Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czego ja właściwie chcę...

    02.10.09, 18:35
    To b. długa historia, dlatego proszę Was o cierpliwość. Mam problem z
    napisaniem tego. Jestem DDA, rozpoczęłam niedawno terapię.Impulsem do
    zastanowienia się nad sobą był nieudany związek, toksyczny pewnie.To, jaka
    byłam zaszokowało mnie.Mam już swoje lata, ale 1 raz pozwoliłam sobie na
    zaangażowanie, zawsze uciekałam.No i wtedy wyszło.Napisałam gdzieś, kiedyś, na
    forum i dostałam „diagnozę”, okazało się,że trafną. Związek nie wypalił,był
    bez szans. Ogromna różnica w priorytetach,stylu życia,wykształceniu,wieku. Był
    młodszy 7 lat. Zerwałam z nim kontakt,celowo, pisząc,że nie chce go znać.Męczy
    mnie to, znamy się długo.Nie wiem czy to naprawić. I jak. Nie wiem,co czuję,
    co wyolbrzymiam i wyolbrzymiałam.Nawet teraz, patrząc z dystansu.Zawsze
    wszystko jest czarno-białe.Wóż albo przewóz.Facet nie był dla mnie dobry, a ja
    na to pozwalałam,To był 1 szok, do tej pory nigdy,przenigdy, nie
    pozwalałam.Najmniejszy brak szacunku, „wyskok” i facet był na zawsze
    skreślony. Nie umiałam określić co powinnam zrobić,czy machnąć ręką czy kopnąć
    go w d…, będąc jednocześnie nadwrażliwa niesamowicie.
    Na początku wspaniale, później się posypało.Nigdy nie chciał niczego wyjaśnić,
    porozmawiać. Przyjeżdżał, pogadał,ale, nie licząc po spożyciu alkoholu, co i
    czy w ogóle coś czuje.Spożyciu,nie był nigdy pijany.Jednocześnie robił rzeczy,
    które mnie raniły i wiedział o tym.Niemal zawsze pierwszy wyciągał rękę do
    zgody, ale na zasadzie- co słychać-jakby nic się nie stało.Ja chciałam
    wyjaśnić,miałam dosyć.Każda taka próba kończyła się milczeniem z jego strony,
    zamykał się w sobie, a później jakby nigdy nic.Rok tak trwało,aż obiecał,że
    przyjedzie i tego nie zrobi.Napisałam,zrobiłam z niego głupka troche. Później
    jeszcze chciałam ratować, prosiłam o rozmowę, czasami ze złością, z
    emocjami,zaznaczając,że nic od niego nie chcę.Tylko wyjaśnienia,oczyszczenia
    atmosfery,żeby to się w taki sposób nie rozeszło. Znamy się ładnych parę
    lat,zanim coś wyszło.Nic,cisza.Potrafił nie odp mi na esemesy,a na takie to
    już w ogóle.Jakbym nie napisała.Pisząc,że wiem,że jaja sobie robi,że wiem,że
    mu nie zależy,że mi też nie.Nic.Miałam nadzieję,że w końcu się przyzna i się
    obejdzie bez komedii.Dopiero po jakimś „entym” przyznał.Pisząc że o tym
    wszystkim dużo myślał i ze oboje odwalaliśmy,musi wrócić do normy,bo to go
    męczy.Poczułam się urażona,zareagowałam emocjonalnie,choć napisałam,że ok.
    Zaraz po tym pokaza się z lask,której wcześniej tyle jakoby czasy nie mógł
    znaleźć.Wcześniej pisząc,że mi wszystko wyjaśni.Po moim,że tylko mnie
    kręcił,nic więcej i chce tylko oczyścić atmosferę.Wiem,że mu nie zależy
    itp.Nigdy nie przyznałam że cokolwiek czułam.Dopiero jak wyjaśnił.Dalej
    utrzymywał kontakt. Nawet jak zdobyłam się na to żeby coś „takiego” napisać,to
    zaraz coś asekuracyjnie,co przeczyło tak naprawdę temu,co napisałam
    wcześniej.Pisałam,że nie zależy mi,wiem,że jemu też nie,że tylko do łóżka
    miało być itp.Tylko chcę oczyścić atmosferę.Pisałam jak ja się czułam,jak coś
    odstawił,zarzucałam go słowami.Nigdy nie pytając co on myśli i czego chce.Ale
    prosiłam też żeby albo mi powiedział,co chce,albo przestał kręcić.Nic.
    Pisałam,że coś tam zrobił,jak się poczułam,ale nigdy,o co naprawdę mi
    chodzi.Na zasadzie- ty byłeś”be” i ja też byłam. Nigdy nie okazałam
    czegokolwiek,o łóżku odwołałam całkiem niedawno.Zdobyłam się na to.Nie wiem
    czemu,żle się czulam z tymJak już ma laskę,spodziewają się dziecka,wpadli.Nie
    chciał zerwać kontaktu,odzywał się,ja nie.Zapytał dlaczego nie chcę go
    widzieć.Ja najpierw,że wszystko ok.,a póżniej, że znać go nie chcę, bo okazał
    się taki i owaki. Jak schizofreniczka.Nie zareagował. Na to,że zależało mi i
    żle o mnie oewnie myśli,w tym esie,też nie. A ja to pisałam specjalnie
    właśnie. Na życzenia z okazji planowanego ślubu też nie.Na „odwołanie” to
    samo.Piszę chaotycznie i tak się czuję.Zerwałam kontakt i żle się z tym
    cuję.Dodam,że moja rodzina go zna i uważa za palanta.Ja poznałam go z trochę
    innej strony, z zachowań,które do tego obrazu całkiem nie pasują.Też
    twierdził,że nie umie o uczuciach gadać,tylko jak jest „po spożyciu”/W nic mu
    nie wierzyłam,wiedział,sama to mówiłam.Nigdy nie powiedział mi złego słowa,ja
    jemu czasami owszem choć nigdy nie wyzwałam etc.Ale za to tak się
    zachowywał,że naprawdę.Jakby chciał być ze mną i uciec gdzie pieprz
    rośnie.Nawet jak byliśmy sam na sam i bywalo naprawdę ‘gorąco” nigdy nie
    wykorzystał sytuacji.A chciał i ja przecież też,choć miałam obawy. Ale czasami
    czułam,że mnie olewa,bez powodu tego chyba nie czułam.Nie jestem chyba tak
    nadwrażliwa.Żałuję znajomości,niczego więcej.Wiem już dzisiaj, że od niego
    podobnych,emocjonalnie niedostępnych,powinnam uciekać gdzie pieprz
    rośnie.Bywał gnojkiem,a ja schizofreniczką, na zbyt dużo pozwoliłam. Ale to
    takie głupie,nam tak naprawdę nigdy nie zależało na sobie.Nie mam pojęcia czy
    wyciągnąc rękę do zgody,ja powinnam to zrobić.Boję się jak zwykle
    odrzucenia,wyśmiania. Boję się,że on jest gnojkiem.Nie wiem czy bym potrafiła
    być tą kumpelką jak chcę,myśląć,że głupią ze mnie robił.Tyle razy odrzucał
    mnie milczeniem.Wiem, napisałam, przeprasza,Ale tylko Wy jesteście w stanie
    domyślić się,jak się czuję i coś mi doradzić.
    Obserwuj wątek

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka