Dodaj do ulubionych

Tarot a uzależnienie

04.08.16, 21:33
Witajcie wink
To pierwszy moj temat, wydaje mi sie niezbednym, dlatego chciałbym zaczac dyskusje oraz poznac Wasze zdanie.
Przegladajac rozne fora o tematyce ezoteryczno-wrozbiarskiej obserwowalem osoby ktore sprawialy wrazenie uzaleznionych od technik wrozbiarskich, w roznym stopniu. Najciezsze przypadki byly gotowe oddac wybor w swoich waznych zyciowych decyzjach komus innemu.
A gdzie tu miejsce dla asertywnosci?

Jak rozpoznac, i co wazniejsze zapobiegac takim przypadkom? Jak uzywac wlasnego rozumu w stopniu pozwalajacym zachowac bezpieczny dystans do technik dywinacyjnych?
Obserwuj wątek
    • aprepope Re: Tarot a uzależnienie 04.08.16, 21:59
      Czesc Karolu, milo Cie widziec smile Niezwykle ciekawy ten Twoj pierwszy temat!
      To jest chyba pewien strach przed zyciem, przed przezywaniem, stad nie ma niemal kroku bez zapytania kart o zdanie. Jedni nie potrafia bez kart podjac zadnej decyzji..inni bez "przyzwolenia" srodowiska..bez aprobaty najlepszej przyjaciolki itd. itp. Czasem zycie jest tak beznadziejne, ze wrozby, to jedyna pociecha, nadzieja. Kiedys przeczytalam wpis pewnego Tarocisty, ze tak wielu szuka milosci w tarotowych kartach kielichowych, a juz w zyciu sie boja "siegnac" po szanse na milosc...a inna kolezanka mi napisala, ze juz unika ciaglego stawiania na wszystko kart, bo ma dosc ogladania zycia, emocji, uczuc, juz glownie w kartach.. Mnie zastanawia inny aspekt tej samej sprawy - jak to jest, ze sa Wroze/Wrozki, ktorzy/ktore maja karty i duza wiedze na ich temat, a we wlasnym zyciu ani kasy..ani milosci..ani tzw. zadowolenia..to co z tymi zyciowymi, karcianymi madrosciami? Dziwne...wink
      • karoll3k Re: Tarot a uzależnienie 04.08.16, 22:53
        Jest w tym także, oprocz strachu, dawka zwyklego prozniactwa. Emocje przezywane w wirtualnym swiecie wyobrazen staja sie wystarczajace, malo tego wdrozenie tych wyobrazen w zycie juz tak nie cieszy, to jak przezywanie czegos po raz drugi..

        W kwestii wrozacych mozna tez dostrzec u nich cos w rodzaju narcyzmu : Z braku dowartosciowania, łakna pochlebstw od innych i karmia sie nimi niczym narkotykiem. To jest mega zagrozenie przy obcowaniu z wrozbami, przy powierzchownych relacjach ludzkich wrozacy-klient. Tym grozniejsze, ze rozwijajace sie powoli, jak kazde przyzwyczajenie ktore ewoluuje w nałóg.

        Dlatego tez tarot traktuje jedynie jako rodzaj pomocy w pracy nad samodoskonaleniem sie, mieszanie w to innych osob jest sensowne jedynie w zywych relacjach, pelnych porozumienia i zaangazowania. Rowniez dlatego przyjemnie czyta sie Wasze wypociny ;p , ktore glownie polegaja na nauce i wymianie spostrzezen, a nie na pytaniach 'kto mi powrozy?'...

