Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa ?

06.02.05, 21:13
Wpisujcie się, wpisujcie rzeczy dobre,które Was spotkały w tym tygodniu, może
to być najdrobniejszy gest od bliskiej osoby....Chcę sprawdzić...czy naprawdę
oprócz mnie dzisiaj....jeszcze jest ktoś wesoły i uśmiechnięty...bo może
jutro..to ja będę smutna...ale jak wejdę tutaj na forum...ktoś inny mnie
rozbawi...Więc chcę zobaczyć czy te forum....zrzesza samych
nieszczęśliwców...i zagubionych smutasów...czy znajdzie się jeden...jeden
maleńki pozytywny odzew?
    • eevvaa Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 06.02.05, 21:21

      Witam

      Ja czuję się osobą szczęśliwą. Teraz też uśmiecham się do Ciebie i wszystkich ,
      którzy to forum odwiedzą.
      Wiadomo, że mam problemy jak każdy człowiek , ale problemy są po to, żeby je
      rozwiązywać.smile

      pozdrawiam smile
      ewa

      "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
    • beataanna1 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 06.02.05, 21:45
      Masz rację, przypomniała mi się wczorajsza sytuacja, gdy facet mojej siostry
      najpierw rano z nią zerwał, a potem....wieczorem dzwonił z
      przeprosinami..powiedział tak..dlaczego my jesteśmy tak różni, i tyle rzeczy
      się dzieje co chce nas rozdzielić, i mamy problemy...ona napisała mu mądrze w
      smsie...coś takiego mniej więcej "my jesteśmy jak konie...oboje się docieramy ,
      ciągniemy swój wóz....czyli życie....raz po prostej drodze raz z góry raz pod
      górkę....ale właśnie najważniejsze jest to że mamy siebie...że nie jesteśmy
      sami" ....Życie gdyby było usłane różami bylo by nudne...a tak jest
      ciekawie...może to drastycznie brzmi...ale..każde niepowodzenie nas
      wzmacnia...co nas nie zabije to nas wzmocni...pamiętajmy o
      tym....pozdrawiam...wink
      • merkura Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 06.02.05, 22:22
        Ja czuję się szcześliwa, choć moze mogłoby się wydawać, że powody do szczęścia
        są marne. Straciłam trochę rzeczy, które były dla mbie ważne, ale o dziwo to
        sprawiło, ze psychicznie stałam się mocniejsza, spokojnijesza. Musiałam
        odpuścić i jest mi lepiej. Najgorzehj jest w takich chwilach, gdy czegoś bardzo
        chcemy a to nam się wyślizguje z rąk... Pozbycie się oczekiwań (ale nie celu)
        daje dużo lepsze smopoczucie
        • beataanna1 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 06.02.05, 22:29
          Wiesz też wiele rzeczy straciłam choćby materialnych..czasami np...zgubiłam
          ostatni mój grosz przez nieuwagę, nie pracuję...to dla mnie zgubienie złotówki
          jest...tragedią...jednak zawsze jakoś dziwnie się składa..że to co stracę czy
          zgubię jak np pieniądze...w inny sposób los mi wyrównuje..może to być jakaś
          darmowa porada, życzliwej osoby, pomoc koleżanki, prezent który mi dala nie z
          jakiejś okazji ale dlatego by mi sprawić przyjemność...
          Wypisz na kartce jeśli coś straciłaś...czy w niedługim czasie coś dostałaś od
          losu...nowego...ja zawsze mam ciężko z kasą..np...i gdy tak jęczę...to nagle
          albo mi się uda coś zrobić i sprzedać...albo dostanę od mamy...albo...nagle
          znajdzie się inny sposób na zdobycie grosza...tak samo jest z innymi
          rzeczami...zgubiłas pierścionek...żal...ale...za jakiś czas znalazłaś
          łańcuszek...tak bywa....a z życiem...straciło się faceta, ale...zyskało może
          cenną przyjaźń...nową koleżąnką....jeśli tak...może ona mnie kiedyś z kimś
          pozna...może nauczy mnie żyć od nowa...może mi pomoże...jeśli...straciłam
          coś...zawsze zyskam w inny sposób....ja też kogoś straciłam...ale zyskałam nowe
          spojrzenie na życie...straty mojej nikt nie powetuje...bo była bardzo
          cenna...ale za to teraz...inaczej patrzę na życie...dzięki tej osobie.

          pozdrawiam.
          • astria1 beataanna1 - dobry duszek tego forum :-) 07.02.05, 00:40

            Witajcie !
            Choć pózna pora to zdążyłam przeczytać już wszystkie posty smile nawet nie wiecie
            jak mi one wszystkie są bliskie - własciwie to już chciałam iść spać gdy mnie
            coś jeszcze cały czas trzymało przy komp. smile teraz już wiem co smile)

            Wracając do pytania to odpowiem że tak, ja też jestem szczęsliwa i to wbrew temu
            co mnie spotkało ( może jak chcecie poczytajcie, a moze akurat ktoś z was umie
            mi coś poradzić forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12218&w=20314745 _ o
            dziwo siadając do komputera szukałam miejsca gdzie mogłabym z tym się zwrócić i
            umiesciłam prośbę u melinka ) - pomimo tej tragedii umiem się uśmiechać i
            śmiać. Usmiecham się do każdego i życzę mu szczęścia, życzę mu aby umiał
            wykorzystać każdy moment na odnajdywanie w sobie radości. Wiem że mnie
            rozumiecie, choć jest wielu wokól mnie ludzi którzy mnie nie rozumieją- uważają
            ze powinnam "czuć" żałobę, moze chcieliby mnie widzieć zapłakaną, smutną ale ja
            niechcę i nie umiem tak się zachowywać. Moj mąż był i jest cudownym człowiekiem,
            nigdy nie chciałby abyśmy się smucili.

            Nie wiem skąd to mam w sobie ale chyba od zawsze wysyłałam w "swiat" energię
            szczęscia, radości i zdrowia dla tej osoby która ją w tej chwili potrzebuje. smile
            Dla was tez - jesli potrzebujecie to Ona dociera smile)

            Jestem szczęsliwa bo otaczają mnie wspaniali ludzie na których mogę polegać,
            lecz brakuje mi teraz tej jednej osoby i wlasnie uświadamiam sobie z dnia na
            dzien coraz bardziej za nim tęsknię ! - najzwyczajniej na świecie , po ludzku
            tęsknię.... sad ja wiem ze Tomasz jest szczęsliwy ale wlasnie mija 1 mc od dnia
            jego odejścia i ta rosnąca tęskonota, chyba nie lubię niedziel, bo to taki
            specyficzny, spokojny dzien,jak dla za spokojny ale jutro zaczyna się nowy
            tydzień a ja mam teraz tyle nowych zadan na głowie które pomagają mi być
            szczęsliwą.

            Cieszę się delphine że utworzyłeś to forum, postaram się zaglądać tu tak często
            jak to możliwe, mam nadzieję ze jak się uporam ze swoimi sprawami to będę mogła
            uczestniczyć w tak ciekawych dyskusjach..

            Pozdrawiam Was Wszystkich..

            Anna

            Ps. oczywiscie tych dobrych duszków na forum jest więcej... !!! smile
            • beataanna1 Re: beataanna1 - dobry duszek tego forum :-) 07.02.05, 11:35
              Witaj odpowiedziałam Ci na post na stronce którą podałaś...wejdź i poczytaj to
              co tam znajdziesz..jest ciekawe...może niekoniecznie dla dzieci, ale dzieciom
              też idzie to pięknie wytłumaczyć swoimi słowami...
              Śmierć Twego męża wydaje się bezsensowna, nagła, szybka...ale...nic nie kończy
              się tutaj na ziemi...życie tutaj...to tylko jedna chwila...On jest z Wami...i
              czeka na Was...na pewno nie jesteś i nie będziesz sama...bo będzie nad Tobą
              czuwał...co będzie się przejawiać w wielu dobrach, które doznasz...
              Nie załamuj się, żałobę przeżywa się w sercu, nie na zewnątrz...wcale nie
              trzeba chodzić na czarno ubranym...może wystarczy po prostu...jakiś czas unikać
              zabawy...nie przejmuj się tym co mówią inni...z czasem Twe rany zostaną
              uleczone...masz dzieci...teraz w nich nadzieja i przyszłość...nie możesz być
              całe życie nieszczęśliwa...i smutna...ktoś odszedł...każdego dotknął ten
              cios...nawet jeśli komuś zdechł tylko pies...i żadne tu porównanie...do tak
              bliskiej osoby jakim jest dla kobiety partner, mąż...ale...można ten ból
              przetrwać...uwierz mi...można...

              ps....mam nadzieję, że Cię nie uraziłam...ale jakoś tak chciałam odpowiedzieć
              na Twój post...czy jestem dobrym duchem tego forum....? oj chyba
              nie...hehe...ale dopuki jestem w stanie tu pisać...z różnych względów...to będę
              Wam pomagać...jak będę tylko mogła. Miłego poniedziałku.
              • astria1 do..: beataanny1 - dobry duszek tego forum :-) 07.02.05, 18:03
                .....dobry duszku tego forum smile

                Dalej to podtrzymuję smile)

                Nie uraziłas... ja wiem że smierć nie konczy niczego, wiem ze Tomasz jest wsrod
                nas i naprawdę tyle spraw zostawił nie dokonczonych, często są to trudne sprawy
                ale o dziwo smile) wszystkie załatwiam bardzo szybko i sprawnie smile wiem ze to
                Tomasza zasługa i już smile wiem ze nami się opiekuje smile)

                Dziękuję za odpowiedz,

                Zyczę wam miłego wieczoru smile
                Anna
                • eevvaa Re: do..: beataanny1 - dobry duszek tego forum :- 07.02.05, 22:03

                  Astria współczuję Ci - na pewno Cię rozumię ( sama przez to przeszłam )smile
                  Piszesz < wszystko załatwiam szybko i sprawnie > dlatego, że wierzysz, że on
                  Ci pomaga...( to inny temat na dyskusję ).
                  Uwierz, że zawsze wszystko wychodzi dobrze - to tak będzie ( Bog nam wszystko
                  daje od razu czego potrzebujemy jeżeli tylko w to uwierzymy) smile

                  Pozdrawiam serdecznie smile

                  ewa

                  "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
                • tamaya_lunaris Re: do astriil1 08.02.05, 11:49
                  astria1 napisała:

                  > .....dobry duszku tego forum smile
                  >
                  > Dalej to podtrzymuję smile)
                  >
                  > Nie uraziłas... ja wiem że smierć nie konczy niczego, wiem ze Tomasz jest
                  wsrod
                  > nas i naprawdę tyle spraw zostawił nie dokonczonych, często są to trudne
                  sprawy
                  > ale o dziwo smile) wszystkie załatwiam bardzo szybko i sprawnie smile wiem ze to
                  > Tomasza zasługa i już smile wiem ze nami się opiekuje smile)
                  >

                  Myślę, że nie jesteś jedna osobą, która czuję opiekę zmarłej osoby. U mnie tak
                  jest z babcią. Bardzo przeżywałam, że nie udało mi się zapobiec rozwojowi raka
                  i jej odejściu, ale chociaż to brzmi nieprawdopodobnie ona prosiła aby jej
                  pozwolić już odejść. To było kilka lat temu, ale nadal czasem czuję, że nas
                  odwiedza jako duch i przychodzi też we snach kiedy chce nas przed czymś
                  ostrzec. Może i u Ciebie zyskałaś w Tomaszu takiego opiekuńczego ducha, bo
                  bardzo chciał być dla Ciebie wsparciem.
                  Pozdrawiam, Tamaya
                  • astria1 do tamaya_lunaris :-) 08.02.05, 12:48
                    >ale chociaż to brzmi nieprawdopodobnie ona prosiła aby jej
                    > pozwolić już odejść.

                    smile)) to jest naprawdę prawdopodobne.. ja przy Tomaszu siedziałam przez ten cały
                    czas ale we wtorek gdy odszedł czułam sie jak zawieszona w prózni, nic mnie nie
                    interesowało co sie działo wokół, jedynie co było wazne dla mnie to rozmowa z
                    nim, trzymanie jego dłoni, głaskanie po twarzy i ta rozmowa... rozmowa o tym że
                    jesli chce odejść niech odchodzi ... bo wie że poradzimy sobie w zyciu lecz
                    poprosiłam go zeby się nami opiekował, żeby był zawsze z nami. Jeszcze
                    zadzwoniłam do domu i poprosiłam dzieci aby sobie z Tatusiem porozmawiały,
                    wszyscy mysleli, że Tomasz odzyskał przytomność więc dzieci i domownicy wręcz
                    krzyczeli mu do ucha same radosne słowa.. smile po tym radosnym śmiechu..Tomasza
                    ciśnienie spadało coraz niżej i niżej aż o 15.25 odszedł tam gdzie chciał.
                    Piszę to bardzo opanowanie, nie mam uczucia zalu do Tomasza, wiem ze wybrał to
                    co najlepsze dla nas.

                    *** Mam pytanie do Was - czy nie nadwyręzam tym opisem tematyki forum... ?
                    jesli tak... to proszę o skasowanie mego postu,

                    pzdr smile)
                    Anna
                    • delphine2 Re: hm .... 08.02.05, 14:24
                      astria1 napisała:

                      >
                      > *** Mam pytanie do Was - czy nie nadwyręzam tym opisem tematyki forum... ?
                      > jesli tak... to proszę o skasowanie mego postu,
                      >

                      w/g mnie niech zostanie - ale niech sie reszta gremium ustosunkuje :p
                      • merkura (*)(*)(*) 08.02.05, 16:39
                        Jeżeli o mnie chodzi to posty Astrii1 bardzo mi siępodobają. Myślę, że jesteś
                        wspaniałą kobietą i na pewno (zresztą myślę, że Ty to czujesz) masz wspaniałe
                        życie przed sobą. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze...
                        Pozdrawiam
                        M.
                    • tamaya_lunaris Re: do tamaya_lunaris :-) 09.02.05, 12:36
                      Też nie widzę nic złego w postach astrii1. W końcu jesli idzie o scisłość dla
                      czepialskich to ta rozmowa zachacza o sprawy duchowe.smile
                      Pozdrawiam, Tamaya
                    • piszemgrosileumyslunapisz Re: do tamaya_lunaris :-) 17.03.05, 19:14
                      moim zdaniem piszesz pięknie o ważnych sprawach. choć zgadzam się z eewaą, że
                      najlepiej prosić o pomoc samego Boga. On nam da wszystko, jeśli się
                      otworzymy smile)
    • elijana Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 07:32
      W końcu zabrałam moja prawie -5 letnia córkę na narty. Jestem b.szczęśliewa ,że
      jej się spodobało . Załapała "bakcyla" i już wiem,że będzie kochała ten
      sport /tak jak ja smile/ Po za tym poukładałam sobie w głowie czego tak naprawdę
      chcę no i będę do tego dążyć .
      • to.futerko.jest.lepsze Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 09:32
        Cześć, to ja! Jestem bardzo szczęśliwa (napisałam w "Banalnym..." jako
        ukulele). Teraz zalogowałam sie, bo chcę często pisać na tym forum smile Chciałam,
        żeby ono było i... pstryk!
        Wiele rzeczy i spraw układa mi sie idealnie od czasu, kiedy naprawdę
        UWIERZYŁAM, że to możliwe i ja zasługuję na to. Kiedy nie wierzyłam, bywało
        różnie.
        Co mi się miłego zdarzyło od rana? Hm... dla mnie to świt, ale coś już się
        zadziało... Otóż skończyły mi się leki, które biore stale. W piatek wyjeżdżam
        na dośc długo i chciałam zapisać sie do specjalisty, zeby wypisał receptę. Do
        końca tyg. brak miejsc... Nagle pani z rej. powiedziała, że można... dziś! I to
        O tej godzinie, która idealnie mi pasuje! Słusznie, wszak na dziś nie mam już
        proszeczków smile A to dopiero 9:30, cały cudny dzień przede mną smile))
        Kochani, cieszę sie, że jestem z Wami. Wiem, że będzie superowo!
        pozdrawiam, futero
        • beataanna1 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 11:56
          o przepraszam chyba moja powyższa odpowiedź była do Pani po wyżej...to
          złośliwość rzeczy martwych...komputer mi się wiesza....wink
        • beataanna1 do..to.futerko.jest.lepsze 07.02.05, 14:01
          Więc widzisz, jeśli my jesteśmy przyjaźnie nastawieni do ludzi, ludzie są
          życzliwi dla nas...podchodzisz do rejestracji, okienka, do
          pielęgniarki...uśmiechasz się...pytasz spokojnie....czy można ...itd...ona
          odpowiada Ci również życzliwie...zauważ że gdybyś przyszla zdenerwowana,
          krzyczała na nią..jak to robią inni pacjenci...nie byłaby taka chętna do
          współpracy. Jeśli ktoś na mnie krzyczy, jestem zdenerwowana i wcale nie chcę
          tej osobie pomagać. Nie mam zamiaru się wysilać dla kogoś kto nie ma dla mnie
          szacunku..prawda? Używajmy naszych ust nie do sypania obelg w stronę
          ludzi...ale starajmy się...właśnie częściej uśmiechać.

          Pozdrawiam...wink))))))))))) i życzę powodzenia w leczeniu...będzie
          dobrze..jestem z Tobą...i trzymam kciuki.
          Beata.
          • to.futerko.jest.lepsze Re: do..beataanna 07.02.05, 17:05
            Przyjazne nastawienie jest ważne, pomaga w zyciu. Chociaż czasem uśmiech budzi
            zdziwienie i podejrzliwość smile zauważam. Akurat w tym przypadku było inaczej -
            sprawę załatwiałam przez telefon i w ogóle nie brałam pod uwagę NIE załatwienia
            jej. Tak czasem jest, że bierze się tylko jedna ewentualnośc pod uwagę, oby tę
            pozytywną. Pamiętam wiele lat temu, kiedy miałam z 10 lat, cała moja rodzina
            zatruła sie chemikaliami. Nie będę wdawać sie w szczegóły, stało się to za
            sprawą mojego ojca, niechcący. Mama prosiła, żebym pobiegła do sąsiadów po
            ratunek. U nich na podwórku był duży wilczur, bardzo agresywny, którego się
            bałam. Wbiegłam na to podwórko, a pies był wtedy ostatnią "rzeczą" którą miałam
            w głowie. Ale był i to spuszczony z łańcucha. Podbiegł do mnie z warczeniem i
            chciał się na mnie rzucić. Ja nie miałam czasu się bać. Krzyknęłam do
            niego... "do budy" i podbiegłam do drzwi obudzić sąsiadów. Pies zgłupiał i
            wycofał się, gdzieś odbiegł. Wszystko dobrze sie skończyło. Do dziś, kiedy to
            wspominam nie wiem, jak to się stało? Tego psa wszyscy się bali, a ja wtedy
            czułam, że on mi g... może zrobić, wiesz? Miałam inne zadanie i tylko to się
            liczyło.
            Dzięki za życzenia smile wiem, że będzie dobrze. Moja choroba jest przewlekła, ale
            w ogóle nieuciążliwa. Nigdy nie pracowałam nad tym, żeby się skończyła, może
            teraz zacznę?
            Pozdrawiam i pisz!
            futerko
        • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 14:41
          czesc wink

          Ja doświadczam Boga codziennie. A dziś wyliczyłbym też pare rzeczy które
          pozytywnie załatwiłem -takie z rzeczy niezałatwialnych smile Dzięki!

          Pozdrawiam smile

          Ps.
          Po to jest to forum, aby ilość ludzi (szczęśliwych) wzrastała, aby świadomość
          Boga była większa i aby... porozmawiać o skutecznych technikach.
      • beataanna1 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 11:54
        No widzisz..codziennie można złapać tę chwilkę radości...trzeba znaleźć jakieś
        zainteresowanie, hobby...może zaszaleć....zrobić coś co nigdy nie przyszłoby do
        głowy...może nauczyć się też jeżdzić na łyżwach...? Wspólnie spędzony czas z
        córką bardziej zacieśni więzi między Tobą a nią....po latach ona Ci będzie
        wdzięczna, za to...że nie tylko byłaś nauczycielką - rodzicem...ale...też
        towarzyszką zabawy...wink a tego nigdy nie zapomni...smutne są...dorosłe dzieci,
        których matki nawet nie przytuliły...a zabaw na śniegu nie mają w pamięci...

        Życzę miłego dnia...zajrzyj tutaj jeszcze...wink))
    • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 07.02.05, 22:08
      Czasem potrafię na dłużej wprawić się w stan umysłu zwany poczuciem szczęścia i
      pełni. Wtedy cieszy mnie nawet słońce odbijające się od szarych ścian bloków. smile
      Często mam jednak chwile, kiedy nie mam powodu do zadowolenia, kiedy nic się nie
      układa. Wtedy przypominam sobie utworek M.Grehuty "Chwile których nie znamy", ta
      piosenka ma naprawdę budujący txt. Lecz niestety są dni, w których żadna moc nie
      jest w stanie spowodować uśmiechu na moich ustach. Na szczęście zdarza się to
      rzadko. Jeśli mam być z wami szczery to jestem facetem po przejściach tzn.
      miałem ciężką depresję przez dwa lata, przez dwa lata jedyne co odczuwałem to
      ból w czystej formie. Ocknąłem się pewnego dnia, a raczej doznałem iluminacji,
      która mnie odmieniła. Czasem jednak mam pewne pozostałości po tym okresie
      swojego życia, czasem wraca - na szczęście na krótko.
      Ogólnie rzecz biorąc jestem umiarkowanym pesymistą. Lepiej być pesymistą niż
      niepoprawnym optymista. Oszczędzamy w ten sposób rozczarowań. Kiedy zakładamy,
      że coś się nam nie uda, to jeśli się uda, to będziemy pozytywnie zaskoczeni i
      pozytywnie podbudowani. Jeśli natomiast się nie uda, to przynajmniej nie
      będziemy zawiedzeni i zdołowani z tego powodu. Umiarkowany pesymizm to śmietna
      postawa, polecam każdemu. Umiarkowany pesymizm nie warunkuje tego, że jesteśmy
      nieszczęśliwi. Można być naprawdę bardzo szczęśliwym człowiekiem i jednocześnie
      pesymistą!
      • wiga10 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 08.02.05, 11:14
        tak, z soboty na niedzielę wytańczyłam się na ostatniej zabawie karnawału, było
        cudownie, kocham taniec. A w niedzielę jeździłam na nartach, biały śnieg, w
        którym odbijało się słońce, błękit nieba, piękne ośnieżone drzewa, wspaniałe
        wrażenia. Wszystko to w czeskiej zimowej scenerii.
        pozdrawiam.
        wiga
      • eevvaa Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 21.03.05, 13:26
        lorddead napisał:


        > Ogólnie rzecz biorąc jestem umiarkowanym pesymistą. Lepiej być pesymistą niż
        > niepoprawnym optymista. Oszczędzamy w ten sposób rozczarowań. Kiedy zakładamy,
        > że coś się nam nie uda, to jeśli się uda, to będziemy pozytywnie zaskoczeni i
        > pozytywnie podbudowani. Jeśli natomiast się nie uda, to przynajmniej nie
        > będziemy zawiedzeni i zdołowani z tego powodu.

        Pozwolisz,że się jednak z Tobą w tym nie zgodzę. Bardzo rzadko zdarzają się nam
        wtedy dobre rzeczy, bo myśląc pesymistycznie od razu czekamy na porażkę ( Michał
        o Tym dokładnie pisze ). Jeżeli coś nam nie wychodzi, a liczyliśmy na sukces to
        przecież mozemy sobie wytłumaczyć, a nie wpadać od razu w przygnębienie.
        Sukces przeciez mógł zostać opóźniony, bo jeszcze za wcześnie na niego było (
        mamy wtedy szansę lepiej sie do czegoś przygotować, żeby siegnąć może po większą
        nagrodę). Nie zawsze wiec porażka musi być porazką - poprostu osiągnięcie
        sukcesu zostało przesunięte w tzw. czasie ( uczymy się przez to
        np. cierpliwości). Może porażka była , bo jeszcze jest nieoczyszczona
        podświadomośc i mamy nad czymś popracować, a może poprostu tak naprawdę
        niechcieliśmy tego sukcesu. Na pewno jeszcze znalazło by się wiele innych
        rzeczy, które wytłumaczyłyby, że nie zawsze porażka jest porażką.
        Tak z drugiej strony ( biorąc z własnego doświadczenia ) przestrzegalabym przed
        takim niby umiarkowanym pesymizmem - sama taka byłam i to co przezyłam właśnie
        ściągnęłam na siebie tak myśląc. Teraz uważam, że nie ma porazek, tylko jest
        jeszcze coś do zrobienia dla mnie - a myślec wolę optymistycznie, żeby
        przyciagać same dobre rzeczy. smile

        Serdecznie pozdrawiam smile
        • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 21.03.05, 20:31
          eevvaa napisała:

          > Pozwolisz,że się jednak z Tobą w tym nie zgodzę. Bardzo rzadko zdarzają się nam
          > wtedy dobre rzeczy, bo myśląc pesymistycznie od razu czekamy na porażkę ( Micha
          > ł
          > o Tym dokładnie pisze ). Jeżeli coś nam nie wychodzi, a liczyliśmy na sukces to
          > przecież mozemy sobie wytłumaczyć, a nie wpadać od razu w przygnębienie.
          > Sukces przeciez mógł zostać opóźniony, bo jeszcze za wcześnie na niego było (
          > mamy wtedy szansę lepiej sie do czegoś przygotować, żeby siegnąć może po większ
          > ą
          > nagrodę). Nie zawsze wiec porażka musi być porazką - poprostu osiągnięcie
          > sukcesu zostało przesunięte w tzw. czasie ( uczymy się przez to
          > np. cierpliwości). Może porażka była , bo jeszcze jest nieoczyszczona
          > podświadomośc i mamy nad czymś popracować, a może poprostu tak naprawdę
          > niechcieliśmy tego sukcesu. Na pewno jeszcze znalazło by się wiele innych
          > rzeczy, które wytłumaczyłyby, że nie zawsze porażka jest porażką.
          > Tak z drugiej strony ( biorąc z własnego doświadczenia ) przestrzegalabym przed
          > takim niby umiarkowanym pesymizmem - sama taka byłam i to co przezyłam właśnie
          > ściągnęłam na siebie tak myśląc. Teraz uważam, że nie ma porazek, tylko jest
          > jeszcze coś do zrobienia dla mnie - a myślec wolę optymistycznie, żeby
          > przyciagać same dobre rzeczy. smile

          Pesymiści oczekuja porażki, pesymiści umiarkowani zakładają tylko, że jest ona
          prawdopodobna lub wysoce prawdopodobna. Ja należę do pesymistów umiarkowanych.
          (O tarczy pesymizmu wypowiadało się już kilku psychologów). Oczywiście zgodzę
          się z Tobą, że nie każda porażka jest porażką, wszak każda porażka to cenna nauka.
          • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 21.03.05, 22:54
            Nagroda Nobla dla Ciebie w teorii wymyślania teorii smile)
            Cożeś to wymyślił?? smile
            Pesymista umiarkowany? To żeś to wymyślił smile
            Albo się jest pesymistą albo optymistą.

            Albo się jest... pesymistą heh "umiarkowanym" oszukującym samego siebie,
            Takie stare przysłowie chińskie Ci zacytuje (z Chińskiego pierwowzoru Księgi Życia)
            "Zakładając jeden spośród wielu dane ci to będzie"

            "Wystarczy jedna kropla niepewnośći aby zhańbić najspokojniejszą wodę"
            (Krzysztof Kolumb o jednym ze sztormów podczas jednej z wypraw)

            Jest takie prawo... w przyrodzie...
            Prawo Liebiega (chyba tak to się pisze)
            "O rozwoju danego organizmu decyduje ten czynnik którego jest najmniej"...

            --
            Pozdrawiam smile
            Michał
            • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 22.03.05, 10:35
              sc200 napisał:

              > Nagroda Nobla dla Ciebie w teorii wymyślania teorii smile)
              > Cożeś to wymyślił?? smile
              > Pesymista umiarkowany? To żeś to wymyślił smile
              > Albo się jest pesymistą albo optymistą.
              >
              > Albo się jest... pesymistą heh "umiarkowanym" oszukującym samego siebie,
              > Takie stare przysłowie chińskie Ci zacytuje (z Chińskiego pierwowzoru Księgi Ży
              > cia)
              > "Zakładając jeden spośród wielu dane ci to będzie"
              >
              > "Wystarczy jedna kropla niepewnośći aby zhańbić najspokojniejszą wodę"
              > (Krzysztof Kolumb o jednym ze sztormów podczas jednej z wypraw)
              >
              > Jest takie prawo... w przyrodzie...
              > Prawo Liebiega (chyba tak to się pisze)
              > "O rozwoju danego organizmu decyduje ten czynnik którego jest najmniej"...
              >
              > --
              > Pozdrawiam smile
              > Michał

              Umiarkowany pesymizm to synteza pesymizmu i optymizmu, synteza bez wzajemnego
              znoszenia się tych przeciwieństw. To tylko taki ogólny model, nic więcej. Sam
              optymizm ani sam pesymizm niosą ze sobą pewne niebezpieczeństwa. To są takie
              modelowe skrajne podejścia do życia, a ja szukam złotego środka. Arystoteles
              radził aby zawsze iść środkiem pomiędzy różnymi skrajnościami, a przez to
              uniezależnić się od nich.
              • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 22.03.05, 19:17
                Lordead smile Kochany i masz racje. Arystoteles chciał przez to wyrazić że zawsze
                warto nie wyrażać swojego zdania bo nóż go "pobiją..."
                Nic dziwnego że raczej nie należy do autorytetów.

                To podświadomość klienta który tak uważa, przyciąga takie a nie inne zdarzenia.
                Ależ oczywiście można iść pośodku, ale po co? Ciężko wymyśleć
                Lepiej brać to co najlepsze - a to jest tylko dla w Twojej terminologii -
                "pełnych" optymistów.
                • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 22.03.05, 23:33
                  sc200 napisał:

                  > Lordead smile Kochany i masz racje. Arystoteles chciał przez to wyrazić że zawsze
                  > warto nie wyrażać swojego zdania bo nóż go "pobiją..."
                  > Nic dziwnego że raczej nie należy do autorytetów.

                  Obawiam się, że nie masz zielonego pojęcia o Arystotelesie. wink

                  > To podświadomość klienta który tak uważa, przyciąga takie a nie inne zdarzenia.
                  > Ależ oczywiście można iść pośodku, ale po co? Ciężko wymyśleć
                  > Lepiej brać to co najlepsze - a to jest tylko dla w Twojej terminologii -
                  > "pełnych" optymistów.

                  Nie rozumiesz mojej definicji optymisty i pesymisty. Zresztą nieważne... Ja
                  zawsze dążyłem do zniesienia przeciwieństw... dualizm w każdej postaci wydaje mi
                  się bardzo nierealny i iluzoryczny.
                  • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 23.03.05, 07:48
                    Witaj smile

                    Tak się składa, że o Arystotelesie udało mi się przeczytać książkę
                    (kniga zdaje się brzmiała "Brain Arist" Normana Duna)
                    Jest to książka obejmująca całość życia Arystotelesa i jego migracje z poglądami.

                    Nie zmienia to faktu, że Twoja definicja pesymizmu jest niezrozumiała dla
                    większości ludzi myślących pozytywnie.

                    I dzięki takiemu myśleniu jak Ty zaprezentowałeś w tej kwestii (notabene
                    poruszałem już przyczyny "nabyte" takiego sposobu myślenia w wątku na Banalny
                    przepis) świat popada w skrajności. Bo będąc pośrodku nie jest się po żadnej ze
                    stron - przyzwala się równie na skrajnie negatywne działania. Nie ma to wiele
                    wspólnego z odpowiedzialnością - pomijam że za własne życie, ale za życie
                    większej ilości jednostek - czyli za chociażby nas wszystkich.

                    Dualizm to właśnie Ty uprawiasz wink nie będąć ani po prawej ani po lewej jesteś
                    akceptujesz jak napisałem obydwie strony "mocy" wink. I to jest idealny dualizm.
                    Przypomina się mi tekst Normana Davisa w Historii Polski - gdzie autor wyraźnie
                    zarzucił to naszemu narodowi. Taka właśnie pseudoodpowiedzialnośc ukryty pod
                    skrywanym dualizmem.

                    Arystoteles nie należy do autorytetów - było to z mojej strony przekorne
                    stwierdzenie - bo jak się wcześniej może wczytałes - jestem w ogóle PRZECIWNY
                    mówienie o kimś "autorytet". Bo to tylko zamula umysł i oddala od zrozumienia
                    swojej istoty.
                    • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 23.03.05, 13:41
                      sc200 napisał:

                      > Witaj smile
                      >
                      > Tak się składa, że o Arystotelesie udało mi się przeczytać książkę
                      > (kniga zdaje się brzmiała "Brain Arist" Normana Duna)
                      > Jest to książka obejmująca całość życia Arystotelesa i jego migracje z poglądam
                      > i.

                      Nie znam tej ksiażki, autora też nie znam. Czytałem tylko źródłowe teksty
                      Arystotelesa i opracowania w podręcznikach do historii filozofii np. G.Reale,
                      albo F.Copleston`a. Pozatym nie każda książka mówi "prawdę" i niestety jest
                      wiele książek, których autorzy gadają jak potłuczeni! Także na to trzeba uważać.

                      > Nie zmienia to faktu, że Twoja definicja pesymizmu jest niezrozumiała dla
                      > większości ludzi myślących pozytywnie.

                      Definicja to definicja, z zasady każda definicja jest zrozumiała dla każdego,
                      kto zna znaczenie słów w niej zawartych. Ja właściwie nic nie definiowałem, lecz
                      użyłem słowa definicja w potocznym znaczeniu.

                      > I dzięki takiemu myśleniu jak Ty zaprezentowałeś w tej kwestii (notabene
                      > poruszałem już przyczyny "nabyte" takiego sposobu myślenia w wątku na Banalny
                      > przepis) świat popada w skrajności. Bo będąc pośrodku nie jest się po żadnej ze
                      > stron - przyzwala się równie na skrajnie negatywne działania. Nie ma to wiele
                      > wspólnego z odpowiedzialnością - pomijam że za własne życie, ale za życie
                      > większej ilości jednostek - czyli za chociażby nas wszystkich.
                      >
                      > Dualizm to właśnie Ty uprawiasz wink nie będąć ani po prawej ani po lewej jesteś
                      > akceptujesz jak napisałem obydwie strony "mocy" wink. I to jest idealny dualizm.

                      Chyba coś ci sie pomyliło. Ja nie wiążę próby zniesienia dualizmu z
                      arystotelesowskim złotym środkiem. Motyw z Arystotelesem był tylko przykładem
                      pewnej postawy życiowej, która jest dość rozsądna. Przeciez nie może istnieć
                      tylko dobro i tylko zło, nie można być np. w 100% dobrym, albo w 100% złym.
                      Dlatego niejako jesteśmy zkazani na podążanie środkiem drogi.
                      Osobiscie jestem relatywistą. Uważam że nie istnieje nic takiego jak np.
                      obiektywne dobro czy obiektywne zło. Coś może być dobre lub złe jedynie na
                      zasadzie powszechnej umowy, konwencji. Chodzi mi o to, że trzeba sobie
                      uświadomić, ze przeciwieństwa to iluzja naszego umysłu, przeciwieństwa nie
                      istnieją obiektywnie.

                      > Przypomina się mi tekst Normana Davisa w Historii Polski - gdzie autor wyraźnie
                      > zarzucił to naszemu narodowi. Taka właśnie pseudoodpowiedzialnośc ukryty pod
                      > skrywanym dualizmem.

                      Pseudoodpowiedzialność ukryta pod skrywanym dualizmem? Hehe... nie kumam!

                      > Arystoteles nie należy do autorytetów - było to z mojej strony przekorne
                      > stwierdzenie - bo jak się wcześniej może wczytałes - jestem w ogóle PRZECIWNY
                      > mówienie o kimś "autorytet". Bo to tylko zamula umysł i oddala od zrozumienia
                      > swojej istoty.

                      Również jestem przeciwny aby mówić o kimś, że jest autorytetem. Oczywiście nie
                      oznacza to, że nie można powoływać się w swych wypowiedziech na tzw. "autorytet".
                      • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 23.03.05, 15:15
                        Widzisz smile

                        Zgadza się, że książkom się nie ufa bezgranicznie smile Tak samo dziełom które Ty
                        przeczytałeś jak i tak samo tym co ja przeczytałem. I dlatego też Arystoteles
                        jak napisałem nie jest autorytetem. (bo i tak nie mamy wglądu do wiarygodnych
                        źródeł... nawet jakby iść w tym kierunku...)

                        Piszesz:
                        "Również jestem przeciwny aby mówić o kimś, że jest autorytetem. Oczywiście nie
                        oznacza to, że nie można powoływać się w swych wypowiedziech na tzw. "autorytet
                        ".

                        I niech to zamknie ten nasz wątek jako podsumowanie tego co piszesz smile Nie ma
                        sensu dalej tu dyskutować. Po prostu Twoje spojrzenie z pewnych granic absetio
                        koliduje z moim. A ja nie mam zamiaru Cie do niczego przekonywać. Twoje życie
                        nie moje.
                        Wiem do czego doprowadziło myślenie w tym temacie (jako troche terapeuta miałem
                        styczność z takimi ludźmi) częściowo przez Ciebie uwidaczniane. I raczej ta
                        polemika ma służyc innym - bo trudno dyskutować skoro idziesz po środku wink

                        Ps.
                        Norman Dun to najpoczytelniejszy w UK i niejako unikatowiec jeśli chodzi o
                        uznanie dla opracowywania życiorysów i analizy filozoficznej dzieł Arystotelesa
                        i paru innych - niestety nie pamietam kogo jeszcze.

                        Piszesz:
                        "Przeciez nie może istnieć tylko dobro i tylko zło, nie można być np. w 100%
                        dobrym, albo w 100% złym. Dlatego niejako jesteśmy zkazani na podążanie środkiem
                        drogi."
                        I dlatego idąc środkiem miotasz się miedzy jednym a drugim.
                        Dodam: Między prawdziwym dobrem i wymyślonym złem.
                        Niestety nie istnieje zło w żadnym sensie. I to jest najczęstszy błąd popełniany
                        przez nas ludzi. Grzech, zło nie istnieje. Ot po prostu.
                        Pewno masz w życiu 1000 dowodów że masz racje smile i to jest prawda smile Dla Twojego
                        świata jest to racja. Zgodnie z zasadą, "o czym myślisz to wzmacniasz".

                        Ponieważ dyskusja wychodzi w tematy filozoficzne i zaczynamy poruszać sprawy
                        negatywne, więc uważam ją za zamkniętą (prosze zrozum mnie - tu już ani ja ani
                        Ty niczego do tego tematu niejako "między nami" nie wniesiemy).
                        • lorddead Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 23.03.05, 18:48
                          sc200 napisał:

                          > Widzisz smile
                          >
                          > Zgadza się, że książkom się nie ufa bezgranicznie smile Tak samo dziełom które Ty
                          > przeczytałeś jak i tak samo tym co ja przeczytałem. I dlatego też Arystoteles
                          > jak napisałem nie jest autorytetem. (bo i tak nie mamy wglądu do wiarygodnych
                          > źródeł... nawet jakby iść w tym kierunku...)

                          Te książki które ja wymieniłem są pewne i sprawdzone, więc możesz im zaufać, bo
                          to wiedza czystą podręcznikowa, bez zbędnych nadinterpretacji. A co do Duna to
                          poszukam sobie tego, bom ciekaw. smile

                          > Ponieważ dyskusja wychodzi w tematy filozoficzne i zaczynamy poruszać sprawy
                          > negatywne, więc uważam ją za zamkniętą (prosze zrozum mnie - tu już ani ja ani
                          > Ty niczego do tego tematu niejako "między nami" nie wniesiemy).

                          Widzę dodatkowy powód do zamknięcia tej dyskusji, po prostu, posługujemy się
                          różnymi pojęciami, a nawet wspólne nam pojęcia różnie sobie definiujemy i
                          dlatego ciężko jest się nam dogadać.

                          Pozdrawiam.

                          • sc200 Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 23.03.05, 20:20
                            No włąśnie dla mnie nie ma sprawdzonych... tzw. czystych ksiąg. Bo skoro i
                            Biblia została przeinaczona, to nie sądze aby filtry piszących na dany temat
                            były całkowicie czyste...

                            No właśnie lord te pojęcia mamy różnie zdefiniowane suspicious
    • anahella Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 20.03.05, 19:39
      Bylam wczoraj na filmie "Marzyciel" - dostalam po nim niezlego "kopa" do
      pisania.
      Powiesciopisarstwem zajmuje sie amatorsko, i historia autora "Piotrusia Pana"
      zadzialala na mnie motywujaco.
      Mysle ze wczorajszy seans byl bardzo dobra rzeczasmile
      • eevvaa Re: Czy jest tutaj w ogóle jakaś osoba szczęśliwa 21.03.05, 13:32

        masz rację, wiele rzeczy może na nas wpływać motywująco , tylko powinniśmy
        uwaznie patrzeć i słuchać.
        Dobrze jest miec takie chobby,ktore pomaga nam szczęśliwie żyć - piszesz
        interesująco, będę musiała jeszcze raz tam spojrzeć.
        Serdecznie pozdrawiam smile

        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja