Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      Przywitanie i pochwala

    25.05.06, 21:34
    Witam wszystkich :)
    Podczytuje was od pewnego czasu :) Nie jestem co prawda DDA, ale z pewnoscia
    DDD /dluuuga historia, moze kiedys przyjdzie czas na jej opowiedzenie ;)/.

    I jak wiadomo, DDA ma wiele wspolnego z DDD. Co zreszta widze wyraznie,
    czytajac wasze wpisy. Jestem z pewnoscia starsza od sredniej wiekowej wsrod
    was /mam 23-letniego syna/. Mieszkam poza Polska od ponad 25 lat.

    A teraz obiecana w tytule pochwala :) Jak ja sie ciesze, ze macie odwage i
    sile przechodzic przez terapie, by te wewnetrzne zawichrowania jakos
    rozprostowac, a przynajmniej zrozumiec.... A ciesze sie dlatego, ze robicie
    to w wieku dosc mlodym, dajac sobie szanse na latwiejsze przezycie reszty
    zycia.
    Ja niestety na terapie nie chodzilam, poza krociutkim okresem, gdy jako
    nastolatka zostalam prze rodzine tam wyslana, jako ''czarna owca'', czyli
    problem w rodzinie /klasyczny sposob zmiatania problemu pod dywan ;)/.
    Lecz potem wyjechalam z PL, ale niestety powstale wczesniej problemy we mnie
    wyjechaly razem ze mna ;) I odbijaly sie jak bumerang przez cale moje zycie,
    robiac to po dzien dzisiejszy... Pozornie funkcjonuje dosc OK, ale malo kto
    wie, co sie dzieje ze mna w srodku, bo specjalnie nie lubie o sobie
    opowiadac ;) A te wszystkie ''zaszlosci'' wplywaja negatywnie na moje zycie
    jak najbardziej osobiste. I z wiekiem widze coraz wyrazniejszy zwiazek miedzy
    nierozwiazaniem lub przynajmniej przepracowaniem tych zaszlosci duzo
    wczesniej i mym zle funkcjonujacym zyciem prywatnym. Mimo, ze z wiekiem mam
    coraz szerszy wglad w sama siebie i racjonalnie potrafiw siebie coraz
    bardziej zrozumiec w wielu sytuacjach, pozostaja te nigdy nieprzepracowane
    emocje, ciagnace mnie w dol jak kula u nogi..

    I stad me /ponowne :)/ oklaski dla waszego trudu terapeutycznego.
    Pisze ''trudu'' bez najmniejszej ironii, bo sama po sobie widze, jak jest
    trudno przyznac sie przed przed samym soba do pewnych spraw, a co dopiero
    podjac probe ich rozwiazania...
    I mimo, ze odbiegam nieco od waszej sredniej wiekowej oraz rodzaju
    doswiadczen zyciowych, pozwole sobie nadal was podczytywac, a moze i czasem
    sie odezwac :)
    Pozdrawiam was serdecznie i walczcie nadal o samych siebie :)Bo - jak sami
    wiecie - chodzi przeciez o jakosc waszego dalszego zycia :)
    Konwalia
      • anis79 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 11:05
        Bardzo miło taki post przeczytać, tym bardziej, że ja trochę żałuje, że zajmuję
        się sobą dopiero teraz, a nie 12 lat temu, kiedy się pierwszy raz spotkałam z
        psychologiem. Ale na zmiany chyba nigdy nie jest za późno, więc życzę powodzenia
        we własnym 'trudzie' :)
        • 48xmax1 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 11:19
          Witaj konwalio. I ja jestem tez z tych wczesniej urodzonych i ja blakalam sie
          po swiecie z tym balastem. I jak pozwolilam sobie gdzies tutaj dopisac/napisac
          rozpoznalam swoj problem nie na terapii a wlasnie tutaj. Przeszlosci nie
          zmienie, nie wiem co uda mi sie jeszcze poprawic, ale przestalam sie blakac i
          obwiniac i jest troche lzej.
          • januszek96 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 12:32
            Z tego wynika , że ja ze swoimi 10-oma latami , jestem w najlepszej
            sytuacji....... ;-)) Siema babcie ;-))
            • konwalia1234 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 12:59
              Januszek, dopisales sie, akurat kiedy ja pisalam.
              Wiec pozdrawiam cie osobno - siema, wnusiu ;)

              A na powazniej: czy wymienione przez ciebie 10 lat znaczy, ze zaczales terapie
              10 lat temu?

