Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy rozmawiacie? odzywacie się do nich?

    02.11.07, 19:25
    Ja w prawdzie z nim nie rozmawiam. A wy?
    Obserwuj wątek
                • evel_m Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 04.11.07, 16:17
                  Anciax....
                  ja go nie znosze, nie nawidze, zycze mu smierci, przez niego moje zycie nie ma sensu, wszystko byloby inaczej gdyby go juz nie bylo, ja mu zycze zeby nawet Pan Bog zabral go do nieba, ale niech go juz nie bedzie, wiem, ze za te slowa, bede sie w piekle smazyc, ale ja tego pragne, wiec nie bede ukrywac tego, zreszta Wam tutaj moge przeciez wszystko powiedziec, prawda...
                  nie gadam z nim od kilku lat, mimo ze mieszkamy pod jednym dachem...
                  • kajda28 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 04.11.07, 16:44
                    u mnie jest już lepiej, ojciec przestał pić ok. 8 lat temu. I teraz
                    rozmawiam z nim normalnie.
                    Ale niedawno czytałam mój pamiętnik z tamtych czasów gdzie było
                    zapisane że wybaczę mu to co robi w chwili jego śmierci. Może
                    prokurator mnie nie będzie już ścigał , ale chciałam go kiedyś
                    otruć, nawet się z tego wyspowiadałam. Ze 3 dni leżał i nawet nie
                    miał siły do kibla iść.
                    Ale teraz już nie pamiętam że było tak źle, żadnej policji, bicia
                    (no może sporadyczne, ok. 3-4 razy dostałam). Jedynie mój pamiętnik
                    mi o tym przypomina, no i moja chora psychika.
                    Zamykałam się w swoim pokoju, warczałam na nich, zarówno na tate jak
                    i na mamę (obwiniałam ją że na to wszystko pozwala -teraz już
                    jedynie mam żal).
                  • hilary1112 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 08.12.07, 18:11
                    oj ja mam podobnie ze musze zyc z nim pod jednym dachem choc nie
                    skonczyl z alkoholem (teraz troche sie hamuje bo znalazl prace ale
                    tak czy siak pije kiedy moze - choc nie wiem kto mu ja dal ale zycie)
                    nienawidze go za to ze wogole jeszcze ma czelnosc odzywac sie do
                    mnie po tym co zrobil robi i na pewno bedzie robil.....kiedys jak
                    bylam mniejsza mogl mi mydlic oczy jak to mnie kocha (choc mowil to
                    tylko po pijaku) ale niestety ja juz dawno doroslam (bo mam juz
                    20latek ;o))i wiem ze takie bajeczki to on moze sobie gdzies
                    wsadzic....tak naprawde to nigdy nie otrzymalam od niego zadnych
                    uczuc nigdy nie byl dla mnie ojcem takim jakim powinien byc, przez
                    niego stracilam swoje dziecinstwo (bo pije od kiedy
                    pamietam)....lecz co mnie cieszy ze niedawno "wyprowadzilam sie" i
                    wracam do domu tylko czasami na weekendy i nie bede musiala go
                    ogladac - ale ciagle jestem myslami co on wymysli tym razem...
      • evel_m Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 05.11.07, 13:16
        Ja rowniez obwiniam mame, za to ze pozwala na to wszystko, ja oddalambym wszystko za chwile ciszy, chwile spooju, ale ona jest uparta i nie chce sie niczym z nim dzielic w przypadku rozwodu, ja wolabym nie miec nic, tylko to czego prage najbardziej, w zasadzie nawet jak jest dobrze, to wowczas brakuje mi halasu i wydaje mi sie, ze cos jest nie tak, to chyba nie jest normalne, coz.... pozostaje mi tylko czekac i tkwic w tym wszystkim, w tej chorej "rodzinie"
      • anciax czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 15:42
        ...stosunek do niej/niego?
        Kajda pisze(w domyśle), ze tak. A reszta świata jakie ma zdanie?

        Czy gdyby zaczęła/zaczoł sie leczyć, skutki niepicia byłyby widoczne - czy wasz
        stosunek do niej/niego nabrałby innego wymiaru?
        • anoosha Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 15:48
          Moj ojciec przestal sie upijac bardzo dawno temu, jeszcze jak bylam
          mala, a mimo wszystko jestem na niego dalej zła i mam żal ... Nie
          nadążyłam za jego zmianą na dobre; mam nadzieję, że rozpracuję to na
          terapii i będę potrafiła mu wybaczyć.
            • kajda28 Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 16:43
              Mój skończył pić jak miałam ok. 20 lat, po przejściu samego siebie,
              przez pare dni wtedy z mamą nie mieszkałyśmy w domu. Łatwiej jest
              wybaczyć jak się jest DDA, przynajmniej w moim przypadku, bo
              praktycznie nic się nie zmieniło, i tak już nie miałam z nimi
              żadnego kontaktu. Ale chyba nie wybaczyłam, jak się dowiedziałam o
              DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam takie
              życie- skwitował że głupoty mi na terapi mówią. Ale trochę i tak
              usłyszał. Wypieram złe wspomnienia, tak łatwiej, po co rozpamiętywać?
                    • evel_m Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 18:09
                      dla mnie on nie istnieje, po prostu umarl juz dawno szkoda tylko, ze nie realnie, nawet gdyby sie zmienil, dla mnie juz zawsze pozostanie tym samym czlowiekiem, nigdy bym z nim nie potrafila normalnie rozmawiac, moja nienawisc do niego mnie przerasta...
                • anciax Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 19:11
                  anoosha napisała:

                  > Wypieranie nie rozwiąze rpoblemow; to troche tak, jak przypudrowanie
                  > syfa ... Ale jesli juz rozpamietywac to tylko po to, zeby wyleczyc
                  > przeszlosc! Dla samej sztuki nie polecam!


                  ...kurde, to ja sobie krzywdę robie, bo rozpamiętuję. I choć zawsze obiecuję
                  sobie, że wiecej nie, to znowu przy najbliższej możliwej okazji wrcam do złych
                  wspomnień...
                  Serio serio
              • anciax Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 19:09
                > DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam takie
                > życie

                Ponoć takie traktowanie sprawy nie jest dobre.
                w sumie - nie wiem!
                Oczywiście on jest winny tego, ze ja i moje rodzieństeo jesteśmy DDA i jeśli
                ktoś mi mówi, że nie powinnam zwalać na niego wint, to ja nie rozumiem takiego
                człowieka... Widac za głupia jestem, a moze zbyt idealstycznie podchodzę do
                życia...?


                > skwitował że głupoty mi na terapi mówią

                Jakbym mojego ojca widziała, jeśli Cię to pociesza :)


                > Wypieram złe wspomnienia, tak łatwiej, po co rozpamiętywać?

                Masz racje, ale tylko w kwestii rozpamietywania. Wypieranie nie wiele zmienia.
                To tak jak z tym "syfem" - mam podobne zdanie.
                • anoosha Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 06.11.07, 20:36
                  anciax napisała:

                  > > DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam
                  takie
                  > > życie
                  >
                  > Ponoć takie traktowanie sprawy nie jest dobre.
                  > w sumie - nie wiem!
                  > Oczywiście on jest winny tego, ze ja i moje rodzieństeo jesteśmy
                  DDA i jeśli
                  > ktoś mi mówi, że nie powinnam zwalać na niego wint, to ja nie
                  rozumiem takiego
                  > człowieka... Widac za głupia jestem, a moze zbyt idealstycznie
                  podchodzę do
                  > życia...?


                  Za to, ze zdradzili nas, kiedy byłysmy/bylismy bezbronnymi dziecmi
                  ponoszą odpowiedzialnosc oni - nasi ojcowie/matki alkoholicy! Ze
                  zafundowali nam kupe wstydu, łez, strachu, lęku, agresji,
                  upokorzenia, bolu, odrzucenia, anty-milosci, ponizania i koszmaru!
                  Dzis natomiast ja jestem odpowiedzialna za to, zeby nauczyc sie
                  myslec o tamtych zdarzeniach, jak o kurtce z trzeciej klasy
                  podstawowki! Nie mam ochoty schrzanic sobie reszty zycia tylko dla
                  tego, ze ktos w roli rodzica sie nie odnalazl! To nie moj problem -
                  on niech sie wstydzi! Ja zas robie swoje, czyli poki co wymiatam syf
                  z mojego zycia i w miare mozliwosci - jednoczesnie realizuje
                  marzenia! Widze, ze im wiecej problemow zdolam rozwiazac, tym
                  latwiej mi idzie z tymi marzeniami. Bardzo mi sie podoba ta
                  tendencja i zamierzam moja strategie kontynuowac!
                  Chcialabym wybaczyc z pobudek egoistycznych - uraza stoi mi na
                  przeszkodzie, pochlania zbyt duzo mojej uwagi, którą mogłabym
                  przeciez poswiecic pielęgnowaniu moich perełek życiowych, czyli
                  wszystkich tych pięknych rzeczy, któych chce w zyciu doswiadczyc.

                  Pozdrawiam - Totalna Skonczona Maksymalna Egoistka :-)
                  • anciax Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 10.11.07, 18:31
                    Anoosha,

                    zaczynam dostrzegac, że to, co piszesz nie jest wcale takie pozbawione sensu :)
                    Niestety nie umiem brać dobrych rad od razu i zaraz wcielac do swojego życia -
                    taki "drobny" mankament :] Ale z dnia na dzień poznaje w autopsji że to Moje
                    życie, Moje marzenia, Moje sukcesy, które mam odnieść i tylko Ja mam prawo do
                    kierowania nimi. A o tyle jest Mi (nam) trudniej, że fspaniali rodzice fundnęli
                    nam to beszczelne DDA.

                    Pisz jeszcze, bo bardzo mi sie to podoba :)

                    Pozdro :)
                    • anoosha Re: czy abstynencja zmieniłaby wasz... 11.11.07, 19:14
                      "> zaczynam dostrzegac, że to, co piszesz nie jest wcale takie
                      pozbawione sensu :)"

                      Bardzo mi sie podoba powyzsza część wypowiedzi :-)))) kapitalny
                      komplement!!! :-) dziękuję bardzo!

                      Jesli tak uwazasz, to znaczy, ze moje łzy, ból, przykre
                      doświadczenia miały sens i na cos dobrego sie przydaly. Ciesze sie,
                      ze nie tylko mnie. A jeśli moje mogą mieć sens, to i Twoje też!
                      Cmokasy :-)
      • kasiunia0504 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 15:50
        Ja rozmawiam z nim.
        W zasadzie często mam większy żal do matki, że robi codziennie
        awantury o jedno piwo niż do ojca, który jej wypił :( Nie wiem czemu
        nawet tak robię, może dla świętego spokoju? Całe swoje dzieciństwo
        (mam 17 lat) wysłuchiwałam kłotni rodziców( a raczej matki) i teraz
        mam po prostu dość.
        Najgorsze jest to, że sama nie wiem czego chcę, że jestem bierna w
        tej sprawie, że czasem tak naprawdę uważam, że nic się nie dzieje,a
        moja matka przesadza... Nie umiem stanąć po jedenj stronie, czytałam
        dużo wypowiedzi w tym waszych, i przeważnie jest tak, że dzieci
        nienawidzą rodzica pijącego, ale u mnie to nie jest do końca tak. On
        mi nigdy nie zrobił krzywdy (oprócz tego, że pije), całkowicie
        pijany jest rzadko.
        Dzisiaj przy kolejnej kłótni, matka chciała abym stanęła w jej
        obronie, a ja nic nie powiedziałam... przez co oczywiście póżniej na
        mnie się wydarła, a ja ryczałąm przez godzinę..
        Ja naprawę kocham ich bardzo mocno, ale jak są osobno. Ja wiem, że
        związek moich rodziców wykańcza moją matkę, ale mimo wszytsko nie
        mogę stanżć po jej stronie :(
        • anoosha Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 16:13
          Nie wiem, czy Ci to pomoze ... Moim zdaniem Twoja mama nie powinna
          wymagac od Ciebie, zebys stanela po jej stronie. To oni sa dorosli w
          tej rodzinie i to Ty sie powinnas od nich uczyc, jak sie zachowywac
          w zwiazku i jak sobie radzic. To, ze Twoja mama obarcza Cie takim
          ciezarem znaczy, ze jest bardzo niedojrzala. W normalnej rodzinie Ty
          jestes po to, zeby przezyc swoje dziecinstwo, mlodosc, zeby byc
          beztroska, przezywac radosc, byc nieodpowiedzialanosc, a nie
          rozwiazywac dorosle problemy. Twoja mama zgodzila sie na ten
          zwiazek, wiec niech wezmie za to odpowiedzialnosc. Ty nie masz
          obowiazku byc zadnym arbitrem dla Twoich rodzicow.
          Pozdrawiam Cie cieplo!
          • kasiunia0504 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 17:08
            Dzieki za odpowiedz :)
            Ja przez cały okres moje życia, nie wtrącałam się właśnie,
            wychodziłam z założenia, że to jej małżeństwo i że nie powinna ode
            mnie nic wymagać, ale ona teraz właśnie zaczeła mieć o to pretensje,
            że ja chce mieszkać z alkoholikiem, a jak już jestem wkurzona i
            powiem jej, żeby się rozwiodła to zaczyna się wydzierać, że wtedy na
            ulicy będziemy mieszkać. Mnie najbardziej wkurza to, że ona cały
            czas krzyczy(czasami dzień w dzień są awantury, krzyki) i tak
            naprawdę nie chce pomóc tacie :( i w ogóle uważa się za najbardziej
            pokrzywdzoną... Nie zrozumcie mnie żle, ja jej współczuję, ale nie
            skreślę ojca, a ona tego ode mnie wymaga, a najgorsze jest to, że
            jak się pogodzą to wszytsko jest ok i to też jest dla mnie mylące,
            bo raz gada na niego okropne rzeczy a następnym razem wszyscy smieją
            i są szcześliwi.. najgorsze są takie dni jak te, kiedy za dzrwiami
            słyszę się kłócących rodziców, a ja siędze w pokoju sama.. i płaczę.
            • anciax Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 18:23
              kasiunia, ja Cie doskonale rozumiem :)
              Tu kazde z nas (nie zebym lubila mowic za kogos, ale tak jest) mialo takie lub
              bardzo podobne dziecinstwo. Rozumiem doskonale Twoje zdziwienie. Nie ma czego
              ukrywac - tak jak juz pisalysmy w innym wątku (ze nie powinno maskowac sie
              pryszcza na dluzsza mete), czyli nie powinno sie ukrywac problemow, emocji, bo
              to szkodzi bardzo.

              W temacie powiem tyle, ze ja od pewnego czasu przestałam ingerowac w awantury,
              ktore urzadza pijany ojciec. Oczywiscie nie bylo to latwe, tym bardziej, ze
              pozostali domownicy nie umieli byc dosc asertywni i nie podzielali mojego
              podejscia do problemu. a po kazdej awanturze przychodzili na skarge, ze oni tak
              juz dluzej nie umieja. z czasem i ich skargi zaczely splywac po mnie jak po
              kaczce. nie latwe to, kosztowalo mnie to kope zdrowia, ale nie mialam innego
              wyjscia. Czuje ze pokonalam siebie. nie jestem oczywiscie dumna z tego, ze
              starcilam z nim kontakt, bo w koncu jest moim ojcem, ale wole nie miec nikogo,
              niz miec takiego ojca - sama rozumiesz. nawiazujac do mamy - podziwaim ja, ze
              umiala tyle lat zyc z nim. kocham ja bezgranicznie i nigdy nie przyszlo mi na
              mysl, zeby ja oskarzac o alkoholizm ojca.

              Wazne dla Ciebie, abys skupila sie na sobie. Nawet jesli mieszkasz z rodzicami,
              to nie musisz uiczestniczyc wtych pijackich burdach! I to nie Twoja wina, ze msz
              takich rodzicow - ich sie nie wybiera :)
              Warto poczytac o alkoholizmie, o DDA, wtedy zycie choc troche wyda sie zrozumiale :)
              Pozrdo :)
            • anoosha Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 18:59
              Hmmm... poradzić Ci nic na to nie potrafie, bo sama sie z tym
              problemem do konca nie uporalam. Ja tez sluzylam mojej mamie i kto
              wie, moze i reszcie rodziny, jako sluchacz, do ktorego mozna wylac
              wszystkie swoje zale i jeszcze go opierdzielic za swoje
              nieszczescia! Rozumiem Twoje uczucia i jest mi cholernie przykro, bo
              i co Ty zawinilas? NIC! To ze masz swoje zdanie?
              Ja tez wspolczulam mojej mamie, ze spedzila zycie z alkoholikiem,
              natomiast niektore jej zagrania byly absurdalne, bo i po co robic
              awanture, jak ojciec chce kupic komputer i ma na to pieniadze? Chyba
              tylko z zemsty! A ja wole go ogladac, jak uklada pasjansa, niz jak
              np. pije. Moje zdanie jest uzasadnione i staram sie byc sprawiedliwa
              i nie skreslac go, tak jak i Ty. Nie mam obowiazku przylaczac sie do
              matki-ofiary tylko dlatego, ze ona sobie sama nie umie poradzic. Nie
              chce byc w ten sposob lojalna, wole byc wolna i miec swoje zdanie.
              Trzymaj sie jakos Kasiunka! Zacznij cos czytac o dda - im wczesniej,
              tym lepiej, a Ty jestes jeszcze bardzo mloda i mozesz byc bardzo
              szczesliwa. Polecam "Toksycznych rodzicow".
              Buziolki!
              • kasiunia0504 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 10.11.07, 19:44
                Jejku dziękuje Wam dziewczyny, naprawdę :) może i użalam się nad
                sobą teraz, ale po prostu czasami mam wszytskiego dość tym bardziej
                jak patrzę na rodziców moich koleżanek, którzy też nie są idealni,
                ale przynajmniej nie robią awantur codziennie.
                Czasami krew mnie zalewa jak moja mama wszczyna kolejne awantury,
                krzyczy jak bardzo go nienawidzi, ale rozwodu nie weżmie, bo ojciec
                ma dużo pieniędzy i sama by sobie nie dała rady ;/ Tylko, że do tego
                się nie przyzna ;/
                U mnie w domu to jest tak, że ojciec właściwie nigdy jeszcze nie
                rozpoczął awantury, on zawsze cicho siedzi, ale jak matka na niego
                cały czas wrzeszczy to on jeszcze specjalnie idzie do pijalni się
                upić na całego :( i wtedy zaczyna się awantura od nowa... i tak na
                okrągło, zwariowac można :( a póżniej mama płacze w kuchni i nie
                wiem co mam zrobić, bo z jednej strony ją rozumiem i chce jej pomóc,
                ale z drugiej strony chcę też pomóc ojcu, a niestety te dwie rzeczy
                w moim domu się wykluczają, bo to oznacza według mojej matki stanie
                po jego stronie i wtedy złość mojej mamy przechodzi na mnie... :(

                Skorzystam na pewno z Waszych rad i coś poczytam :) Dziękuje jeszcze
                raz :)
          • dodunia5 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 12.11.07, 13:07
            ja z moją matką staram sie wogóle nie zozmawiać, ona jest nie do
            rozmowy jest juz na takim dnie swojego zycia że może głupio to brzmi
            ale jest ona dla mnie nikim, sama mam córkę i nigdy przenigdy nie
            zgotowałabym jej takiego piekła jak ona mnie, głupi przykład biorę
            ziemniaki a ona wyzywa mnie od dziwek itp i pytam dlaczego????
            niestety razem z tatą i moją córką mieszkam z nią i zastanawiam sie
            dlaczego on nadal daje jej pieniądze przecież jak nie miała by
            pieniędzy to by nie piła może wy odpowiecie mi dlaczego on nic z tym
            nie robi?? ja tylko mam nadzieję że razem z moją córeczką niedługo
            się wyprowadzę i więcej tej osoby która powinna nazywać się matką
            więcej nie zobaczę na oczy, przykładów jakie piekło zrobiła i robi z
            mojego zycia mogłabym mnożyć przez tysiące i miliony. Więc ja sie
            nie odzywam wogóle za to ona co chwila wpada z jakąś zaczepką typu
            kupiłaś to sobie kurwo!!!! a ja wtedy tylko jej odpowiadam że ja
            przynajmniej pracuję a ona tylko chla i to nie za swoje tylko za
            taty ale ona jest święcie przekonana że co jego to jej boże jak ja
            bardzo jej nienawidzę!!!!!!!!!!!
            • anoosha Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 12.11.07, 13:15
              Kurcze, dziewczyno ... trzymaj sie mocno , a ja bede trzymala
              kciuki, zebyscie sie jak najszybciej wyprowadzily!
              Twoja matka naprawde juz jest na dnie! Ciesze sie, ze masz tyle
              zdrowego rozsądku i chcialabym, zeby Wam sie z coreczka zycie bardzo
              szczesliwie ulozylo!!! Tego Wam z calego serca zycze!!!
              • dodunia5 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 12.11.07, 13:21
                dziekuję ci bardzo staram się byc silna i to wszystko znieść i
                powiem ci że już nawet nie boli chyba tak bardzo jak ona nazywa mnie
                kurwą itp, jak zabrania mi z lodówki wyjmowac jedzenie itp, chyba
                sie uodporniłam, mam tylko nadzieję że niedługo poprostu już nie
                będę musiała oglądać jej twarzy, a ja poprostu nadal będę
                najszczęśliwszą mama pod słońcem i nadal będę mieć wspaniałą córkę
                która ma najszczęśliwsze dzieciństwo a ona?? ona wogóle mnie nie
                interesuje kiedyś jak próbowała się truć to ją ratowałam a teraz
                chyba sama bym jej podała coś co by wreszcie sprawiło by zniknęła z
                naszego życia, kiedyś wybuduje dom i zabiorę tam tatę bo jest to za
                dobry człowiek by męczył się przy kimś takim jak ona. pozdrawiam i
                dziękuję
      • mskaiq Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 15.11.07, 12:01
        Rodzice nie potrafia czesto zapewnic normalnej rodzimy. Jedni pija,
        drudzy nie potrafia byc ze soba, dla innych rodzina nie ma wiekszego
        znaczenia.
        Mozna przezywac kazdego dnia zal, zlosc, nienawisc do tych ludzi
        ktorzy nie potrafili dac nam ciepla, poczucia bezpieczenstwa.
        Kiedy to robimy cierpimy bo codziennie przezywamy to co bylo w
        przeszlosci. Czy nie lepiej przestac myslec o bolesnym dzicinstwie i
        zaczac zyc przyszloscia.
        Trzeba odnajdowac radosc, trzeba zapomiec i wybaczyc przeszlos bo
        niszczy zycie.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • gabiolka Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 05.12.07, 23:01
        ja nie rozmawiam, bo On już nie żyje:( W głębi duszy był dobrym człowiekiem,
        wiem, że mnie kochał. Alkoholizm to choroba. Kiedy był trzeźwy, było naprawdę
        fajnie, szkoda tylko, że zdarzało się to coraz rzadziej. W końcu ktoś Go zabił;(
        Nie umiem sobie z tym poradzić;(
        Minimalizuje jego winę, bo sama czuję się winna, że umarł. Nie pomogłam Mu;(
        • log222 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 06.12.07, 16:47
          Alkoholizm to choroba a choroby się leczy. Pomoc przede wszystkim zależy tutaj
          od samego chorego. Mogłabyś się nawet potroić a on by dalej swoje... Nie
          przyczyniłaś się do jego choroby (!), on nie przyczynił się do pomocy sobie, nie
          ma w tym Twojej winy
        • calyonka Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 06.12.07, 22:49
          Gabiolko, nie myśl tak, nigdy.
          To choroba. Od dziecka widzę co robi z moja matką, którą kocham nad
          życie. I nie potrafię jej pomóc.
          Rozmawiam z nią, próbowałam wszystkiego, póki jeszcze żyje.
          Ona nie widzi problemu i nie chce się leczyc.
          Pozdrawiam Cię serdecznie.

          -------------------------
          boję się życ bo tak mnie wychowali
          boję się płakac żeby mnie nie wyśmiali
          boję się śmiac bo nie wiem co będzie dalej
          boję się umierac by nie zostawic Ciebie samej
          czy Ty też tak czasem masz?
          czy Ty też to dobrze znasz?
          czy Ty jeszcze szukasz, czy już wszystko wiesz
          czekam, że kiedyś powiesz...nie bój się, kocham cię...
          • kajda28 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 07.12.07, 11:17
            > boję się życ bo tak mnie wychowali
            > boję się płakac żeby mnie nie wyśmiali
            > boję się śmiac bo nie wiem co będzie dalej
            > boję się umierac by nie zostawic Ciebie samej
            > czy Ty też tak czasem masz?
            > czy Ty też to dobrze znasz?
            > czy Ty jeszcze szukasz, czy już wszystko wiesz
            > czekam, że kiedyś powiesz...nie bój się, kocham cię...


            Piękne, czytam i płacze.
            • calyonka Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 07.12.07, 18:12
              Usłyszałam to niedawno temu w radiu i tez mi się spodobało,
              utożsamiłam się z każdym słowem.
              I znalazłam, muzyka tez piekna, posłuchaj:

              pl.youtube.com/watch?v=QQNNnRO6UiA
              A ja od kilku dni sobie powtarzam Twoje motto i zaczynam powoli
              próbowac wierzyc, że się uda :)
              Pozdrawiam

                • anoosha Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 18.12.07, 08:19
                  U mnie wczoraj na terapii .... wyszlo szydlo z worka :-) Ja rozmawiam z ojcem
                  przez uprzejmosc. Zwykle tak robie, kiedy kogos nie lubie, ze jestem dla niego
                  chlodno uprzejma. Ale pod tą przykrywką wiele rzeczy się we mnie buzuje i
                  jedynym wyjściem będzie wybaczenie, choć nie wiem jeszcze, jak ja to zrobię
                  czując taką wzgardę i obrzydzenie do tego czlowieka. Poki co jestem nim okropnie
                  rozczarowana i nie chce miec z nim nic wspolnego! Nienawidze, jak on w ogole cos
                  do mnie mowi, jak go slysze w sluchawce; nienawidze tego jego otepienia i chyba
                  wszystkich jego zachowan. Nie ma w sobie nic, co chcialabym kiedykolwiek
                  nasladowac, niczego mnie nie nauczyl pozytywnego i nic sobą nie reprezentuje, a
                  do tego jest zlosliwy i potrafi sie cieszyc z czyjegos nieszczescia .... zreszta
                  co ja Wam bede mowic?
                  Coraz bardziej do mnie dochodzi, ze wybaczenie to jedyna droga do tego, zebym
                  przestala sie z tym męczyc, ale kompletnie nie mam pojęcia, jak się do tego
                  zabrać. Poza tym boję się wybaczyć .... Boję się, ze on mi wtedy totalnie
                  wejdzie na glowe i bedzie mną już totalnie pomiatał! A dodatkowo ja nie chce
                  wybaczyc, bo mysle, ze jemu sie to nie nalezy. On w ogole na to nie zasluguje,
                  bo jest zarozumialym dupkiem i uwaza, ze jest niewiadomo jak wspanialy, a ludzie
                  powinni mu padac do stop!!!! Mysle, ze tak by skojarzyl moje wybaczenie - ze
                  stalam się jego podnóżkiem!
                  Pozdrawiam!
                  • anciax Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 18.12.07, 21:02
                    > czując taką wzgardę i obrzydzenie do tego czlowieka. Poki co jestem nim okropni
                    > e
                    > rozczarowana i nie chce miec z nim nic wspolnego! Nienawidze, jak on w ogole co
                    > s
                    > do mnie mowi, jak go slysze w sluchawce; nienawidze tego jego otepienia i chyba
                    > wszystkich jego zachowan. Nie ma w sobie nic, co chcialabym kiedykolwiek
                    > nasladowac, niczego mnie nie nauczyl pozytywnego i nic sobą nie reprezentuje, a
                    > do tego jest zlosliwy i potrafi sie cieszyc z czyjegos nieszczescia

                    To teraz nie wiem czy każdy alko taki jest (w sensie, ze to są cechy uniwersalne dla alko) czy Twój stary ma taki sam charakter jak mój stary.

                    A ja wolę olać. Olewka totalna, nie zmierzam wybaczac, a zapomnieć to juz w ogóle jest ciężko.
                    • kajda28 Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 18.12.07, 22:19
                      Czy to była właśnie nienawiść jak burczałam, krzyczałam i zamykałam
                      się w swoim pokoju? jak nie chciałam i nie rozmawiałam z nimi?
                      Najgorzej że czułam wyrzuty że tak postępowałam ale nie umiałam
                      inaczej. Moja psycholog powiedziała że na takie zachowanie pracuje
                      się latami (tzn, zachowanie dziecka względem rodzica).
                      Teraz nie lubię rozmów o mnie, mogę rozmawiać z nimi o pogodzie,
                      filmie. Ale to już z 8 lat jak nie pije. Dalej jednak istnieje mur,
                      istnieje temat tabu: alkohol. Dzisiaj jednak po raz pierwszy
                      powiedziałam dzieciom że ich dziadek, tak jak tata, też kiedyś pił
                      alkohol. Od nie dawna mam chęć poznania historii rodziny, tata mojej
                      mamy odszedł od nich jak była mała i się nie kontaktował, też pił. I
                      tyle wiem o moim dziadku- czas chyba zaprosić babcię na rozmowę.
                    • anoosha Re: czy rozmawiacie? odzywacie się do nich? 19.12.07, 09:53
                      Ja nie oleję, bo z tego, co widzę, to ja się najbardziej męczę moją niechęcią, a
                      on ma to w dupie. Więc nie potrafie go nawet moja zloscia ukarac. Musi być
                      jakiś inny sposób na rozwiązanie tej kwestii niz wkurzanie sie i samo wyrazanie
                      zlosci i trwanie w niej.
                      Poki co bede dalej chodzic na terapie, bo coraz wiecej sobie dzieki niej
                      uswiadamiam.
                      Pozdrowki!
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka