wspieranie przez dokuczanie

12.05.06, 22:54
taki watek.Wsrod znajomych Rumunow zauwazylam,ze oni sie glownie wspieraja(jako
przyjaciele)poprzez dokuczanie,wysmiewanie.Nawet moj Steff zauwazyl te roznice,ze my Polacy,to
sobie gadamy w stylu"uda ci sie,zobaczysz,jestes wielki" a oni raczej"mieczak z ciebie,nie dasz
rady"Zreszta w ten sposob ja sama jestem zachecana przez Steffa.Taki wjazd na ambicje.A osoba
"wjezdzana"musi pokazac sile.Czy to tylko moje spostrzezenie?pozdr.
    • staua Re: wspieranie przez dokuczanie 13.05.06, 04:53
      Masz sporo racji. Ja musialam sie tez z tym zmagac i byl to duzy problem w naszym zwiazku, bo oboje
      mamy duzo ambicji i silne charaktery. Teraz troche sie do tego przyzwyczailam, a troche Mihai wzial
      sobie do serca moje pouczenia o tym, ze pozytywna motywacja i pochwaly czasem sprawdzaja sie
      lepiej. Chyba teraz udaje nam sie nawzajem dobrze na siebie wplywac, ale troche czasu minelo, zanim
      sie to unormowalo, no i przede wszystkim pomoglo nam dosc wczesne zalozenie, ze roznice w
      pogladach na to, jak sie dopingowac nawzajem, wynikaja pewnie z kultury.
      Ciekawa obserwacja - moze naprawde cos w tym jest kulturowego.
      • napolnoc Re: wspieranie przez dokuczanie 13.05.06, 11:25
        Tez sie z tym zmagamy.Steff wjezdza mi na ambicje a to niewiele zas pomaga,bo ja takiego wsparcia
        nie uznaje.Tez mu musze pokazywac ze pozytywnym wsparciem wiecej mozna osiagnac.Wjezdzanie
        przeciez nie na wszystkich musi dzialac.Ja nie jestem ambitna,osiagnelam duzo ale raczej na zasadzie
        "easy going" i"nic na sile".A najwazniejsze,ze przeciez w przyszlosci bedziemy wspolnie dzieci
        wychowywac i wazne jest by miec jedna metode a nie robic im wode z mozgu.pozdr.
Pełna wersja