snecio
26.09.08, 14:06
Bardzo sie ciesze,ze trafilam na to forum. Slady po moim dziecinstwie widac po
prostu w kazdej dziedzinie:( Studia- boje sie wszelkich zajec,gdzie musze cos
sama zrobic a co gorsza-reszta grupy na to patrzy,boje sie mowic na forum itd.
Relacje z ludzmi- jestem niesmiala po prostu:( Teraz zamieszkalam z moim
chlopakiem,on jest super,caly czas nie moge sie nadziwic,ze jestesmy razem:)
(moje wielkie zdziwienie podejrzewam tez ma podloze niedowartosciowania) . W
kazdym razie ja sie na kazdym kroku boje ze on sobie pojdzie:( on jest dosc
slaby psychicznie,boje sie ze problemy codzienne go pokonaja i odejdzie
sobie,bo pochodzi z innego miasta, Ja tu musze zostac bo tu studiuje.Kazdy
jego nie do konca dobry humor,jakas nuta zniecierpliwienia w glosie na moj
temat... i ja juz placze albo sie zamykam:( wiem,ze tak nie mozna,bo go to
moze meczyc psychicznie, Mnie by denerwowalo jakby ktos tak na nie chuchal i
plakal z kazdym moim mruknieciem:( tym bardziej mnie to doluje i jeszcze
bardziej sie boje ze odejdzie i kolo sie zamyka:( jest na to jakas rada? czy
terapia jest w stanie zmienic moje nastawienie??? ciezko mi w to uwierzyc..