Dodaj do ulubionych

Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia woreczka?

24.06.09, 14:32
Pytanie laika- z tego co tu czytam wszyscy macie usuwane woreczki z powodu
kamicy. Szczerze mówiąc, myślałam, że "usunięcie kamienia" oznacza usunięcie
kamienia, a nie usunięcie całego woreczka. Na USG znaleziono u mnie 2 cm.
kamień i za dwa tygodnie czeka mnie laparoskopia.

Nie miałam żadnych bóli, a innych objawów kamicy nie znam żeby stwierdzić coś
więcej (ze spraw gastrycznych- beznadziejna przemiana materii, wzdęcia po
wszystkim- cokolwiek zjem, uczucie ciężkości, bóle żołądka po jedzeniu).
Woreczek nie jest zapalony i cała sprawa ma pochodzenie genetyczne (mam
dopiero 26 lat, ale mój ojciec też pozbył się woreczka przed trzydziestką).

Czy możecie mi wyjaśnić jak się to odbywa? Z lekarzem zobaczę się dopiero w
szpitalu i gdybam... Jeszcze jedno (może głupie) pytanie: wiem, że zrobią mi 4
otwory w brzuchu- czy to prawda, że jeden z nich w pępku?

To mój pierwszy raz kiedy trafiam pod nóż (i oby ostatni)i naprawdę nie mam
bladego pojęcia jak to będzie wyglądać.

Z góry dziękuję!
Obserwuj wątek
    • ksfilipek Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 24.06.09, 20:10
      Tak dziury będą cztety jedna w pępku, ale nie tak centralnie tylko
      tak w tym zagłębieni pod tą "blizną" bo pępek to blizna w sumie, Ale
      to jedyne miejsce gdzie teraz nie widac tej blizny po operacyjnej.
      Przez pępek jest usuwany woreczek. Druga na lewo od pępka, trzecie
      prawie ze nad pępkiem około 10 cm i czwarta na lewym boku przez
      którą będzie wsadzone dren po zabiegu. Jak się odbywa kładą cie na
      stół, narkoza, budzisz się po :) (mi kazali samej ze stołu przejść
      na łożko, ale w sumie mnie na niego i tak przenieśli chyba chcieli
      sprawdzić czy ze mną jest oki wsio. Po operacji dobe nic nie jesz i
      nie pijesz ( a pic sie chce jak cholera) po 24 h od operacji
      dostajesz goszką herbatę. Może się chcieć wymiotować tak pare godzin
      od operacji, no i jak sie chce zwacać to niestety boli wtedy
      wszystko.
      • wszystkoch Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 08:10
        Dziękuję za odpowiedź.

        A czy muszę potem bardzo długo trzymać dietę (wątrobową- zdaje się, że tak to
        się nazywa) skoro lekarz powiedział mi, że kamień w moim przypadku nie jest
        kwestią złego odżywiania się? A może to nie ma znaczenia i mogę zapomnieć o
        czymkolwiek smażonym itd?

        I jeszcze jedno- słyszałam dwie różne wersje: jedna, że po zabiegu bardzo się
        chudnie, drugą, że tyje i towarzyszą temu ciągłe wzdęcia. Dla mnie problemy
        trawienne i ciągłe wzdęcia to już i tak chleb powszedni, ale miałam nadzieję, że
        operacja właśnie rozwiąże sprawę, a nie jeszcze pogorszy...


        • ksfilipek Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 08:34
          Diete jedni musza trzymać inni nie. Dietę powinno się trzymać z tego
          powodo że usuwają Ci pęcherzyk żółciowy i ti jest nagła zmiana dla
          organizmu który musi sobie radzić z brakiem mozliwości magazynowania
          nadmiaru żółci. Wydaje mi się że tak jak w moim przypadku mialam
          straszne ataki przed zabiegiem to musiałam trzymć DIETĘ BO 10 DNI PO
          ZJADŁAM COŚ CZEGO NIE POWINNAM I MIALAM MEGA ATAK, przez 3 dni
          umieralam. A moja mama nie miala ataków więc prawie wszystko jadła
          wmiarę szybko po. Ja schudłam dużo, moja mama trochę. Zaparć wzdęć
          nie miałam ani przed ani po więc się nie wypowiem. P.S. też mialam
          operację w wieku 27 lat ale mi sie ujawniły kamienie a wasciwie
          kamyczki w ciąży (takie do 0,5cm srednicy, ale takie najbardziej
          dokuczają) a częto tak bywa że w ciązy sie odzywają, wczesniej
          jadlam wszystko nigdy nie mialam zadnych problemow trawiennych. A
          drugie to geny mama w wieku dwudziestu paru lat dowiedziala sie ze
          ma kamienie ale zoperował JE DOPIERO TERAZ PO 30 LATACH OD DIAGNOZY
          I PIERSZYCH ATAKÓW, MIAŁA SPOKÓJ DO MARCA TEGO ROKU. NO I BABCIA OD
          STRONY TATY TEZ MIALA USUWANY W MŁODOSCI.
          • wszystkoch Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 09:43
            Jak dobrze, że znalazłam to forum:)

            U mnie podobnie- babcia od strony ojca miała 33 lata, ojciec 29, ja 26- nie
            tylko wszyscy pozbywamy się woreczków, ale średnia wieku nawet spada.

            Ciotka, która jest lekarką, odradzała mi zabieg. Twierdzi, że skoro nic się nie
            dzieje to nie ma sensu, że ona ma od 20 lat kamienie i z nimi żyje. Jedno małe
            "ale"- kiedy ona dowiedziała się o kamieniach była już po dwóch porodach i bez
            planów na kolejne, a ja nie mam jeszcze dzieci, za to jestem w takim wieku, że
            pomału zaczynam o nich myśleć. Dlatego lekarz zalecił mi niezwlekanie z decyzją
            o zabiegu i postanowiłam go posłuchać. Mam nadzieję, że robię dobrze.

            Poczytałam o diecie i nie jest aż taka straszna, jakoś dam radę te parę tygodni.
            Chyba:)
            • tomekbarcz Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 13:18
              w moim wypadku to tez chyba kwestia genetyczna - oboje rodzice mieli
              kamienie.
              Zobaczymy jak bedzie wygladac ta doba po operacji, gdy nic nie mozna
              pić - zapowiada sie nieprzyjemnie.
              poza tym widze, ze na tym forum chyba sama płeć piękna :). facetów
              to rzadziej dotyka.
              Mam miec zabieg na poczatku lipca
              Pozdrawiam i zycze wszystkiego ndobrego!
              • wszystkoch Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 13:32
                To prawda, że kamole jakoś dziwnie lgną do pań, a panów (zwykle) omijają. Ale,
                jak widać, są i "szczęśliwcy" wśród płci brzydkiej;)

                Jeszcze jedno: przeraża mnie perspektywa brzucha napompowanego 2-3 litrami gazu.
                Nie chce mi się wierzyć, że dzień po zabiegu będę jak nowa. No, chyba, że jak
                nowy balonik... Jak to jest z tym "nadmuchiwaniem"?

                Do 7 lipca zdążę chyba wypytać o wszystko. O ile mi nie odbije od zastanawiania
                się...
            • tomekbarcz Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 13:22
              aha, nie mialem żadnych ataków, tylko czasami czuje cos
              nieprzyjemnego, jakis lekki ból, pulsowanie, w prawym boku. Na USG
              sie okazalo,ze mam wiele kamyków 5-7 mm. Lekarz kazal skontaktowac
              sie z chirurgiem, a chirurg nie dywagowal czy warto, tylko mnie
              zapisal na operację. Wszyscy mowia ze lepiej to zrobic i miec
              spokój.
              • ksfilipek Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 25.06.09, 17:09
                Ja uważam że warto, chociaż gdybym się dowiedziała przed planowaniem
                ciązy że mam kamienie to i tak bym ich pewnie nie usunęła, to co
                przeżywałam w ciąży masakra nie zyczę nikomu, tak wiec teraz jestem
                zdanie żeby usuwać zawczasu. Hihi ja nie wiedzialam o tym że pompują
                gazem drugiego dnia po bolały mnie bardzo barki i dopiero wtedy
                dowiedziałam się od czego ten ból.
                • wszystkoch Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 26.06.09, 14:35
                  Dlatego właśnie się zdecydowałam, nie chcę żeby było za późno.

                  Mam do tego refluks, a wczoraj wypiłam parę drinków na imprezie i cały dzień
                  męczy mnie koszmarna zgaga i mdli mnie, więc jem, jem i jem, żeby czymś zająć
                  żołądek. Pomaga średnio.

                  W ogóle wczoraj po chińskim obiedzie mojej siostry mój organizm sfiksował- ból,
                  ucisk, wzdęcie koszmarne- napchałam się rapacholinu i jakoś dałam radę, ale
                  dzisiaj już nie działa. Zaczynam się cieszyć na tę operację. O ile to wszystko
                  się wiąże i skończy wraz z wycięciem woreczka.

                  • wszystkoch Do Tomka 07.07.09, 11:17
                    I jak po zabiegu? Mam nadzieję, że wszystko przebiegło pomyślnie. Napisz, jak
                    tylko siły pozwolą Ci na trochę zasiąść przed komputerem.

                    Na moją relację jeszcze nie pora. Dzisiaj mieli mnie kłaść do szpitala.
                    Niestety, awaria na sali operacyjnej i termin przesunięto o 2 tygodnie. I tak
                    czekanie nieznośnie się wydłuża... Bleh.
                    • tomekbarcz Re: Do Tomka 08.07.09, 10:40
                      ha, ha, mi juz drugi raz przesuneli termin, bo nie było miejsca na
                      oddziale. Jak pójdzie dobrze, to jutro mnie przyjmą . Do trzech razy
                      sztuka.
                      Najlepsze ze dwa razy zadzwonili jak już jechałem do szpitala,
                      myslałem ze się wścieknę.
                      Tak więc wszystko przede mną .
                      Pozdrawiam serdecznie!
                      • wszystkoch Przesuwanie terminów 09.07.09, 09:50
                        Hmm, teraz zabiłeś mi ćwieka, bo doszły mnie słuchy, że są problemy z
                        kontraktami z NFZ. Mam nadzieję, że Twój brak miejsc i moja awaria na sali
                        operacyjnej nie okażą się brakiem funduszy w kasie szpitala. Oby mieć to za sobą
                        jak najszybciej.

                        Trzymam kciuki!
                        • tomekbarcz operacja 13.07.09, 18:28
                          Przyjęli mnie w czwartek, w piątek miałem operację. Po obudzeniu
                          bardzo mnie bolało, dostawalem srodki przeciwbólowe.
                          W sobotę było juz lepiej, dalej bolało, ale kazali wstawac i
                          chodzić. Nie miałem ochoty, ale sie zmusiłem i nie bylo źle.
                          Zacząłem w miare normalnie chodzić, jadlem kleik. wieczorem
                          znacznie lepiej sie poczułem, nawet nie chciałem srodka
                          przeciwbólowego na noc.
                          W niedzielę juz zjadlem chleb i parówkę rano, lekkostrawny obiad, a
                          w poniedzialek , czyli dzisiaj, wypisali mnie.
                          Dostalem dwa tygodnie zwolnienia, mam przyjsc na zmiane opatrunku za
                          2-3 dni.


                          Myslalem ze przed operacja bedzie jakas rozmowa, tym bardziej ze
                          dostalem formularz do podpisania- że zostalem poinformowany o
                          metodach leczenia, ryzyku itd. Ale to fikcja, lekarz zamienił ze mną
                          dwa zdania i tyle.
                          Podobnie przy wychodzeniu, zero informacji, sam o wszystko się
                          pytalem, wiem z internetu, co jesc a czego unikac.
                          Moze w niepublicznych szpitalach jest inaczej?
                          • ksfilipek Re: operacja 13.07.09, 20:57
                            Bardzo boli u faceta :), to "boli u kobity, ale nie potrzebuję
                            przeciwbólowego" tak było ze mną :). Ze mną lekarz robił wywiad
                            przed operacją a opatrunki kazał zdjąć po 2-3 dniach i chodzić bez ;)
                            • wszystkoch Re: operacja 14.07.09, 10:30
                              Nie ma się co podśmiechiwać, tak są biedni chłopcy skonstruowani, boli ich
                              bardziej i już. Jak mawia mój mężczyzna: "to po to, żebyśmy wiedzieli kiedy
                              przestać walczyć z niedźwiedziem";) Jak dla mnie, to tylko lepiej w tej sytuacji.

                              Mam nadzieję, Tomku, że szybko dojdziesz do siebie i wszystko ładnie się zagoi.
                              Nieźle, że możesz już co nieco jeść- wyobrażałam sobie, że co najmniej miesiąc
                              na kleikach przede mną.
                              Co do szpitala, za 10 dni powiem czy jest różnica między prywatnym a publicznym.
                              Ja idę do prywatnego, ale tną mnie na koszt NFZ. W każdym razie lekarze są chyba
                              wszędzie tacy sami i jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, że ktoś się mną
                              bardzo zainteresuje. Internet na szczęście jest skarbnicą wiedzy, jak piszesz.

                              Jestem tydzień z hakiem przed krojeniem i wariuję, jedząc rzeczy, których nigdy
                              wcześniej bym nie tknęła- teraz, dla zasady: bo potem nie będę mogła, wcinam jak
                              głupia. Co kończy się garścią rapacholinu, ale co mi to teraz za różnica.
                              Najgorsze, że kroją mnie w czwartek, a w sobotę jest koncert, na który bardzo
                              chcę iść. Tylko boję się, że bas rozerwie mi kiszki, tudzież ktoś w ferworze
                              walki przyłoży mi z łokcia. Ciągle rozważam czy iść czy nie, ale najważniejsze
                              dla mnie to to, czy w ogóle na trzeci dzień po zabiegu będę się nadawała na 2-3
                              godzinną imprezę, czy jedzie się jeszcze na lekach, czy stanie dłuższy czas
                              sprawia kłopot? Dajcie znać, choć wiem, że to pewnie subiektywne odczucia.

                              Pozdrawiam serdecznie
                              • ksfilipek Re: operacja 14.07.09, 12:21
                                Ja mialam operację w środę w piatek wyszłam i musialam się opiekowac
                                synkiem 2 miesięcznym. robiłam wszystko, nic mnie nie męczyło bolało
                                tylko gdy mały kopnął niechcący w brzuch, żadnych leków
                                przeciwbolowych wogole nie brałam. A też miałam dylemat czy pójsc na
                                wesele czy nie i gdyby nie koniecznosc potwierdzania przybycia ileś
                                tygodni przed to bym poszla :)
                              • tomekbarcz Re: operacja 15.07.09, 11:21
                                Jesli kobiety słabiej odczuwają ból, to gratuluję :)

                                Co do koncertu - ja bym nie poszedł 2 dni po zabiegu. Ja wtedy bylem
                                jescze słaby.

                                Jem zgodnie ze wskazaniami, nie przemęczam się, czuję sie coraz
                                lepiej.
                                Równiez pozdrawiam i zyczę szybkiego powrotu do zdrowia!
                                • wszystkoch Re: operacja 16.07.09, 11:59
                                  Myślę, że to prawda, ale niespecjalnie jest czego gratulować, natura tak chciała
                                  i już.

                                  Kolejne głupie pytanie, ale muszę zacząć myśleć o spakowaniu się do szpitala-
                                  czy powinnam brać koszulę czy mogę wziąć piżamę dwu częściową ze spodniami? Nie
                                  ma to jak życiowe dylematy o strojeniu się do szpitala, ale nie mam nic co
                                  spełniałoby normy szpitalne, jak sądzę:)
                                    • wszystkoch Re: operacja 17.07.09, 13:31
                                      Hm, myślałam raczej o jakiejś pancernej piżamie, bo w szlafroku to chyba
                                      zwariuję. Dzisiaj zaledwie 31 stopni za oknem, za założenie szlafroka musieliby
                                      mi zapłacić:))

                                      I jeszcze (okropna jestem, wiem, ale już niedługo będę po i się odczepię) jedno:
                                      czy robią lewatywę przed zabiegiem? To moja cicha zmora, a siostra mnie straszy,
                                      że zawsze przy ingerencji w jamę brzuszną zadają człowiekowi tę wątpliwą
                                      przyjemność...Brr.
                                        • wszystkoch Nareszcie po zabiegu 27.07.09, 08:17
                                          No, i ja nareszcie też już jestem po, ale wcale nie było tak różowo jak się
                                          spodziewałam. Pozytywnie nastrajana przez wszystkich dookoła, słysząc, że "nic
                                          nie boli, przechodzi natychmiast" byłam trochę zbulwersowana bólem po
                                          wybudzeniu. Na szczęście naprawdę chwilowym. Ale po kolei dla potomnych:
                                          1. Co do mojej zmory- lewatywy- była i to dwa razy: wieczorem w dzień przed i z
                                          samego rana w dzień zabiegu. Za to do zniesienia.
                                          2.Pobierają sporo krwi do badań, ok. 4-5 probówek- nie liczyłam. Dla ludzi z
                                          kiepskimi żyłami znaczy to kłucie na 2-3 razy. Naprawdę trzeba pić jak najwięcej
                                          na parę dni przed szpitalem, a w szczególności przed zabiegiem.
                                          3. "Zmyte paznokcie" oznacza paznokcie bez lakieru nie tylko na dłoniach.W
                                          przeciwnym razie pozbywa się eleganckiego pedicure'u na chwilę przed wjazdem na
                                          salę operacyjną już po "głupim jasiu". Niektórzy tak miewają;)
                                          4. Dostaje się zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch. Codziennie i jeszcze 5 dni
                                          po operacji. Bezbolesne, nie ma problemu ze zrobieniem ich sobie samemu.
                                          5. Wrażliwi na grzybicę (zwłaszcza Panie) niech od razu zabezpieczają się przed
                                          antybiotykami po zabiegu. Antybiotyk jest silny, niszczy naturalne bakterie,
                                          burzy równowagę kompletnie. Osobiście męczę się z grzybicą od pierwszego dnia po
                                          zabiegu.

                                          Reszta pewnie bardzo indywidualna. Ja średnio zniosłam narkozę. W pierwszym
                                          momencie obudził mnie paskudny ból brzucha, ale byłam jeszcze na tyle "naćpana"
                                          i słaba, że nie umiałam powiedzieć tego pielęgniarzom. Na szczęście dostaje się
                                          dużo środków przeciwbólowych, ja poprosiłam o dodatkowe (gdy tylko mogłam się
                                          wysłowić:. Spałam cały dzień i całą noc. Po wybudzeniu miałam silne mdłości,
                                          problemy z opróżnieniem pęcherza- dopiero za trzecim razem się udało, już mieli
                                          mnie cewnikować. Zawroty głowy, mdłości, słabość towarzyszyły mi do samego
                                          wyjścia do domu (wieczorem, dzień po ok. 19).

                                          Z ciekawostek: zdziwiłam się zalepianiem na noc pępka jakimiś odkażaczami, a
                                          rano mycie w płynie środkiem dezynfekcyjnym (swoją drogą, ciekawe, co to daje,
                                          jeśli prysznic brałam o 8 rano, a zabieg był o 12?).

                                          Co do informowania pacjenta, zapisania diety, wyjaśnienia jak dbać o siebie- jak
                                          Tomek muszę radzić sobie sama. Odpowiedzi przed zabiegiem były kompletnie
                                          zdawkowe, a po operacji nie miałam siły się dopytywać. Do tego nie było ciepłej
                                          wody i zaliczyłam lodowate prysznice. Personel miły, ale nadal mam wrażenie, że
                                          zanim w Polsce pacjenta przestanie się traktować jak głupka, któremu i tak nie
                                          ma sensu niczego tłumaczyć, a pytania traktować jak panikę i nadgorliwość, musi
                                          jeszcze sporo czasu upłynąć.

                                          Najważniejsze jednak, że powrót do zdrowia naprawdę widać z dnia na dzień. W
                                          czwartek mnie podziurawili, a dzisiaj już tylko ciągną mnie lekko szwy,
                                          chodzenie nie jest do końca przyjemne (ale nie bolesne), i muszę jeść w
                                          malutkich porcjach, bo inaczej źle się czuję, a poza tym jakby nigdy nic. I to
                                          nawet od dzisiaj bez ibuprofenu;)

                                          Pozdrawiam serdecznie i wszystkim życzę dużo zdrowia.
                                          • ksfilipek Re: Nareszcie po zabiegu 27.07.09, 11:58
                                            cieszę się bardzo że już po :) wspólczuję lewatywy ( ja nawet przed
                                            porodem nie mialam robionej :) Jesli chodzi o zastrzyki
                                            przciwzakrzepowe ja nie dostawałm i na cale szczęscie nic mi sie nie
                                            przydarzylo ale moja mama jak juz pisam przyjmuje je od 7 dni po
                                            operacji przez zaniedbanie lekarzy którzy wlasnie jej nie podali
                                            tych zastrzyków przed operacją. jesli chodzi o ból to wyglada na o
                                            ze ma wysoki próg bólu nic a nic przeciwbólowego nie brałam nawet
                                            tuż po zabiegu. A p narkozie bylam czająca i tylko cięzko było mówić.
                                            • wszystkoch Dylematy żywieniowe po i takie tam 28.07.09, 09:20
                                              Najwidoczniej w każdym szpitalu jest inaczej. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o opiekę medyczną, o profesjonalizm w działaniu- nie mogę narzekać. Tylko martwi mnie to ich podejście co do diety. Najpierw przed zabiegiem pytałam czy mam na coś uważać i usłyszałam, że skoro zdrowo się odżywiam (a naprawdę dbam o to co jem) to w zasadzie nie muszę nic zmieniać
                                            • wszystkoch Dylematy żywieniowe po i takie tam 28.07.09, 09:34
                                              Najwidoczniej w każdym szpitalu jest inaczej. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o
                                              opiekę medyczną, o profesjonalizm w działaniu- nie mogę narzekać. Tylko martwi
                                              mnie to ich podejście co do diety. Najpierw przed zabiegiem pytałam czy mam na
                                              coś uważać i usłyszałam, że skoro w miarę zdrowo się odżywiam to w zasadzie nie
                                              muszę nic zmieniać i mogę sobie pozwalać na szaleństwa od czasu do czasu- kamień
                                              nie był kwestią diety. No, i ok, ale przecież teraz chyba jest ważne co dalej,
                                              nie powinnam sobie folgować (i tak nie mogę- woreczek gotowanego ryżu z jabłkiem
                                              jadłam na trzy razy i łaknienie mam prawie żadne)? Najbardziej mnie zmartwiło,
                                              że mam całkowicie wyeliminować alkohol z diety, a wprost uwielbiam kieliszeczek
                                              wina wieczorem, martini z wodą, cytryną i kostką lodu, ciemne piwo w weekend ze
                                              znajomymi czy choćby babskie słodkie piwka podczas pichcenia w kuchni. Rety...
                                              do alkoholizmu mi daleko, ale popijałam sobie 2-3 razy w tygodniu w niewielkich
                                              ilościach, a teraz mam zapomnieć o procentach całkowicie? W szpitalu kazali mi
                                              trzymać dietę przez miesiąc, a potem? Domyślam się, że nie powinnam przesadzać,
                                              ale chyba weekendowo można sobie na coś pozwolić? To samo dotyczy słodyczy i
                                              smażonego. Praktycznie nie jadłam takich rzeczy, a teraz zjadłabym kurczaka w
                                              panierce oblanego czekoladą... Dosłownie na wszystko czego nie mogę jeść mam
                                              ochotę- nawet jeśli ostatni raz jadłam to "coś" dwa lata temu. Może jestem w
                                              ciąży:)
                                              Napiszcie jak się potem żyje, czy zwyczajnie, czy zapomina się i przestaje
                                              trząść nad każdym posiłkiem? W szpitalu okazało się, że moje potworne "bóle
                                              żołądka", które budziły mnie w nocy, powodowały wymioty i zmuszały do siedzenia
                                              w wannie z gorącą wodą po dwie godziny to były ataki woreczka i szczerze
                                              chciałabym tego uniknąć, ale też żyć normalnie.
                                              • ksfilipek Re: Dylematy żywieniowe 28.07.09, 19:18
                                                Wg mojego chirurga jedni moga jesc po operacji bez opamietania nic
                                                im nie dolega a inni np. ja mają megaatak po zjedznie kotleta :) w
                                                10 dni po operacji. Mysle ze to jak szybko mozesz rozszeżyc diete
                                                zalezy od intesywnosci i czestosci ataków przed bynajmniej tak bylo
                                                w mojej sytuacji. A piwko czy lampke wina to tak ze 2 miesiące po
                                                bez problemu możesz wypić. A ja teraz rok po żre i chlam wsio :)
                                                czego skutkiem jest dodatkowe 10 kg w stosunku do wagi
                                                zeszłorocznej :)
                                                • wszystkoch Re: Dylematy żywieniowe 29.07.09, 09:34
                                                  Trudno mi teraz ocenić te moje ataki, bo cały czas myślałam, że to co innego. Jako nastolatka miałam częste, koszmarne bóle brzucha z wymiotami- sądziłam, że to nerwy. Na parę lat spokój i odezwało się jakieś pół roku temu- pobolewało, ale z silniejszych ataków pamiętam dwa. To chyba niezbyt dużo?

                                                  Mnie najbardziej wkurza, że mam ochotę dosłownie na wszystko i praktycznie po wszystkim kiepsko się czuję. I z dnia na dzień jest gorzej. Wczoraj zjadłam ryż z jabłkiem rano, na obiad zupę pomidorową z ryżem (na kostce, mało przypraw- praktycznie zupa- nic) i wieczorem trzy małe rogaliki (takiej wielkości, że w sumie jak jeden normalny rogal), a czułam się paskudnie. Ciągle czuję lekki lub mocniejszy, tępy ból pod żebrami po prawej stronie. Nasila się po jedzeniu. Zaczynam się zastanawiać nad sensem jedzenia "normalnie". Może faktycznie powinnam zrobić sobie miesiąc na papkach owocowo-warzywnych, gotowanym ryżu i wodzie? A może mam za duże wymaganie względem organizmu i oczekuję od niego, że w niespełna tydzień po operacji będzie jak nowy?
    • paulina685 Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 01.09.09, 17:49
      Ja jestem pol roku po operacji. Wlasciwie juz wszystko jadlam,
      lacznie z moim ulubionym ostrym azjatyckim jedzeniem - i nic. Czesto
      natomiast mi sie zdarzalo, ze po sniadaniu lub obiedzie mialam
      rozwolnienie, ale jak mi powiedzial lekarz do 6 wyproznien to jest
      ok i taka uroda ludzi bez woreczka. Tydzien temu natomiast zaczelo
      mi strasznie burzec w brzuchu, przez trzy dni z rzedu, ale to tak
      glosno, ze wstyd bylo byc w towarzystwie. Potem pojawily sie rozne
      dziwne doznania i pobolewania, az do pelnego bolu, jak przed
      operacja. W takim momencie zastanawiam sie czy w ogole warto bylo
      wycinac, skoro moze bol nadal sie pojawiac? A bol jest promieniujacy
      we wszystkich kierunkach, ale najbardziej boli bezposrednio pod
      zebrami. Biore nospe i srodki przeciwbolowe i czekam na cud.
      Dodatkowo gdzies 3-4 tygodnie temu zrobilam sobie kontrolnie usg,
      ktore nie wykazalo zadnych problemow, oprocz lekkiego stluszczenia
      watroby (mam nadwage). Zero kamieni. I co robic? Modle sie, ze bol
      przejdzie, od kilku dni jestem na scislej diecie, minimalne
      dietetyczne jedzenie i cierpienie. Dodam jeszcze, ze podobnie jak
      teraz mialam atak tydzien po operacji. Bol nie do zniesienia.
      Wyslano mnie do szpitala, zrobiono usg (nic nie wykrylo), chciano na
      tydzien zostawic na obserwacji, ale na wlasna prosbe wyszlam po
      otrzymaniu srodkow przeciwbolowych. Pol roku byl spokoj i teraz
      znow. Najgorsze jest to, ze nigdy nie wiadomo, kiedy to moze sie
      przytrafic i DLACZEGO? Rozmawialam z wieloma lekarzami i nikt nie
      potrafil mi tego wytlumaczyc.
      I apropos plci - mi kamyczki tez sie porobily w czasie drugiej
      ciazy, kiedy dosyc mocno podniosl sie cholesterol. Po ciazy
      cholesterol opadl, a kamyczki zostaly.
    • miranda8 Re: Usuwanie kamienia gdy nie ma zapalenia worecz 24.09.09, 23:39
      kamienia wykryto u mnie 2 lata temu, wtedy miałam inny zaplanowany
      zabieg, potem ciąża, potem karmienie.. dopiero teraz zdecydowałam
      sie na usunięcie kamieni, zwłaszcza, ze z tego jednego nagle zrobiło
      sie ich calkiem sporo i takich małych jakis... mam maleńkie dzieci
      wiec zależało mi na laparoskopii i szybszym powrocie do domu i super
      mi sie ułożyło. Poszłąm na konsultacje do chirurga (prywatna klinika
      jednego dnia, ale wszystko na NFZ), termin mi ustalił za 2 tygodnie,
      a przez ten czas dał liste badań do zrobienia. przyszłam o 15 w
      poniedziałek i nastęnego dnia o 16 juz wychodziłam o własnych
      siłach. nie miałam ani lewatywy, anie zadnych dodatkowych badań -
      obsługa rewelacja, po zabiegu od razu wybudzaja, lekarz tłumacy co
      robił i jak przebiegał zabieg (wprawdzie ja byłam półprzytomna, ale
      cos tam kojarzyłam); godzine po zabiegu lekarz znowu przyszeł i
      mówił co robic a czego nie; na drugi dzien rano tez przyszedł, badał
      brzuch, podał swój telefon w razie potrzeby, sam przemywał rany i
      wypisywał na nastęny dzien. w nocy pielęgniary super, herbata do
      łozka, zarty, miła atmosfera. sala dwuosobowa, tv bez zetonów i
      jakichkolwiek opłat..ludzie szukajcie takich placówek, które sa
      prywatne, ale działaja na NFZ, o łapókach ani mowy, mili i
      zadowoleni pracownicy.. jestem w szoku oby takich placówek i lekarzy
      wiecej. Dzis jestem juz 3 tygodnie po a czuje sie rewelacyjnie, nie
      miałam zadnego napąpowanego brzucha, tylko trzy dzurki...na początku
      ograniczone jedzenie, dieta wg zaleceń lekarza, po tygodniu juz
      jadłam wszystko, poza potrawami dymajacymi (kapusty, grochy itp)...
      polecam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka