megg2003
02.09.08, 07:48
Znów poległam w przypływie swojej bezradności i poczucia beznadziejności.
Wyłam pół nocy użalając się nad sobą. Teraz jest mi wstyd. Mąż nie potrafi mi
pomóc, drażni go, gdy się tak zachowuję. Nie dziwię się w sumie. A u mnie
pojawia się dodatkowy żal, że "własny mąż nie potrafi mi pomóc". Wiem, że on
nie jest od tego. Wczoraj miałam iść na Al-Anon. Nie poszłam, bo "musiałam"
sprzątać w domu po remoncie :( Następne spotkanie dopiero za miesiąc.
Obiecałam mężowi i sobie że tym razem tam dotrę, w przeciwnym razie się wykończę