Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      Coraz bardziej mam dość:-(

    23.02.06, 00:25
    nie mam gdzie się wygadać,to chociaż na forum coś napiszę.coraz bardziej mam
    dość samotności.przez 8 lat byłam z kimś,ale związek się skończył,to ja
    odeszłam,poznałam kogoś,ale ten ktoś mnie zostawił.mój były partner wyjechał
    za granicę a ja zostałam sama jak palec.dawniej,nawet gdy nie bylismy
    razem,miałam komu zwierzyć się z kłopotów dnia codziennego,a teraz nie mam
    NIKOGO,żadnej koleżanki ani kolegi,tylko praca,a tam z nikim nie
    rozmawiam.miałam znajomego internetowego,ale ostatnio przestał się do mnie
    odzywać,w czasie rozmowy na gg powiedział nagle,że musi wyjść i do tej pory
    się nie odezwał.mam drugiego znajomego internetowego, raz
    zaproponowałam,abyśmy choć się wymienili numerami telefonów,żeby chociaż przez
    telefon sobie porozmawiać czy powymieniać się smsami,korespondowaliśmy rok,po
    tej propozycji już dwa tygodnie się nie odzywa a zawsze odpisywał po 3
    dniach.zresztą...on jest jak twierdza.wczoraj w pracy wszyscy umówili się na
    spotkanie w pubie,mnie nikt spotkania nie zaproponował,a jak się zapytałam
    dlaczego,ludzie byli zdziwieni,że nie wiem o spotkaniu.nie mam żywej duszy,z
    którą mogłabym pogadać.mój były wyjeżdżając za granicę powierzył mi opiekę nad
    mieszkaniem.z pracy wracam zdołowana,siadam przy jego kompie i siedzę do
    wieczora dyskutując na forach internetowych o różnych dyrdymałach,wymądrzam
    się jak diabli,a i tak nikt nie czyta postów dłuższych niż te zawierające 5
    zdań.po prostu zdycham z samotności i mam tego dość:-((((
      • jazz-use1 Re: Coraz bardziej mam dość:-( 23.02.06, 01:20

        to chodź na piwko
        mnie z kolei nosi po nocy...
      • tooinvolved jesteśmy tu! 23.02.06, 01:27
        ____xxxxxxxxxx______xxxx xxxxxxx
        ___xxxpassxxxxxx___xxxxx xxxxxxxx
        ___xxxxxxxxxxxxxx_xxxxxx xxxxxxxx
        ___xxxxxxxthexxxxxxxxxxx xxxxxxxx
        ____xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxx
        _____xxxxxxxxxheartxxxxx xxxxxxx
        ______xxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxx
        _________xxxxtoxxxxxxxxx xxx
        ___________xxxxxxxxxxxxx
        _____________xxxxxallxx
        ______________xxxxxx
        _______________thex
        _______________xxx
        _______friends__xx
        _____________x
        _you_______x
        _________xx
        ___care_xx
        _____xxxx
        __xaboutx
        ___xxxxxxx
        ____xxthexxx
        ______xxxxxxxx
        _most!!_xxxxxxxx
        _________xxxxxxx
        _________xxxxxxx
        ________xxxxxx
        _____xxxxxxx
        • kwiaaatek1 Re: jesteśmy tu! 23.02.06, 09:25
          dzięki za odzew.czasem muszę się poużalać nad sobą,bo w swoim otoczeniu nie mam
          ku temu możliwości.myślałam o tym by wyjechać gdzieś, zmienić otoczenie,widzieć
          inne twarze nich dotychczas.może to wiosenna depresja się u mnie zaczyna?mam
          dość pracy,ciągłego sprawiania wrażenia dobrej profesjonalistki zdrowej
          psychicznie,sztucznych uśmiechów.potrzebuję ludzi,z którymi mogłabym szczerze i
          otwarcie porozmawiać,pokłócić się,ponarzekać lub pośmiać się,a nie widzę w swoim
          otoczeniu nikogo,kto by mnie zrozumiał.
      • hatika Re: Coraz bardziej mam dość:-( 23.02.06, 10:56
        Rozumiem doskonale, co czujesz, ja również przyzwyczaiłam się już, że tracę
        przyjaciół, bliskich, głównie z mojej winy, odsuwam się w szary kątek, aby nie
        naprzykrzać się. Nauczyłam się to robić szybko i sprytnie. Nawet jeśli muszę
        zgadywać. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio mam dziwne przeczucie, że wszyscy mają
        mnie dość, że wszystko komplikuję, rozbieram na części pierwsze. Tak, to moja
        największa wada, analizowanie wszystkiego nazbyt szczegółowo. Stąd pewnie dość
        często mam czarne myśli. Wiem, że to minie, szybciej niż zdążę pomyśleć. Ale
        wyżalić się też nie mam komu.
        Nawet jeśli wydaje się nam, że coś minęło bezpowrotnie, to wystarczy
        drobnostka, by wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą, a wraz z nimi smutek, że
        coś nie skończyło się tak, jak powinno, że nie została ciepła, życzliwa
        znajomość, a wrogość jedynie i inne okropieństwa. Tak naprawdę to tylko wielkie
        uczucie albo przeciwnie, cierpienie, inspiruje nas i prowadzi tak żeby
        wykorzystywać w pełni swoje zdolności, talenty, pozwala nam być lepszym dla
        siebie i tym samym dla innych. W życiu przecież najbardziej chodzi o to, by
        własnymi siłami otworzyć się i akceptować wszelkie zmiany, które zajdą w nas i
        w naszym życiu, mimo właśnie największych niepowodzeń. Droga, jaką podążamy, nie
        zawsze jest taka, jakiej się pragnie, ale może w tym wszystkim, w całym życiu o
        to chodzi, że im trudniejszy i boleśniejszy wybór, tym mocniej rozumiemy
        siebie? Tym więcej rozumiemy z sensu, kim jesteśmy, jaki cel ma nasze życie.
        Wszystkie słabe strony obnażają się wówczas najmocniej, otrzymujemy możliwość
        dokonywania zmian, w tym co uznamy za słuszne, to co zaakceptujemy jest tylko
        wyłącznie od nas zależne, chyba tylko wtedy jesteśmy prawdziwi, nie kierowani
        przez innych. Przecież w tym cała nasza wartość. Na tym polega nasz wybór, by
        dotrzeć tam, gdzie nikogo nie udajemy, jesteśmy tacy jacy pragniemy być, w głębi
        siebie, niepodważalni.

        Ale, że nic nie dzieje się przypadkiem, tak i teraz to ma jakiś sens. Wchodząc
        dziś na to forum, czuję, że coś znów mam do zrobienia, naprawić niczego nie
        zdołam, ale może w taki sposób zauważę, co robię cały czas źle. Nie wiem, czy
        powinnam rozpamiętywać przeszłość...Potrzebuję przyjaźni!Bo to naprawdę
        wspaniałe uczucie mieć gdzieś kogoś daleko, kto żywi do nas ciepłe uczucia,
        sympatię szczerą, mimo własnych kłopotów. Taki ktoś zrozumie najlepiej.

        Wiem, że osiągniesz w życiu wszystko o czym marzysz i czego pragniesz.
        Zasługujesz na to bardziej niż ktokolwiek inny. Bo czujesz, i masz dość gry, w
        której już na początku obierasz pozycję przegranej lub ofiary.
        A dziś, czytając to forum, po ponad tygodniu, ugięły się pode mną nogi z
        wrażenia. Bo sens widzę w tym jeden...Twój wątek jest odpowiedzią również na
        moje cierpienia. Ostatnio miałam naprawdę wiele zmartwień, większość ponad moje
        siły, tak uparcie szukałam gdzieś ciepłych słów otuchy. Wierz mi, że całą swoją
        duszą, może nawet jeszcze głębiej, całym swoim jestestwem wzywałam w
        podświadomości kogoś, kto miał mi pomóc. A cisza była okropnie dołująca. Myslę,
        że wiesz, jakie to uczucie, niemy krzyk w samej sobie, usilne błaganie o jakiś
        znak, niemal wrzask w duszy, żeby wreszcie wszystko uległo zmianie, że już dość
        rozpaczy, że niczym sobie na to nie zasługujemy?

        Nie chcę rozpisywać się o sobie, ale też dziś już mam świadomość, że to, co
        najpiękniejsze i najważniejsze, mamy zawsze przy sobie, a jakże trudno to
        dostrzec, nieprawdaż? Zaczynamy w pełni dostrzegać, gdy tracimy...Mam męża,
        który kocha mnie niesamowicie mocno, a dałam się oszukać złudzeniom, że miłość
        może dać ktoś inny. Oj, nie masz pojęcia jak ważna była ta lekcja dla mnie,
        odkupiona szaleńczą tęsknotą, ba! cierpieniem nawet, ale tak naprawdę za tym ,
        co miałam obok siebie, zawsze, nieustannie...Wszystkim życzę takiej miłości,
        gdzie mimo ran, kocha się jeszcze mocniej.

        Chcę Ci tak od siebie, najzwyczajniej, z serca, życzyć abyś zawsze spełniała
        własne pragnienia, czyniąc dobro innym, nie zapominając o sobie, bo to nasze
        wewnętrzne opory, nic więcej, ograniczają nas w spełnianiu marzeń,
        najskrytszych pragnień, oszukujemy własne uczucia, wciskając w głąb siebie
        przekonanie, że nie zasługujemy na nic. Prawda jest taka, że my, nie mniej niż
        inni, mamy prawo być szczęśliwi, więc tego Ci życzę.
        Będzie to dla mnie zaszczyt, jeśli zechcesz czasem napisać do mnie. Przyznam, że
        nie każdy rozumie mnie taką jaką jestem, a mam przeczucie, że Ty zrozumiesz
        doskonale.


        "Najszczęśliwsza chwila w życiu człowieka to nie ta,
        w której znalazł żyłę obfitującą złotem,
        ale ta, w której wytopił złoto z siebie.
        To nic, że serce człowieka bywa jak zamknięte naczynie.
        Jeśli jest w nim coś szlachetnego,
        jest taki ogień, który potrafi wszystko przetopić... "

        • anis79 Re: Coraz bardziej mam dość:-( 23.02.06, 11:27
          Hatiko, pięknie to napisałaś. Mnóstwo w tym prawdy :)
          Kwiatku wszystko co napisałaś w pierwszym poście jest również po części moim
          doświadczeniem. Jeśli masz ochotę, napisz do mnie na priva. 3maj się!
          • kwiaaatek1 Re: Coraz bardziej mam dość:-( 28.02.06, 20:02
            ach...ludzie,dzisiaj mi wstyd za ten ''wyskok'' i mimo Waszych pięknych
            wypowiedzi nie potrafię wykrzesać z siebie odrobiny optymizmu:-(
            • uhu_an Re: Coraz bardziej mam dość:-( 28.02.06, 21:20
              dlaczego wstyd?
              czemu masz udawac kogos, kim sie nie czujesz? czujesz sie malo fajnie. ok.
              predzej czy pozniej minie. nie ma w tym nic zlego.
            • amma341 Re: Coraz bardziej mam dość:-( 10.03.06, 10:28
              cześc mam podobne przeżycia jeśli chcesz pogadać albo się spotkac podaje ci
              kontakty
              kurzajewsscy@orasoft.net.pl
              lub telefon 603390311
        • amma341 Re: Coraz bardziej mam dość:-( 10.03.06, 13:56
          bardzo potrzbuje twojej pomocy napisz do mnie
    Pełna wersja