              Pozdrawiam
              Konwalia
              • januszek96 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 23:59
                10 lat temu terapie DDA były jeszcze w powijakach , teraz się troche wszystko
                rozwija ...... Tak wlasciwie to wydaje mi się , że wszyscy jesteśmy jeszcze
                dzisiaj awangardą.....
          • konwalia1234 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 12:54
            Anis i Max z cyferkami ;),
            dziekuje za odzew :)
            macie obie racje, przeszlosci sie nie zmieni. I zawsze bedzie jakos-tam
            rzutowac i na terazniejszosc, i co z tego wynika - na przyszlosc.
            A jak pisalam, naewt jesli ja zaczynam coraz lepiej rozumiec i moje dawne
            zachowania, i obecne reakcje, nie zmienia to faktu, ze czasem sama jestem
            zaskoczona, jak gleboko to wszystko we mnie tkwi i ''wyskakuje'' w najmniej
            oczekiwanych okolicznosciach...

            O terapii nawet swego czasu myslalam, tym bardziej, ze jako pochodna
            przeszlosci doszly mi problemy alkoholowe. Te rozwiazalam sama - czyli od
            pewnego czasu w ogole nie pije, z czego jestem naprawde dumna.
            Co z kolei oznacza lepszy kontakt z wlasnymi uczuciami - kontakt na dobre i na
            zle ;) Ale mysl o terapii mimo wszystko odrzucam, bo wydaje mi sie, ze byloby
            to zbyt trudne dla mnie. Moze kiedys sie zdecyduje, nie wiem...

            Mieszkalam w kilku krajach, zagranica skonczylam studia, wiec uwazam, ze jestem
            typem ''chwasta'' ;), czyli trudnym do wyplenienia czy zniszczenia.
            Zachowujac bezpieczna otoczke wokol siebie, funkcjonuje w sumie niezle, mam
            satysfakcjonujaca prace, miedzy ludzmi potrafie sie znalezc itd.
            I w sumie nie jest to moje zycie zle, poza sfera prywatna, jak pisalam w moim
            pierwszym poscie. W niej dominuje bowiem klasyczny lek przed bliskoscia,
            zwiekszajaca ryzyko zranienia. A sama widze, jak wiele spraw duzo bardziej
            blahych, potrafi mnie zranic. A co dopiero byloby przy sprawach duzo dla mnie
            wazniejszych? ;)
            No, i ten znany z pewnoscia i wam, lek przed opowiadaniem o sobie, lek przed
            byciem niezrozumianym lub nawet celowo zranionym.
            M.in. dlatego tez was podczytuje i ucze sie sposobow i sposobikow, by jakos tam
            dawac sobie rade ze sama soba. I moze sie kiedys w koncu naucze? :)

            Od prawie roku chodze na fitness, schudlam 15 kg, zaczelam dbac o siebie. I
            jestem zadowolona ze swojej strefy zewnetrznej, ze tak sie wyraze :). ale
            niestety, zmiana wnetrza wymaga duzo wiecej czasu i jeszcze wiecej pracy...
            Ale staram sie naprawde, poki co byc moze jedynie z pozycji obserwatora samej
            siebie, a zarazem przy pomocy wewnetrznego ''uspakajacza'' tego czasem naprawde
            przerazonego dziecka we mnie... A mysle, ze takie wewnetrzne monologi sa wam
            wszystkim znane ;)
            Widze tez, ze wyczulily mi sie moje ''radarki'' w kontaktach z ludzmi, czyli
            jakos latwiej wychwytuje drobne, czasem zupelnie niepozorne sygnaly w
            zachowaniu innych. A rozpoznawalne duzo latwiej przez DDD i z pewnoscia takze
            przez DDA. Co jest z jednej strony pocieszajace, ze nie jestem z tego typu
            problemami sama na swiecie, ale w sumie jeszcze bardziej smutne, ze tylu ludzi
            pozbawiono w pewnym sensie normalnego dziecinstwa...

            Pozdrawiam ponownie bardzo serdecznie
            Konwalia
            • anis79 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 13:19
              Wiesz, dla mnie praca nad 'lękiem przed bliskością' to jedna z najważniejszych
              kwestii do przerobienia - przynajmniej tak myślałam, jak szłam na terapię.
              A co do trudu, to w terapii jest mi mimo wszystko łatwiej. Czekałam na nią rok i
              wcześniej szukałam, czytałam sama. Teraz czuję się bezpieczniej - mam punkt
              odniesienia, mogę przedyskutować swoje wątpliwości z tymi, którzy wiedzą lepiej ;)
              Naturalnie nie jest słodko, lekko i przyjemnie (np. straszną beksą się stałam,
              wzruszam się czy mi smutno, czy wesoło), ale warto.
              • konwalia1234 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 13:57
                Anis, tego sie chyba najbardziej boje, jesli chodzi o terapie: czyli totalnego
                rozbabrania emocjonalnego. Z ktorym w dodatku pozostane zupelnie sama.

                A ''beksowatosc'' tez mi sie ostatnio przydarza coraz czesciej /co probuje
                zwalic na hormony, no bo juz w ''babcinym'' ;) wieku jestem/. I czesto w
                kontaktach z innymi cala moja energia idzie na zachowanie twarzy i walke z
                wlasnymi emocjami, a nie na ''bycie'' w kontakcie z innymi...

                Hmmm.... pomysle jednak nad terapia, bo moze i warto sie pomeczyc, by pozniej
                bylo lepiej?

                Pozdrawiam
                Konwalia

                anis79 napisała:

                > Wiesz, dla mnie praca nad 'lękiem przed bliskością' to jedna z najważniejszych
                > kwestii do przerobienia - przynajmniej tak myślałam, jak szłam na terapię.
                > A co do trudu, to w terapii jest mi mimo wszystko łatwiej. Czekałam na nią
                rok
                > i
                > wcześniej szukałam, czytałam sama. Teraz czuję się bezpieczniej - mam punkt
                > odniesienia, mogę przedyskutować swoje wątpliwości z tymi, którzy wiedzą
                lepiej
                > ;)
                > Naturalnie nie jest słodko, lekko i przyjemnie (np. straszną beksą się stałam,
                > wzruszam się czy mi smutno, czy wesoło), ale warto.
                • anis79 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 14:14
                  konwalia1234 napisała:
                  > Anis, tego sie chyba najbardziej boje, jesli chodzi o terapie: czyli totalnego
                  > rozbabrania emocjonalnego. Z ktorym w dodatku pozostane zupelnie sama.

                  He he ja się jeszcze nie czuję 'totalnie rozbabrana', ale wyciszenie i wgląd w
                  głąb siebie są. I rzeczywiście dobrze jest mieć komu opowiedzieć, co się z nami
                  dzieje.
      • januszek96 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 12:35
        .....a anis to się nie identyfikuje ze wspólnotami 12- krokowymi... ooo.... :-(
        • anis79 Re: Przywitanie i pochwala 26.05.06, 13:12
          He, he i jeszcze mi ktoś dziś powiedział, że 'gówniana ze mnie feministka'. Jak
          nie urok, to wyżymaczka ;)
          Ale z krokami, to prawda. Staram się przestrzegać na forach dda pewne zasady,
          które są stosowane na mitingach, ale w swoim zdrowieniu nie kieruję się 12 krokami.
          • kwiatek.anyzku Re: Przywitanie i pochwala 27.05.06, 22:39
            Konwalio, naprawde dobrze cos takiego czytac:)
            Zagladaj i pisz czesto.
            • konwalia1234 Re: Przywitanie i pochwala 28.05.06, 16:33
              Dziekuje Kwiatku :) milo mi to uslyszec, bo szczerosc, nawet tak anonimowa jak
              tutaj, oznacza wystawienie sie na krytyke lub zranienie...

              A poki co was podczytuje, te starsze watki tez - i coraz wiecej podobienstw
              widze miedzy mna a wami. I probuje sie uczyc waszych metod radzenia sobie z e
              soba. Bo w sumie to robicie, jestescie bardzo silnymi osobami, mimo chwil
              slabosci :) Takie prawdziwe ''chwasty'' - w najlepszym tego slowa znaczeniu
              oczywiscie :)

              Pozdrawiam
              Konwalia
    Pełna wersja