Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    potrzebuje rady

    29.07.08, 03:01
    Witam. Moj chłopak, obecnie były... wychowywany byl w rodzinie gdzie
    matka odeszła zostawiając dzieci a ojciec stał się alkoholikiem nie
    przejmującym sie niczym ani nikim.. moj ex, na poczatku ideał z
    czasem stawał się nie do zniesienia... zakazywał i nakazywał,
    probował zrobić ze mna co by tylko chciał, nadużywał siły w zwykłych
    przyjemnosciach typu przytulenie sie do siebie, miał absurdalne
    pojecie ze jak w zwiazku jest dobrze to trzeba znalezc jakis problem
    zeby ciagle nie bylo tak samo i zeby sie nie nudzilo, okazaywal brak
    szacunku do kazdej, KAZDEJ znanej mu osoby a siebie uwazal za
    najspanialszego, a jesli zwracaalm mu uwage na to ze cos zle robi,
    wyszukiwal masy moich niedoskonalosci i powodowal u mnie poczucie
    winy. Im bardziej ja sie staralam tym bardziej on staral sie to
    popsuc, dochodziło do takich klotni ze ciezko o tym nawet mowic....
    mielismy wspolne plany na pprzyszlosc, pozytwyne emocje przeplataly
    sie z negatywnymi. az nagle po milym wieczorze pelnym planow i wizji
    przyszlego zycia mnie rzucil... i nagle stal sie obojetnym
    czlowiekeim ktorego nie obchodzilo nic... jakbym przestala
    istniec...a raczej byla najwiekszym wrogiem

    i tu moje pytanie...czy na jego zachowanie moglo mieć wpływ
    wychowanie? czytałam artykuły o tym syndromie, ale ciezko jest mi
    wpasc na to czy on faktycznie tak mysli... jego ex tez miala takie
    same problemy jak ja z nim mam teraz...
    jest na to jakas rada? on sobie nie zdaje sprawy z tego ze cos z nim
    nie tak a jak bym chciała mu to powiedziec to bylo by tylko
    gorzej.... chciałabym pomoc, mimo tego co mi zrobil...
    cięzko dojść mi do źrodła kłopotu, wiec proszę o pomoc.

    Z góry dziekuje za odpowiedzi
    Obserwuj wątek
      • fajny.piotrek25 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 07:29
        Sam mam podobne problemy i wiem ze jesli niechce czegos to niewazne ktomi chce pomoc to i tak stoje przy swoim,on tego(zmiany )powinien sam chciec ,ale dobrze ze tu zajrzalas ,ja zaczynam troche wiecej rozumiec i bardziej poznawac swoje reakcje odkad tu weszlem.pozdrawiam
      • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 08:01
        Opisane przez Ciebie zachowanie faceta jest wynikiem wychowania. Tego, że kiedyś został porzucony przez najbliższe osoby (matkę i ojca). Takie właśnie reakcje opisane są szczegółowo w "Toksycznej miłości" jako zachowania Nałogowców Unikania Bliskości. Podłożem jest nieuświadomiony lęk przed porzuceniem. To są bardzo głęboko zakorzenione przekonania i emocje. Jeśli Twoj mężczyzna nie widział, jak cierpisz i jak Cię rani, wciąż powtarzał te same reakcje, nie robiąc nic w kierunku zmiany, nie możesz z nim dalej żyć, choćby wrócił (a być może wróci). Wyssie z Ciebie całą energię, całą Ciebie, a Ty ratując go zapomnisz o sobie. Wejdziesz, jeśli już nie weszłaś, w rolę Nałogowca Kochania. Może to brzmieć śmiesznie dla niektórych. Ale ta książka otworzyła mi oczy na mój poprzedni związek, który był typowym przykładem toksycznej miłości.
        Tacy ludzie, kiedy nie pracują nad sobą, są emocjonalnymi pijawkami. Powoli dopuszczają się nawet do przemocy we własnym domu. I doskonale potrafią sprawić, że mimo wszystko partnerzy od nich nie odchodzą. U mnie dochodziło do przemocy psychicznej (wyzwiska, poniżanie). Ja też długo nie odchodziłam. Dopiero terapia współuzależnienia i rozwoju osobistego spowodowała moje oprzytomnienie.
        Możesz mu powiedzieć o możliwości leczenia (każda placówka leczenia uzależnień poda namiary na terapię DDA), ale na tym Twoja rola niech się skończy.
        • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 10:50
          tak.. tylko jansmieszniejsze jest to ze on z poczatku byl super
          chłopakiem ktorego nie oddałabym za nic w swiecie... i nagle sie cos
          zmienilo z tym ze on mi mowi ze to moja wina i ze ja to popsulam....
          chaiałam odejsc wiele razy, ale to za bardzo bolalo... i teraz jka
          mnie rzucil to mimo ze wiem ze szczesliwi bysmy nie byli to i tak
          chcialabym do niego wrocic.. czuje sie jakbym byla jakas opetana
          przez niego, zawladnal calym moim zyciem ktore bylo podporzadkowane
          jemu w 100%... a on po ptostu, nagle stwierdzil ze siebie nie
          pasujemy.. mowiac ze myslala tak juz od miesiecy
          • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:02
            > chaiałam odejsc wiele razy, ale to za bardzo bolalo... i teraz jka
            > mnie rzucil to mimo ze wiem ze szczesliwi bysmy nie byli to i tak
            > chcialabym do niego wrocic.. czuje sie jakbym byla jakas opetana
            > przez niego,
            siska_0, czytam co napisalas i prawie jakbym znow siebie widziala...
            Dochodzi jeszcze jakies poczucie winy, ze to moze Twoja wina no nie?

            Gucio prawda...
            Jesli myslal tak juz od kilku miesiecy, to czemu wtedy z Toba nie porozmawial?
            Jak juz cos to wina lezy po dwoch stronach (w zdrowym zwiazku), a dodatkowo to
            jest przerzucanie winy za rozpad zwiazku (toksycznego zwiazku) na Ciebie. Bardzo
            mi to przypomina zachowania osoby uzaleznionej. Twoj byly chlopak nie ma
            problemu z alkoholem? lekami? pracoholizmem?
            To poczucie opetanie przez niego i bezwladnosc do odjescia jest mi bliska. I
            wiem ze jest Ci ciezko z tym. On był Twoim nalogiem, zatracilas sie w nim,
            stracilas integralna czesc Ciebie. Podobnie jak megg2003 polecam ksiazke Pia
            Mellody "toksyczna milosc" do znalezienia w formie e-booka w sieci. Mysle ze da
            Ci duzo do myslenia. jakbys miala problem ze znalezieniem daj znac to Ci ja
            wysle emailem. Jak czytalam ja, to na zmiane sie smialam i plakalam. Jakbym o
            sobie czytala.
            Glowa do gory bedzie lepiej :*
            • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:11
              a moze to jest tak, ze jego zachowanie bylo scisła reakcja na moje
              rownie chore? moze moja ogromna niepewnosc i placz ze on mnie kiedys
              i tak zostawi - bo tak na poczatku reagowalam, spowodowala u niego
              takie rozchwainie... tyle ze ja reagowalam tym ze on mnie zostawi,
              bo ciagle wypominal mi moje wady i dzien w dzien robil to samo a ja
              dzien w dzien plakalam.... jego to meczylo, nie dawal sobie z tym
              rady, az cos w nim peklo i koniec.... ciagnal zwiazek jak to mowil
              bo mial nadzieje i nagle ta nadzieja mu umarla.. ale przez te
              ostatnie miesiace to byl koszmar w ponizaniem, ublizaniem, nie
              wspiraniem chamstwem wyzwiskami, lekka przemoca i wszytskim co
              najgorsze.. nawet potrafil mi powiedziec ze nia ma czasu poswiecic
              mi 30 sekund zeby mnie przytulic i ze ja za duzo wymagam od niego...
              • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:17
                nasuwa mi sie bardzo brzydki wyraz w zwiazku z tym co tu czytam. Jestem
                oburzona, na niego ze tak Cie traktowal, ale tez i na Ciebie ze na to pozwalalas.
                On rozchwiany? Dla mnie to po prostu sadysta, znecajacy sie nad dziewczyna z
                ktora byl. A gdzie miejsce na milosc i szacunek do osoby z ktora sie jest?
                Dziewczyno on jest chory, jego psychika jest chora, ciesz sie ze odszedl. Bo
                gdybys to Ty odeszla to nie dalby Ci spokoju.
                Dobrze sie stalo, naprawde dobrze.
                • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:28
                  milosc jest slepa... a ja uwazam go za dobrego faceta i chcialabym
                  mu pomoc... tylko ze jesli mu powiem ze on ma jakis problem i bede
                  starala sie mu wytlumaczyc ze cos jest zle to zapewne tylko tego
                  pozaluje bo nie dosc ze sprowadzi mnie do ziemi i porowna ze
                  wszytskim co najgorsze to jeszcze centralnie zleje to ze chce mu
                  pomoc, ale moze jak sprawi mi przykrosc a ja mu na sile i tak wcisne
                  zeby sobie poczytal, to moze on to jednak zrobi, moim kosztem, ale
                  wazne by pomoc
                • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:40
                  znalalam te ksiazke.. z tym ze nie wiem czy to o to chodzilo mi...
                  nie czytalam jej jeszcze;p ale na poczatku jest o uzaleznieniu.. ja
                  bym, chiala znalezc cos co jak on przeczyta zrozumie ze ma problem i
                  bedzie chcial cos z tym robic. a on nie byl odemnie uzalezniony
                  tylko ja od niego bardziej;p
                  • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:23
                    Ty jesteś uzależniona od niego, a on on przemocy. W taki sposób potrafi
                    przynosić sobie nie tylko ulgę, ale i Twoje przywiązanie i miłość. A Ty swoją
                    troską o niego i byciem na wyciągnięcie ręki tylko go w tym utwierdzasz. Więc
                    nie licz, że to się szybko zmieni.
                    Przeczytaj całą książkę, nie tylko początek. Tam jest wiele osobistych wątków,
                    więc widać, z jakim zaangażowaniem została napisana. Jeden rozdział napisał mąż
                    autorki, też terapeuta.
              • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:17
                Typowy "przemocowiec". Takie osoby przemocą (fizyczną, psychiczną, duchową)
                próbują podporządkować sobie swoje ofiary, by te uwikłały się w związek z nimi
                jeszcze bardziej, mając coraz to większe poczucie winy. Do tego jeszcze miłe
                wspomnienia (szczególnie te z początku związku) i równia pochyła gotowa.
                To nie poczucie winy powinno Ci towarzyszyć, a poczucie krzywdy. Bo bardzo Cię
                krzywdził. Stosował taką przemoc, która w naszym kodeksie karnym jest zagrożona
                karą pozbawienia wolności do 5 lat! A gdy dochodzi do szczególnego okrucieństwa
                - do lat 10. Gdybyś miała świadków i złożyła pozew do sądu, zostałby ukarany!
                Możesz mieć pewność, że prawo Cię chroni. Teraz ochroń się sama, wyzwalając się
                z tego chorego układu póki nie jest za późno
                • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:30
                  ale za co pozbawienie wolnosci, on mnien igdy nie udezyl, nie zrobil
                  niczego na tyle ciezkiego.. jakies glupie slowa typu jestes za
                  glupia czy cos w tym stylu nie obliguja do poruszenia sprawy na
                  drodze prawnej, to ze on czasem zrobil cos mocniej jak normlay
                  czlowiek tez nie obliguje, mimo ze mam siniaki na rekach... wiem ze
                  to nie jest ideal, ale jego czyny nie kwalifikuja sie do sadu
                  • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:41
                    Oj, dziwczyno. To, o czym piszesz to tzw. przesuwanie granicy. Też opisane we
                    wspomnianej książce. "Dziś mnie tylko szarpnął, ale się nie przewróciłam".
                    "wczoraj podbił mi oko, ale tylko jedno. A przecież mógł dwa, prawda??"

                    Art. 207. § 1. KK. Kto znęca się fizycznie lub PSYCHICZNIE nad osobą najbliższą
                    lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od
                    sprawcy (...)
                    podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

                    Psychiczne znęcanie - wyzwiska, poniżanie, drwienie, szantaż
                    • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:49
                      czyli caly moj zwiazek to byla jedna wielka parodia i usilne
                      staranie sie o to by bylo lepiej, caly czas to ja sie staralam a on
                      mial to w dupie jeszcze mi to mowiac a ja bylam na tyle glupia ze
                      nie potrafialm sobie z tym poradzic, on sie znecal nade mna a jak
                      jak taka wierna owieczka szlam za nim krok w krok, okrecil mnie w
                      okol palca, ponizajac i odbierajac mi pewnosc siebie i pczucie
                      wlasnej wartosi a to przeciez ja studiuje ucze sie i mysle a on nie
                      ma zamiaru robic nic ze swopim wlansym zyciem... tkwilam w tym
                      chorym zwiazku tylko dlatego ze on mnie tak omamil, tak? uzaleznilam
                      sie od niego w 100% i teraz panicznie szukam rozwiazania i ucziczki
                      od boli jaki przechodze MIMO ZE WIEM, ZE NIE JEST WART ANI JEDNEJ
                      LZY..... on zniszczy zycie kazdemu kto stanie na jego drodze, cala
                      rodzina trzyma moja strone a jego nie, a onnie uwaza ze to z nim cos
                      jest nie tak tylko z nimi wszytki i ze mna najbardziej. ja sobei
                      tego nie wyobrazam jak w ogole mozna tak zawladnac czlowiekeim i
                      zrobic mu taka sieczke z mozgu...... faktycznie, nie powinnam sie
                      przejmowac nim tylko sama starac sie wyjsc z tego poki jeszcze mam
                      roche sily i nie zwariowalam do konca.... a jak mam miekkie serce i
                      nie daje rady zyc ze swiadomoscia ze on cierpi to co mam zrobic?
                      pusc do niego i zastrzelic?
                      • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 13:00
                        Ja gdy tak myślałam, przypadkiem miałam okazję zobaczyć jak on "cierpi". Eeech,
                        Siska, oni najbardziej cierpią jak nie mają po kim jeździć. A i tak zaraz sobie
                        znajdują następną. Wiem to, uwierz mi, chociaż nie musisz. Tak jak ja nie muszę
                        pisać tego wszystkiego. I rzeczywiście, ręcę trochę opadają, bo jesteś mną
                        sprzed 5 lat. Powiem Ci jeszcze jedno. Mojego byłego nawet nasze wspólne dziecko
                        nie przekonało, by iść na terapię, chociaż teraz stara się być dobrym ojcem,
                        tylko ze na odległość, bo wiadomo, nie jesteśmy juz razem, ja sobie układam już
                        życie na nowo.
            • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:21
              ps on nie ma problemu z alkoholem, prochami, moze troche
              pracoholizmem ale bardziej to przekonanie ze jak nie pojdzie do
              pracy niebedzie mial pieniedzy

              a tej ksiazki nie moge znaleźć...;/
          • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:04
            Takie czarowanie na samym początku to tez typowe. Przeciez musial jakoś Cię do
            siebie przywiązywać, żebys później przy nim tkwiła mimo jego okropnego
            zachowania. Gdyby od początku sie tak zachowywał, odrzuciłoby Cie natychmiast od
            niego. Nie mówię, że on jest z gruntu zły. Wiele rzeczy robi nieświadomie.
            Jednak nie może pomijać twojego bólu i cierpienia, bo Ty mu to doskonale
            uświadomiłaś. Pozostawanie biernym w sytuacji, kiedy ewidentnie się kogoś
            krzywdzi, jest niewybaczalne. O, kurcze, teraz mi się dostanie od ladymeyeth :)
            • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:10
              ehh nie wiem co teraz robic,.... takbardzo chcialabym mu pomoc....
              chcialabym zeby sie zmienil, zeby zrozumial.. nie lubie sie
              poddawac... walczylam tyle czasu o ten zwiazek nawet jak bylo
              tragicznie.... ciezko jest zyc bez nadzieji ze bedzie dobrze.... ja
              bym dla niego naprawde zrobila wiele....
                    • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:26
                      jak on sie nie zmieni, to ja nigdy w zyciu nie chce miec z nim nic
                      wspolnego.... a co jak jest nadzieja na to ze sie zmieni? a co jesli
                      ja bylam przyczyna tego zachowania a nie on... dlaczego przyjecie ze
                      to on jest winny? ja powinnam wykazac zrozuemiemie ze on mial ciezko
                      w domu... i tak staralam sie to robic tlumaczac sobie jego
                      zachowania... ale pewnie gdybym sama od poczatku dala mu wsparcie to
                      bylo by inaczej, chociaz nie znam osoby ktora tez tak twierdzi...
                      jestem sama przeciw kazdemu...i wybaczcie mi ze chce walczyc... bo
                      uwazam ze nawet jesli istnieje 1% szansy to warto jest sprobowac...
                      moze nie dla mnie.. ale dlakojenej dziewczny bedzie lepszy i nie
                      zniszczy jej zyja jak swoim bylym.. bo z tego co slyszlaalm kazda
                      cierpiala......
                      moze to i desperacki krok... ale moze to i taka wielka milosc?
                      • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:31
                        To nie jest miłośc - to współuzależnienie.
                        Zrobisz jak zechcesz ... osobiście jednak uważam, że szkoda życia na
                        to, co chcesz zrobić i wcale nie mam zamiaru być złośliwa czy
                        wredna ...
                        Trzymaj się.
                      • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:36
                        Boze, siska_0 potrzasam Toba kobieta. Oszukujesz sama siebie, wiem to bo tez to
                        robilam. I cholera mnie trzepie w tej chwili.
                        Bo on biedny w domu mial przeboje, bo cos tam.... to nie usprawiedliwia takie
                        zachowania!!!!!!!
                        Nic by nie bylo inaczej kobieto jakbys mu na poczatku dala wsparcie. Byloby
                        jeszcze gorzej.
                        Tak jak ja sie oszukiwalam mowiac sobie, pomoge mu jeszcze ten jeden raz, to
                        moze jesli nie mnie to innej bedzie lepiej. Czemu ja nie patrzylam na to zeby mi
                        bylo lepiej? Tylko jak ta cma do plomienia lecialam, nie czujac jeszcze swadu
                        palonych skrzydel?
                        To nie jest milosc... sorry, to uzaleznienie, i to sie leczy w dodatku. Jestes
                        wspoluzalezniona od przemocowca. Zostaniesz zakwalifikowana na terapie jesli
                        bedziesz chciala, a tam powoli sie nauczysz zdrowego myslenia.

                        Siska_0 chcesz cierpiec jak kazda jego byla? To Ci jeszcze nie otworzylo oczu,
                        ze z tym czlowiekiem nie da sie normalnie zyc?
                        To cierp do cholery, cierp i placz.... Bo to na wlasne zyczenie bedzie
                        Mi niniejszym opadly rece i nie udzielam sie juz w tym temacie
                      • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:48
                        Dokładnie tak samo myślałam 5 lat temu. Od walenia głową w mur żyć mi się
                        odechciewało. Myślę, że gdyby nie terapia, skończyła bym ze sobą z poczucia
                        bezradności i frustracji. Ty, Siska, jesteś na dobrej drodze do podobnej
                        destrukcji. Oby Tobie też się udało z tego wyjść. Do tej pory dziękuje Bogu, że
                        żyję. Moje studia zapoznały mnie z pojęciem współuzależnienia i dlatego zaraz na
                        drugi dzień trafiłam do Poradni Leczenia Uzależnień, bo babka na wykładzie od
                        razu podała adres, gdzie się to leczy.
                        To, że facet dorastał w trudnych warunkach, w żaden sposób go nie tłumaczy. A
                        kto z nas nie dorastał?? Jest dorosły i jego los już nie leży w rękach rodziców,
                        tym bardziej twoich, tylko i wyłącznie w jego.
      • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 08:46
        podpisuje sie pod megg2003, ujela temat doskonale.
        Chlopak jest z bardzo dysfunkcyjnej rodziny. Ty mozesz mu tylko pokazac
        kierunek, ale za zmiany w swoim zachowaniu odpowiada on sam.
        Pozdrawiam
          • fajny.piotrek25 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 09:18
            zycie moze zawsze czyms zaskoczyc ,wazne zebysmy sie nie czuli zaskoczeni w sensie nieprzygotowani,ale zaskoczeni w sensie zdumieni jego zmiennosci w sensie pozytywnym i brali co dla nas dobrego z tej zmiennosci wynika
          • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 09:20
            Kurcze megg2003 ja to juz bym chciala byc zmieniona ;) od samego przeczytania
            ksiazek (znow to myslenie magiczno zyczeniowe) A tu jeszcze tyle terapii przede
            mna. Jak skoncze to juz staruszka bede :)i szanse na znalezienie trzezwego i
            przytomnego partnera zerowe.
            Moge wiedziec tak przy okazji ile czasu u Ciebie minelo od rozpoczecia terapii
            do stworzenia zwiazku opartego na w miare zdrowych zasadach?
            • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 09:25
              Hmmm... niech pomyślę... Rozpoczęłam terapię już jakieś 6-7 lat temu, pozniej
              przerwalam, bo zaszlam w ciaze. Odeszlam od ojca mojego dziecka, wyjechalam do
              innego miasta z córką, zamieszkalam u rodzicow i czekalam na poczatek terapii
              DDA w moim miescie. DDA zaczęlam w 2006 w pażdzierniku. Mojego narzeczonego
              poznalam w lutym 2007. Ale nie, nie, nie od razu bylo kolorowo. Mialam po drodze
              pare sporych potknięć łącznie z uwikłaniem się w związek z żonatym facetem. Z
              narzeczonym tez byliśmy blisko rozstania jakiś rok temu. oj, niemilo to wszystko
              wspominam. Boje się ze to sie ciągnie nawet do dzis
      • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 09:34
        I tak Cię podziwiam, że chcesz mu pomóc. Ja jestem dda, mój mąż nie
        jest. Zdarza mi się go bardzo zranić. Mimo, że nad sobą pracuję,
        ciągle mam wrażenie, że nie zasługuję na taką osobę jak on.
        • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 10:59
          ja wiem ze on zachwoywal sie tak ze prowokowal moje zle reakcje,
          sama tez nie jestem swieta, sama mu zaszlam za skore wiele razy
          pokazujac niepewnosc i strach przed rozstaniem i wiem ze to tez
          kwestia mojego wychowania. on mi zawsze powtarzal, jestes
          jedynaczka, rozpieszczona, nerwowa jedynaczka - idz sie lecz. ja sie
          staralam z tym walczyc ale jak tylko udawalo mi sie osiagnac jakis
          poziom to on odwalal jakis numer i wszytsko mi puszczalo z jeszcze
          wieksza sila.... wiem ze gdybym ja nie zawinila moglo by sie dobrze
          potoczyc.. albo to nie jest prawda, tylko on wzbudzil we mnie juz
          tak ogromne poczucie winy od 3 dnia znajomosci mowiac mi jaka to ja
          zla nie jestem.....
          • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:13
            Jesli on Ci juz od 3 dnia znajomosci tak, przepraszam za wyrazenie, pieprzyl, to
            cos z jego glowa jest nie tak. To sie nazywa znecanie psychiczne nie wiem czy
            wiesz, a Twoj zwiazek to po prostu zwiazek toksyczny. Daj sobie spokoj z
            gosciem, choc wiem ze zal....
            • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:25
              dokładnie tak jest... kazdy byl winny tylko nie on...a ja
              najbardziej cierpialam.. zawsze myslalam ze kobieta powinna byc na 1
              miejscu a ne gdzies dlaej i to ja najbardziej powinno sie wspierac a
              moj luby tego nie robil.. mowiac mi ze to i tak wszytsko moja
              wina... a ja sie staralam i wskladama serce zapominajac o calym
              swiecie tylko po to by on wreszcie byl zadowolony - ja tez jestem
              chora w takim razie bo zostałam omamiona miłoscia chyba juz na tyle
              desperacka ze nie jestem w stanie sie otrzasnac mimo ze walczylam ze
              soba wiekszosc zwiazku zeby go zostawic - nie wychodzilo...
              • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:38
                Wszystko jest do naprawienia. W obliczu prawdy każde
                współuzależnienie staje się tym, czym naprawdę jest - czyms co nam
                szkodzi.
                Poczytaj trochę książek - polecam Pia Mellody "Droga do bliskości",
                Toksyczne związki", Toksyczną miłość" - nie zaszkodzi Ci, a może
                wiele pomóc.
                Nie pomagaj temu gościowi - sobą się zajmij. On będzie niestety
                stracony, jeśli się nie obudzi. Ty masz szansę ponieważ sukasz
                pomocy i jesteś gotowa ją przyjąć.
                Ja tez byłam kiedyś w toksycznym związku, który mnie prawie że
                zniszczył. Przez jakieś dwa lata, jak nie więcej, nie mogłam
                spojrzeć na żadnego mężczyznę bez obrzydzenia - tak mnie koleś
                zniechęcił plus jeszcze moje wzorce z małżeństwa moich rodziców. Ale
                to wszystko nie jest takie straszne, kiedy człowiek się dowiaduje o
                tym prawdy, a więc trzeba czytać i szukać jak najwięcej.
                Zadbaj o siebie dziewczyno! To rozstanie przejdziesz i przeżyjesz, a
                najważniejsza jest potem Twoja przyszłość. Trzymam kciuki!
                • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:43
                  moje "glupie" studia niestety.. ucza mnie ze problemow nie zostawia
                  sie... dlatego chce mu pomoc... powinnam go zostawic w spokoju,
                  wiem...ale serchucho mi mowi inaczej... dostanie ode mnie w
                  prezencie ksiazke, to co znajde w necie i wypowiedzi z forum... moze
                  kiedys to przeczyta a nie wyrzuci z okna samochodu jak bedzie wracal
                  do domu....
                  • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:52
                    siska_0, jemu nie ma co pomagac, jak bedzie gotowy na te pomoc to ja znajdzie.
                    Ty sobie kobieto pomoz. Jak wplatalas sie w taki toksyczny zwiazek, to jest duza
                    szansa, jesli nie zmienisz czegos w sobie, ze i nastepny Twoj zwiazek bedzie
                    podobny. A tego chyba bys nie chciala?
                    Te ksiazki to dla Ciebie sa do przeczytania a nie dla niego. Jemu to jakas
                    terapia dobra potrzebna.
                    Boze skad my mamy tyle w sobie tej checi pomocy osobom ktore wcale jej nie chca
                    i czesto nie zasluguja. A my na sile... Bo co? Bo on wtedy zobaczy jaka jestem
                    wspanila i jaki blad zrobil?\
                    Siska wyluzuj z pomoca temu czlowiekowi i wez sie za siebie.
                    • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:58
                      O to chodzi, że on wcale nie zobaczy, jaka jesteś wspaniała, tylko
                      się jeszcze bardziej wku****, znienawidzi Cię najprawdopodobniej i
                      jeszcze bardziej będzie Cię miał w dupie, skoro to on jest taki
                      najwspanialszy i twardy. To Ci przynajmniej będzie chciał pokazać -
                      że Cię nie potrzebuje i że mu na Tobie nie zależy, że mało to zmieni
                      w jego życiu, czy będziesz obecna czy nie.
                      Tak mi się wydaje! Sama do niedawna byłam osobą która miała silną
                      chęć odrzucania i to właśnie ludziom chciałam udowadniać - że ich
                      nie potrzebuję, bo jestem wspaniała i sama sobie dam radę.
                      Jaka byłam głupia ... w pale się nie mieści.
                      A teraz ciężko mi to zwalczyć i ciągle mam w sobie pozostałość tej
                      zawziętości.
                      Zostaw go w spokoju - studia nie studia - i tak już nie będziecie
                      razem, więc nie funduj sobie kolejnej dawki cierpienia. Szkoda
                      Twojego dobrego serducha!
                  • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:33
                    Studia na pewno nie są głupie. Tylko dobrze, gdybyś znała podstawowe mechanizmy
                    uzależnienia, od przemocy też. Są pewne granice pomagania. Nic na siłę. Nie
                    wolno też mylić pomagania ze współuzaleznieniem. Pomaganie we współuzależnieniu
                    podtrzymuje destrukcyjne zachowania. Chyba że właśnie w tym chcesz mu pomóc. Już
                    Ci napisałam, na czym powinna się skończyć Twoja rola.
              • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 11:55
                Jedna moja uwaga do tego co napisalas. To czego musialam sie jakos nauczyc to
                to, ze nie po to sie z kims wiazemy zeby ta osoba miala nas wspierac. ZLe to
                napisalam troche, moze ujme to inaczej. Najpierw od siebie samej powinnysmy
                dostac to czego oczekujemy od mezczyzny. Same sobie musimy dawac milosc,
                szacunek, uwage, wsparcie wtedy nie bedziemy tak lapczywie oczekiwac tego od
                drugiej osoby, bo bedziemy w pelni uksztaltowanym i samowystarczalnym czlowiekiem.
                • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:01
                  No tak, chodzi o wsparcie dawane i brane na zdrowych zasadach. Druga
                  osoba nie jest po to, żeby się nami zajmować i tracić na to swoje
                  życie. Każdy powinien być przede wszystkim za siebie odpowiedzialny,
                  wtedy łatwiej mu będzie zająć się partnerem i dawać mu z siebie
                  wsparcie.
                  • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:43
                    megg2003, nie umiemy tego, bo nas tego nie nauczono w dziecinstwie. Jakis
                    tydzien temu byl na onecie fajny artykul na ten temat tylko nie moge go teraz
                    nigdzie znalezc. W jaki sposob ojciec moze wplynac na przyszle zycie mlodej
                    kobiety. Na jej wybory. Jak czytalam ten artykul to beczalam.
                    Byly tam zdania w stylu (no nie przytocze doslownie): cokolwiek zrobisz, nawet
                    gdy jestem na Ciebie zly, to pamietaj ze Cie kocham. Slowa ojca do corki. Shit,
                    a ja wlasnego ojca nie widzialam przez lat 15, a co tu mowic o wsparciu.
                    Teraz tylko same mozemy sie nauczyc jak siebie kochac, nikt za nas tego nie
                    zrobi i nie ma sensu miec do kogos pretensji ze tego nie zrobil wczesniej, bo co
                    nam to da?
                    • megg2003 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:53
                      Ty to wiesz, ja to wiem, tylko szkoda, że Siska tego nie wie.
                      Wyżej napisałam, że facet się do prokuratora nadaje. Siska go broni, bo
                      "przecież siniaki na rękach to jeszcze nic"
                      • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:56
                        taaa... bo wy mysliscie ze to takie proste jest... czlowiek
                        zakochany widzi wiele rzeczy, niekoniecznie racjonalnych. a u mnie
                        jest jeszczeo tyle gorej ze ja widze, zdaje sobie sprawe z tego, ale
                        nic z tym nie robie. bo chyba sama zwariowalam i musze sie isc
                        leczyc....
                        • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 13:23
                          jednak sie odezwe...
                          Siska ja wiem ze to nie jest proste, wiem to doskonale bo sama to przeszlam. I
                          wciaz przechodze, bo myslisz ze mi jest milo i przyjemnie jak moj eks pisze ze
                          wlasnie sie wiesza? Ale juz nauczylam sie nie reagowac, bo na poczatku jak Ty
                          chcialam pomoc. Jemu pomoc. Kretynka (mowie o sobie)bo on sie dobrze bawil jak
                          ja lecialam przez cale miasto zeby go ratowac. Miedzy tym szamotaniem sie,
                          odchodzeniem i wracaniem do niego zgubilam siebie, swoja radosc zycia, zgubilam
                          przyjaciol, ktorzy na szczescie nie odeszli ale stali obok a teraz mnie
                          wspieraja. I bardzo go kochalam i pewnie wciaz kocham, ale wiem tez ze bylam
                          uzalezniona od niego. Ale musialam ratowac siebie, bo nie chcialam tak dluzej
                          zyc. Kobieto siniaki na rekach? I to wg Ciebie jest nic? To jest jak napisaly
                          dziewczyny karalne.
                          My nie radzimy Ci zebys goscia zostawila samemu sobie, bo zle Ci zyczymy, bo tak
                          pisza w ksiazkach. My to piszemy z wlasnego bolesnego doswiadczenia. Nie warto,
                          naprawde nie warto. Zaluje ze zmarnowalam ten ponad rok, odkad dowiedzialam sie
                          ze moj eks ma problem z alkoholem. trzeba bylo przy pierwszym razie zwiewac
                          gdzie pieprz rosnie. A tak czego sie doczekalam? Wyzwisk, grozenia, straszenia
                          samobojstwem, wzywania policji, chodzenia do dzielnicowego, obrazania i
                          oczerniania przed znajomymi. Za cene kilku milych chwil? Nigdy wiecej. Nie godze
                          sie na to!!!!
                          To nie jest proste rzeczywiscie, a im dalej zabrniesz tym gorzej odejsc. Mozesz
                          czekac az zlamie Ci reke, albo szczeske, przypadkiem, bo mu sie reka omsknela...
                          masz do tego pelne prawo i to Ty wybierasz jak chcesz zyc.
                          I nawet jesli nie wrocisz do niego, to wiedz, ze on znajdzie sobie bardzo szybko
                          pocieszenie (moj chyba po 3 tygodniach), moze byc tak jak w moim przyadku, ze
                          jego nowa dziewczyna razem z nim bedzie specjalnie Ci dokuczac tak jak to bylo u
                          mnie. Bedzie bolec, bo takie rzeczy bola. Ale zacytuje slowa pewnej kobiety
                          ktora kiedys mnie podobnie jak ja Ciebie ostrzegala: "I gdy o tym fakcie się
                          dowiesz, a bądź pewna, że zadba żebyś się dowiedziała, to sobie powiedz, bo cię
                          zazdrość i żal dopadną, że on nikogo nie kocha, ale musi mieć kogoś do
                          dręczenia." Chyle glowy przed jej doswiadczeniem, bo jej slowa sie spelnily
                          dokladnie. Tylko ze teraz moj eks, dreczy nie mnie a ta dziewczyne bo ona
                          (chyba) z nim juz skonczyla. I wiesz zazdroszcze jej tego, bo zrobila to po 3
                          tygodniach. Ja nie moglam tego zrobic przez 1,5 roku.

                          > nic z tym nie robie. bo chyba sama zwariowalam i musze sie isc
                          > leczyc....
                          jestes osoba wspoluzalezniona od przemocowca jak juz wczesniej napisalam. Nie
                          musisz isc sie leczyc, ale to by bylo dla Ciebie najlepsze na te chwile i
                          dlatego abys mogla godnie zyc z kims kto zasluguje na Twoja dobroc, Twoje uczucie.
                          • siska_0 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 14:38
                            Wiem, ze masz racje.. dlatego z wielkim bólem i łzami w oczach
                            żegnam się z całą jego rodziną po ty uciec i jakos sobie
                            poradzic..... 11 letnia dziewczynka ktora wczoraj powiedziała mi ze
                            mnie kocha i teskni za mna jak jej napsiałam ze juz nie bedziemy
                            rozmawiały napsiała mi ze ma 100 kartek wypisanych moim imieniem, ze
                            ciagle o mnie mysli i ze wujek nie wie co stracil... a mi serce
                            krwawi....dziecko placze a ja ledwo co to wytrzymuje
                            ale nie mozna tak życ i dawac soba pomiatac bo nie na tym to
                            polega.... a dla kilku milych chwil nie warto tyle cierpiec...
                            niestety....
                            wiele razy zadawalam sobie pytanie co mnie do niego ciagnie...
                            dluuugo szukałam odpowiedzi... wiem ze to nie ma sensu, nie jestem
                            jakas głupia masochistką ktora do niego bedzie chciała za wszelką
                            cenę wrócić, nie chce być z nim, i bede uciekała jak ognia od niego
                            jakby jemu się odwidziało, w co szczerze zresztą wątpię, ale to
                            wszytsko nie ma znaczenia przy bolu i zawodzie.... mimo ze zdaje
                            sobie z tego sprawę to cierpię i będę cierpiała... dziękuje Wam za
                            pomoc...

                            ide czytać te ksiażkę
                            • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 14:47
                              Współczuję Ci w bólu i cierpieniu; nie zasłużyłaś sobie na nic
                              takiego. Gratuluję Ci też odwagi.
                              Strasznie mi przykro, że Cię to wszystko spotkało i wiele bym dała,
                              gdybym tylko potrafiła Twój los odmienić. Wierzę również, że sama
                              dobrze poukładasz swoje życie.
                              Trzymaj się cieplutko!
                            • moniczka72 Re: potrzebuje rady 29.07.08, 15:15
                              Siska_0 dziewczynka dziewczynka, przeboleje te 100 kartek wypisanych Twoim
                              imieniem. Tu sie toczy walka o Twoje zycie i wszystkie senstymenty trzeba
                              odrzucic na bok niestety.
                              Nie Ty jedna sobie zadajesz pytanie co Cie do niego ciagnie. Ja w dalszym ciagu
                              nie moge pojac co mnie ciagnelo do niego i staram sie o tym nie myslec. Bo jest
                              mi tak prosciej.
                              Nie pisz ze jestes glupia masochistka. Takie oskarzanie sie, to agresja. Agresja
                              skwierowana przeciwko sobie samej. Wystarczy juz chyba agresji w Twoim zyciu?
                              Ja rozumiem Twoje watpliwosci i rozterki, kiedy jednoczesnie chce sie byc z ta
                              chora osoba i nie chce sie z nia byc bo to bardzo boli. Ja swoj prog
                              wytrzymalosci przekroczylam i nie pozwole mu sie wiecej krzywdzic. I takiej
                              decyzji zycze Tobie
                              Ksiazke warto przeczytac i warto wziac sobie to co tam napisano do serca.
                              A nowa milosc podarowac osobie ktora bedzie Cie szanowac, kochac i wspierac, a
                              nie dupkowi ktory bedzie Cie niszczyl, wgniatal w ziemie, przezuwal i wypluwal.
                              Tylko zeby taka osobe znalezc, to najpierw trzeba siebie pokochac i siebie
                              szanowac :). mi tego szacunku do samej siebie zabraklo po drodze. Ale zmienie to
                              :). Tego Tobie tez zycze
      • ladynemeyeth Re: potrzebuje rady 29.07.08, 12:52
        Taka moja ostatnia refleksja chyba w tym wątku ...
        Ostatnio brała ślub moja koleżanka. Ma koszmarnego chłopaka - teraz
        już męża niestety. On jej dokuczał, poniżał ją (również przy
        znajomych), prawił kąśliwe komentarze na temat jej wyglądu
        (nieuzasadnione), znęcał się nad nią, wszystko było zawsze na jej
        głowie, to ona była bardziej zaangażowana. A on był zawsze
        najwspanialszy, świetny, gwiazdor we wszystkim, co robił. Była i
        ciągle jest w nim zakochana. Kiedyś taki nasz kolega ją zapytał, co
        taka fajna dziewczyna, ładna , zaradna, dobrze zorganizowana widzi w
        takim chamie, jak tamten i czemu się daje tak szmacić ?
        Odpowiedziała, że lubi takich chamskich ... Ręce opadają ...
        Tydzień przed ślubem zorganizowała sobie wieczór panieński, a on
        powiedział, że nie będzie balował (biedny żuczek) i pojedzie sobie
        na działkę. Tylko, że na tę działkę zabrał jakąś inna laskę (ciekawe
        po co) - którą de facto zaprosił później na ślub ... Ciekawe też,
        ile było wcześniej takich lasek ... I ciekawe jest, co by
        powiedział, gdyby mu zarzuciła zdradę - że to jej wina, bo jest
        brzydka, głupia, musi się ogarnąć? Bo coś mi mówi, że całą winę
        zwaliłby na nią.
        Powiedz mi - gdzie są granice dobroci? W którym momencie dobroć
        zamienia się w samobiczowanie? Ile można się podkładać i czy można
        potem czuć do siebie szacunek?
        Po Twoich wypowiedziach też mi ręce opadły ... Sorry, ja pasuję ...
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka