kochamchelm
27.03.06, 21:14
„Chodnik nie jest ani prawicowy, ani lewicowy". To dewiza niektórych
burmistrzów i radnych z lewicy z poprzednich kadencji. To miało znaczyć mniej
więcej tyle, że w samorządach, inaczej niż w Sejmie, nie ma wielkiej polityki
i to zwalnia z walki o interesy pracownicze, czy sprawy socjalne. Tak
działający lewicowi samorządowcy nie różnili się niczym od prawicowych. Tak
samo służyli lokalnym układom biznesowym, zamykali przychodnie i szkoły.
Prywatyzowali miejskie autobusy. Pod ich rządami wyrastały biurowce z
aluminium i szkła, apartamentowce i centra handlowe. Ale ani jedno mieszkanie
socjalne. Dlatego można tylko przyklasnąć zapewnieniom liderów SLD, SdPl i
UP, że podstawą ich porozumienia samorządowego ma być lewicowy program.
Zobaczymy, czy zdołają go uzgodnić.