Dodaj do ulubionych

po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc !!!!

28.01.08, 11:40
Witam,
Ja też już po zabiegu. Miałam laparo w piątek, ale już w sobotę rano
ściągnęli mi dren (nie za szybko?) i wypuścili do domu. Czuje się
dość nieźle, w zasadzie z dnia na dzień lepiej. Najbardziej bolały
mnie barki:( i gardło od rury intubacyjnej:( Mam trzy dziurki. I
teraz moje pytanie. Za tydzień mam kontrolę w poradni chirurgicznej
i sama nie wiem co robic z tymi opatrunkami. Dzisiaj jest 4 dzień po
zabiegu, a ja mam cały czas te same opatrunki co nałożone po
operacji. Pytałam przy wypisie co mam z tym robić, jakie mam szwy,
czy rozpuszczalne czy nie, czy czymś to przemywać, czy w ogóle mogę
się kąpać, ale powiedziano mi, że wszystko będzie w karcie wypisowej
(a nie było!), a ponieważ to była sobota nie za bardzo było z kim
rozmawiać. Czy możecie mi doradzić, czy mogę sobie zdjąć te
opatrunki, ew. czymś (czym?) to przemyć, czy mogę wziąć normalny
prysznic itp? I co z dietą? Na razie jem kleik i sucharki, czy już
mogę coś wprowadzać? Jestem 4 dobę po zabiegu?
Z góry dzięki za pomoc
Pozdrawiam serdecznie
F.
Obserwuj wątek
    • julcia_bleble Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 28.01.08, 14:59
      Nic nie jest za szybko.Mi tez tak ściagneli dren.Teraz masz lezec z
      pilotem w reku i wychodzic tylko do Wc.TO JEST 4 DOBA PO
      ZABIEGU.Gardło mnie bolało i barki jakos jeszcze 4 tyg.po
      zabiegu.Tzn juz nie tak bardzo ale odczuwałam je.Co do opatrunkow to
      tak : szwy masz napewno ZWYKŁE, nierozpuszczalne.Co do kąpania się
      to możesz tylko brać prysznic.A teraz powiem Ci to co ja zrobiłam :
      jak będziesz chciała sie wykąpać to kąp się z opatrunkami ale dla
      Twojej wygody żeby woda nie dostała się do środka (tzn napewno coś
      trochę się dostanie) obwiń się cała w pasie (tj cały ten brzuch)
      folią taką aluminiową zwykłą kilka razy i wtedy wejdz pod
      prysznic.Woda przez ta folie może i tak przejdzie jednak nie będzie
      jej tak dużo jak wtedy gdybyś jej nie miała.Po wyjściu spod
      prysznica polecam kupić sobie Rivanol i normalnie zdjąc stare
      opatrunki wytrzeć ranę gazikiem, przemyć Rivanolem i nakleic czysty
      plaster.Jeśli chodzi o dietę to jest to 4 doba po zabiegu czy 5 więc
      naprawdę nie ma co dziewczyno szaleć!! będzie na to czas.Ty jesteś
      lada PO zabiegu więc nie będe Ci pisać o diecie I O WPROWADZANIU JEJ
      bo narazie to nie ma o tym mowy.Przykro mi ale taka jest kolej
      rzeczy.Zaczniesz zapewne coś jeśc około 1,5 miesiąca.A narazie
      proponuje Ci jesc to co ja jadłam czyli suchą bułke z masełkiem,
      kleik, na obiad proponuje ziemniaczki z sosem koperkowym,OCZYWIŚCIE
      W MAŁYCH ILOŚCIACH!!,możesz sobie zjeśc lekka zupkę mleczną,albo ja
      jadłam leżąc własnie w łóżku z pilotem w ręku krupnik tylko taki
      wiesz..lekki;)smakował mni wyśmienicie!! pozatym sprobój też
      podgryzać wafle ryżowe..To w brzuchu co masz wycięte jest wszystko
      świeże i zapewne będzie Cie jeszcze boleć..jak nie teraz to za kilka
      dni odczujesz pobolewanie to tu,to tam.NO i to chyba narazie tyle..
      jak będziesz mięc jakieś pytania jeszcze to pisz!
      • fulvia16 Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 28.01.08, 15:09
        Wielkie dzięki za odpowiedź. Nie wytrzymałam jednak i zdjęłam te
        opatrunki (mąż zapytał internisty), to co nie chciało odejść odeszło
        pod prysznicem, więc wykąpałam się, zdezynfekowałam rany spirytusem
        i nakleiłam świeże plastry.
        Co do dietki to jem sucharki, kaszkę ryżową, wczoraj troszkę domowej
        pomidorowej i klopsa z cielęciny w wodzie, a dzisiaj jeszcze lekki
        krupnik z gotowanym kawałkiem indyka w nim...
        jestem tak strasznie głodna, że ledwo wytrzymuje, a do tego jeszcze
        karmię piersią niemowlę, więc jeść muszę...
        no i nie wiem jak uda mi się tak długo niczego nie dźwigać jak się
        ma dwoje malutkich dzieci...
        mnie właśnie barki bolą, obojczyki, ciężko mi się wyprostować,
        trochę ranki ciągnął, no i pobolewa mnie tak w okolicach prawej
        łopatki zupełnie tak jakbym miała ten woreczek:( o gardle nie
        wspomnę...:(
        • llidkao Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 28.01.08, 17:26
          Możesz jeść też kisiel ugotowany z jabłkiem (pod koniec gotowania
          wrzuca się starte na dużych okach jabłko i mieszając jeszcze gotuje
          chwilkę) albo bez, jogurt 0%, spokojnie mięso drobiowe, jabłko, ale
          bez skórki,gotowaną rybkę i drób, gotowane warzywa (kartofel,
          marchew), ryż z duszonym jabłkiem lub z cieniutkim rosołkiem...
          Białe pieczywo teraz jest dla Ciebie najlepsze (z pieczyw). Jesli
          jestes głodna to próbuj pomału wprowadzać pokarmy. Wystrzegaj się
          surowych jabłek, orzechów, gotowanego jajka (chodzi o żółtko),
          grzybów i potraw wzdymających. Aha, niedługo możesz spróbować
          szynki drobiowej. Pomalutku i wszystko się unormuje. Jak tylko
          przestaną boleć barki, poczujesz się lepiej.
          • monikamod1 Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 28.01.08, 21:35
            Mi lekarz kazał zdjąć opatrunki jeszcze w szpitalu - w trzeciej
            dobie i nowych już nie zakładać. Rana się lepiej goi jak jest dostęp
            powietrza - trzeba tylko uważać, żeby ubranie nie obtarło tych ran
            (najlepiej chodzić bez stanika i w biodrówkach - tak ok 10 dni). Co
            do mycia to lekarz mi zalecił właśnie dokładne mycie tych ran
            mydłem, żeby nie wdał się brud i zakażenie i myć się pod prysznicem.
            Ja tak postąpiłam i po 3 tygodniach rany mam prawie zagojone (na
            skórze), żadnego zaczerwienienia ani podrażnienia. Tylko nie wiem
            kiedy można zacząć smarować blizny maścią. Uczulano mnie na
            dźwiganie, bo przy cięci w okolicach pępka łatwo pojawia się
            przepuklina.
            Co do jedzenia to bez przesady - można jeść jak pisała koleżana drób
            gotowany, rybę pieczoną w folii, zupy na chudym drobiu (pomidorowa,
            buraczkowa, kartoflanka, cienki rosół, krupnik), chudy biały ser
            (robię taką masę serową z koperkiem), chude mleko, chude jogurty,
            kisiel, biszkopty, białe pieczywo, pierś z indyka wędzoną, nawet
            zjadłam pierogi leniwe z jogurtem i czułam się dobrze. Surowych
            owoców nie próbowałam, ale jadłam pieczone jabłko i było ok. Z
            warzyw jem jedynie gotowane ziemniaki i marchew. Możliwości jest jak
            się okazuje sporo. Po miesiącu kazano mi wprowadzić parówki
            odtłuszczone, jako na parze, półtłuste twarogi, chudą wieprzowinę,
            surowe jabłko bez skórki, banany i świeżego ogórka. Można spróbować
            pieczone mięso z śladową ilością oleju. Z tego co mówi mój lekarz
            nie można popadać w skrajność!
            • julcia_bleble Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 30.01.08, 08:50
              Hmm nie zgadzam sie z Toba monikamod1 co do tego jedzenia.Fulvia
              jest dopiero co po zabiegu,a takie nagłe wprowadzanie < Co do
              jedzenia to bez przesady - można jeść jak pisała koleżana drób
              > gotowany, rybę pieczoną w folii, zupy na chudym drobiu
              (pomidorowa,
              > buraczkowa, kartoflanka, cienki rosół, krupnik), chudy biały ser
              > (robię taką masę serową z koperkiem), chude mleko, chude jogurty,
              > kisiel, biszkopty, białe pieczywo, pierś z indyka wędzoną, nawet
              > zjadłam pierogi leniwe z jogurtem> nie wydaje sie byc
              stosowne,gdyz zwyczajnie nawet taka ryba pieczona w folii na tym jej
              etapie moze jej zaszkodzić.Poprostu jest na to ciut za wczesnie,ona
              dopiero co wyszla ze szpitala.Niech odpocznie, niech poje sobie
              troche tak jak piszesz biszkoptow ale niech nie sięga po piersi
              wędzone bron boże!;) na to za wczesnie! chociaz ja to juz miesiąc po
              laparo jadłam majonez kielecki ale to bylo silniejsze ode mnie..no i
              to bylo MIESIąc po ;) a nie kilka dni :D zwyczajnie sie
              wstrzymywałam..bo sama sie bałam jak zareaguje moj organizm,no ale
              jest tak jak piszesz..nie może popadać w skrajności! ;)
              • julcia_bleble Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 30.01.08, 08:51
                ups mialo być ze zgadzam sie z Tobą z wyjatkiem wędzonki :)
                • fulvia16 Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 30.01.08, 11:15
                  Hej
                  wielkie dzięki za dziewczyny za info.
                  Na razie nadal jem sucharki, kaszkę ryżową, zjadłam 1 banana,
                  krupnik, udko z kurczaka zrobione na parze i piję herbatę, mięte i
                  melisę. Przez ostatni tydzień zrzuciłam 3 kg, choć niestety wciąż
                  jestem głodna:( mam nadzieje, że uda mi się zgubić jeszcze troszkę
                  kg, bo najbardziej boję się teraz, że jak zacznę jeść normalnie (bez
                  objadania się) to zacznę tyć. Teraz organizm przyzwyczaił się chyba
                  do mniejszych porcji.
                  Pozdrawiam
                  F.
                  • julcia_bleble Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 31.01.08, 14:32
                    Nie ma za co!;) Ja przez cały szpital zrzuciłam 4 kg,ale śmieję się
                    że oni mi zrobiili chyba jakąś inna operację, bo jestem wiecznie
                    głodna.Wiecznie siedzę w lodówce, coś dogryzam, mam ochotę na boczek
                    itp itd.Wcześniej też dużo jadłam ale wydaje mi się ,że az taka nie
                    chodziłam głodna jak teraz.Zabieg miałam w pazdzierniku ,w grudniu
                    zaczęłam juz jesc wszystko-od kiszonych ogorkow po paprykę i
                    majonez,na całe szczęscie wogole nic mi po tym nie było,a jak słyszę
                    że ktoś zjadł coś po tym zabiegu np.3 miesiące po i coś mu dolega to
                    szczerze powiedziawszy trochę się dziwię ale i cieszę się że mój
                    organizm wogole tego nie odczuł.Ja należę do osob szczupłych a przy
                    takich ilosciach jedzenia ktore pozeram to powinnam byc juz megaaa
                    gruba.Na szczęscie chyba mam taka dobrą przemianę materii i oby się
                    nie zmieniła.Mimo tego że mama ciągle mi mówi żebym trzymała się
                    tego iż teraz muszę jeść "małe porcje" wogóle się do tego nie
                    stosuje;/ ale wiem ze powinnam bo ja jestem wiecznie głodna..nałożę
                    sobie jedzenia jak dla jakiegoś "plutonu wojskowego" zjem to
                    łapczywie i potem umieram z przejedzenia;/ a powinnam jeść woolno,
                    delektując się każdym kęsem.To mi się właśnie zmieniło od wycięcia
                    mojego woreczka :) pozdrawiam i życzę przyjemności w odkrywaniu
                    smaków na nowo!! :)
    • godka_lbn Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 06.02.08, 01:55
      BŁAGAM POMÓŻCIE!!!!!

      24 lutego skończę 22 lata, w styczniu miałam pierwszy atak kolki, jeden miałam w
      nocy-wybudziłam się, ale po kilku minutach ból ustąpił, kolejny atak była ok
      tygodnia później i niestety nie trwał kilka, tylko ok 30-40 minut, potem znów
      był atak w nocy, po czym spokój. 25-28 stycznia pobolewało mnie na wysokości
      żołądka, aż w końcu około godziny 19:30 gdy byłam w pracy złapała mnie kolejna
      kolka trwała nie wiem ile czasu ale myślałam, że już nie wytrzymam, więc kolejny
      raz wylądowałam na izbie przyjęć, najgorsze jest to, że przy każdej kolce mam
      bardzo silne bóle na wysokości mostka i ciężko mi oddychać. W Między czasie tego
      wszystkiego dowiedziałam się, że mam, kaskadowy żołądek oraz drobne przyścienne
      złogi, rozmawiałam o tym z trzema lekarzami i od każdego słyszałam, że polecany
      jest zabieg. Zaczęłam szukać na forum wypowiedzi osób o podobnych problemach i
      niestety natrafiłam na wypowiedź mężczyzny, który strasznie bał się zoperować
      żonę no i zastosowali się do żywienia optymalnego, czy jakoś tak, mam teraz taki
      mętlik w głowie, że już sama nie wiem co robić, z jednej nie chcę mieć kolejnych
      kolek, ponieważ po nich czuję się jakby mnie ktoś po klatce piersiowej skopał i
      jestem strasznie osłabiona, zresztą sam moment trwania kolki zdecydowanie nie
      należy do moich ulubionych, z drugiej zaś wydaje mi się, że jesteśmy tak
      zaprojektowani, że to co w nas jest to dla jakiegoś celu i tak myślę, czy by nie
      spróbować tych naturalnych metod. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie, nie mówię o
      tym, że ktoś ma jakąś koleżankę, czy tam koleżanka koleżanki, chodzi mi o
      konkretne osoby, które borykają lub borykały się z tym problemem. Czy ktoś z Was
      rozmawiał może na ten temat z lekarzem???
      Błagam o jakąś odpowiedź moje gg 3289211, lub e-mail jagoda_praca@wp.pl
      • julcia_bleble Re: po zabiegu - co z opatrunkami, prośba o pomoc 10.02.08, 17:40
        KOchana! albo zdecydujesz sie na zabieg laparo,albo bedziesz dalej
        tak cierpiec jak cierpisz.Jedno albo drugie.To nie przejdzie, a tak
        swoja droga ja w metody naturalne nie wierzę.. a slyszalam ze nawet
        jesli one cos pomoga to kamienie i tak wracaja.Ja borykalam sie
        przed durnych lekarzy z kamieniami , z tym ze nie moglam oddychac i
        zatykalo mnie w okolicach mostku przez rok. Takze radze abys poszla
        do zrobila USG, potem do chirurga i umowila sie na zabieg bo nikt tu
        Ci nic wiecej nie napisze..a tak szczerze powiedziawszy to tracisz
        czas i zdrowie;) zycze powodzenia i nic sie nie boj! jak usuniesz
        woreczek odczujesz tylko ulge!!! wiem co mowie:D

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka