Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze??

    13.10.06, 16:11
    Witam,

    to moja pierwsza wizyta na forum. Mam 24lata.mieszkam za granica z mezem. Mój
    ojciec alkoholik przyjechal do nas. Przyjelismy go pod warunkiem,ze nie bedzie
    pil,jesli sie napije nie wpuszcze go do domu. Dwa dni temu zaczal,niestety
    myslalam,ze moze tym razem wytrzyma. Wczoraj mu powiedzialam przez telefon,ze
    nie ma przychodzic do domu bo go nie wpuszcze.nie spalam cala noc myslac gdzie
    jest i czy mu sie nic nie stalo.dzisiaj do mnie wydzwania z byle pretekstem i
    pyta czy jestem pewna tego co robie,a ja mam dosc.obiecywal juz tyle lat az w
    koncu cos we mnie peklo. zawsze go w takich sytuacjach przyjmowano do
    domu(jeszcze gdy mieszkalam z rodzicami)bo on jest taki
    biedny,chory,uzalezeniony.caly czas sie waham.maz mnie wspiera.dobrze
    zrobilam?nie chce mu pomagac,chce zeby dosiegnal dna.potrzebuje otuchy :(
    Obserwuj wątek
      • uhu_an moim zdaniem bardzo dobrze 13.10.06, 18:12
        jestes konsekwetna w tym co robisz i to jest ogromny plus. podziwiam cie za
        odwagę! trzymaj się! głowa do góry.
        • esia82 Re: moim zdaniem bardzo dobrze 13.10.06, 19:47
          Dziekuje. Tego mi brakowało. Wiem,że dobrze zrobiłam ale to takie trudne.
          Najgorzej jest w nocy, kiedy wyobrażam sobie co sie z nim może dziać. Boje
          się,że jak wytrzeźwieje i go spotkam to coś we mnie pęknie i mu wybacze, a nie
          chce tego. Bo "przerabiałam" to miliony razy. Bardzo dziękuje za wsparcie i
          prosze o więcej :) jest mi teraz bardzo ciężko.
      • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 13.10.06, 20:32
        Dobrze ..... podejmując ten krok ,pomogłaś sobie ....i ojcu ....co w pierwszym
        odruchu może wyglądac paradoksalnie . Pozdr.
        • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 13.10.06, 21:34
          Dziękuje za słowa otuchy.To naprawde bardzo pomaga.Ale "początki są zawsze
          najtrudniejsze" i mam nadzieje,że "czas leczy rany". Pozdrawiam wszystkich smutnych.
          • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 16:22
            Znowu mam doła. Wytrzeźwiał i przychodzi pod nasz dom. Nie ma pieniędzy, prosi o
            wodę itd. Całą noc musiłą spędzić na dworze, w parku albo gdzieś. Nie mogę
            znieść myśli,że czuje się samotny i nie ma gdzie pójść. Mój mąż twierdzi,że
            "mógł myśleć zanim się napił". Nie wytrzymuje tego. Jest tam kto??
            • uhu_an Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 19:51
              moim zdaniem twoj maz ma racje. powiedzialas jakie konsekwencje groza ojcu. i
              teraz nie je ponosi. nie jest dzieckiem, a doroslym.
              ps. a czy ty gdy czulas sie samotna, tata ci pomógł? albo obiecywal ci pomóc?
              • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 20:36
                Dziękuje za komentarz. Gdy byłam samotna lub smutna ojciec zawsze starał mi się
                pomóc(kiedy byl trzeźwy oczywiście).kiedy pił dużo obiecywał. Gdy był trzeźwy
                obiecywał,że już nigdy się nie napije,a jednak. Pozdr
            • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 19:55
              "Kombinuje" ..... u Ciebie mu się bardzo dobrze piło ... Nie wpuszczaj ...postaw
              mu jeden warunek --> leczenie ! Pozdr.
              • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 20:42
                Witam. Już drugą noc spędzi na dworze. Ta myśl mnie zabija od środka. Tak jak
                pisałam mieszkamy za granicą(Irlandia) ojciec nie zna języka i to mnie jeszcze
