Tydzien w Bukareszcie

23.06.05, 16:01
Zapowiada sie, ze z przyczyn roboczych przyjdzie mi spedzic tego lata tydzien
w Bukareszcie. Mozecie mi poradzic, co trzeba/warto/mozna w (nielicznych)
wolnych chwilach zobaczyc? I czy jest sens zostac dzien/dwa dluzej, zeby
zobaczyc cos niedaleko? Bede mial pewnie szanse na drobna pomoc znajomych
Rumunow, ale nie wiem, jak bedzie z ich czasem.
Dzieki,
pozdrowienia,
nntpz
    • szpulkaa Re: Tydzien w Bukareszcie 24.06.05, 15:56
      warto przespacerowac sie Calea Victoriei, jedna z najstarszych i najbogatszych
      ulic Bukaresztu. znajduja sie tu latwo rozpoznawalne Ateneum z okragla kopula,
      Muzeum Narodowe, z bogatymi zbioratmi sztuki rumunskiej, nieciekawy, ale wazny
      budynek Senatu, ladna Biblioteka Narodowa, kilka hoteli, Circul Militar, Budynek
      CEC, etc...
      ciekawa, ale bardzo zniszczona jest stara czesc miasta z glowna ulica Lipscani i
      tuz obok znajduje sie maly ale cudny kosciolek Stavropoleos. mozna zerknac na
      stare ruiny Curtea Vache i usytuowany tuz obok Halui lui Manuc, najstarsza
      oberze w miescie. stad tylko rzut kamieniem do jednego z glownych placow Piata
      Unirii, z wielka fontanna i widokiem na gigantyczny Palac Parlamentu. mozna go
      zwiedzic, ale w srodku jest tak samo monumentalny i nudny jak na zewnatrz;-)
      innym waznym miesjcem jest plac Uniwersytecki albo raczej piata Decembrie '89.
      tutaj jest wielki hotel Intercontinental i i tuz obok budynki uniwersytetu, w
      tym najciekawszy wydzialu architektury.
      w sumie, jak sie chce to moze i tygodnia nie starczyc na zwiedzenie
      wszystkiego... warte wspomnienia sa jeszcze Luk Tryumfalny, muzeum wiejskich
      domkow w parku Herastrau i ogolnie muzea i parki Bukaresztu.
      z pol godziny drogi od stolicy jest palac w Mogosai, ktory warto obejrzec.
      w moich oczach i mysle, ze nie tylko, Bukareszt nie jest miastem turystycznym
      ani najlepsza wizytowka Rumunii. dlatego koniecznie trzeba jechac przynajmniej
      na 2 dni do Braszowa, z przystankiem w Sinai, gdzie znajduje sie Palac Peles :-)
      co do szczegolow, radze postudiowac przewodniki:-)
      • staua Re: Tydzien w Bukareszcie 26.06.05, 04:56
        Idz do Muzeum Narodowego - zobaczysz oprocz sztuki resztki skarbu i posluchasz historii o tym, co
        sie z nim stalo (a Muzeum jest w fajnym starym budynku)
        I koniecznie do skansenu (ja ciagle do niego chodze, w lecie jest przyjemniejszy niz inne muzea i
        atrakcje indoors) w parku Hereastrau, o ktorym wspomniala Szpulkaa, maja tam chatki ze wszystkich
        regionow, ziemianke na przyklad znad Dunaju, maja cerkiewke, wiatraki, fajnie to wyglada.
        Lipscani to moja ulubiona uliczka, przez ten dach chyba :-)
        A jak chcesz troche sie poopalac ze znajomymi Rumunami, to popularne miejsce to Snagov (takie
        jeziorko, mozna plywac, plazowac troche). W lecie pewnie bedzie dosc upalnie...
        • nienietoperz Re: Tydzien w Bukareszcie 27.06.05, 11:33
          Szpulkoo i Stauo,
          dzieki wielkie, porady juz wydrukowane. Jesli tylko dojdzie do wyjazdu, obiecuje
          relacje po powrocie.
          Pozdrowienia
          nntpz
          • nienietoperz Relacja obiecana 19.08.05, 12:25
            Pomimo pewnych perturbacji po drodze, wyprawa bukaresztanska doszla w koncu do
            skutku. Wiekszosc czasu spedzalem w instytucie tuz obok Calea Victoriei, takze
            mozna bylo wyskakiwac w czasie obiadowym na drobne spacery po okolicy. Jesli
            chodzi o polecane przez Was miejsca, bardzo podobala mi sie Lipscani ze
            Stavropoleosem obok - ma taki nieokreslony srodkowoeuropejski feeling. Az
            zal myslec, ze mogloby takich miejsc byc wiele wiecej gdyby nie olbrzym
            wybudowany w centrum...
            Nie do konca rozszyfrowalem Muzeum Narodowe o ktorym pisalyscie - moze chodzi o
            muzeum z sztuka rumunska przy Calea Victoriei, dwa pietra (`starsze' i
            `nowsze'). Nie pasowalo mi to, ze mialo byc malo eksponatow - moze nie bylo ich
            duzo, ale bardzo mi sie podobalo. O ikonach zreszta moglbym pisac dlugo :-)
            W Herestrau wyladowalem na samotna niedziele, co prawda troche padalo, ale i tak
            bylo milo powloczyc sie po skansenie i okolicy. Proba odnalezienia Snagova
            skonczyla sie dlugimi podrozami komunikacja miejska i spacerami po czyms w
            rodzaju ogrodkow dzialkowych - skadinad wyprawa mila i pouczajaca.

            Calej wizycie uroku dodalo mieszkanie u rodziny znajomych mojego rumunskiego
            kolegi, poslugujacej sie angielskim mniej wiecej tak, jak ja rumunskim (czyli z
            kazdym dniem coraz lepiej). Mialem wrazenie, ze drobna znajomosc francuskiego,
            rosyjskiego + podstawowe slowa po hiszpansku i wlosku pozwalaja zrozumiec sporo
            slownictwa. Do gramatyki sie nie probowalem zblizac.

            Oprocz przemilych gospodarzy byly tez drobne zgrzyty, jak sadze zwiazane raczej
            z wielkomiejskoscia jako taka. W autobusie nikogo nie obchodzi osoba obok, brak
            zwyczaju ustepowania miejsca (kiedy wstalem pewnemu starszemu panu, tenze
            usciskal mnie niemal ze lzami w oczach). Kiedy puknal mnie lekko na pasach
            cofajacy samochod, kierowca nawet nie kiwnal glowa, kanary bezczelnie
            wykorzystaly nasza niewiedze w powrotnym autobusie na lotnisko (bilet na dwie
            osoby skasowany raz, kierowca + rzeczone kanary tuz obok, widzac nas
            wchodzacych, za 5 minut zadanie kary, bo 'jeden z was nie ma biletu', skadinad w
            nienagannym angielskim). Moze sie zdarzyc wszedzie, ale podejrzewam, ze w
            mniejszych miejscowosciach jest duzo lepiej.

            Ogolnie Bukareszt robi wrazenie miasta z potencjalem. Troche wciaz
            niewykorzystanym.

            Pozdrowienia,
            nnienietoperz
            • staua Re: Relacja obiecana 19.08.05, 16:13
              Dzieki,
              fanie, ze podobala Ci sie Lipscani, tez ja lubie. Bukareszt zawsze podziwiam za to, ze oparl sie
              Ceausescu przynajmniej czesciowo i zachowal kosciolki za blokami (z ktorych wysmiewala sie, widzac
              je na pocztowce, moja "zamerykanizowana" kolezanka), stare wille w dzielnicy ambasad, a takze ten
              klimat, jak sie wlasnie wejdzie na tyly tych fasad za Piata Unirii, to czuje sie, ze Bukareszt byl wielka
              stolica w okresie miedzywojennym (ja czuje te klimaty ze wspomnien Samozwaniec z okresu, kiedy jej
              maz, Starzewski, byl tam razem z nia na placowce dyplomatycznej). Troche jak warszawska Praga
              miejscami...
              Szkoda, ze nie dotarles do Snagov, tez bym teraz sama tam nie trafila (zawsze samochod+rumunska
              rodzina).
              W ruchu samochodowym jest w B. pelno chamstwa, co do kanarow, to kiedys spotkalo mnie to samo w
              Polsce, jak bylam z mezem i jechalismy autobusem z bagazami rozmawiajac po angielsku - kanar
              przyczepil sie, ze za malo skasowalismy za bagaz.
              Zastanawiam sie, kiedy potencjal Bukaresztu zostanie wykorzystany - na razie jedyne, co widze, ze
              zmienia sie na lepsze, to kontynuacja budowy niektorych "szkieletow" domow planowanych przez
              Ceausescu i nie skonczonych przez rewolucje. Tak sie dzieje z tym przy cmentarzu bohaterow
              rewolucji. Niestety ten, ktory mial byc biblioteka narodowa (chyba najwiekszy) o ile mi wiadomo, nadal
              nie zostal ruszony (moze cos sie zmienilo)?
              Wydaje mi sie, ze to jest glowny problem przy odbiorze miasta, dla turystow. Psy czy brud (nie jakis
              specjalny) to drugorzedna kwestia...
              Gramatyka jest OK, na poczatek trzeba tylko pamietac, ze rodzajniki sa dolaczane na koncu :-) reszta
              przy znajomosci jakiegos romanskiego jest mozliwa do rozszyfrowania...
Pełna wersja