        Poza tym sam tarot nie jest wg mnie czyms magicznym samym w sobie, to system znaczen i skojarzen, ktore my sami przyswajamy, dopracowany i wzmocniony tradycja tak bardzo, ze staje sie po prostu wygodny. A sama magia zaczyna i konczy sie w nas, w umiejetnosci nadawania i otwartosci do odbierania informacji (komunikacji).
        wink
        • aprepope Re: Tarot a uzależnienie 04.08.16, 23:13
          Dla mnie karty, Runy, Czakry, Ksiega Przemian, to piekne narzedzia Rozwoju Duchowego, to jak muzyka, ktora lubie jeszcze bardziej smile Karty dla mnie, to zwierciadlo duszy - nic mniej, nic wiecej..a zwierciadlo to nie zalatwia za nas tego, co najistotniejsze. Dla mnie cale zycie jest Magia, tylko dobrze, by nie bylo czarna, a kolorowa Magia smile Kolorowych snow! smile
          P.S. wypociny..no wiesz wink ale dziekuje(my) za docenienie naszych wypocin smile ja tez bardzo lubie Twoje wypociny..wink
    • rrozsypana80 Re: Tarot a uzależnienie 05.08.16, 09:01
      Ciekawy temat Karolu. No widzisz wszystko potrafi uzaleznic. Tarot tez. Czasem to troche bywa tak, ze ludzie po prostu boja sie zyc, realnie odczuwac, namacalnie czuc odpowiedzialnosc za swoje zycie. Potrzebuja doradcy, czegos co pozwoli im poczuc sie pewniej albo stworzy wirtualna iluzje tej pewnosci. I latwiej wtedy zwalic wine z siebie za niepowodzenia. Takim doradca moze byc cokolwiek - tarot, leki, alkohol, narkotyki, inteernet, hazard, zakupy no kazdy znajdzie cos dla siebie. Problem w tym, zeby brac byka za rogi i mierzyc sie z tym. Tylko nie wszyscy to potrafia
      • rrozsypana80 Re: Tarot a uzależnienie 05.08.16, 09:06
        Oj w tych naszych wypocinach tez bywa kto mi powrozy.. ale fajne jest to, ze wymieniamy sie nawzajem jakas energia, wizja i właśnie wiedza. Czasem zaskoczeniem bywa, ze ktos inaczej widzi taka czy inna karte albo ma dodatkowe spostrzezenia tam gdzie wydawalo sie, ze juz nic dodac nie mozna
        • woxilo Re: Tarot a uzależnienie 10.08.16, 08:16
          Karolu ,tarot to dobre karty na poznanie siebie ,swej psychiki ,umysłu ,ducha i emocji ,mówiło się lekarzu lecz się sam ,wierzył chłop i baba w gusła ,aż im pupa uschła ,tarot to dobra pomoc dla psychologa ,a nie osiągnięcie własnego zacofania umysłowego i rozwolnienia mózgu smile tarot kieruje siuę energią planety merkury -mający silny wpływ na psychikę ,emocje i system nerwowy , jeśli przepowiednie i symbolikę kart tarota ,traktuje się dla zabawy i z przymróżeniem oka ,człowiek wpada w błędne koło swych chorych wyobrażeń , omamów ,schizoidalnych dolegliwości ,urojeń wielkościowych i paranoi , kłopotów zdrowotnych ,osobistych problemów , dramatów i zawodowych kłopotów .

          Także nie uzależniajmy osobistego powodzenia i szczęścia w życiu , jak ma to miejsce z wiarą religijną .
    • tabularasa22 Re: Tarot a uzależnienie 10.08.16, 15:23
      O to ciekawy temat. Ja szczerze mówiąc nie spotkałam się z uzależnieniem od tarota czytając rozmaite fora. Nie sądzę żeby częste zadawanie pytań od razu miało przełożenie na postępowanie zgodne z wróżbą. Najczęściej ludzie chcą zaglądać w karty w różnych trudnych momentach życia, kiedy wahają się z decyzją. Szukają porady, albo potwierdzenia dla własnych przeczuć, albo nie wiedzą w którą stronę. Czasem widać, że chcą postąpić dokładnie odwrotnie niż wskazują karty, co też jest dla nich ważną informacją co do ich własnych wyborów i nastawienia. Każdy ma w życiu takie chwile słabości i zwątpienia i dla mnie jest to zrozumiale i ludzkie.
      Nie czytałam chyba ani razu jeszcze wpisów osoby, która pytałaby często i relacjonowała że dokładnie tak postąpiła.
      W życiu na razie uczę się, więc nie mam klientów którzy by mnie odwiedzali raz w tygodniu od lat po przepowiednię co i jak mają robić big_grin
      myślę , że "uzależnienie" to bardzo mocne słowo. Na ogół na weryfikację w sprawach poważnych trzeba długo czekać. Stawiam, że większość raczej zdąży zapomnieć niż realnie się uzależnić na długi czas od wróżb. Inaczej ze swego rodzaju bzikiem na punkcie zabezpieczeń - amuletów, rytuałów, feng shui itp. spraw mających zapewnić powodzenie lub ochronić przed nieszczęściem. Tutaj miałam okazję obserwować pewne skłonności do obsesyjnego myślenia na ten temat. Ale i to minęło , i w zasadzie na życiowe wybory nie wpłynęło.
      Ja w zasadzie też miewam dni , że nie wypuszczam kart niemal z rąk, wszystko mnie ciekawi. Czuję wtedy , że przeginam of course, nie stawiam na sprawy bardzo trudne , określam krótki horyzont czasowy. Uważam, że moje karty to rozumieją smile I'm not perfect big_grin
      • adoptowany Re: Tarot a uzależnienie 10.08.16, 15:45
        Witam, Karol zdiagnozowal tarotowe uzaleznienie,no bo zapewne wystepuje, tylko komu / bedzie ktos chetny?/ i jak je zmierzyc?Jest dosyc latwo to okreslic jesli ktos przekracza granice zdrowego rozsadku i godzinami szuka odpowiedzi w kartach na kazde nawet infantylne pytanie,pytanie z jakim przecietny czlowiek kazdego dnia spotyka sie we wlasnym zyciu,jest tu ktos taki?Z przymruzeniem oka, potraktujemy to jako kwestie do przemyslenia.. dla nas samych,..coz u siebie zauwazylem pazernosc na odkrywanie nowych kart Tarota, mam szesc i obiecalem sobie,ze to juz koniec zakupowego szalenstwa.Tak Tabulko nikt nie jest doskonaly, a juz ja napewno..pozdrawiam slonecznie.A
        • tabularasa22 Re: Tarot a uzależnienie 10.08.16, 16:45
          hehhe, no tak, my pierwsi się kwalifikujemy do zimnych kompresów big_grin Ja mam 5 talii.
          N oku szósta oczywiście, ale jeszcze poczeka aż ogarnę pozostałe. Na urlopie miałam za to odwyk, nie zabrałam żadnej talii tongue_out
        • aprepope Re: Tarot a uzależnienie 10.08.16, 16:57
          Obiecales sobie, Adoptowany? Skad ja to znam..wink Ja juz sobie nie obiecuje, co moze dac lepsze rezultaty, czy to w przypadku nowych kart, czy czekoladek...wink

          Ja kiedys bylej juz kolezance, ktorej Nicku nie podam, bo znacie, ale ktora pewno czyta nasz Forumek, wiec pozdrawiam z tego miejsca, zaproponowalam parodniowa abstynencje od kart, na co mi odpowiedziala, ze nie wyobraza sobie ani jednego dnia bez kart, bo karty, to...ona. Mysle, ze tylko "odwyk" bylby w takiej sytuacji ciezki, a samo uzaleznienie nie jest chyba zauwazane? Mam nadzieje, ze odwazyla sie jednak zrobic pare dni przerwy, choc jakos watpie.
          Ja nie mam problemu z robieniem sobie przerw od stawiania kart, ale gorzej z przerwami od Forumka - narazie wytrzymalam raz 2 dni..jak kiedys znikne, to znaczy, ze zyje, ale jestem "na odwyku" smile

          Tylko pytanie jest, co by bylo ze mna, z ta, czy inna osoba, jesli by nie bylo wcale tego narzedzia pracy z podswiadomoscia? No wlasnie... Ja nie zaluje wcale, ze zajnteresowalam sie Tarotem, choc tez przyznam, ze powoli zaczyna mnie nudzic i zwyczajnie juz nie wystarczac - bardziej ciagnie mnie do medytacji z runami, a wydatki? Palacze to dopiero w ciagu roku wydadza..ja nie wydam na karty w ciagu roku nawet polowy tego, co przecietny palacz, a i buzia mlodziej wyglada i w domu ladnie pachnie - same plusy wink
      • karoll3k Re: Tarot a uzależnienie 12.08.16, 23:44
        Nobody is Perfect! wink
        uzależnienia maja rozna formę, jednak łączy je wspolna cecha - nie panujemy nad nimi. Brawa dla tych, którzy swobodnie wybierają co, kiedy i gdzie chcą robić, nie będąc do tego przymuszanym w jakikolwiek sposób.
        Odnośnie samego tarota, sprawa jest o tyle zlozona, ze karty są tylko jedna z 'uzywek', która sztucznie zaspokaja ten sam głód - kreatywności. O tym myślałem tworząc temat, o osobach którym z czasem łatwiej przychodzi rzucenie moneta, niż podjecie, a wcześniej skonstruowanie własnego wyboru.
        Fajnie jest, kiedy do porady dorzuca się wskazówkę do pobudzenia tejże kreatywności, i kiedy nie jest to coś w stylu '...tak pokazały karty, ale pamiętaj ze Twoje jest ostateczne słowo.' - zaznaczone niejako w celu 'umycia rak'. Ten problem dotyczy obojga stron, wrozacych jak i ich klientów.
        W okolicy, której mieszkam żyje dosyć znana wróżka, wiele o niej słyszałem, a kiedy zacząłem bardziej interesować się ezoteryka bardzo chciałem ta osobę odwiedzić, zapytać o własny los itp, prawdopodobnie w dużej mierzy podyktowane to bylo ciekawością. Nie zrobiłem tego, intuicyjnie czułem ze co najwyżej wygoni mnie i rzuci coś w stylu 'w ogóle nie jest Ci to potrzebne' - wtedy byłem przekonany ze to chodzi o to, ze raz poznana przyszłość juz nigdy nie będzie zapierac dechu w piersiach.. Dzisiaj wiem, ze to bylo mylne wrażenie, a chodzi o podświadomość, która im bardziej laknie poznania takiej informacji, im mniejszy dystans do niej zachowa, tym mocniej ja zakoduje i pozostanie z nami na dluuugo. Wiem, ze jest możliwa taka pozawerbalna komunikacja, ze można poznawać, wymieniać, nazywać energie miedzy sobą, ale przyszłość jest kreowana 'na biezaco'. Kiedy towarzyszymy komuś na świeżo deptanej ścieżce życia, stajemy się zarówno z ta osoba jak i ta ścieżka mocno związani, wspolodpowiedzialni. Dlatego też większość wrozacych występuje pod jakimś zmyslnym pseudonimem, skutecznie zrzucając ta odpowiedzialność na sztuczny twór, w który się ubierają.
        W pracy ze świadomością jest sporo zagrożeń, czasem niewidocznych, czasem pozornie blachych, a ktore rozwijają się niezauważone i potrafią po czasie porazić nawet strachem. Winszuję tym, którzy są tego świadomi i nie bagatelizujac tego pozostaja dobrze zakotwiczeni w swojej boskości (potencjale twórczym, nie zajebistoscitongue_out)
        wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka