Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      czy umiecie żyć, bawić się dla siebie?

    22.05.08, 19:35
    ja nie umiem... wyjaśniam o co mi chodzi dokładnie. Np. jak byłam mężatką nie
    potrzebowałam wyjść bez mojego męża. często doradza się żonom alkoholika aby
    zajęły się sobą, miały swoje życie, spotykały się z innymi ludźmi - ja tak nie
    umiem. Może było to też związane z tym że jak gdzieś wyszłam to zawsze eks
    miał jakieś pretensje, zawsze czułam się winna- może to przeważyło, ale boję
    się że jednak nie. Zawsze jak z kimś byłam przestawałam się spotykać z
    koleżankami, mieć swoje zajęcia- ja to nazywam monogamią. Też często wtedy
    przestawałam pić alkohol- bycie z kimś zastępowało mi to wszystko, czułam się
    atrakcyjna, bezpieczna, pewna. Jak np. eks bierze dzieci na cały dzień, to nie
    wiem co robić, siedzę przed tym kompem i się nudzę, nie umiem gdzieś wyjść,
    pojechać , pozwiedzać, zadzwonić, umówić się.
    cholera tyle chciałabym zmienić w sobie, całą mnie , prawie. a nie wiem jak, a
    nie wierzę że to się uda, a przerwałam chodzenie do psychologa.
    Czyżby znowu dół?
    jutro mam b. miłe spotkanie, pojutrze randkę- tak się pochwalę :)))a co!
      • anciax Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 22.05.08, 20:02
        Mam problem z zabawą na trzeźwo, a ostatnio obracam sie w tzw normalnym
        towarzystwie, dla którego kilka kropel alko nie jest tym samym, co dla mnie...
        czyli JA mam problem z luzem - nie umiem się z nimi bawić. Z towarzystwem z kt.
        kiedyś imprezowała dziś wcale się nie spotykam, na co oni są na mnie lekko
        zdziwieni (obecnie różni nas płaszczyzna zainteresowań i sposób spędzania
        wolnego czasu, imprezowania). Kuwa, czuję jakbym nie należała do żadnego świata:
        do imprezowego już nie chcę, a do normalnego nie umiem...

        Piszesz o terapii.
        Ja nadal chodzę na grupę. Z tymi ludźmi (z grupy) nie spotykam się poza
        zajeciami. Czyli jestem zdana na swoje normalne towarzystwo i na spędzanie czasu
        z nimi. Może w przyszłości grupa terapeutyczna tak sie spiknie, że w końcu
        umówimy sie na wspólną dyskotekę czy jakąś imprezę i bedę mogła bez obawy
        wyluzować się.

        Na razie pracuję nad swoimi uczuciami i procesem czucia, odczuwania emocji i uczuć.

        Myślę, że Tobie w pewnej mierze chodzi o umiejętność relaksowania się - był o
        tym niedawno wątek na f. dda.
      • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 22.05.08, 20:07
        a tak naprawdę to mam inny problem. chodzi mi o tą randkę. spotykam się z
        chłopaczkiem ma 34 lata- kawaler (więc to już podejrzane), no ale... ale się
        boję ze znowu to ja spieprzę:(. że nie będę umiała zaufać, powiedzieć że mi
        zależy, będę udawać obojętną. W sumie przecież na pierwszym spotkaniu nikt nie
        rzuca sie na szyję drugiej osobie, ale ...
        ...ale ostatni mój chłopak dowiedział się ze go lubię w chwili jak z nim zrywałam.
        jak wy sobie dajecie radę, jak pokazujecie że wam się partner podoba, że go
        lubicie (bo ja nie umiem tego okazywać), jak szybko, nie boicie się że on jakoś
        to wykorzysta.... (nawet nie wiem jakby to mógł zrobić)
        wałkowałam to trochę u psycholog, ale nic mądrego nie wymyśliłam :(
        • mskaiq Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 05:56
          Jak okazywac ze partner sie podoba i ze go lubisz. Mysle ze nie
          trzeba wiele, wystarczy lekko sie przytulic, powiedziec cos milego,
          ze cos jest fajne u niego, ze cos lubisz jak robi, itp.
          Jesli chodzi o strach, to musisz uwierzyc ze Ci nic nie grozi.
          Strach przed ludzmi bierze sie zwykle z naszych negatywnych ocen
          ludzi, z braku zaufania do zycia.
          Swiat wokol nas nie jest taki zly, zwykle budujemy opinie o nim na
          podstawie tego co pisza gazety, a pisza zwykle o oszustwach,
          morerstwach, rabunkach. Czasem nasze sady o ludziach biora sie z
          negatywnych opowiesc znajomych o tym jak zostaly oszukane albo zle
          potraktowane, itp.
          Im wiecej znamy tych zlych przypadkow tym bardziej sie boimy, tym
          trudniej nawiazac kontakt z innym czlowiekiem.
          Serdeczne pozdrowienia.



          • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 08:30
            > Im wiecej znamy tych zlych przypadkow tym bardziej sie boimy, tym
            > trudniej nawiazac kontakt z innym czlowiekiem.

            tu pewnie masz racje, a ja siedzę głównie na forach dla samotnych mam i
            rozwodach...
            a przytulić się , powiedzieć że mi jest dobrze to przecież nie od razu, nie na
            pierwszym spotkaniu, na drugim... zachowuje się jak małolata :), na razie tylko
            pisaliśmy SMS, może całkiem mi się nie spodoba..., może ja jemu.... ja nawet nie
            umiem okazać komuś zainteresowania , przeważnie jest tak że jak ktoś coś mówi,
            to się zachowuje tak jakby mnie to nie interesowało nie dopytuje, nic... :(
            nie wiem dlaczego tak mam, wiem że coś powinnam powiedzieć ale mnie blokuje, mam
            pustkę w głowie, uważam że nie właściwie byłoby się dopytywać, że to niezdrowa
            ciekawość. No nic, spróbuje z tym powalczyć.
            • anciax Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 09:37
              Ja mam podobnie, bo zamiast czuć, analizuję :/ (Dlatego pisałam, że na terapii
              uczę się odczuwać)

              Spróbuj poczuć, a nie myśleć.
            • anciax Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 09:39
              > a przytulić się , powiedzieć że mi jest dobrze to przecież nie od razu, nie na
              > pierwszym spotkaniu, na drugim...

              Czyli ja źle robię jeśli tulę sie na początku znajomości? Hehh
              W sumie to on teź tulił się i było nam z tym dobrze.
              Moze zaznaczę, że tak całkiem na poczatku, to nie było "miśków" i żadnego
              tulenia się - zbliżyła nas do siebie sytuacja i wtedy właśnie zaczęło sie
              przytulanie.
            • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 20:26
              A chciałabyś o coś zapytać?
              Masz jakieś pytania, których nie wypowiedziałaś?
              • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 21:40
                > A chciałabyś o coś zapytać?
                > Masz jakieś pytania, których nie wypowiedziałaś?

                kurde log, ja często tak mam że boje się o coś zapytać bo uważam że nie
                powinnam, a jak już chodzi o płeć przeciwną to już w ogóle...
                mam jednego kumpla którego się pytam, przełamuje się i się pytam, chociaż i tak
                o dużo rzeczy nie pytam... chore to, straszne. boje się że oni będą myśleli że
                tą wiedzę jakoś wykorzystam przeciwko nim (oooo, już coś mam, coś zaczynam
                kojarzyć)- wiem kto przeciwko mnie wykorzystywał wiedzę o mnie...:(

                log nie wiem czy fajny ten chłopak, jeszcze go nie widziałam, na zdjęciu przez
                sms tylko- to może być. boję sie tylko że za bardzo w moim typie... typie
                charakteru. no i tego się boje że ma swoje lata a dalej kawaler- to nie jest
                normalne. jutro ma do mnie przyjechać, napiszę :)
                • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 24.05.08, 13:01
                  :)
                  • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 24.05.08, 21:10
                    super chłopaczek, hmmm, mój typ całkowicie (to chyba nie świadczy o nim dobrze).
                    rozmowa za bardzo się nie kleiła:(ja chyba więcej mówiłam jak on. fizycznie mu
                    się spodobałam a tak ja jako ja? można to jakoś poznać?, mi się wydaje że każdy
                    chłopak który się ze mną umawia chce mnie zaciągnąć tylko do łóżka i tyle- nic
                    więcej.
                    • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 27.05.08, 18:13
                      A jeszcze odnośnie jego stanu cywilnego. Byłoby mniej podejrzane, gdyby był np.
                      rozwodnikiem?
                      • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 27.05.08, 20:15
                        no byłoby lepiej gdyby był rozwodnikiem... niestety kawaler. co prawda z 8 m-cy
                        temu zakończył związek, i prawdopodobnie jeszcze kocha tą dziewczynę. Bo kogoś
                        kocha, ale nie jestem pewna kogo.
        • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 20:14
          Fajny ten chłopaczek? :)
      • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 23.05.08, 20:12
        Nie wiem, ostatnio się "bawiłam" jak byłam mała, miałam koleżanki i biegałam po podwórku od rana do wieczora. Dobrze się bawiłam
        W sumie chyba zależy jak się definiuje zabawę, jeśli "gdzieś wyjść, pojechać, pozwiedzać, zadzwonić, umówić się" to nie mam z kim i/lub nie chce mi się
        • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 25.05.08, 07:51
          > W sumie chyba zależy jak się definiuje zabawę, jeśli "gdzieś wyjść, pojechać, p
          > ozwiedzać, zadzwonić, umówić się" to nie mam z kim i/lub nie chce mi się

          mam dokładnie to samo :(((( i to mnie wkurza, że mi się nie chce...
          • melba_piszczykowa Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 29.05.08, 08:45
            kilka miesiecy temu tez tak mialam. nie chcialo mi sie. tylko ze
            coraz bardziej czulam sie uwieziona, zdolowana, nie wiem jak to
            nazwac. w koncu zaprosilam do domu dwie kolezanki z pracy (wcale nie
            jakies bliskie tylko jedyne z ktorymi dalo sie normalnie
            rozmawiac :))
            euforia jaka poczulam po tym spotkaniu, jak juz poszly... dala mi
            duzo do myslenia :) stwierdzilam ze musze sie przelamac, ze to jest
            wlasnie to czego mi potrzeba, mimo ze mi sie nie chce :)
            no i wprowadzilysmy zwyczaj spotykania sie po kolei u kazdej z nas.
            tak to funkcjonowalo, potem znalazlam jeszcze wiecej kolezanek
            (przez internet, a co :) ale z mojego miasta) i teraz to juz chyba
            jakos tak samo narasta.
            czasem rzeczywiscie mi sie nie chce, ale sobie wtedy przypominam
            poczatki, daje troche czasu na samotnosc, a potem znow sie
            spotykam :) zauwazylam ze teraz juz nie jest dla mnie problemem do
            kogos dzwonic, rozmawiac, to zupelnie co innego niz bylo kiedys...

            a moja grupa sie spotyka :) zawsze po zajeciach idziemy na herbate i
            to jest naprawde fajne. na poczatku ma sie rozdwojenie jazni - nie
            mozna skoordynowac dwoch obrazow - tej osoby co pije z toba herbate
            i gada o glupotach i tej ktorej problemy tak dobrze znasz z grupy,
            ale to szybko mija :)
            • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 29.05.08, 19:02
              ja nawet jak spotykam się z koleżanką którą znam ponad 20 lat, to jakoś tak
              dziwnie, sztucznie jest. Nawet jak rozmawiamy na tematy błahe. Mi się najlepiej
              rozmawia na mój temat, jak zaczyna się temat drugiej osoby (nawet rozmówcy) to
              ja się czuje jak intruz, jak ciekawska, boję się pytać, słucham, nie krytykuje.
              Już się przełamuje i pytam, bo wiem że tak daje rozmówcy do zrozumienia że
              obchodzą mnie jego sprawy- ale to jakoś tak sztuczne jest- z mojej strony.
              Ostatnio sobie obiecałam że za rok w moje urodziny nie będę sama, że będę miała
              koleżanki- ale nie wiem czy mi się uda. wcale nie było mi źle w te urodziny,
              przez gg gadałam z kumplem, którego nigdy nie spotkam w realu. Miałam raz w
              tygodniu się z kimś umawiać, ale zaczęłam pracować i czasu mniej. Może raz na
              miesiąc na początek, co? Pilnuje się żeby zawsze pogadać jak kogoś znajomego
              spotykam.
              • log222 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 30.05.08, 22:04
                Kurcze, a ja nie mam koleżanek (więc właściwie chodzi o ruszanie się z domu samej)(więc właściwie nie mam po co)
                • kajda28 Re: czy umiecie żyć, bawić się dla siebie? 30.05.08, 22:26
                  ja mam koleżanki, jedną spotykam na mieście , przypadkiem- gadamy ok. 5 min, z
                  druga i trzecią to samo tylko że nie możemy się nagadać- ale jakoś nie mogę się
                  zmobilizować aby iść do nich- wiadomo dzieci , obowiązki- nie ma czasu, lepiej
                  posiedzieć w domu przed kompem. Miałam jeszcze jedną, kilka razy nawet piłyśmy
                  razem piwo, ale od roku próbuje sie z nią umówić to nigdy nie ma dla mnie
                  czasu:(, i jeszcze jedna była przyjaciółka- ale to już inna bajka:). tyle...
                  ale teraz chyba znalazłam jedną, może spróbuje zawiązać bliższy kontakt- nawet
                  zadzwoniłam aby mi pożyczyła sukienkę na randkę. Będę się starać się z nią
                  zakolegować- muszę cholera w końcu wyjść do ludzi, zacząć normalnie żyć,
                  rozmawiać, cieszyć się.
                  zaczęłam sie zastanawiać czy tak jak powyżej myślą dorośli ludzie, czy dzieci... ?
    Pełna wersja