Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co na nich dziala?

    08.02.08, 22:17
    Czy probowaliscie z nimi kiedys porozmawiac? Z ojcem, badz matka
    alkoholiczka? Czy probowaliscie przemowic im do rozumu? Wyjasnic co
    myslicie o nich i o tym co robią?. Byl juz czas kawy na lawe? Jakies
    tchnienie ostatniej nadzeji? Jesli tak, dalo to jakies rezultaty?
    Obserwuj wątek
      • marzka4 Re: co na nich dziala? 08.02.08, 22:23
        ja nie próbowałam, jestem dopiero na początku drogi do lepszego życia..
        ale bardzo bym chciała żeby kiedys mój ojciec sie przyznał i powiedział"tak
        jestem alkoholikiem" i zeby przeprosił...
      • agnieszkaep Re: co na nich dziala? 08.02.08, 22:27
        Ja próbowałam tylko u mnie skończyło się na tym,że przesadzam,że nie było tak źle, że przecież głodna nie chodziłam, że nie byłam katowana, że inni mają dużo gorzej...
        własciwie to przecież wymyślam, bo tylko "czasem" się zdarzało wypić i nie powinnam się czepiać, bo źle nie miałam...
        miałam jedno podejście (chodzi o rozmowę) i więcej nie próbowałam
        • evcia82 Re: co na nich dziala? 01.03.08, 13:43
          Ja równiez próbowałam 1000 razy ale nic kompletnie NIC nawet ich to
          nie wzruszyło jak płakałam prosiłam mowiłam jak bardzo mnie ranią!!!
          Oni są pozbawienie jakichkolwiek uczuć!!!!!
            • iso1 Re: co na nich dziala? 08.02.08, 22:51
              Nie wymagajcie tego od nich.
              Oni są chorzy i nie są w stanie tego zrozumieć.
              Wiem to teraz, 9 lat po śmierci taty alkoholika i rok po śmierci mamy
              współuzależnionej.
              Zastanawianie się nad tym nie pomoże.
              Musicie skupić się tylko na sobie. Ratować siebie a nie próbować pomóc rodzicom.
              Oni przegrali już swoje życie. Wiem że to straszne co pisze ale nie ma innego
              wyjścia.
              Ratujcie siebie !
          • agnieszkaep Re: co na nich dziala? 08.02.08, 22:51
            Uczciwe przyznanie się,w moim przypadku, pomogłoby oczyścić atmosferę.
            I moze złe uczucia do niej próbowałabym zastąpić hmm... jakąś formą zrozumienia - bo skoro ona wie,że było źle- to oznacza,że to przemyślała, że się zastanowiła...a nie myślenie o sobie jako o fajnej mamie... bo było jej cholernie daleko do "fajnej" mamy
            może przestałabym się czuć odpowiedzialna...

            nie wiem.. to tylko gdybanie...
            naprawdę nie wiem
            i pewnie się nie dowiem
          • log222 Re: co na nich dziala? 09.02.08, 21:10
            Słyszałam "przepraszam" (+ "nie wiem jak to się stało". Taa!)
            Co dalej? Nic! Dalej picie
            Więc dupa
            Od mamy jakieś przyznanie "no ja wiem" (że źle) + "ale co ja na to poradzę".
            Dupa

            Nie mam takich wymagań, że wystarczy że usłyszę i oh, świat staje się piękniejszy.
            Nie staje się piękniejszy.
            Teraz to po ptokach
        • kajda28 Re: co na nich dziala? 08.02.08, 22:45
          Najgorsze jest to że nie chcą, nieumią się przyznać do winy. Moja mama do tej
          pory nie jest wstanie powiedzieć że było błędem bycie z mężem pijakiem, tata już
          nie pije i myślę że przez czas kiedy pił nienawidziłam go- i dzięki temu teraz
          nie żyje już tamtymi wspomnieniami ani krzywdami, a po drugie mama nauczyła nas
          że "nic się nie dzieje", żeby udawać że dnia wcześniejszego nie było, nie
          drażnić, nie mówić co sie myśli, że to przecież ojciec.
          Na mojego podziałały moje słowa, o czym się dowiedziałam dopiero pare lat
          później. no i trochę wtedy przesadził z piciem- po raz pierwszy wyprowadziłyśmy
          się z domu z mamą.
          • marzka4 Re: co na nich dziala? 08.02.08, 23:03
            najgorsze było w moim domu to udawanie, że wszystko jest dobrze i nie ma w domu
            alkoholika...były awantury, płacz, rękoczyny, ale było tez udawanie przed
            sąsiadami, koleżankami, nauczycielami...ależ ze mnie aktorka wyrosła, udawac to
            ja potrafię....
            • agnieszkaep Re: co na nich dziala? 08.02.08, 23:12
              no cóż... moja matka do tej pory uważa, że nie ma problemu...
              tyle tylko, że teraz to już i ojca do tego wciągnęła
              Ja już nie gram
              wyprowadziłam się daleko, po prostu o tym nie mówię na codzień, tu jest mi łatwiej

              ... ale swoje strachy, jak widać, zabrałam ze sobą...
              tak to już...
            • dnhl Re: co na nich dziala? 08.02.08, 23:13
              taaaaaaaaaaa...to udawanie..przypomniala mi sie taka mala anegdota.
              Spotkalem jakis czas temu znajoma ze szkoly sredniej. I Ona
              opowiada jak ja to chlopak rzucil, jak jest jej teraz zle.
              Wspolczulem i probowalem pocieszyc, uslyszalem cos w stylu-aaa..ty
              zawsze byles wesoly, szczesliwy(!!!)..Za cholere nie podejrzewalbym
              ze ona(oni wszyscy?) nic nie zauwazyla..Zdalem sobie chyba wlasnie
              wtedy sprawe, jak totalnie bylem sam. Nikt nie wiedzial. Spieprzylem
              bo dopuscilem do tego. W sumie do dzis nie zmienilo sie chyba nic
              • kajda28 Re: co na nich dziala? 08.02.08, 23:27
                nie daj boże aby ktoś pomyślał czy zobaczył że jest mi źle, że nie panuje nad
                sytuacją, że jestem ofiarą. Do tej pory jestem widziana zawsze uśmiechnięta i
                miła dla wszystkich. Powinnam się urodzić w Anglii bo zawsze na pytanie co u
                mnie odpowiadam że dobrze, choćbym właśnie musiała uciec z dziećmi z domu, bo
                (wtedy jeszcze) mąż zrobił awanturę. Tak bardzo się boje pokazać że jestem
                zwykłym człowiekiem i też mam uczucia.
      • anciax nie wiesz co na nich dziala? 09.02.08, 12:17
        Jak ich zostawisz samych sobie. Jak ich olejesz. Podobno działa. Ale jak to bywa
        w każdej sytuacji - zawsze są dwa wyjścia: albo zejdą na ziemię i przestaną pić
        (przyznaja że nie maja kontroli na chlaniem) albo zachleja sie na śmierć
        (udowadniając swoją "kontrolę" na chlaniem).
        Ty niewiele tu mozesz zmienic w tym układzie.
        Ale ponoć próbować warto.
      • mskaiq Re: co na nich dziala? 10.02.08, 09:47
        Zeby kat przeprosil swoja ofiare musi najpierw wybaczyc sobie
        alkoholizm. On tego nie potrafi zrobic bo dla niego przyznanie sie
        do winy to akceptacja tego ze byl winny i ze powinien byc ukarany.
        Czesto uwaza ze kara powinno byc samobojstwo.
        Kiedy wybaczymy katowi wtedy pojawia sie nadzieja ze moze on
        wybaczyc sobie.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • kwiaaatek1 Re: co na nich dziala? 10.02.08, 10:09
          Ja powiedziałam i jest jeszcze gorzej niż było, obrazili sie na mnie, nie
          odzywają się. Od 10 lat spotykaliśmy się raz na kilka lat na uroczystościach
          rodzinnych, a od momentu gdy powiedziałam, wcale się ni e widujemy. Czasem jest
          mi przykro, jak o tym pomyślę, a muszę żyć z tym dalej, bo nie mam innego
          wyjścia. Przecież nie będę ich przepraszać za to, że powiedziałam prawdę.
          Znajomi o mojej sytuacji rodzinnej wiedzą dopiero od 6 miesięcy a znam ich 11
          lat, ciesze się, że przestałam udawać przed koleżankami, wreszcie mogę być sobą.
        • iso1 Re: co na nich dziala? 10.02.08, 12:49
          Maskaiq. Czy jedno forum już ci nie wystarczy na wypisywanie swoich bzdurnych tez ?
          Przecież ty nie masz zielonego pojęcia o alkoholizmie i DDA.
          Jak w ogóle można traktować alkoholika jako osoby w pełni świadomej tego co robi
          ? Poczytaj sobie o uzależnieniach i o tym jak postępują ludzie uzależnieni.
          • mskaiq Re: co na nich dziala? 11.02.08, 08:36
            Na jakiej podstawie piszesz ze nie mam zielonego pojecia o
            alkoholizmie. Przeciez nie znasz mnie i nic nie wiesz o mnie. Czy
            uwazasz ze mowiemie o drugiej osobie ze nic nie wie jest argumentem
            w dyskusji?
            Jesli sie nie zgadzasz sie z tym co pisze to napisz dlaczego.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • iso1 Re: co na nich dziala? 11.02.08, 09:02
              Widzisz, kilka razy zadawałem ci pytania na innym forum. Nie tylko ja zresztą.
              Nie odpowiedziałeś. Ty odpowiadasz tylko wtedy kiedy masz ochotę i kiedy pytania
              nie są zbyt trudne.
              Ludzie na tym forum nie znają cię. Ja tak.
              Bez urazy ale twoje bicie piany - byleby coś napisać bez względu na treść i sens
              nie - przemawiają do mnie
        • log222 Re: co na nich dziala? 05.04.08, 20:58
          Ależ jemu to wybaczenie się należy! Przecież to alkoholik jest ofiarą, swoich dzieci, swojej żony. On sobie nie ma czego wybaczyć, jemu się należy dobre traktowanie od rodziny, przecież jest ponad nimi.

          > Zeby kat przeprosil swoja ofiare musi najpierw wybaczyc sobie
          > alkoholizm. On tego nie potrafi zrobic bo dla niego przyznanie sie
          > do winy to akceptacja tego ze byl winny i ze powinien byc ukarany.
          Wie o karze, oo tak. W jego umyśle jest ukryta pamięć o dzieciństwie i rodzicielskich karach, pamięta winę ("winę").
        • log222 Re: co na nich dziala? 05.04.08, 21:07
          "3. Czy nie jest egoizmem myślenie tylko o sobie zamiast o innych? Czy nie jest
          niemoralne zajmowanie się sobą zamiast innymi?

          Nie, gdyż współczucie dziecka nie wpłynie na depresję matki i nie poprawi jej
          stanu tak długo jak sama matka nie przestanie zaprzeczać swojemu dziecięcemu
          cierpieniu. Bywają matki, które mają kilkoro kochających, troskliwych i
          chroniących je dzieci i mimo to cierpią na poważne depresje gdyż przyczyny ich
          cierpień pozostają ukryte w ich dzieciństwie. Miłość ich dzieci nie jest w
          stanie nic zmienić. Potrzeba by uratować matkę potrafi zburzyć całe życie.
          Warunkiem bycia empatycznym dla innych jest poczucie współczucia dla siebie
          samego, czego krzywdzone dziecko nie dostało, a wręcz było zmuszane by nie czuć
          swojego bólu. Wszyscy przestępcy, w tym również najstraszniejsi dyktatorzy,
          okazują właśnie ten brak empatii, mordują innych i pozwalają mordować bez
          najmniejszej emocji. Jeśli dziecko zmuszone jest do tego by nie czuć swoich
          emocji nie ma potem współczucia do siebie i, w konsekwencji, do innych. (...)
          www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/5amprz.html"
          forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=33&st=30
      • mskaiq Re: co na nich dziala? 11.02.08, 13:39
        Zamiast atakowac zadaj pytanie. Zwykle nie odpisuje na listy
        personalne w ktorym wszystko co masz do powiedzenia to:
        >Czy jedno forum już ci nie wystarczy na wypisywanie swoich
        >bzdurnych tez ?
        >Przecież ty nie masz zielonego pojęcia o alkoholizmie i DDA.
        Na co tu odpowiadac. Jakich bzdurnych tez ? Jesli nie zgadzasz sie z
        teza to napisz z jaka i podaj Swoj punkt widzenia.
        Napisz to co wiesz, ja napisze to co ja mysle. Trzeba respektowac
        innego czlowieka, inny sposob myslenia. Ja nie pisze o Tobie ze
        piszesz glupstwa albo brednie jako argumenty w dyskusji. Jesli sie
        nie zgadzam pisze co ja mysle, podaje inny punkt widzenia.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • iso1 Re: co na nich dziala? 11.02.08, 20:46
          Widzisz maskaiq, problem w tym że ty wzbudzasz niezdrowe emocje.
          Nie tylko we mnie. Wiele osób na forum depresja już ci to pisało.
          Z uporem maniaka powtarzasz swoje życiowe teorie niezależnie od zadawanego
          pytania i poruszanego problemu. Pomijam już fakt że swoje tezy nie popierasz niczym.
          Znasz zapewne "grę w pomidora" ?
          Tak właśnie jest z tobą.
          Ktoś porusza problem. Ty na to: pomidor.
          Ktoś inny porusza inny problem, ty na to: pomidor.
          Dziwisz się że nikt nie ma z tobą ochoty na polemikę.

          Ten wątek powinien być na forum depresja bo tam maskaiq najwięcej się
          "produkuje" dlatego przepraszam wszystkich jeśli poczuli się zniesmaczeni moimi
          wywodami
          • mskaiq Re: co na nich dziala? 12.02.08, 11:10
            O czym piszesz Iso1, znow o mnie ? Napisales ze nie zgadzasz sie z
            tym co napisalem w tym poscie ale nie piszesz z czym tylko skupiasz
            sie na ataku personalnym.
            Jesli nie zgadzasz sie z moja teoria to nie musisz sie do niej
            stosowac. Napisz co Twoim zdaniem dziala na alkoholikow i dlaczego,
            przedstaw Swoja teorie i pozostaw wybor innym.
            Nie przedstawiasz niczego tylko wyzywasz, jesli tak dzialasz w
            zyciu, spotkasz wielu wrogow na Swojej drodze bo ludzie oddadza Ci
            to co Ty robisz w stosunku do nich.
            Jesli chodzi o wzbudzanie niezdrowych emocji to wzbudzasz je sam bo
            ja nie siedze w Tobie i nie wywoluje ich. Nie umiesz kontrolowac
            Swojej zlosci i nienawisci i dlatego ona wybucha w Tobie. Przynosi
            Ci wiele szkody,
            Serdeczne pozdrowienia.

      • estutweh Re: co na nich dziala? 29.03.08, 12:35
        U mnie rozmowy nie ma, jak tylko zacznę temat, od razu jest darcie, że gówniarz
        jestem, i co ja wiem o życiu.

        Po pijaku mówi, że on nam pokazuje co alkohol robi z człowiekiem. Tak, pokazuje
        odkąd pamiętam.

        W moim przypadku rozmowa nie ma sensu, w ogóle nie potrafimy ze sobą rozmawiać,
        bo wszyscy muszą mieć takie samo zdanie jak on, i robić to co on chce. Nie mogę
        mieć własnego zdania, bo jestem gówniarz i nie mam 18 lat, i dopóki z nim
        mieszkam, mam go słuchać.
        Z utęsknieniem czekam, aż na coś zachoruje, będzie miał jakiś wypadek. Wiem, jak
        to brzmi, bo nie powinno się życzyć komuś złego. Ale jemu jako jedynej osobie
        życzę najgorszego. Za to, że nie mam żadnych miłych wspomnień z dzieciństwa, ani
        z bliższej przeszłości. Zawsze tylko chlanie, darcie się i wyzywanie.
        • log222 Re: co na nich dziala? 29.03.08, 15:48
          Znaaam. "Nic nie wiesz o życiu". Normalnie ręce mi opadają... Człowiek nie wie, jak zareagować na coś takiego
          U mnie też rozmowa nie ma sensu, co powiem to źle, więc przestałam mówić, ograniczam się do minimum. Żeby było dobrze (jemu) to musiałabym mieć właśnie takie samo zdanie jak on i robić to co on chce. Nie pocieszę Cię, bo pełnoletność dziecka nie zmienia tej sytuacji :/ przynajmniej u mnie.
          Też z utęsknieniem czekam...
      • log222 Re: co na nich dziala? 29.03.08, 15:36
        Przypomniał mi się mój stary wątek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25314&w=40301204&a=40301204 i mądre wpisy jazza i anis :)
        Mechanizm obronny, wszyscy są źli, cały świat jest zły. Nieważne co zrobisz. Winni zawsze inni. Oczywiście alkoholik to ten dobry. Mechanizm obronny...

      • estutweh Re: co na nich dziala? 29.03.08, 18:31
        Sytuacja sprzed godziny..

        (Praszam, że tak chaotycznie ale pod wpływem emocji i kopiowane z gadu).

        nie wiem juz co mam robic.... dzisiaj przyszedl wstawiony juz niezle, na
        poczatku wszystko ok, siedze w pokoju i ogladam tv, on lezy, cos tam mowi, ze
        mam isc salate na obiad mieszac, a ja wiesz, "no kurde ogladam", ale nie ze
        zloscia, a ten morde drze, ze az mi sie cisnienie podnioslo, poszlam, a mama juz
        sama to mieszala, przychodze do pokoju i mowie, ze mama juz miesza a ten, wzial
        pilot i mi wylaczyl tv i darcie. poszlam do kuchni i mowie wkurzona, ze tez
        moglabym se lezec i piwko pic, a mama cos tam powiedziala, a ja "bo nie lubie
        czegos takiego, kazdy powinien cos d obiadu zrobic", a ten sie zaczal drzec ze
        "nic tylko leb upier*****" , i wparowal do kuchni, a ja mialam nogi tak o szafke
        oparte i uniesione, a ten mnie za te nogi i przewalil, ze prawie glowa
        przywalilam w sciane, i sie drze, ze k**** nic nie robimy, a ja mowie, obralam
        ziemniaki a ten nic tylko sie drze, bo on zawsze musi miec racje, i do matki, ze
        k**** jak dzieci wychowujesz, a mama zeby sie przestal drzec, bo rozmawiac nie
        potrafi tylko sie drze, a on ze widzi jak ona rozmawia i jakos efektow nie
        widac, to sie wydrzec trzeba zeby dotarlo. a mama juz, ze nic tylko sie zabic,
        bo wytrzymac nie mozna,to moze wtedy zrozumiemy, a ten to sie zabij, bo nic
        tylko gadasz ze tylko sie zabic, to sie strac wreszcie... i sie zaczal sie dalej
        drzec, ze uprac nawet nie potrafie (ja) a juz ile lat mam, ze jak ona nas
        wychowuje, a se pomyslalam, kuz** ty 50lat masz i se samwyprac nie potrafisz,
        do obiadu nic nie zrobi, tylko zrec by chcial. po pracy niby pozno przychodzi,
        ale chyba 1/4 z tego co go w domu nie ma to piwo gdzies chleje, a jak przyjdzie,
        to tylko wersalka, tv i piwko jedno za drugim, a wszyscy najlepiej jakby kolo
        niego latali. nie widzialam jeszcze, zeby choc raz swoj pokoj posprzatal, a jak
        ugotuje juz obiad raz na ruski rok, to z laski i od razu zly bo on musial
        ugotowac. wyprac nic, wyprasowac, a od innych tego wymaga, facet po 50tce. a
        przeciez mama tez pracuje i tez zmeczona jest, a w domu jeszcze musi robic,
        rachunki zaplacic, zakupy, tu isc, tam isc. boze jak ja go nienawidze, czekam
        tylko z nadzieja, ze mu sie cos stanie, ze sie zachla, jakis wypadek bedzie
        mial, bo ja juzdluzej nie wtrzymam, albo sie zabije ja, albo jego zabije...

        amen.

        Też macie takie sytuacje? Bo mi już ręce i nogi opadają..
        • kajda28 Re: co na nich dziala? 29.03.08, 19:42
          przykro mi, tulę cię wirtualnie.:(
          U mnie było pewnie podobnie, po latach pamięta się tylko krótkie scenki, jeżeli
          w ogóle cokolwiek. cokolwiek co byś nie zrobiła ani nie powiedziała nie
          zadowoliłoby go. Musisz się udać na terapię albo DDA albo przynajmniej dla
          współuzależnionych - a na pewno tam powinna udać się twoja mama- to jest jedyna
          rzecz którą na daną chwile najlepszą możecie zrobić. cały wasz świat kręci się
          koło niego, nie macie swojego życia :(.


          >a mama juz, ze nic tylko sie zabic,
          > bo wytrzymac nie mozna,to moze wtedy zrozumiemy,

          tu widać bardzo duże współuzależnienie twojej mamy :(

          moja mówiła że zwariuje ;) , chociaż o samobójstwie też mówiła- tylko że ona co
          jakiś czas popadała w depresję (więc naprawdę wariowała), a próby samobójcze też
          sie zdarzały...:(

          Szukaj pomocy, chociaż dla siebie, im wcześniej tym lepiej. Ja za późno się
          dowiedziałam że jestem DDA.
      • h-e-x-e Re: co na nich dziala? 03.04.08, 19:13
        Spróbowałam jeden jedyny raz porozmawiać. Swoją drogą u mnie w domu nigdy nie było rozmów, jedyne co było to awantury i kłótnie. Dlatego też długo się w sobie zbierałam do tej rozmowy i bardzo się nią denerwowałam. A jak już się odważyłam, to usłyszałam:"Będę pił dopóki mi zdrowie pozwoli"... A ja się tyle lat zadręczałam, że może jednak coś mogę zrobić i że może jednak już niedługo coś się zmieni. Ale to były moje życzenia a nie jego wola.
        Mam poczucie żalu i opuszczenia , że wybrał alkohol a nie rodzinę.
        • anciax Re: co na nich dziala? 04.04.08, 10:28
          Im szybciej zdasz soie sprawę,

          że Ty w tym układzie nie możesz nic zrobić i
          że masz zająć sie swoim życiem i
          że Ty jesteś najważniejsza w swoim życiu dla siebie,

          tym lepiej dla Ciebie!

          Pozdrawiam gorąco :)
          • h-e-x-e Re: co na nich dziala? 04.04.08, 13:57
            na szczęście już wiem, że to wszystko nie jest ode mnie zależne. Jedyne co mogę zrobić i robię (czasem lepiej a czasem gorzej), to zająć się sobą i swoim życiem. Tyle, że nie wiem jak mam wybaczyć. Po prostu nie wiem jak to zrobić. Co prawda wiem, że alkoholizm to choroba i trudno alkoholikowi przyznać się do tego i podjąć jakiekolwiek działania.Z reguły uważa on, że nie ma problemu i wszystko jest ok. Wiem to ale nie rozumiem tego i myślę, że też po części nie akceptuję, bo we mnie wciąż gdzieś siedzi w środku przekonanie, że alkoholik mógł wybrać i wybrał to najgorsze.A skoro mógł wybrać to była jego wola, więc jak mogę wybaczyć mu te wszystkie lata, gdzie powinien być ojcem a nim nie był.
            W poszukiwaniu dla siebie pomocy jako DDA trafiłam m.in. na spotkanie anonimowych alkoholików. Gdy tak słuchałam jak opowiadają o swoich zmaganiach z nałogiem, miałam ochotę im wykrzyczeć: sami sobie to wybraliście! Mnie nikt nie pytał czy chcę mieć ojca alkoholika czy nie. A wy sami zdecydowaliście się sięgnąć po alkohol a teraz mi tu opowiadacie jacy to jesteście waleczni, bo w sklepie ominęliście półkę z alkoholem i nic nie kupiliście! Takie były i jeszcze nadal są moje odczucia. Choć wiem, że alkoholizm to choroba i wiem jakie konsekwencje są z tym związane to jeszcze nie umiem tego tak całkiem przyjąć do siebie.
            Jak Wy sobie z tym radzicie?W jaki sposób wybaczyliście?
            • log222 Re: co na nich dziala? 04.04.08, 18:08
              Wiesz, alkoholik nie do końca "wybiera". Tak jak Ty /czy inne DDA/ nie wybrałaś, np. problemów z kontaktami międzyludzkimi. "Oni" też zostali w jakiś sposób zaprogramowani. To co teraz się dzieje z alkoholikiem ma swoje źródło, np. w dzieciństwie (ha), tak jak to co z Tobą się teraz dzieje, ma swoje źródło..
              To oczywiście nie daje prawa do robienia dziecku kuku.....
        • dnhl Re: co na nich dziala? 04.04.08, 17:52
          i ja nie wybacze. Bo jak mam wybaczyc pamietajac, jak pluje mi w
          twarz, jak ze smiechem na ustach siada przy moim lozku o kazdej
          porze nocy i opowiada jaki to jestem popierdolony, jak leje mnie
          specjalnie przez siebie zrobiona ruzgą, jak zwyczajnie traktuje mnie
          jak szmate. I za kazdym razem, kiedy przyjdzie mi na mysl choc nić
          zrozumienia i wyrozumialosci, te obrazy skutecznie ja zrywaja. Bo
          nikt mi nie wmowi, ze czlowiek, ktory zniszczyl drugiemu czlowiekowi
          cale dziecinstwo, mlodosc i uposledzil go na cale zycie zasluguje na
          wybaczenie..
          • mskaiq Re: co na nich dziala? 05.04.08, 12:50
            Wybaczasz dla Siebie a nie dla Niego. Tak dlugo jak nie wybaczysz
            tak dlugo przezywasz od poczatku to co sie wydarzylo w Twoim zyciu.
            To sie juz skonczylo, Jego juz nie ma, nie dreczy Ciebie. Teraz juz
            Ty dreczysz Siebie, wracajac do tego co bylo. To bedzie trwalo tak
            dlugo az wybaczysz az przestana Cie ranic mysli o Twoim Ojcu.
            Serdeczne pozdrowienia.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka