Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      rodzinka

    05.06.06, 20:46
    Rodzina mojego ojca nie reagowala ani, ani na to, co dzialo sie w naszym
    domu, czyli zaniedbanie obowiazkow rodzicielskich, oschlosc, awantury,
    zdrady, biede, brak zainteresowania podstawowymi problemami. Mimo, ze
    mieszkalismy kilka lat dzielac dom i sytuacja byla znana. Nie utrzymywali i
    nie utrzymuja z nami (dziecmi) zadnych kontaktow. Kiedys, bardzo dawno temu,
    desperacko chcialam sie zwrocic do wujka o pomoc (rade, wsparcie) w bardzo
    podbramkowej, zyciowej sytuacji. Wycofalam sie ze spotkania, balam sie, moze
    niedyskrecji, moze wysmiania, dodatkowego odrzucenia, no sama nie wiem. Nie
    wykrzesalam zaufania, choc on telefonicznie cieplo przystal na to spotkanie.
    Pogubily sie nasze rodzinne drogi, czesc pomarla, ale adres jednej z nieco
    starszych kuzynek jest mi znany. Chcialam sie do niej odezwac, sprobowac
    nawiazac kontakt, ale nie moge sie osmielic. Nawet nie wiem dlaczego jest mi
    to potrzebne, co chce osiagnac, udowodnic, a moze szukam kolejnego siniaka na
    duszy? Mieliscie takie problemy i rozterki?
      • mskaiq Re: rodzinka 06.06.06, 13:01
        Kiedy ktos ma wiele milosci w sobie wtedy rozdaje milosc, wtedy dba, interesuje
        sie wszystkim, nie potrafi zdradzic.
        Kiedy w czlowieku jest strach, zagubienie lub zlosc rozdaje strach, zlosc,
        obojetnosc itp.
        To co przezylas bedac wokol Swoich Rodzicow Oni mieli na codzien, byli tacy
        sami dla Siebie jak dla Ciebie. Krzywdzili i Ciebie i Siebie, nie rozumiejac ze
        to robia. Dla Nich bylo to normalne, nie bylo innej drogi.
        Z czasem rodzice nie sa juz z nami ale nasze problemy ciagle trwaja, przezywamy
        je bardzo czesto, nie chca odejsc. Pojawia sie w nas wiele zlych uczuc, psuja
        radosc, odbieraja chec do zycia. Kiedy wybaczysz te uczucia odejda i wtedy nie
        bedziesz sie juz bala spotkac z kimkolwiek z Twojej Rodziny.
        To nie ma znaczenia z jaka reakcja sie spotkasz, ta reakcja nie nalezy do
        Ciebie, nalezy do tej osoby ktora spotkasz.
        Cudze reakcje nie moga miec wplywu na Ciebie, tak samo jak zachowanie Twoich
        Rodzicow. Wiem ze chcialas inaczej ale czasem nie mozna nic zmienic, mozna
        tylko rozumiec druga strone.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • puszka.z.kawa Re: rodzinka 07.06.06, 14:12
          Do mskaiq: wybacz, ale wypisałaś cały pęczek banałów, i to w dodatku
          szkodliwych. Zrónujesz sprawców (rodziców) i ofiarę (dziecko). Skąd to
          przekonanie, że rodzice krzywdzili nieświadomie i że nie mieli innego wyjścia?
          Że krzywdzili też siebie? Zapewniam cię, że zdarzają się rodzice, którzy
          krzywdzą świadomie, i chyba najgorszym momentem terapii jest uświadomienie sobie
          tego faktu. Bo lepiej być dzieckiem katowanym, ale kochanym, łatwiej
          zaakceptować przemoc jako formę okazywania miłości, niz przyznać, że się miłości
          nie doświadczyło w ogóle. Dzieci wolą, żeby "bili ale kochali", wolą najgorszych
          rodziców niż ich brak. Ale dorośli czasem potrafią sobie z tym poradzić i zdobyć
          się na sczerość. Wiesz, co się dzieje, jeśli zamiast tej szczerości zaczynają
          "wybaczać"? Otóż racjonalizują swoje cierpienia i zaczynają głosic, że np.
          dzieki biciu wyszli na porządnych ludzi. A potem sami biją, bo przecież dzieci i
          tak będą musiały im wybaczyc, skoro oni wybaczyli swoim rodzicom.
          Wybaczanie pod presją ("bo inaczej złe uczucia nie odejdą", jak sama piszesz), a
          co gorsza bez najważniejszego elementu: prośby o wybaczenie (czy rodzice o nie
          poprosili? czy przyznali, że postępowali źle?) oznacza praktyczną akceptację
          przemocy i wewnętrzną oraz zewnętrzną zgodę na jej powielanie.
          Do autorki wątku: kurczę, szkoda z tym wujkiem, dobrze się zapowiadało. Ja
          dopiero teraz zaczynam po wielu latach odbudowywać kontakty z rodziną, zerwane
          przez moją matkę, i bardzo mi to pomaga (matkę natomiast doprowadza do pasji -
          skoro ona jest z kimś pokłócona, traktuje to jako zdradę z mojej strony). Jasne,
          że niektórym nie zależy i spuszczą cię po rynnie, ale tak czy inaczej dobrze,
          żeby wiedzieli, że wiesz, że kiedyś ci nie pomogli, i jakie paskudne skutki
          przyniosło to zaniechanie. Może dzięki temu następnym razem zareagują, kiedy w
          kolejnej części rodziny będzie się źle działo. Wygodna i bardzo powszechna w
          naszym społeczeństwie postawa "brudy trzeba prać w domu" i "lepiej się nie
          wtrącac, to nie moja sprawa" są swietną pożywką dla patologii. Trzeba wyraźnie
          mówic, że bierne patrzenie na przemoc jest współudziałem w przemocy.
          • mskaiq Re: rodzinka 07.06.06, 16:28
            Mysle ze nie ma ludzi ktorzy krzywdza swiadomnie. Przemoc nie jest okazywaniem
            milosci a osoba ktora katuje nie ma milosci ani do siebie ani do dziecka. Stad
            biora sie problemy, gdyby ten ktos umial kochac siebie nigdy nie uderzylby
            dziecka.
            Dziecko przejmuje wzorce, czesto wierzy rodzicom ze tak musi byc, ze trzeba
            katowac bo tylko w ten sposob mozna nauczyc dziecko zycia. Kiedy dziecko
            akceptuje przemoc wtedy nie istnieje potrzeba wybaczenia, wszystko bylo tak jak
            byc powinno, rodzice dali szkole zycia, na tym polega zycie.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • konwalia1234 Re: rodzinka 07.06.06, 18:58
              Mskaiq, podobnie jak Puszka z K, nie zgodze sie z Toba. Piszesz: ''Mysle ze nie
              ma ludzi ktorzy krzywdza swiadomnie''. Bardzo ladnie to brzmi, ale pasuje chyba
              do jakiegos utopijnego swiata. Bo ja chociazby z mojej historii rodzinnej
              moglabym sypnac Ci garscia niszczenia innych z premedytacja i zimnym
              wyrachowaniem. Niszczenia dziecka przez osobe dorosla /bez problemow alko/, w
              dodatku wykonujaca szczytny zawod pedagoga... Niszczenia innych doroslych przy
              pomocy rownie wyrafinowanych chwytow.
              I mi, podobnie jak paru innym osobom na forum ta cala ideologia wybaczania, ba,
              byc moze i nadstawiania drugiego policzka, a przynajmniej zrozumienia osoby
              oprawcy, naprawde sie nie podoba.
              I jesli o wybaczaniu: to uwazam, ze ''oprawca'' powinien o to wybaczenie jakos
              zabiegac, zakladajac oczywiscie, ze kiedykolwiek zrozumial szkodliwosc wlasnego
              postepowania /w co notabene watpie w opisanym przypadku, poniewaz udalo sie jej
              rowniez zniszczyc wlasnego syna i jego 3 malzenstwa /.

              I nie pisz prosze, ze dopoki ja nie wybacze, to bede nosic zal czy cos tam w
              sercu. Bede nosic, z cala pewnoscia, ale wybaczyc w takim wypadku nie potrafie.
              Bo niby i dlaczego???

              Pozdrawiam
              Konwalia
              • puszka.z.kawa Re: rodzinka 07.06.06, 19:22
                O to to. Dziwnym trafem, kiedy mowa o przemocy w rodzinie, wiecznie słyszę dobre
                rady kierowane do ofiar: wybacz, zapomnij, to przecież rodzice, nie pogrążaj się
                w złych emocjach, bo nigdy z tego nie wyjdziesz itd. Rzadko natomiast ktokolwiek
                mówi sprawcom wprost, żeby uznali swoją winę, przeprosili, zadośćuczynili i
                ponieśli inne konsekwencje (np. bez żalów na pól świata uznali to, że dziecko po
                takich przejściach ma święte prawo NIE CHCIEĆ im wybaczyć i utrzymywać
                kontaktów, nawet jeśli obiecują poprawę).
                Skutek jest taki, że sprawca i otoczenie bezczelnie wymagają od ofiary
                bezwarunkowego przebaczenia (nawet, jeśli sprawca dalej w najlepsze ją krzywdzi!).
                A Mskaiq zrównując cierpienie ofiary i sprawcy zdaje się kompletnie nie brać pod
                uwagę zasadniczej różnicy między nimi: to sprawca krzywdzi ofiarę. To sprawca
                jest autorem przemocy. I to z tego, że on też cierpi? Mam się litowac nad kimś,
                kto bijąc dziecko nadwyrężył sobie rękę?
                • konwalia1234 Re: rodzinka 07.06.06, 19:54
                  Puszko, dobrze, ze sie odezwalas :)
                  Poza tym, co napisalas, dodam jeszcze, ze takie bezwarunkowe wybaczanie niesie
                  w sobie spory element obarczania wina tzw. ''ofiary''. Niezle obciazenie na
                  krucha psychike malego czlowieczka, co?
                  Lacznie z myslami: ''to ja jestem winien, bo widocznie sprowokowalam/em''.
                  Czyli usprawiedliwianie sprawcy na takiej samej zasadzie jak manipulowanie
                  dorosla ofiara przemocy w rodzinie, klasyczne ''zbilem, bo zupa byla za slona''.

                  Nie jestem wierzaca /i z gory dziekuje za dobre rady w stylu ''modlitwa by ci
                  pomogla'', ''wszystko przez to, ze nie masz Boga w sercu'' etc., bo tego sie
                  nasluchalam w domu rodzinnym - notabene osoba, o ktorej pisalam wczesniej to
                  moja duzo starsza ode mnie siostra, tez szalenie bogobojna i religijna ;),
                  mieszkajaca przez dlugi czas razem ze mna i rodzicami/.
                  Nie podoba mi sie chrzescijanskie wyrazanie skruchy za niepopelnione przez mnie
                  bledy ani nadstawianie drugiego policzka. Niby dlaczego mam to robic?

                  Swoja droga mysle, ze to moje wewnetrzne poczucie wlasnej wartosci i
                  sprawiedliwosci pozwolilo mi przejsc przez zycie bez jeszcze wiekszych obciazen
                  niz te, ktorymi mnie obdarowano.
                  I dlatego nie godze sie na to, zeby wybaczyc osobie doroslej takie zagrywki,
                  jakimi potrafila obdarowac otoczenie. Choc probowano mnie zmusic, zebym ja ja
                  przepraszala, bo to ja ja zdenerwowalam...
                  I nie mam zamiaru jej nawet probowac zrozumiec, bo niby i dlaczego? Czy to cos
                  zmieni? Nie zniweluje z pewnoscia tych upokorzen i stresu, ktory przezylam i
                  ktorych skutki odczuwam po dzis dzien. Widze po latach, ze i ona jest niejako
                  produktem innych patologii rodzinnych /tak, duzo u nas tego w domu bylo ;)/,
                  ale wciaz uwazam, ze jako osoba dorosla NIE miala prawa swoich problemow
                  rozwiazywac brutalnie moim kosztem. I dla mnie po prostu nie istnieje, nie
                  utrzymuje z nia kontaktu od praiw 30 lat, bo i po co? Mimo z kolei nalegan
                  pozostalej czesci bogobojnej rodziny, zebym sie ''wreszcie z X przeprosila, bo
                  jak dlugo moge byc obrazona''. Czyli potwierdzenie tego, ze pozostala tzw.
                  rodzina calej tej patologii innych i wlasnej nie widzi. Wiec po co mam sobie
                  znow szarpac nerwy na objasnianie im podstawowych spraw? Skoro im juz dawno
                  bylo wygodniej uznac mnie za problem w rodzinie i klasyczna czarna owce?
                  Eeeeh, az sie pisac nie chce...

                  Pozdrawiam
                  Konwalia
                  • puszka.z.kawa Re: rodzinka 07.06.06, 20:40
                    He, he, klasyka, pretensje do ofiary, że jest "obrażona", czyli tak naprawdę, że
                    czuje się skrzywdzona (słowo "obrażona" fantastycznie deprecjonuje krzywdę - "e,
                    wstydź się, taka jesteś obrażalska, beksa-lala, nie ma o co" - cudze krzywdy
                    faktycznie łatwo się lekceważy), a przecież "prawda zawsze leży pośrodku" i może
                    jednak zupa była ciut za słona... Brrrrrr.
                    Poza tym interesuje mnie druga strona tych powszechnych apeli o wybaczanie,
                    chyba najperfidniejsza: "jeśli się nie pozbędziesz złych emocji i nie wybaczysz,
                    nigdy nie będziesz szczęśliwy i normalny". Pobrzmiewa mi to zastraszaniem i
                    nawet groźbą klątwy, jak coś w stylu haraczu dla ciężarnej Cyganki/kominiarzy z
                    kalendarzami/wkładania niebieskich majtek na maturę itp. Chciałąbym wreszcie
                    usłyszeć jakieś RACJONALNE uzasadnienie tego warunku. "Normalny" człowiek
                    reaguje złością i innymi "złymi emocjami" na kopnięcia i ma prawo do obrony
                    koniecznej, tak? Mało tego, jeśli z jakiegoś powodu nie wkurzy się na
                    krzywdziciela i nie odeprze ataku, tylko nadstawi drugi policzek, ma spore
                    szanse na pożegnanie ze "szczęściem i normalnością" i trafienie do grupy
                    stłamszonych ofiar. Z tego wynika raczej, że "złe emocje" w rozsadnej dawce
                    wręcz służą zachowaniu zdrowia psychicznego, podobnie jak pamięć o doznanych
                    krzywdach i przepracowywanie ich (choćby po to, żeby następnym razem wiedzieć,
                    jak się bronić).
                    • januszek96 Re: rodzinka 09.06.06, 00:02
                      Ja też przerabiałem próbę przebaczenia . Też miał to być warunek uzdrowienia .
                      Przerobiłem kilka sposobów. Wydawało mi się to łatwe , bo moi rodzice nie żyją.
                      Myślałem , że przebaczyłem .....aż do chwili gdy stanąłem nad ich grobem ....i
                      ścisneła mnie "żelazna obręcz" . To sfera głębokich emocji. Dałem sobie spokój .
                      Wyrządzili mi zlo . A zło się potępia. Zło o takim ciężarze ! Jeszcze jedno
                      ...... przebaczenie , usprawiedliwienie niesie za sobą niebezpieczęństwo , że ja
                      mogę postępować tak samo.....
                      • 48xmax1 Re: rodzinka 09.06.06, 11:09
                        Piszac o moim problemie nie wiedzialam ile nowosci odkryje w Waszym pisaniu.
                        Wczoraj napisalam do mojej kuzynki, przeslalam kopie mojemu bratu. Nie oczekuje
                        czegos tam, nie mam checi ukrywania czegos tam i siebie. Poprostu otwarcie tego
                        chce. Akurat jej nie mam za co obwiniac, jej tez dolozyli. W dziecinstwie, tym
                        pozniejszym wyczuwalam niewlasciwosc zachowan moich rodzicow i co, opowiadalam
                        o nich jako o bardzo pozytywnych rodzicach, bo bylo mi przykro i wstyd i nawet
                        pewnie zaczelam w te bajki sama wierzyc i kiedy zaczal sie bunt - nie naleze
                        zewnetrznie do pokornych, bylam rozdarta i poturbowana, ze to pewnie moja wina
                        i ze oni sa w gruncie rzeczy ok. Teraz inna sprawa - przebaczania. Moj brat,
                        majacy duze zaniedbania jesli chodzi o kontakty i wychowanie dzieci postepuje
                        tak, jak napisal januszek, przekonany jest o winie wylacznej swoich dzieci, bo
                        on sam, mimo ciezkich warunkow w domu, przeciez na ludzi wyszedl. Postanowilam
                        przerwac lancuch rodzinnych zaniedban.
                        • 48xmax1 Re: rodzinka 20.06.06, 10:48
                          Znow nie jest dobrze:(( Kontakt zostal nawiazany. Reakcja z drugiej strony
                          ciepla i mila ale ja teraz nie wiem czego oczekuje, jak mam sie zachowac, jak
                          sie dobrze zaprezentowac. Wiec znow totalna blokada. Wyjde na stara idiotke,
                          ktora nie wie czego naprawde chce. Wiem, ze nie chce lakierowanych spotkan z
                          pogaduszkami o pogodzie i podziekowaniem za dobre ciasto i za spotkanie i nie
                          wiem czego naprawde mi potrzeba. A do tego osoba w ciezkiej sytuacji zdrowotnej
                          i nie mam sil do wstepu ze wspolczuciem.
                          • mskaiq Re: rodzinka 20.06.06, 11:39
                            Zachowuj sie normalnie, nie udawaj. Mow to co myslisz, o Swoich problemach,
                            badz otwarta, nie boj sie mowic tego co myslisz. Zwykle strach psuje kontakty,
                            bo sie boimy mowic o rzeczach istotnych. Powiedz dlaczego sie chcialas spotkac.
                            Jesli zaczniesz lakierowac to szybko skoncza sie te kontakty.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                      • log222 Re: rodzinka 18.07.06, 23:10
                        A czy nosząc w sobie tę złość nie ma niebezpieczeństwa, że przeniesie się ją na
                        otoczenie?
                    • log222 Re: rodzinka 18.07.06, 23:16
                      > "Normalny" człowiek
                      > reaguje złością i innymi "złymi emocjami" na kopnięcia i ma prawo do obrony
                      > koniecznej,

                      Ale normalny człowiek to chyba pozłości się i mu przechodzi, a nie nosi to w
                      sobie całe życie, hm?

                      > "złe emocje" w rozsadnej dawce

                      > wręcz służą zachowaniu zdrowia psychicznego

                      Jaka to jest "rozsądna dawka" złych emocji?
                • marianna73 Re: rodzinka 18.07.06, 19:28
                  puszka.z.kawa napisała:

                  > O to to. Dziwnym trafem, kiedy mowa o przemocy w rodzinie, wiecznie słyszę dobr e
                  > rady kierowane do ofiar: wybacz, zapomnij, to przecież rodzice, nie pogrążaj
                  się w złych emocjach, bo nigdy z tego nie wyjdziesz itd. Rzadko natomiast ktokolwiek
                  > mówi sprawcom wprost, żeby uznali swoją winę, przeprosili, zadośćuczynili i
                  > ponieśli inne konsekwencje (np. bez żalów na pól świata uznali to, że dziecko po
                  > takich przejściach ma święte prawo NIE CHCIEĆ im wybaczyć i utrzymywać
                  > kontaktów, nawet jeśli obiecują poprawę).
                  > Skutek jest taki, że sprawca i otoczenie bezczelnie wymagają od ofiary
                  > bezwarunkowego przebaczenia (nawet, jeśli sprawca dalej w najlepsze ją
                  krzywdzi!).
                  ==========================
                  dokładnie...bardzo cenne spostrzeżenia,doswiadczam tego całe życie i mam głęboki
                  wewnętrzny sprzeciw
    Pełna wersja