Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      nie potraficie się cieszyć w 100%

    17.09.08, 12:13
    Jak usłyszę dobrą nowinę albo zdarzy się coś wspaniałego dla mnie,
    to nie potrafię cieszyć się tak do końca w stu procentach. Czuję, że
    nie powinnam całkowicie oddawać się tej radości. Czuję, jakby jakaś
    wewnętrzna siła mówiła do mnie, że tak nie wolno, że za wcześnie, że
    jak będę się śmiać, to potem mogę płąkać... Też tak macie???
      • kajda28 Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 17.09.08, 18:20
        mam tak samo, nawet nie lubię dostawać prezentów bo wiem że nie umiem się z
        niego ucieszyć , ostatnio próbuje tak trochę sztucznie się cieszyć z prezentu,
        tzn. mam nadzieję że nie wygląda to sztucznie. a jak uda mi się coś co bardzo
        chciałam, to sobie tłumaczę że przecież to nic takiego i nie ma aż takiego
        powodu aby się cieszyć:(
      • gorodecka82 Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 17.09.08, 18:34
        hej
        no ja sie potrafie smiac z pierdół czasem jak przysłowiowy głupi do sera...;p ale cieszyc sie nie zawsze potrafie przeważnie to czasem nawet jak mi sie cos udaje to zaczynam szukac dziury w całym tak podswiadomie, ale też nauczyłam sie takiego czegoś zeby starac sie cieszyć z drobnych rzeczy tak na maxa/skoro nie ma powodow do wiekszych radosci/
        • kajda28 Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 17.09.08, 18:40
          cieszyć się jak głupi do sera, czasami się zdarza, przeważnie z dowcipów , mam
          kilka ulubionych;) ale są to rzadkie chwile, za mało ich ;(
          • rew-er Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 17.09.08, 21:41
            Ja też nie potrafię się cieszyć .Jak jest jakiś powód to doszukuje się dziury w całym albo dopada mnie czarno widzenie .Albo jeszcze lepiej sama wszystko spieprzę :(
            • magnetx Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 17.09.08, 23:04
              Dolaczam sie. Tez mam problemy z cieszeniem sie. Przyklady mozna by mnozyc, ale przychodzi mi wiekszy przyklad: Jak skonczylem studia inzynierskie, na ktore harowalem jak wol przez 4 lata to pomyslalem sobie ze "spoko, ale jeszcze sa studia magisterskie i to nie koniec itp. itd." - od razu sie sprowadzilem na poziom 0 albo i nizej jeszcze zanim sie ucieszylem. Po skonczeniu magisterskich niedawno zupelnie brak zadowolenia, tylko "dobrze ze to juz z glowy", ale tez bez zadnego spadku ciezaru z serca, jak mogloby sie wydawac, tylko na logike wszystko automatycznie wzialem, ze skoro to skonczylem to nie bede musial nad tym siedziec wiecej - 0 jakiegokolwiek zadowolenia...

              Mam chyba tendencje do jakiegos podswiadomego "odkladania swietowania" na pozniej, jak juz ze "wszystkim sie uporam", ale to oczywiscie guzik prawda, bo to bedzie dopiero po smierci a i tak wszystkiego nie zrobie ;p Coz, na logike powinienem sie cieszyc z roznych biezacych nawet malych sukcesow, a realia sa takie ze nie potrafie nawet z duzych...

              Pozdrawiam
      • anciax Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 18.09.08, 08:13
        raczej nie umiem sie cieszyc. za duzo w moich emocjach jest racjonalizmu.
        terapia uczy mnie ja nie analizowac uczuc i czasem udaje mi sie wyrazac to, co
        czuje bez zastanawiania sie jak to bedzie wygladac. podobnie rzecz ma sie z
        przezywaniem radosci, dobrych nowin, itp.
        kazde przeskoczenie przeze mnie poprzeczki [czyli przelamanie oporu do
        przezywania radosnych chwil] bardzo mnie cieszy.
        • fajny.piotrek25 Re: nie potraficie się cieszyć w 100% 18.09.08, 08:51
          Analizowanie uczuc jest dla mnie jak poprawianie samego siebie .jak czuje lek to mysle czy moze to nie jest lek a moze nie powinienem czuc leku bo jeszcze nie jest tak zle a co do radosci to nieumiem jej okazywac "szczerze" bo wydaje mi sie zawsze ze to tak na pokaz ze radosc jest nie namiejscu bo itak mam jeszcze te wszystkie kłopoty bo nie warto sie cieszyc z czegos malo waznego gdy to co wazne jest poza zasiegiem tzn albo niechce bo nieumiem albo nie jestem w stanie tego zmienic
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja