacji, będącej własnością PC, występowali szef kancelarii Wałęsy Jarosław
        Kaczyński i minister w kancelarii Siwek. Przedsięwzięcie polegało na tym, że
        wojsko nieodpłatnie przekazuje w ręce władz samorządowych teren lotniska, a one
        wnoszą go do spółki z udziałem czterech fundacji. Nieoficjalnie wiadomo, że 60
        proc. udziałów z przyszłego przedsiębiorstwa miało zasilać fundację PC.
        W imieniu fundacji pilotów Gloria Victis Aeronautis rozmowy z Kaczyńskim i
        Siwkiem prowadził m.in. Andrzej Wydrych. Ten były pilot zasłynął ostatnio przy
        tzw. sprawie Orlenu. Dziś prowadzi niewielką firmę brokerską w Nowym Dworze Maz.
        Ubezpiecza wszystkie interesy spółki J & S Wiaczesława Smołokowskiego i
        Grzegorza Jankielewicza, którzy zmonopolizowali dostawy ropy do Polski. W 1994
        r. Wydrych, co przypomniał mu tygodnik „Wprost", był tymczasowo aresztowany w
        sprawie podejrzenia o nielegalny handel alkoholem. Skład z gorzałą znaleziono na
        lotnisku w Modlinie. Wydrych tłumaczył, że jego podejrzenie w sprawie
        alkoholowej to robota tajnych służb, które nie chciały dopuścić do interesu,
        budowy terminalu cargo w Modlinie.
        Jarosław Kaczyński nie ukrywał, że Fundacja Solidarności miała być maszynką do
        robienia pieniędzy dla PC. W wywiadzie dla „Gońca Pomorskiego"ęw sierpniu 1991
        r. bez ogródek mówił: -ę Z udziałami wchodzi nasza fundacja, która w statucie
        ma, najprościej mówiąc, zarabianie pieniędzy. Podkreślał, że „Cargo Modlin to
        jeszcze większe horrendum niż Telegraf". (Przypomnijmy: za sprawę Telegrafu na
        początku 2003 r. - ęczyli po 10 latach - sąd na 3,5 roku więzienia i 10 tys. zł
        grzywny skazał Macieja Zalewskiego, niegdyś wiceprzewodniczącego PC i ministra u
        Wałęsy; Zalewskiemu udowodniono żądanie łapówek od prezesów Art B). Kaczyński
        przyznawał jednak, że projekt Cargo Modlin jest na razie czysto „półkowy".
        Kaczyńskim nie udało się zrealizować przejęcia Modlina dla własnych celów. W
        1991 r. w kancelarii Wałęsy zaczęła się wojna między nimi a Mieczysławem
        Wachowskim. W jej wyniku Lech Wałęsa zrezygnował z usług bliźniaków. Atmosferę
        podgrzało to, że na folderach promujących całe przedsięwzięcie znalazł się
        wizerunek Wałęsy, czym były prezydent miał być całkowicie zaskoczony.
        Doświadczenia z gospodarczymi inicjatywami pierwszej partii braci Kaczyńskich
        nie nastrajają optymistycznie w styuacji, gdy obecnie PiS ma zamiar kontrolować
        państwowy majątek w ramach Ministerstwa Skarbu."

    • ole707 Re: Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego.. 19.10.05, 05:35
      PR - prezydent Rzeczypospolitej.
    • ole707 Re: Dlaczego w Warszawie mają dość Kaczyńskiego.. 21.10.05, 05:25
      Długotrwała kampania Tuska i Kaczyńskiego przekonała mnie, że nie mają oni
      predyspozycji, kwalifikacji i doświadczenia wymaganego od prezydenta.
      Dowiedziałem się, kim byli rodzice i dziadkowie kandydatów, natomiast nadal nie
      wiem, jak jest ze znajomością języków obcych tych panów. Nie interesuje mnie ich
      rodowód, nie przeszkadza przynależność partyjna, liczą się natomiast
      kwalifikacje, o których wiem niewiele, dlatego nie pójdę do wyborów albo skreślę
      obu panów.
Pełna wersja