Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc...

07.02.05, 14:25
może zdziwię niektórych sceptyków stwierdzeniem...że modlitwa naprawdę
pomaga...np odmawianie Koronki (jeśli ktoś nie zna, proszę odkurzyć
modlitewnik komunijny, mówię do Katolików..hihi...) pomaga przy chorobie....
przykład 1.

moja koleżanka, przy porodzie dostała zakrzepów krwi...lekarze chcieli jej
amputować nogi..tragedia i cud narodzin jednocześnie...Wszyscy stracili wiarę
czy ona z tego wyjdzie...jedna osoba (jej dziadek)...nieustannie zaczęła
odmawiać Koronkę...widać pomoglo, bo dziewczyna nie straciła nóg, i jest
teraz najszczęśliwszą matką i żoną na świecie....wink

przykład 2. Gdy zachorował z kolei jej ukochany dziadek, z którym jest silnie
związana bardziej niż z rodzicami, ojcem....ona odmawiała koronkę.....Dziadek
po wylewie słabo mówi...ale żyje...w wieku 80 lat...żyje....

niektórzy powiedzą, przypadek...ale jednak chyba ktoś nad nami czuwa....i
słucha naszych modlitw...dlatego czasami warto odmówić zwykłe ojcze nasz
przed snem....
Czy ktoś dopisze się? I stwierdzi tak samo jak ja..że modlitwa pomaga..nie
ważne czy modlisz się do Boga, Allaha....czy Buddy...Modlisz się, a Twoja
wiara Cię umacnia i umacnia osobę za którą się modlisz...często doprowadzając
do cudu...tak jak w tych obydwu przypadkach...Ważne!....często modlimy się za
samych siebie...Boże daj mi to to i to...ale może warto pomodlić się za kogoś
innego...a ktoś może modlić się za mnie...może wtedy Najwyższy, jakiekolwiek
ma imię nas wysłucha...???
    • usmiech8 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 15:03
      Zasada działania modlitwy została dokładnie opisana przez Michała w
      wątku "Banalny..." smile Zwrócił on uwagę na coś bardzo dla mnie istotnego, czego
      wczesniej nie zauważałam (również wywodzę się z rodziny katolickiej), otóż
      niezmiernie ważna jest treść modlitwy, należy ją dokładnie "przestudiować" pod
      kątem ukrytych negatywów. Przepraszam, że może niezgrabnie się wypowiadam, ale
      chodzi mni naprzykład o treść modlitwy "Ojcze nasz..."i tak:
      -> "...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom ..."
      dzisiaj już rozumiem, że nie ma *winy* lecz *przyczyna* i jak napisał Michał
      Bóg nie potrzebuje naszych przeprosin, bo On kocha Nas Miłością Doskonałą i
      chce byśmy siebie, innych ludzi i otaczający nas Świat kochali tak samo,
      i dalej
      -> " i nie wódź nas na pokuszenie".
      na pokuszenie wodzić Nas może nasza podświadomość, nigdy Bóg, czy też Wyższa
      Inteligencja, a modlitwę kierujemy przecież do Boga...
      jest tu moim zdaniem pewna niespójność....

      Ważne jest, aby nauczyć się odróżniać "prowadzenie duszy"
      ja w tym celu posługuję się modlitwą zaczerpniętą ze strony L.Żądło, który w
      sposób przystępny wyjaśnia rozróżnienie prowadzenia z poziomu boskiej
      świadomości od prowadzenia z podświadomych poziomów pragnień lub astralnych
      iluzji.
      • beataanna1 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 08.02.05, 11:06
        zapomniałam dodać, do tego co zaczęłam, że właśnie najlepszą modlitwą
        jest...rozmowa z Bogiem...swoimi słowami...lecz często też cisza...w ciszy,
        możemy się wsłuchać w siebie...zabiegani w codziennym życiu,padnięci
        wieczorem...nie pamiętamy o słowach...Cisza też jest ważna, i nawet sam krzyżyk
        zrobiony przed snem...a nie klepanka...ojcze nasz...w które tak w ogóle się nie
        wsłuchujemy...ktoś nas tego nauczył...my to powtarzamy...pamiętam jak byłam
        mała...ojcze nasz...to było zmawiane, byle szybko, byle iść spać..nie
        zastanawiałam się nad słowami...nie przeżywałam ich...
        A dzisiaj? Moja modlitwa to rozmowa z Bogiem...ale....nie w
        stylu..."Przepraszam że znowu nudzę,ale gdzie ten brunet, o którym wczoraj Ci
        Panie opowiadałam..." wink
    • buena.vista.sc Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 15:20
      Ja modlę się "wlasnymi slowami"-nie znam dokladnie treści modlitw narzuconych
      przez KK.
      Proszę o BOżą pomoc w rozwiązaniu konfliktu,problemu,żeby BOG znalazl nalepsze
      rozwiązanie dla wszystkich osob uwiklanych w tą sprawę.Nie przywiązuję się do
      efektów.Proszę o opieke nadę mną i innymi osobami-nie wyobrażam sobie jak ta
      opieka ma wyglądać- ON wie lepiej i ma zawsze najlepsze rozwiązania.
      Modlę się o wiedzę,oswiecenie,dobry dzień,najlepszy wybór,dobre decyzje...
      • to.futerko.jest.lepsze Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 17:06
        To tak jak ja smile)
        • astria1 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 18:15
          Cholipa jasna smile)) wiecie muszę jeszcze zrobic masę rzeczy na jutro a tu takie
          pyszne kąski mi podrzucacie smile))))

          Nie modlę się tak jak nas nauczono przez tyle lat religii i wizyt w wielkich
          gmachach zwanych kościołami. Od dziecka bałam się tak modlić dlaczego ? ano
          własnie dlatego ze w tych modlitwach było tyle.... zła.. bo w/g mnie te
          negatywne stwerdzenia własnie tak wpływają na całokształt modlitwy. Wypowiadając
          je uważałam ze muszę sie czegoś bać, ze Bóg jest jednak zły bo mówi o karze itd.

          Dlatego też aby sie nie bać, stworzyłam swój swiat z modlitwami a raczej z
          rozmowami z Bogiem, z Aniołem...
          - teraz też moje dzieci mają swoją modlitwę do swojego Anioła a jest nim
          przecież ich Tatuś smile
          a propo...a moze macie jakieś ładne,dobre i ciekawe modlitwy dla dzieci ?

          pzdr
          Anna
          • eevvaa Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 20:29

            Witaj Astria !
            Czy to musi być modlitwa?
            Naucz dzieci ,żeby sie zwracały do Boga z ufnością jak do przyjaciela, żeby
            poprostu z nim rozmawiały tak jak rozmawiają z Tobą. Modlitwa zawsze stawia
            jakiś dystans, nauczmy się z Bogiem poprostu rozmawiać jak z najbliższą osobą
            rozmawiamy. w kazdym miejscu i o każdej porze napewno mu nie przeszkodzimysmile
            Dzieci bardzo to szybko zrozumią - szybciej od dorosłych i nie będą mieć
            dylematu jak rozmawiać z Bogiem smile

            Serdecznie pozdrawiam smile
            ewa

            "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
            • astria1 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 20:52
              eewwaa masz rację.. naprawde masz rację - okazuje się człowiek sam sobie stawia
              jakieś ograniczenia a przeciez to wszystko jest t a k i e p r o s t e smile

              Nie macie nawet pojęcia ile radości daje mi czytanie tego co tu na forum się
              pisze, wszystko jest mi tak bliskie, cieszę się ze znalazłam to forum.. smile

              pzdr
              smile
              • buena.vista.sc Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 21:25
                ja też się cieszę,bo czuję,że nadajemy tu na podobnej fali..smile)

                ...i cieszę się,że panuje tu porządek i usuwane są śmieci i bzdety..


                tak,życie jest w sumie oparte na prostych i zrozumialych zasadach,tylko sami
                ludzie sobie je utrudnili dopatrując sie komplikacji w prostocie.
                • eevvaa Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 21:44

                  Masz rację życie jest proste, tylko sami sobie je komplikujemy smile

                  Serdecznie Was pozdrawiam smile

                  ewa

                  "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
            • buena.vista.sc Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 07.02.05, 21:31
              Masz rację eewaa,żaluje,ze mnie nikt nie nauczyl w dziecinstwie takiej intymnej
              pogawędki z NAJLEPSZYM KUMPLEM.
              No coż,nadrabiam zaleglości,jak to się mówi: lepiej póżno...

              buena smile)
            • tamaya_lunaris Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 08.02.05, 12:13
              Mądra rada, Eewaa. Wychowałam się na takiej nauce w domu. Istotnie zrozumieć
              Boga jedynie można przez podejście do niego jako przyjaciela, który naprawdę
              potrafi Cię zrozumieć i pomóc. Wtedy modlitwa nabiera innego znaczenia.
              Pozdrawiam, Tamaya
    • merkura Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 08.02.05, 17:42
      Chciałbym wypowiedzieć się w kwestii modlitwy z objawienia Św.Faustyny -
      koronka do Miłosierdzia Bożego. Uważam, że rzeczywiście jest to modlitwa o
      dużej mocy. Niejednokrotnie obsewowałam jak odmawianie koronki działa w życiu.
      Chodzi mi oto, ze moc tej modlitwy prowadzi do przemiany duchowej. Przynajmniej
      ja jestem o tym przekonana i to nie odnosi się tylko do modlitwy we własnej
      intencji ale nie jednokrotnie w intencji innych osób. A to co najważniejsze to
      przesłanie zaufania Bogu jakie z niej płynie.
      Pozdrawiam gorąco
      M.
      • sc200 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 08.02.05, 19:14
        Witaj smile

        Niezrozum mnie źle ale...
        Można się modlić również do Fikusa bądź czegkolwiek innego w co wierzę ja i inne
        osoby ("Gdzie dwóch zgromadzonych w imie moje, tam ja między nimi").

        Oczywiście zgadzam się z Tobą.

        Ta modlitwa ma dużą moc. Dodałbym tylko jedną istotną sprawę: ma dużą moc dla
        podświadomości akceptującej objawienia Św. Faustyny. Jeśli ktoś ma inne
        postrzeganie, to inne modlitwy będą skuteczniejsze.
        Zgodnie z zasadą nieokreśloności (Boskiej dychtomii)

        Przyzwyczaj się, że się czepiam smile. Bowiem próbuje stworzyć podwaliny zawsze
        logicznego myślenia w obrębie naszej podśiadomości i co najważniejsze abyśmy
        niezpominali w tym wszystkim o Bożej wszechobecności.
        Pamiętajcie nie potrzebujemy pośredników - jest to bardzo ważne.
        Więc dlatego mogę pare osób "szokować" tym że modlę się do kamienia smile
        (przykładowo rzecz jasna). Robię to celowo. Aby ukazać wszechokreśloność i
        zarazem nieokreśloność naszego Kumpla smile

        Ps.
        Zawsze gdzie będe uważał to za istotne, będe wtrącał swoje dwa grosze - i
        musicie się do tego przyzwyczaić - chcę zachować pewną swoistą równowagę w
        rozważaniach (oczywiście wszystko to moim zdaniem wink)
      • tamaya_lunaris Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 09.02.05, 12:31
        Zgadzam się z tobą, Merkuro. Też słyszałam dużo dobrego na temat koronki do
        Bożego Miłosierdzia.
        Pozdrawiam, Tamaya
        • delphine2 ---- TEMAT ZAMKNIĘTY ---- 09.02.05, 14:47

    • sc200 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 17.04.05, 17:57
      wladi fajny tekst, ale troche widze u Ciebie nazwijmy to "zboczenie interpretacyjne"

      Ten fragment "" I odpuść nam nasze winy , jako i my odpuszczamy naszym
      winowajcom .""

      jest manipulacją w modlitwie powyższej.
      Bo Bóg nigdy nie ocenia niczego, i nigdy się nie gniewa. Nigdy o nic nikogo nie
      wini. Pojęcie winy i grzechu jest wymyślone przez KK dla zastraszania większości.
      To dzięki temu mniejszosć manipuluje większością.
      Ponieważ uważam że na forum powinniśmy unikać nurtów w kierunku jakiejś religii
      więc musisz zrozumieć, dlaczego takie "prostowania" będe umieszczał smile
      Ta modlitwa przewija godność z niegodnością. I niestety bez względu na
      ostateczny wynik jest troche manipulacją smile

      Sam napisałeś: Bóg jest miłością. A miłość to nie prikaz na takie czy inne
      życie. To miłość bezwarunkowa bez wymagań. Wymagania "dopisały" sobie religie
      ziemskie.

      A jeszcze jedno. Jezus był takim samym synem Boga jak My wszyscy smile
      (zresztą Jezus to zawsze podkreślał)

      Piszesz "Chleba naszego powszedniego Daj nam dzisiaj" że jest to afirmacja.
      Nie jest to afirmacja smile (odsyłam do wyjaśnienia terminu "afirmacja")

      Moim zdaniem... obawiam się że ta modlitwa przy całym szacunku, nie jest
      najlepszą rozmową z Bogiem. Przewijają się w niej rzeczy prawdziwe i nieprawdziwe.
      Czy ze względu na drażliwość tego co napisałem uważacie że powinniśmy nad tym
      podyskutować?
    • keari Temat modlitwy. 17.04.05, 18:26
      Cześć smile
      Podoba mi się to forum. Nawet bardzo. Taka różnorodność... jedni wierzą w
      cudowna moc odmawiania koronki /rozumiem, że różaniec lub Ojcze Nasz lub
      Litania jakaś nie zdzialałabym tego, co koronka może/. Inni w modlitwę
      samoistną, bez pośredników, beż przynależności do kościoła jakiegokolwiek,
      samotnie. Jeszcze inni twierdzą, że Ojcze Nasz niesie ukryte negatywne treści.
      Hmm....smile) sory, ale nie uważacie, że faworyzowanie Koronki przed jakąkolwiek
      inna modlitwą /lub jakiejkolwiek innej przed Koronką, oczywista/, jest rodzajem
      ślepej autosugestii? Zabobony, tak to się kiedys nazywało. Gdzie, pytam,
      napisane zostało i potwierdzone, że taka a nie inna modlitwa jest LEPSZA? Mam
      wrażenie, że macie Boga /to do tych, którzy wierzą/ za skończonego imbecyla
      dopatrującego się NEGATYWNYCH TREŚCI w modlitwie do niego, albo zwracającego
      uwagę na to, czy to koronka czy litania. Uważacie Boga za istotę na tyle
      małostkową, na tyle próżną, na tyle zdziecinniałą, by zwracała uwagę na
      drobnostki?
      Proponuję zając określone, sprecyzowane stanowisko. Albo Bóg jest dobry i
      modlimy się, jak kto umie i potrafi i wierzy, że ma oko na nas maluczkich /ja
      osobiście wątpię, by Bóg przejmowal się tym, że mój kolega nie ma pracy albo
      tym, że gdzieś w Afryce dzieci umierają z głodu - gdyby go to ruszało, to
      kiwnąłby palcem, by pomóc, a jakoś nie widzę.../ - albo wypinamy się na to i
      nie dorabiamy pseudofilozoficznych teorii. Bądź zimny albo gorący. Należ do
      jakiegoś kościoła lub do żadnego. A co Wy robicie? Tworzycie sobie na własny
      użytek własne religie, każdy z Was mswoją, i pewien jest, że ta droga jest
      właściwa. Poklepujecie się po plecach pewni, że znaleźliście jedyny właściwy
      środek - oczywiście każdy swój własny jedynie właściwy.
      I proszę nie wyrzucać mi, że nikt nie narzuca mi swojej religii i poglądów,
      więc mam się nie wypowiadac krytycznie. Powiedzmy, że tolerancja powinna
      działać w dwie strony. A widząc w tym kraju rzesze "katolików" i "chrześcijan"
      i widząc, jaką rzeczywistość ci ludzie kreują, dochodzę do przekonania, że
      każdy z nich stworzył sobie swoją własną religię, biorąc ze źródeł to, co mu
      pasuje. I to właśnie mi nie pasuje. Koniec kropka.

      Pozdrawiam, Keari

      Naprawdę zło nie istnieje?
      • delphinee Re: Temat modlitwy. 17.04.05, 20:02
        hm... ze sie tak zapytam... umiecie Państwo czytac?
        Co tutaj jest napisane (!)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=20333462&wv.x=2&a=20415728
        proszę aby na przyszlość respektować tego typu ustalenia (!)
        p/w
    • m_ka_4 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 17.04.05, 22:03
      Mojej mentalności bardzo odpowiadają akty strzeliste tj. króciutkie,
      jednozdaniowe modlitwy, trafiające szybko i celnie tam, gdzie trzeba.
      Najczęściej wypowiadam je w momentach stresu podczas nawału pracy, kiedy czuję,
      że lęk o niewykonanie zadań zaczyna nade mną panować. Takie krótkie,
      kilkusekundowe wyrwanie się myślami z narastającego strachu bardzo mi pomaga i
      mobilizyuje moje siły. Natychmiast od nowa wiem, że podołam i, że tylko spokój
      może mnie uratowaćwink

      Myślę, że modlitwa napewno nie zaszkodziła nikomu. Co najwyżej mogła być
      nieskuteczna, bo nie jest ona koncertem spełnionych marzeń. W wyniku jej
      działania nie stanie się nic, co jest niezgodne z podświadomą wolą, nawet jeśli
      ta głośno wyrażana mówi co innego.
    • m_ka_4 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 18.04.05, 16:48
      Hmmm...trochę dużo tu wołacza, coś we mnie buntuje się przeciw wykrzykiwaniu.

      Dróg jest wiele, a jeśli wsłuchać się w swoje wnętrze i anioła-opiekuna to
      osiągnięcie szczęścia jest realne. Każdy zawiera w sobie pierwiastek energii
      wyższej, która w postaci intuicji podpowiada i prowadzi nas przez życie.
      Wedle mnie można modlić się nawet do liścia, jeżeli komuś to pomaga w
      realizacji dobra.
    • sc200 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 18.04.05, 19:13
      Kochany Wladi nie jestem lepiej rozwinięty pod każdym względem od Ciebie. Jak
      jeszcze raz to napiszesz to podasz mi swój adres i przyjde Ci nakopać smile
      Raz na zawsze przestań się wartościować względem kogoś. Mi nie musisz
      słodzić smile bo ja swoją klasę znam. Ale jestem zdziwiony i strasznie zaskoczony
      że nie doceniasz swoje klasy.
      W rozwoju własnym nie chodzi o wartościowanie, ale o uwierzenie że wszyscy
      sobie jesteśmy równi (pod KAŻDYM względem).
      Oczywiście, że się utarło że trzeba być skromnym i znać miejsce w szeregu ale
      btw to rodzi ludzi "kalekich" w wykorzystywaniu swoich potencjałów.
      Bóg to pewno widzi i za głowę smile się chwyta jak My tu marnujemy swoje talenty.
      Te talenty ma każdy człek czy się urodził w Senegalu, czy w Osetti, w Polsce
      czy w rodzinie bankowców szwajcarskich smile

      No dobra to tak wstępem.
      Odniose się do Twojej odpowiedzi.

      Ja rozumiem że Tobie te "zniekształcenia" w tej modlitwie nie przeszkadzają, -
      wiesz mi też nie smile bo... modle się swoimi słowami. Ale chyba mamy wspólnie
      jakieś prawo niejako powiedzieć o tym Innym co czytają to forum?
      Myślę że tak.

      Bóg nie zważa na to co wypowiadamy w modlitwie. Tzn w sensie przeinaczeń bo w
      końcu liczy się intencja.
      Rzecz jest w czymś innym. Modlitwy oprócz walorów sprawczych (że tak nieładnie
      powiem suspicious) są też materiałem do zakodowania w Niższym Ja. Czy warto katować
      naszego małego człowieczka przeciwstawnymi sformułowaniami? Pewnie nie.

      Podziele się jeszcze jedną ciekawą informacją. Dla mnie najwartościowsza
      modlitwa dotyczyła: oczyszczenia intencji moich do...
      ...
      samego siebie smile

      Ps.
      Nie chce gasić iskry jaką tu na forum zapaliłeś smile
    • sc200 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 18.04.05, 22:36
      Znaczy się w czym Cie rozbawiłem? smile Bo nie wyjaśniłeś tego.

      A to że Cie zbiłem z tropu... No cóż dalej uważam, że przynajmniej dałeś odczuć
      że ja to jest Ktoś, a Ty nie smile I nie wykręcaj kota ogonem. Tekstu nie wymażesz
      i możesz dzieciom opowiadać bajki smile że to tak napisałeś z przekory.
      ZAWSZE TO CO PISZEMY, CZUJEMY ODPOWIADA TEMU CO MAMY W SOBIE.
      Nie piszemy i nie czujemy w imieniu sąsiada czy prezydenta Wietnamu.

      Poza tym smile daj spokój ze skromnością - to nie jest dobra cecha przy chęci
      doświadczaniu Boga w nas... Moim zdaniem przynajmniej tak jest.
      Uderzajmy wysoko i mierzmy coraz wyżej. Naszym celem niebo, naszym przystankiem
      gwiazdy smile
      Uważam, że uświadamiając sobie Boskość czyli doskonałość w nas samych, dajemy
      Jemu szanse na doswiadczanie Siebie.

      Mówisz że Jezus powiedział "Miłujcie waszych nieprzyjaciół"
      Pierwsze dwa słowa jestem w stanie "włożyć" w usta Jezusa smile Ale jakoś tego
      trzeciego nie za bardzo wierze.
      To taka nadintepretacja tłumaczy i pewno niejednego soboru...
      Mówiąc takie słowa Jezus wykonałby dwie roboty za jednym razem.
      1. Własciwa - Miłujmy wszystkich
      2. Niewłaściwa - Sugerował że: "Rozdzielajmy na tych i na siakich, na przyjaciół
      i nieprzyjaciół"

      A ktoż to jest nieprzyjaciel? Zazwyczaj powiem jaki Ci jest powszechnie
      istniejące wytłumaczenie tego słowa (napisał to zresztą Hemingway):
      "To osoba, która ma inne intencje do tej samej rzeczy, zdarzenia, osób niż Ty"
      Gdzie konflikt interesów tam i nieprzyjaciel się pojawia.
      Nie sądze, żeby Jezus kazał tak szufladkować ludzi, ani aby do tego nawoływał.

      I nie sądze również, aby Jezus uczył nas wyrwania z kręgu
      przyczynowo-skutkowego. Sam podlegał tym prawom. My nim podlegamy i wszystko co
      żyje i co nieożywione.
      Moim zdaniem raczej właśnie chciał uswiadomić to prawo. Ale w znaczeniu
      pozytywnym. Dąż do czegoś, to to zrealizujesz. Co posiejesz to zbierzesz itp itd
      Nie widze nic zdrożnego w tym, jeśli wszechświat tak działa. smile

      Oczywiście jak zawsze tak i na końcu podkreślam że jest to moja własna opinia.
    • sc200 Re: Dużo tutaj słyszę na temat modlitwy...więc... 19.04.05, 14:28
      Ciekawą teorie wymyśliłeś
      Chodzi mi o to: "
      "I znów niezrozumienie ... Jezus nie uczynił podziału na nieprzyjaciół , czy
      przyjaciół . On takie zaszufladkowanie zastał . Ten podział stworzył człowiek ,
      a Jezus był delikatny , był Dyplomata ! Nie przyszedł na świat aby zmienić
      nazwę problemu , ale sam problem ."

      Zaskakuje mnie ta pewność z której wiesz co Jezus zastał i co Jezus chciał
      zmieniać i tak przy okazji dlaczego wypowiadał się używając słów "przyjaciół i
      nieprzyjaciół". Dajmy już temu spokój smile
      Bo mimo wszystko nie chcemy tu powielać wątków chrześcijańsko/katolickich.
      Właściwie to powinienem Ci od razu o tym napisać. Mój błąd że się zagłębiłem w
      komentowanie. Do czego się przyznaje.
      Z założenia forum ma stosunek ambiwalentny do religii świata.

      Moim zdaniem, prawda jest w nas samych. I tu tylko ją trzeba szukać. Każdy w sobie

      W każdym razie nie polecam pośredników w drodze do Boga. Lepiej do Niego zwracać
      się osobiście.
      Dlaczego? Pośrednictwo jest niepotrzebne. I może wprowadzać czasami w
      skrajnościach niezłe zamieszanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja