Ludzie olejcie te wybory...

19.10.05, 15:09
Szczytem hipokryzji i hucpy D. Tuska, liberała i rzecznika interesów
kapitału, było spotkanie z bezrobotnymi i strojenie się w szaty ich obrońcy.
Dlaczego nikt mu nie wypomniał, że już raz obiecał stworzenie miliona miejsc
pracy jako szef Kongresu Liberalno-Demokratycznego. I rzeczywiście pojawił
się milion... nowych bezrobotnych.
    • kw55 Do kogo ten apel ? 20.10.05, 16:23
      Dlaczego do tego namawiasz ? Czyżby dlatego, że w II turze nie ma tow.
      Szmaciaka ? Towarzyszu kochamchelm - bezrobotny ? (bo takim nikiem podpisujesz
      się na forum innej gazety) to na bezrobociu jest ci całkiem nieźle skoro stać
      cię na komputer i internet !
      • andrzej.sawa Re: Do kogo ten apel ? 20.10.05, 16:28
        Po prostu Towarzysz p......,a "kocham chelm" ukradł.Normalne dla niego
        • ole707 Re: Do kogo ten apel ? 20.10.05, 17:29
          Coś o kandydacie!!!
          "Prący do prezydentury Donald Tusk nie zawsze był człowiekiem politycznego
          sukcesu. Lider PO wywodzi się z działającego na początku minionej dekady
          Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Pierwsza partia Tuska już po trzech latach
          istnienia okazała się wielką klapą - wyborcy skazali ją na niebyt poza Sejmem.
          O KLD mało kto już pamięta, lecz działalność ugrupowania sprawiła, że synonimem
          słowa liberał stał się aferał.
          Kongres Liberalno-Demokratyczny powstał w czerwcu 1990 r. Swój program określał
          jako pragmatyczny liberalizm. Partia głosiła nie tylko potrzebę prywatyzacji i
          rozszerzenia zakresu działania wolnego rynku, ale też neutralności
          światopoglądowej państwa. Niewidzialną ręką rynku Tusk był zafascynowany do tego
          stopnia, że potrafił powiedzieć, iż „z dwojga złego woli już wolny rynek bez
          demokracji od socjalizmu z woli społeczeństwa".
          Wiara w wolny rynek
          W wyborach prezydenckich 1990 r. liberałowie poparli Lecha Wałęsę. W wyborach
          parlamentarnych w 1991 r. KLD uzyskał 7,5 proc. głosów startując pod hasłem „Ani
          w prawo, ani w lewo, tylko prosto do Europy". Tusk mówił: „Jesteśmy jedyną
          postsolidarnościową partią, która nie będzie ofiarowała wyborcom pamięci o
          historii ostatnich lat, czyli martyrologii, orła w koronie, krzyży na ścianie,
          Częstochowy...". Tusk zachował ówczesną wiarę w wolny rynek, lecz w kwestiach
          światopoglądowych, wiary, tradycji zmienił się w konserwatywnego liberała.
          Od stycznia do grudnia 1991 r. KLD współtworzył mniejszościowy rząd koalicyjny,
          na czele którego stał Jan Krzysztof Bielecki. W 1992 r. po „nocy teczek"
          Antoniego Macierewicza i upadku gabinetu Jana Olszewskiego powstał rząd Hanny
          Suchockiej, do którego Kongres wszedł. W 1993 r., mimo wielkich pieniędzy
          zainwestowanych w kampanię, startujący pod hasłem „Milion nowych miejsc pracy"
          KLD poniósł klęskę w wyborach parlamentarnych osiągając ok. 4 proc. głosów.
          Aferał za aferałem
          Wystarczyły trzy lata, by do liberałów przylgnęła etykietka aferałów. Mimo
          upływu lat do dzisiaj za niektórymi kolegami Tuska ciągną się kłopoty z prawem.
          Kilka lat temu zrobiło się głośno o Jacku Merklu, byłym pośle KLD. Kiedy jego
          spółka 4Media przejęła w 2001 r. dziennik „Życie", spekulowano, że stanie się on
          gazetą Platformy. Okazało się jednak, że przejęcie doprowadziło do zniknięcia
          dziennika z rynku. Firma Merkla powstała na zasadzie tzw. wydmuszki. Były
          polityk KLD opanował ze wspólnikami będącą na skraju bankructwa spółkę giełdową
          Chemiskór, zmieniając nazwę na 4Media. Jej akcjami z nowych emisji płacono za
          kolejne tytuły prasowe. Wydawane przez 4Media tytuły zaczęły upadać w atmosferze
          skandalu. Prokuratura prowadziła śledztwo m.in. w sprawie podawania nieprawdy w
          informacjach przekazywanych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
          Dawnym kolegą Tuska z KLD był zastrzelony minister sportu z rządu AWS Jacek
          Dębski. W Kongresie Dębski zaprowadzał porządek w terenowych strukturach.
          Wyrzucił z partii m.in. kontrowersyjnego przedsiębiorcę Janusza Baranowskiego.
          Zanim do tego doszło, Baranowski rozkręcił biznes ze swoim partyjnym kolegą,
          senatorem Andrzejem Machalskim, który był szefem rady nadzorczej KGHM w Legnicy.
          Namówił go do poręczenia przez kombinat miedziowy weksli na sumę 7 mld starych
          zł. Okazało się, że za zobowiązania Baranowskiego musiał zapłacić KGHM.
          Kongres miał też problemy z senatorem Andrzejem Rzeźniczakiem, ściganym w 1993
          r. za prowadzenie prywatnej agencji lokacyjnej bez licencji NBP. W 2001 r.
          został aresztowany pod zarzutem wyłudzenia z banków 5 mln zł inny biznesmen z
          KLD Zenon Michalak. W tym samym roku policja zatrzymała byłego posła KLD
          Jarosława Ulatowskiego i jego wspólników, podejrzanych o wyłudzenie ok. miliona
          złotych z tytułu zwrotu podatku VAT.
          Na tratwie Platformy
          Rok temu „Głos Wybrzeża" opisał tzw. układ gdański, czyli powiązania polityczne
          i gospodarcze w rodzinnym mieście Tuska. Gazeta podawała, że układ funkcjonował
          w czworokącie: Fundacja Liberałów, Fundacja Dar Gdańska, biuro poselskie Tuska i
          urząd miejski. Wszyscy tworzący układ politycy PO wywodzili się z KLD. Jak
          podawał dziennik, Fundacja Liberałów, w której radzie zasiadał Tusk, zarabiała
          na wynajmowaniu mu lokalu na biuro wyborcze, za co płacił Sejm. Fundacja
          wynajmowała też lokal wydawnictwu Millenium Media, którego szef kierował też
          Fundacją Dar Gdańska. Firma MM, podobnie jak wcześniej Dar Gdańska, wydawała
          albumy o Gdańsku kupowane chętnie na nagrody i upominki przez miejscowych
          polityków PO. Współautorem albumów był Tusk, który pobierał za to honoraria.
          Wcześniej wybuchł skandal wokół innego układu byłych KLD-owców zwanego układem
          warszawskim albo aferą mostową. Według „Rzeczpospolitej", byli działacze dawnej
          partii Tuska i Pawła Piskorskiego, obecnego eurodeputowanego PO, pomogli
          zbudować imperium biznesowe Wojciecha Ławniczaka. Biznesmen zarabiał na
          kontraktach dla miasta załatwianych przez samorządowców.
          Po politycznej śmierci KLD jego politycy z Tuskiem na czele próbowali ratować
          się zakładając z Unią Demokratyczną Unię Wolności. Kiedy kilka lat później Unia
          zaczynała tonąć po wspólnych rządach z AWS, Tusk z kolegami wskoczyli na tratwę
          ratunkową Platformy Obywatelskiej. Obecny lider Platformy nie afiszuje się dziś
          ze swoimi KLD-owskimi korzeniami. W listach promocyjnych, które wysyłał we
          wrześniu do wyborców, pomijał ten fragment swojej biografii. „W wolnej Polsce
          gdańszczanie wybrali mnie posłem. W Sejmie zobaczyłem chore układy. Postanowiłem
          z tym walczyć. Założyłem Platformę Obywatelską" - pisał gubiąc po drodze 10 z 15
          lat swojej kariery politycznej."
          • kwiat_paproci Re: Do kogo ten apel ? 20.10.05, 18:57
            Proszę przy wklejaniu cytatów o podawanie źródła skąd pochodzą, tak na
            przyszłość :)
    • ole707 Re: Ludzie olejcie te wybory... 21.10.05, 05:24
      Długotrwała kampania Tuska i Kaczyńskiego przekonała mnie, że nie mają oni
      predyspozycji, kwalifikacji i doświadczenia wymaganego od prezydenta.
      Dowiedziałem się, kim byli rodzice i dziadkowie kandydatów, natomiast nadal nie
      wiem, jak jest ze znajomością języków obcych tych panów. Nie interesuje mnie ich
      rodowód, nie przeszkadza przynależność partyjna, liczą się natomiast
      kwalifikacje, o których wiem niewiele, dlatego nie pójdę do wyborów albo skreślę
      obu panów.
Pełna wersja