                bardziej męczy,że nie jest mu łatwo samemu. Ale z drugiej strony nienawidze go
                kiedy pije i znowu mnie rani. jejku jakie to jest trudne. Jeszcze moja mama(jest
                w Polsce) ma do mnie pretensje jak mogłam go wyrzucić kiedy był trzeźwy,moja
                siostra uważa tak samo jak ona. Myślałam,że jeżeli tak postąpie(jak z resztą
                zrobiłam po przeczytaniu opijnii na forum)to bedę czuła ulgę i będzie mi łatwo.
                Mój mąż mnie wspiera nie wiem co bym bez niego zrobiła. Twierdzi,że nasze życie
                jest najważniejsze,że nie moge się ogląać na ojca. To są najgorsze dni mojego
                życia. Dziękuje za komentarze naprawde bardzo mi pomagają. Serdecznie pozdrawiam
                • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 14.10.06, 21:04
                  Pamietaj o hierarhi osobowej .....najpierw Ty jako Ty , potem Ty jako żona ,
                  potem Ty jako matka , a dopiero Ty jako córka ..... taka powinna byc kolejnośc
                  ....dla Twojego dobra .. Pozdr.
      • mskaiq Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 15.10.06, 07:21
        Tak mu nie pomozesz a Ty chcesz Mu pomoc. Pojdzie i upije sie, przekonasz Go ze
        jest do niczego. Wpuszczajac go do domu dajesz Mu nowa szanse, nastepnym razem
        moze wygrac.
        Zamykajac drzwi odbierasz Mu szanse, co Mu pozostaje wtedy - alkohol i brak
        bodzca. Tym bodzcem jest Twoja milosc do Niego i Jego milosc do Ciebie.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 15.10.06, 10:07
          Ja Ci przypominam mskaiq , ze jestes na forum DDA ! ...... Twoja propozycja ,
          aby dziecko DDA kochało swojego pijanego i zarzyganego ojca , który krzywdził i
          krzywdzi , przez którego ma masę dysfunkcji ..... jest ,że się tak wyrażę nie na
          tym miejscu.... Tę Twoja miłośc , zaproponuj temu który ma ją dac , czyli
          ojcu... Nie mieszajmy pojęc , znaczeń i ról. Esia go kocha , tylko on ją we
          wredny sposób wykorzystuje , nie dosc że spieprzył jej dziecinstwo , to teraz ma
          się jeszcze nim opiekowac ? !! Może to jest i chrześcjańskie , ale napewno nie
          ludzkie ! Miłej niedzieli.
      • lucyna50 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 15.10.06, 17:44
        esia82 napisała:
        • lucyna50 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 15.10.06, 18:21
          lucyna50 napisała: Zrobiłaś dobrze. Twój ojciec jest chory (AA), chora jest
          Twoja matka (współuzależniona), chore są dzieci (DDA). Wszyscy potrzebujecie
          pomocy psychologa, każdy z osobna. Możecie się wspierać w czasie terapii.
          Miałam okazję rozmawiać na treningu z trzeźwymi alkoholikami, którzy nie widzą
          problemu, póki wszyscy ich wspierają, pomagają i żyją ich potrzebami. Dopóki
          alkocholik sam nie zadba o swoje potrzeby nie ma szans. Oni naprawdę są
          przkonai, że nie mają problemu. A Ty będziesz miotała się pomiędzy poczuciem
          winy i krzywdy. A co gorsze ciągle żyć będziesz z niskim poczyciem własnej
          wartosci. Nie pomożesz mu dopóki sam tego nie zechce. To nie Twój problem ale
          alkoholika. Możesz mu pomóc, a przede wszystkim sobie, podejmując psychoterapie
          DDA (dorosłe dzieci alkoholików). Trwa dość długo i jest bardzo trudna. Ale
          zapewniam Cię warto. Jeżeli wytrwasz usłyszysz, że jesteś bohaterką. Ja taką
          przeszłam w Koszalinie, trwała ponad półtora roku i zakończyła się w lutym br.
          Jestem wolna. Nie chcę Cię martwić ale wysłałam swoją niepijącą dorosłą córkę
          do mojego psychologa, też ma syndromy DDA.

          • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 16.10.06, 19:57
            Witam. zrobiłam dobrze (chociaż to do mnie nie dociera). wiem,że potrzebuje
            pomocy psychologa i terapii DDA ale jest mały problem-mieszkam w Irlandii.
            bedziemy tu z mężem jeszcze co najmniej kilka lat. mój angielski jest bardzo
            dobry ale jednak wolałabym chodzić na taką terapię,wypowiadać się i słuchać
            innych w ojczystym języku. Pozostaje mi tylko czekać :( chyba,że może ktoś z Was
            jakimś cudem coś wie o terapii DDA tutaj w IRL??z góry dziękuje pozdr
            • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 17.10.06, 09:04
              Grupa DDA (polskojęzyczna) jest w Londynie >
              --Poniedziałek, godz. 19.00 -21.00

              --Środa, godz. 20.15 -22.15

              Polska grupa DDA/DDD przy Polskim Kościele
              Londyn-Ealing 2 Windsor Road W5 5PD
              (sala ks. Jerzego Popiełuszki)
              dojazd metrem Central Line and District Line na Ealing Brodway
              (około 150 metrów od stacji metra)
              • esia82 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 17.10.06, 13:56
                To troche daleko :) ale dziekuje. pozdr
      • nata76 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 21.12.06, 08:48
        Witam, bardzo dzieuję za ten post. Dojrzałam do tego,żeby siebie "nazwaC" DDA.
        Wiem,że czeka mnie terapia.
        Nie zaprosiłam ojca na Wigilie. Długoa historia,choc schematyczna. PIł przez 30
        lat mojego życia, w domu nigdy nie mówiło sieo problemie. Zawsze cicho,cicho i
        ojciec tak sobie pił coraz więcej. W końcu w tym roku mama sie rozwiodła.
        Odeszła w burzliwych okolicznościach. Jako,ze mieszkamy w małej
        miejscowości,widuje ojca, jak wytrzeźwieje,to che widywac wnuczki(mam troje
        dzieci). dałam mu warunek,owszem,ale najpierw TERAPIA. nIE PRZYJĄŁ, BO ON NIE
        MA PROBLEMU...zNACIE??? Wić już mój ojciec, od listopada wydzwania,przymila
        sie,wiem dobrze,ze to ze wzgl. na świeta. Po prostu on uwielbia swieta,bo
        wtedy "nadrabia" za wszystkie lata:łzy, obietnice poprawy..>A ja rzygam taką
        wigilią od 15 lat!
        Nie zaprosiłąm go,choć juz mnie prawie zmanipulował,kiedy przyjechał do mnie z
        miną zbitego psa(trzeźwy),że on bedzie w swiweta sam,ze nikt go nie kocha itp.
        Nie zaprosiłam...I,kurka, dlaczego mam takie mega poczucie winy?????
        Przepraszam,że tak chaotycznie.
        • sylwia.g21 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 26.12.06, 18:18
          to co zrobiłaś esiu to "terapia przez odrzucenie", jest to jedna z metod którą
          należy zastosować, niestety jak wiele innych nie daje żadnych gwarancji że
          uzależniony człowiek coś zmieni w swoim życiu...próbować trzeba, ale zgadzam się
          że musisz myśleć o sobie bo może być tak że jemu nie pomożesz a sama zniszczysz
          sobie życie...
          • mskaiq Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 26.12.06, 23:26
            Kiedy ktos odrzuci to nie pomaga, po prostu odwraca sie od problemu innej
            osoby. Jesli chcesz pomoc nie mozesz sie odwracac.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 27.12.06, 06:43
              Tak..... tylko osoba uzależniona najczęściej uważa , ze nie ma problemu .......
              to ja mam z nią problem ! Nie można pomóc osobie , która o tę pomoc nie prosi
              .... Dla mnie to logiczne ;-)
            • mikrokanoniczna Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 02.01.07, 13:20
              mskaiq napisał:
              > Kiedy ktos odrzuci to nie pomaga, po prostu odwraca sie od problemu innej
              > osoby. Jesli chcesz pomoc nie mozesz sie odwracac.

              To nie tak. Pomagać można wtedy, kiedy nie niszczy to Twojego życia. Pijany
              ojciec niszczy, chwilowo trzeźwy niszczy jeszcze bardziej.

              A najtrudniej pozbyć się nadziei, że coś można zrobić. Nie można. Dopóki sam
              nie zechce, sam, od siebie, ze środka, nic się nie da zrobić. Jasny
              komunikat "pomogę Ci, jak się zgłosisz na terapię" i trzymanie się go za
              wszeslką cenę, jest jedynym rozwiązaniem, które nie rozpieprza życia wszystkim
              dookoła. Ojciec i tak ma je rozwalone maksymalnie, sztuką jest minimalizować
              straty i chronić siebie.

              Esia przyjmując ojca do domu, wyrządziłaby mu po raz kolejny straszną krzywdę,
              bo otrzymałby on jasny komunikat "Twoje picie jest ok i wystarczy trochę
              pożebrać a zawsze mnie przyjmą" lub jaśniej "mogę mieć wszystko: i picie i
              ciepełko rodzinne w święta"
              • koalaa8 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 05.01.07, 20:01
                Najgorsza rzecz pozbyć się chorego człowieka. Ja cierpię na depresję,
                schizofrenie i róznego rodzaju nerwice, jestem odsunięta od rodziny, nikt nie
                wie co przeżywam. Zejście na dół, czuję się dla nikogo nie potrzebna, wtedy
                jest coraz gorzej. Podaj ojcu rękę i pomóż mu wstać na nogi.
                pozdrawiam
              • mskaiq Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 06.01.07, 11:14
                Nigdy nie mozna sie odwracac kiedy chcemy pomoc komus. Mozliwosc utraty osoby
                ktora sie kocha moze byc motywacja, ale najczesciej nie jest. Zwykle odwrocenie
                oznacza ze czujemy sie juz niepotrzebni, ze ktos kto byl wazny spisal nas na
                straty.
                Jesli nie znajdzie sie nikt inny ktory moze pomoc to szanse takiej osoby na
                wygranie z nalogiem sa coraz miejsze.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • log222 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 06.01.07, 19:05
                  W jaki sposób przyjęcie kogoś do domu może pomóc w walce z nałogiem?
                  • januszek96 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 06.01.07, 19:25
                    Eeee.... nie ma się co przejmować....mskaiq ma swój sposób dysfunkcyjnego
                    myślenia i jest niereformowalny ;-))
                    • log222 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 06.01.07, 19:29
                      Pff, a czy ja się przejmuję? :)
                      Ciekawa jestem, jak to działa, to co pisze :))
                      • mskaiq Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 07.01.07, 04:16
                        Moj Syn bral kiedys narkotyki, robil to w domu z kolegami. Robil rowniez
                        wszystko aby mnie zranic i obrazic. Byl taki moment kiedy bylem bliski aby Mu
                        powiedziec zeby wynisosl sie z domu.
                        Nie powiedzialem, postanowilem ze cokolwiek sie wydarzy bedzie mial swoj pokoj,
                        czysta bielizne, czyste lozko. Bedzie rowniez czescia naszego domu.
                        Moj Syn nie bierze juz narkotykow, jest radosnym mlodym czlowiekiem. Jego
                        druzyna w amerykanskim futbolu zdobyla mistrzosto Sydney, On zostal rookie of
                        the year.
                        Gdybym go wyrzucil z domu, dzisiaj najoprawdopodobniej nie byloby go juz albo
                        bylby pomiedzy bezdomnymi narkomanami.
                        Tylko milosc i cierpliwosc moze pomoc drugiemu czlowiekowi, obojetnosc albo
                        odrzucenie nie pomaga.
                        Serdeczne pozdrowienia.
                        • log222 Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 07.01.07, 15:47
                          Mój ojciec nie jest młodym człowiekiem. Wyprostuj jakiegoś starszaka i wtedy
                          pogadamy.
                          • mikrokanoniczna Re: Wyrzucilam ojca,zrobilam dobrze?? 09.01.07, 13:48
                            januszek96 napisał:
                            > Eeee.... nie ma się co przejmować....mskaiq ma swój sposób dysfunkcyjnego
                            > myślenia i jest niereformowalny ;-))

                            A mnie się wydaje, że jest się czym przejmować :) Po takim tekście, jak jak
                            mskaiq można poczuć się jakby się dostało w twarz, a to żadnemu dda nie jest
                            potrzebne :)

                            Sprawę trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze:
                            1. Pytanie pierwsze, czy _chce_się_ pomóc ojcu, czy to przypadkiem wewnętrzny
                            przymus nie nakazuje. Żadne dziecko alkoholika nie ma moralnego obowiązku
                            pomocy swojemu zapijaczonemu rodzicowi. A w każdym razie obowiązku większego
                            niż pomóc każdemu żulowi z ulicy. Parę razy ruszyć tyłkiem każdy potrafi i
                            szacunek i opieka do końca życia się za to nie należy.

                            2. Jeśli człowiek uzna, że chce pomóc, to musi sobie zadać pytanie czy potrafi
                            to zrobić. Ważniejsza jesteś Ty sama i Twoja obecna rodzina (Twoje dzieci!!!)
                            niż Twój rodzic i pomoc nie może niszczyć wszystkich. Jeśli nie chcesz być
                            dobra dla siebie, to bądź dobra dla męża. Dlaczego jeszcze i on ma piastować
                            funkcję darmowej opiekunki? Dlaczego Twój ojciec ma niszczyć jeszcze i jego?

                            3. Jeśli człowiek uzna, że da radę psychicznie, lub że mimo wszystko nie umie
                            pomocy odmówić, to niech robi to tak, aby nie zniszczyć swojego życia.
                            Jasny komunikat "przyjmę Cię, pod warunkiem, że będziesz trzeźwy" to nie jest
                            odrzucenie i opuszczenie biednego tatusia, tylko konsekwencja i ratunek.

                            4. Po trzecie trzeba mieć jasny obraz sytuacji. Przykład uzależnionego dziecka
                            to rzecz nie na temat, bo tu jest mowa nie o własnym dziecku, z definicji od
                            nas zależnym i u nas szukającym wsparcia, ale o rodzicu, dorosłym człowieku,
                            który ma sie własnymi dziećmi opiekować i prowadzić je do samodzielności.
                            Pytanie mam, jak on się wywiązywał i wywiązuje ze swoich obowiązków?

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka