Dodaj do ulubionych

Dlaczego istnieje cienka granica między...

09.02.05, 13:41
przyjaźnią a .... nienawiścią...dlaczego raz ktoś nas akceptuje, jest naszym
przyjacielem...a w jednej sekundzie wszystko się zmienia o 180 stopni...i
uważa nas za wroga..może nie za wroga ale...za niemile widzianą osobę.
Czemu tak się dzieje, budujemy znajomość długo, chcemy by zrodziła się
przyjaźń ...a tracimy wszystko tak łatwo, jednym głupstwem...
Nie rozumiem tego...może tak jest gdy, osoba która odchodzi, nigdy tak
naprawdę nie była naszym przyjacielem...może zaczyna się nas bać, może boi
się, że stajemy się niebezpieczni dla niej...
może nie warto mieć takie osoby przed którymi się otwiera...którym się
ufa...bo nigdy nie wiadomo co się stanie jutro...
ale ja nie potrafię być zamknięta .... i jeśli odchodzi jedna
koleżanka/kolega...to...wiem że ktoś jeszcze inny mnie docenia...taką jaka
jestem z moimi wadami i zaletami....


Obserwuj wątek
    • eevvaa Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 09.02.05, 15:03

      Witaj Beatana smile

      Warto w życiu być sobą i ufać innym .smile
      Przypatrz się swoim związkom , może tak naprawdę tego oczekiwałaś od tych osób
      dlatego odeszły.
      W życiu należy akceptować i kochać Siebie zarówno ze swoimi wadami jak i
      zaletami - jak myślimy o sobie tak nas odbierają inni>smile

      Serdecznie Ciebie pozdrawiam smile
      ewa

      "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
    • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 09.02.05, 15:14
      To co opisałaś nie ma nic wspólnego z przyjaźnią smile (oczywiście moim zdaniem)
      Po prostu często ludzie mylą słowo przyjaźń z uzależnieniem. tzn.
      Jeśli przyjaźnimy się z kimś dla "czegoś" dla jakiejś rzeczy - chociażby takiej,
      że mamy się komu zwierzać to nie jest to przyjaźń. Jest to równoznaczne z
      przyjaźnieniem się dla "kontaktów" czy "pieniędzy"

      Prawdziwa przyjaźn niczego nie żąda od obydwu stron. I nigdy nie towarzyszy
      (graniczy) nienawiści. Bo NIE MA OCZEKIWAŃ.

      Jeśli jest przeciwnie, to warto się oczyszczać modlitwami i afirmacjami bo
      daleko się na tym koniu nie zajedzie smile
      • beataanna1 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 09.02.05, 15:28
        otworzyłeś mi oczy...dziękuję. Niektóre osoby boją się, że się od nich
        uzależnimy, za bardzo przyzwyczaimy do tego że są...
        tylko widzisz, jestem już taka...że jeśli otrzymuję od kogoś coś dobrego, to
        odwdzięczam się jak tylko mogę...nie chodzi o to , że mam interes...z jakiejś
        przyjaźni...w zasadzie...może tak właśnie myślą osoby które odchodzą...jeśli
        ktoś mi coś daje...sobą.....nie chodzi o rzeczy materialne...nie jestem
        egoistką, samolubną...potrafię się dzielić...naprawdę staram się nie zamęczać
        ludźmi swoimi zwierzeniami, chyba że sami wyciągną do mnie rękę..i
        powiedzą...słuchaj wygadaj się...może Ci będzie lepiej....
        W gruncie rzeczy zauważylam, że ludzie którzy coś zdobyli, osiągneli w życiu
        boją się nas...takich..troszeczkę nieporadnych bezrobotnych, boją się, że ...
        my coś będziemy od nich chcieli..zauważylam,że gdy mówię, że jestem bez pracy,
        ale szukam oczywiście i staram się jak mogę coś zrobić by zarobić grosz
        (podkreślam..nie jęczę im..i nie jestem zasępiona)...to jednak osoby są
        zniechęcone...może trzeba być w kręgu osób podobnych do siebie...wink...Ci
        którzy mają lepiej, nie chcą dzielić się radami z tymi którzy mają
        mniej...przynajmniej..ja zauważylam tak u siebie w gronie...tzw. "przyjaciół"...

        Dziękuję...
        • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 09.02.05, 17:37
          Witaj smile

          Kochana Beataanna1 znowu się ustosunkuje jeśli pozwolisz do tego co napisałaś

          Piszesz:
          "że jeśli otrzymuję od kogoś coś dobrego, to odwdzięczam się jak tylko mogę."

          Tej osobie?
          Jeśli tak, to tego nie musisz zrobić
          Wiesz...

          Wiele osób coś robi dobrego dla innych z dosć niskich pobudek hmmm tak to
          szokujące ale taka jest prawda. Np. matka kupuje dziecku komórkę na gwiazdkę.
          Dziecko się cieszy z prezentu, a czy tak naprawdę mama nie kupuje go dlatego, że
          chce mieć DZIECKO POD KONTROLĄ? Warto Kochani rodzice się nad tym zastanowić.
          Również wiele osób pomaga innym dlatego, że liczą na pomoc "jak się im podwinie
          noga w życiu". Pomijam fakt, że skoro dopuszczają w myślach taką sytuację, to
          pewnie im się nieraz to zwizualizuje smile ale te motywy są również niedopuszczalne.

          Więc skoro ktoś dobrego dla Ciebie zrobił to zrób coś dobrego dla KOGOŚ INNEGO
          smile To taki powiedzmy zaoowocujmy łańcuszek.
          Autor świetnego poradnika w pdfie pt. Joe Vitale "Największy w historii sekret
          robienia pieniedzy" doszedł do takich samych wniosków. Poleca np. dawanie
          pieniędzy NIEZNAJOMYM na ulicy. Tym których prawdopodobnie już nigdy w życiu nie
          zobaczymy.
          Oczywiście dawać z czystymy intencjami.

          Jeśli tak piszesz:
          "W gruncie rzeczy zauważylam, że ludzie którzy coś zdobyli, osiągneli w życiu
          boją się nas...takich..troszeczkę nieporadnych bezrobotnych itd itp..."

          to czym prędzej to co napisałaś przeafirmuj. To co napisałaś, a raczej tym
          szkodzisz sobie a nie tym którzy osiągnęli sukces. Nie można oceniać ludzi i
          dzielić na tych co osiągnęli sukces i na tych co nie osiągnęli (poza tym sukces
          różne ma imie...).
          A teraz powiem Ci prawdę, nie ma znaczenia czy ktoś osiągnął sukces dla tego co
          i o czym myśli. Aczkolwiek potwierdzam w 100%, że ludzie którzy osiągnęli sukces
          doskonale na niego zasłużyli. Bóg daje tym, którzy chcą otrzymywać. Kocha ludzi
          tak bardzo, że nie będzie Ci przykładowo wciskał pracy, której nie chcesz... I
          nie ma znaczenia co chcesz świadomie, tylko jaki masz program w swojej
          podświadomości, o czym cały czas na okrągło dzwonię i trąbię smile
          Celem moim na tym forum, nie jest użalanie i ugłaskiwanie narzekających ale
          twarde wykazanie zwiazku między sytuacją jaka np. Ciebie dotyka (brak pracy) a
          tym, że po prostu się jest leniem smile któremu pewno jeszcze szwankuje poczucie
          godności, poczuciem bezpieczeństwa i Bożej opieki i miłości. I ten związek będe
          zawsze uzmysławiał. Bo taka jest prawda i nikt i nic tego nie zmieni

          Mamy to na co zasługujemy.

          No chyba, że ktoś nie chce ulepszać jakości swojego życia - to proszę w nagłówku
          napisać "Ja nie chcę poprawić swojego życia" to wówczas będe to szanował smile
          Nie ma nic lepszego niż jasne stanowisko smile (nic lepszego oczywiście w
          kontekście naszej podświadomości)
          • beataanna1 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 09.02.05, 17:54
            podziwiam Cię, skąd w Tobie tyle tej życiowej mądrości...domyślam się że nie
            jesteś sędziwym staruszkiem....z siwą brodą....Dobrze żę są tacy ludzie..którzy
            mają coś do powiedzenia...a nie tylko....sypanie łacinką...
            Musiałeś wiele rzeczy studiować...psychologia, socjologia...jakieś inne ciekawe
            nauki...dobrze że są ludzie wykształceni nie tylko ekonomicznie...
            masz rację...ja zawsze się balam że jak nie odwdzięczę się czymś tej osobie,
            ona się obrazi...i tak jakbym miala przekonanie....że....ktoś czeka na ten
            gest...podzięki...a że czasy są takie...zauważylam że zwykłe dziękuję nie
            wystarczy...czasami nie...Teraz za Twoją sprawą, zmieniam to: ....w odpowiedzi
            na dobry gest...zrobię coś dla innych...wink)))

            Ja tutaj chyba na dobre zagoszczę...bo tu są ciekawe rzeczy na tym forum...

            Ukłony dla tych co go założyli...wink))))
          • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 10.02.05, 20:16
            Michał,ciekawa jestem,co miales na mysli mowiac:
            > No chyba, że ktoś nie chce ulepszać jakości swojego życia - to proszę w nagłówk
            > u
            > napisać "Ja nie chcę poprawić swojego życia" to wówczas będe to szanował smile
            > Nie ma nic lepszego niż jasne stanowisko smile (nic lepszego oczywiście w
            > kontekście naszej podświadomości)
            co wg Ciebie znaczy ulepszanie swojego życia?
            Czy przyjmowanie po prostu tego,co niesie ze sobą życie jest nieulepszaniem go?
            Pozdrawiam,Ola.
          • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 10.02.05, 20:41
            Michał,przepraszam,ale mam wrażenie ,że chyba nie wyraziłam sie
            zrozumiale.Dlatego ten dopis.Chodziło mi o to, czy przyjmowanie życia takim,
            jakie jest, nie uważasz za rozwój wewnętrzny?
            Ola
            • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 11.02.05, 12:49
              Witaj alzoch smile

              Proszę rozwiń temat. Bo ten drugi dopisek mnie skołował. Tzn. nie wiem dokładnie
              o co Ci chodzi.

              Wiesz na różny sposób można rozumieć zdanie "przyjmowanie życia takim jakie jest
              uważać za rozwój wewnętrzny"

              Sprecyzujmy.
              Jeśli przez to rozumiesz, że należy przyjmować z godnością i aprobatą to co do
              nas przychodzi to jest to prawda pod jednym ważnym warunkiem.
              Pod warunkiem, że są to pozytywne efekty inaczej mówiąc jeśli
              to co pragnie się od życia == to co od życia się dostaje

              W przeciwnym przypadku jest to udręka i w skrajnych momentach nikomu nie
              potrzebne męczeństwo. Oczywiście zdarzają się ludzie (nawet jest ich bardzo
              dużo) uważających cierpienie (ach temat stygmatyków do przekazania na tym forum
              aż mi się rzuca smile Mam poruszyć ten temat?) za coś szlachetnego i godnego Boga.
              Ale cierpienie ma o tyle wiele wspólnego z Bogiem co cała reszta smile Tzn. co kto
              wybiera, to tak Bóg daje. Jeśli komuś się podoba cierpieć tzn "jeśli jego
              podświadomość, przyciąga do siebie takie sytuacje w których ktoś go poniża, czy
              też sam siebie poniża np. w różnych chorobach" to jest to jego świadoma sprawa.
              W każdym razie przez cierpienie ani na jote nie jest się bliżej Boga (co próbuje
              wmówić KK) bowiem, Bóg nie ocenia i miłuje wszystko tak samo. Tzn tak samo
              człowieka szczęśliwego pełnego sukcesów w życiu jak i cierpiącego,
              przyciągającego same kataklizmy. Nie ma dla Niego ktoś lepszy ktos gorszy.
              Jest pytanie tylko czy tym którzy cierpią to odpowiada ŚWIADOMIE, bo że
              podświadomie odpowiada to nie do tego żadnej wątpliwości smile
              Bóg nam daje w 100% wolną rękę co do swojego życia przyciągamy.

              Wracając do tematu
              Jeśli _nic_sie_nie_robi pracując nad sobą, (oczywiście każdy może liczyć, że ma
              "wbudowany" w podświadomość POZYTYWNY program na to wcielenie, dzięki
              odpowiednim działaniom w poprzednich inkarnacjach) to płynie się z tłumem i
              faktycznie przyjmuje się też życie takim jakie jest, a że jest dla tej osoby ono
              no powiedzmy smile hmmm nie do końca takie szczęśliwe smile to jest też wybór
              indywidualny danej jednostki (człowieka).

              Sprecyzujmy _nic_sie_nie_robi oznacza upadek świadomości swojej podświadomości,
              braku pozytywnych wzorców, afirmacji itp
              Brak modlitwy w to powyższe nie wrzucam. Bo związku z zasadą nieokreślonosci
              Boskiej modlitwa nie jest potrzebna do szczęśliwego życia.
              Co już zaznaczyłem w wątku na Wróżbiarstwo (banalny przepis na szczęśliwe życie)
              modlitwa wstawiennicza bądź zwykła znacznie przyśpiesza realizacje celów.
              I to mówię z punktu widzenia PRAGMATYKA a nie teoretyka.
              Z Bogiem jest raźniej no i unika się błędów i "przypadkowego" szkodzenia innym
              (realizując swoje cele).
              Chyba zawsze raźniej we dwójke lub dwoje? Pytanie retoryczne.

              Reasumując
              Dla Boga wszystko i wszyscy jesteśmy jednakowo bliscy. Zarówno nieszczęśnicy,
              narzekający, cierpiennicy, ksieża, papież jak i ludzie sukcesu, Sharon Stone smile
              czy Kevin Costner.
              Rzecz jest w tym co od Niego wybieramy do naszego życia.
              On jest wszystkim i ZAWSZE - jest wiecznością.

              Czy o to Ci chodziło?
              • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 12.02.05, 19:42
                Czesc Michalesmile
                Dziękuję za odpowiedź.
                Zacznę od końca.Nie,chyba nie wyraziłam się zrozumiale.Przede wszystkim,mówiąc o
                przyjmowaniu życia takim,jakie jest, nie miałam na myśli
                bynajmniej"nic_nie_robienie" ani "płynięcie z tłumem".Wręcz przeciwnie.
                Pozwól,że zacytuję Twoje słowa:
                > Sprecyzujmy.
                > Jeśli przez to rozumiesz, że należy przyjmować z godnością i aprobatą to co do
                > nas przychodzi to jest to prawda pod jednym ważnym warunkiem.
                > Pod warunkiem, że są to pozytywne efekty inaczej mówiąc jeśli
                > to co pragnie się od życia == to co od życia się dostaje

                Nie uważasz,że takie podejście do życia bardzo warunkuje to, jak je odbierasz?
                Nawet,jeżeli te warunki są w Twoim ujęciu pozytywne.Przez cały czas musisz
                pracować nad "przyciąganiem",afirmowaniem,kierowaniem się pozytywnymi wzorcami i
                drżeć na każdą niewygodę(trzeba zastosować pozytywną afirmację)-ale tak naprawdę
                cały czas walczysz,żeby nie wypaść z nurtu pozytywów.
                Michale,mówię o tym w ten sposób(przepraszam,jeśli Cię uraziłam),bo znam to i
                wiem,że to działa.Jednak wiem też i to,że to nie daje wolności.
                Chodzi mi o otwartość i ciekawość na to co wokół nas, o poznawanie swoich odczuć
                i emocji nie tylko wtedy, kiedy jest nam wygodnie i spełniane są jakieś nasze
                warunki szczęścia(to ogranicza), ale również wtedy kiedy spotyka nas coś co
                wywołuje niewygodę czy ból.Nie myślę tu bynajmniej o cierpiętnictwie.
                Tak naprawdę czuję,że dopiero wtedy,kiedy pojawia się jakiś problem, to
                pracuję(wiem,że to nieprawda,ale wiem to bardziej z głowy).Nie podchodzę do
                problemów jako do męczeństwa.Kiedy coś się dzieje,zastanawiam się,co dokładnie
                czuję i skąd bierze się takie właśnie odczucie.Staram się je poznać dogłębnie
                (np.wracam do dzieciństwa i szukam źródła).Nie jest to łatwe,ale zapewniam
                Cię,że wzbogacające.Zrozumienie źródeł swoich problemów prowadzi do rozluźnienia
                tych emocji,do odkrycia ich złudności.Kiedy uczę się w ten sposób podchodzić do
                przeciwności losu, nie potrzebuję określać żadnych warunków swojego szczęścia i
                mam pracy na całe życiebig_grin.
                Jest w mojej postawie coś takiego: jak się pojawia problem,to ciekawe jak ja
                będę się w tym czuła i co w nim zobaczę,jak bedę potrafiła się w nim
                znaleźć-jest to swego rodzaju wyzwanie.Czy dalej myślisz,że to cierpiętnictwo?
                Pozdrawiam Cię serdecznie.Ola
                • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 13.02.05, 10:55
                  Witaj alzoch smile

                  Piszesz:
                  "Nie uważasz,że takie podejście do życia bardzo warunkuje to, jak je odbierasz?
                  Nawet,jeżeli te warunki są w Twoim ujęciu pozytywne.Przez cały czas musisz
                  pracować nad "przyciąganiem",afirmowaniem,kierowaniem się pozytywnymi wzorcami
                  i drżeć na każdą niewygodę(trzeba zastosować pozytywną afirmację)-ale tak
                  naprawdę cały czas walczysz,żeby nie wypaść z nurtu pozytywów"

                  Prosze zacznij "to" uprawiać smile bo widać inaczej to rozumiesz - i moim zdaniem
                  niewłaściwie.
                  Każda osoba dostrzegajaca pozytywny skutek afirmacji nie zastanawia się nad tym
                  "aby nie wypaść z nurtu pozytywów" PO PROSTU NIE DOSTRZEGA INNEJ MOŻLIWOŚCI.
                  TO nie jest wieczna walka smile To jest wieczny spokój, opanowanie i dostrzeganie
                  samych pozytywów - a przez to przyciąganie ich do swojego życia.

                  Nie ma o co walczyć skoro ma się "inne okulary" którymi widzi się świat.
                  Po jakimś czasie pracy nad afirmacjami jak i kontroli swoich myśli (tu podam że
                  również stosuję to co Ewa czyli: Jeśli pojawi się jakaś negatywna myśl to
                  natychmiast świadomie zastępuję ją antynegatywnąsmile czyli pozytywną) i po jakimś
                  czasie nie istnieje pojęcia negatywizmu w życiu takiej osoby.

                  Wiesz "warunkowe" podejście do życia to jest takie jakie ma człowiek
                  przejawiający i pozytywne i negatywne myśli smile Bo w zależności właśnie od tych
                  warunków płynie raz powiedzmy w lewą stronę negatywów lub w prawą stronę
                  pozytywów. A człowiek dostrzegający swoją moc wie, że... "Od kiedy sięgam
                  pamięcią wiem, że nic nie istnieje większego niż moje pozytywne widzenie
                  rzeczywistości" (Goethe)

                  A że Ty myślisz skokowo tzn raz masz takie a raz takie emocje to widać między
                  wierszami tego co piszesz
                  Cytuje: "(przepraszam,jeśli Cię uraziłam)"
                  Gdybyś myślała pozytywnie to nie dopuściłabyś w tym przypadku do określenia że
                  ja mogę coś ocenić negatywnie smile Bo jeśli się myśli pozytywnie to tylko to
                  dostrzega się również u innych - tzn ich pozytywny stosunek do rzeczywistości.

                  Piszesz:
                  "Chodzi mi o otwartość i ciekawość na to co wokół nas, o poznawanie swoich odczu
                  ć i emocji nie tylko wtedy, kiedy jest nam wygodnie i spełniane są jakieś nasze
                  warunki szczęścia(to ogranicza), ale również wtedy kiedy spotyka nas coś co
                  wywołuje niewygodę czy ból"

                  Ależ nic nie stoi na przeszkodzie być otwartym i ciekawym świata i mieć odczucia
                  tylko pozytywne... Widzisz tu coś co by się wykluczało?
                  Wszystko co dzieje się w naszym życiu przyciągamy do siebie sami.
                  Nie ma tu wyjątków: WSZYSTKO. Więc nie wolno nikogo winić za nic, choćby
                  niewiadomo jak bylibyśmy pewni. Bo zawsze jest to wina "Ilekroć zmieniam swoją
                  ocenę sytuacji tylekroć dostrzegam swój krok do przodu - i tylko do przodu"
                  (Anthony Robbins "Obudz w sobie olbrzyma")

                  Piszesz:
                  "Tak naprawdę czuję,że dopiero wtedy,kiedy pojawia się jakiś problem, to
                  pracuję(wiem,że to nieprawda,ale wiem to bardziej z głowy)"

                  Nic dziwnego więc, że tak to wszystko odbierasz smile
                  I tu się różnimy. Ja staram się nie dopuścić tzn. przeprogramowuje się tu i
                  teraz mimo że nie mam (w Twoim rozumieniu) żadnych problemów wiszących jak miecz
                  nade mną. Pracuję po to aby nic takiego do siebie nie przyciągać i aby dać
                  szansę Bogu na zmianę mojego życia i na Jego wstawiennictwo w tym zakresie.
                  Pracowanie nad problemem dopiero po jego pojawieniu się jest też słuszne, ale
                  lepiej "Zmieniaj od razu to co niedostrzegalne, aby dostać to co widzialne"
                  (fragment z jednego anonimowego napisu...)

                  I odpowiadam na Twoje ostatnie pytanie
                  Czy sądze że to cierpiętnictwo? Nie wiem. Tylko Ty znasz odpowiedź na to
                  pytanie. Ale może filtrujesz odpowiedź na nie, a może nie filtrujesz. Moim
                  zdaniem można łatwiej dochodzić do celu. Tylko pozytywnymi metodami. Ale skoro
                  potrzebujesz bodźców negatywnych aby odkryć swój program na życie (chociaż mozna
                  to zrobić łątwiej i przyjemniej no i bez "bólu") to Twój wybór. Pewno dojdziesz
                  do tego samego do czego ja namawiam. Ale jest pytanie, czy to Ci odpowiada. Jeśl
                  i nie to warto to przemyśleć.
                  • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 13.02.05, 14:14
                    Witaj Michalesmile
                    To niesamowite, że w momencie, kiedy coś zrozumiemy naprawdę, staje się to dla
                    nas tak oczywiste,że dziwimy się, że inni tego nie widzą. Nie dostrzegamy, że my
                    też potrzebowaliśmy tyle czasu,żeby to zobaczyć.
                    Ciągle się uczę i ciągle się dostrzegam nowe, które było tak blisko, a jednak
                    tak niewidoczne.
                    Jest dla mnie oczywiste,że nie chcę już zawracać,więc nie namawiaj mnie Michale
                    do tego. Napisałam Ci już,że znam Twoje podejście do życia i wiem, że to działa
                    i jest nawet bardzo wygodne. Nie daje jednak wolności.

                    Pozdrawiam Cię.Ola
                    • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 13.02.05, 20:59
                      Ufff no już coraz lepiej (w moim mniemaniu) piszesz smile)))
                      Oczywiście nie mam monopolu na racje...

                      I byłoby wszystko ok, gdyby Cie jeszcze nie podkusiło dodanie:
                      "Napisałam Ci już,że znam Twoje podejście do życia i wiem, że to działa
                      i jest nawet bardzo wygodne. Nie daje jednak wolności"

                      smile
                      Czyli Twoim zdaniem daje poczucie zniewolenia? Teoria w której dostajemy to co
                      chcemy? I że wszystko co do nas przychodzi jest prawdziwe i pochodzi z naszego
                      wnętrza?
                      Zauważ że to Głowna moja teoria

                      A to że wiedza o tym daje szanse uniknięcia rozczarowań, bólu i cierpienia to
                      już nie jest prawdziwe?
                      Niby wolność polega na tym, że "raz pod wozem raz na wozie" i że "kija ma dwa
                      końce"? smile Ok, widzisz wolność to trudny termin. Trudny jeśli samemu (a każdy z
                      nas je ma) ma się filtry.
                      Dla mnie wolność to doswiadczanie, ale tylko pozytywne - bo czuje że mój
                      Przyjaciel zawsze jest ze mną, więc "Któż jest potężniejszy?". Ta opieka, daje
                      mi poczucie również bezpieczeńśtwa.
                      I jeśli miałbym wybrać coś innego tzn taką wolność w której raz jest dobrze a
                      raz źle to ja kicham na takąwolność smile
                      Ale skoro uważasz inaczej, tzn. może Tobie to nie przeszkadza - co mnie
                      specjalnie nie dziwi (tzn. nie dziwi, że ktoś może tak uważać) zważywszy że na
                      pewnych Targach spotkałem dwie kobiety, wmawiające mi szlachetność i wielką
                      misję cierpienia i bólu smile Nieźle się wówczas zdumiałem, że można tak skrajnie
                      myśleć.
                      • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 14.02.05, 21:52
                        Witaj Michale.
                        Zapytałeś:"> Czyli Twoim zdaniem daje poczucie zniewolenia? Teoria w której
                        dostajemy to co
                        > chcemy? I że wszystko co do nas przychodzi jest prawdziwe i pochodzi z naszego
                        > wnętrza?
                        > Zauważ że to Głowna moja teoria"

                        Dostajemy to co chcemy? A co chcesz dostac? Czego potrzebujesz,żeby czuć się
                        dobrze? O co prosisz w swoich afirmacjach?

                        Piszesz:"A to że wiedza o tym daje szanse uniknięcia rozczarowań, bólu i
                        cierpienia to
                        > już nie jest prawdziwe?"

                        A co dla Ciebie byłoby rozczarowaniem,bólem czy cierpieniem? Czego chcesz uniknąć?

                        Piszesz:" Dla mnie wolność to doswiadczanie, ale tylko pozytywne"
                        Poznajesz więc tylko część doświadczeń. To taka wolność częściowa.Pozostałych
                        nie znasz,więc nie wiesz nic o nich i dlatego wzbudzają lek i wyobrażenie bólu
                        czy cierpienia.To jak ciemny pokój, do którego boisz się wejść ,a o którym masz
                        górę wyobrażeń.A wystarczy raz sprobować,żeby się przekonać,że brak światła to
                        po prostu odmienna sytuacja,ale wcale nie przykra.
                        Pozdrawiam,Ola.

                        • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 15.02.05, 08:19
                          Ależ Olu się uparłaś z tymi doswiadczeniami. Wynika to z tego, że zamiast
                          słuchać swojej Wyższej Świadomości (Nadświadomości) cały czas próbujesz
                          logicznym czytaj: wyuczoną podświadomościa oceniać to co piszę smile

                          Piszesz:
                          "Dostajemy to co chcemy? A co chcesz dostac? Czego potrzebujesz,żeby czuć się
                          dobrze? O co prosisz w swoich afirmacjach?"

                          A co ma to do sprawy poruszanej w tym wątku?
                          To co dobre już jest obecne w moim życiu, więc jeśli chodzi o wątek osobisty -
                          to ja akurat o nic nie proszę. Po prostu to mam. - Rozumiesz?
                          Mam świadomość "Już to mam" - reszta to materializacja rozłożona w naszym
                          ziemskim pojęciu czasu.
                          Zawsze otrzymuję to co najlepsze. Zapytaj sie Ewy, jestem ciekawy czy powie Ci
                          coś innego smile Ewa?

                          Piszesz:
                          "Poznajesz więc tylko część doświadczeń. To taka wolność częściowa.Pozostałych
                          nie znasz,więc nie wiesz nic o nich i dlatego wzbudzają lek i wyobrażenie bólu
                          czy cierpienia.To jak ciemny pokój, do którego boisz się wejść ,a o którym masz
                          górę wyobrażeń.A wystarczy raz sprobować,żeby się przekonać,że brak światła to
                          po prostu odmienna sytuacja,ale wcale nie przykra."

                          Życzę więc powodzenia w poznawaniu tych ciemnych pokoi. Może jest to CI
                          potrzebne skoro tak uparcie się tego trzymasz smile
                          Dla mnie wolność to jest doświadczanie tego co ja potrzebuję a nie to co ktoś
                          uważa że jest dla mnie słuszne.
                          A ponieważ każdy chce dla siebie jak najlepiej (tzn chyba tak sądzę że każdy smile
                          ) to nie sądzę aby ktoś odczytywał wolnosć jako latanie między skrajnościami tzn
                          raz super a raz ból - temat już wałkowałem w wątku do znudzenia (Banalny
                          przepis...).
                          I nie tylko ja tak uważam, ale wielu genialnych filozofów, pisarzy i
                          współczesnych o "wielkich nazwiskach". To jest tzw. wiedza naturalna - bo
                          wynikająca z serca. Z serca wynikają tylko pozytywne inspiracje. A to co z serca
                          (Boga) jest prawdziwe. Czy to do Ciebie również nie przemawia? smile

                          Piszesz: "Pozostałych nie znasz,więc nie wiesz nic o nich i dlatego wzbudzają
                          lek i wyobrażenie bólu czy cierpienia"

                          Ależ po co mam znać skoro mam tylko pozytywny program na życie? Jeśli człowiek
                          poświeca się prowadzeniu przez Boga to to co negatywne dla niego nie istnieje.
                          A Bóg nie zna lęku, bólu czy cierpienia smile. To są wymysły iluzji ziemskich
                          skołowaconych umysłów, aby się "podniecać" czymś, co jest skrajne i aby dzięki
                          temu manipulować sobą (tłumaczyć sie np. z czegoś) i co najgorsze innymi również.
                          Jeśli pasuje Ci znanie lęku bólu i cierpienia to nie mamy o czym dyskutować smile

                          Życzę Ci tego, co sama przyciągasz broniąc swojego stanowiska. A jeśli kiedyś
                          przyjdzie Ci znudzenie to zawsze możesz zacząć rozwijać myślenie z prawdziwym
                          znaczeniem rozwoju duchowego czyli ze świadomością nieistnienia zła - a tym
                          samym nieprzyciągania

                          Jak byś chciała, to Ci mogę napisać jakie schematy masz do przepracowania i broń
                          Boże wcale nie chce Ci zmieniać życia. Jak wybierzesz tą (inną) drogę to chętnie
                          pomogę.

                          Moją chęcią na forum (i wielu innych osób również) jest pomaganie tym co chcą
                          zmienić jakość swojego życia - więc nie będe już dyskutował o skrajności czyli
                          tym co piszesz smile Bo nie moim zadaniem tak do końca jest tłumaczenie wszystkiego
                          od Zera smile (poza tym temat dla mnie jest tak jasny że nie jestem najlepszym
                          przewodnikiem w tłumaczeniu od podstaw). Ale jeśli się zapytasz jak to zmienić u
                          siebie to pewno moja pomoc coś wniesie z czego bardzo się będe cieszył smile

                          Choć z drugiej strony nie jestem aniołkiem smile I kiedyś znałem te uczucia o
                          których piszesz, (czytaj: kiedyś je w nadmiarze przyciągałem). Kiedy o nich
                          dosłownie zapomniałem - znikły one z mojego życia.
                          I nawet załóżmy że masz racje - że obecne moje życie nie jest prawdziwą
                          wolnością (w Twoim rozumieniu) - to po cholerę smile mam wybierać tą "PRAWDZIWĄ"
                          wolność skoro przychodzi do mnie tylko to co najlepsze?
                          Czy jeśłi masz te dwa pokoje. Jeden z jasnością, światłością i dobrocią i
                          dobrobytem a drugi z mieszanymi uczuciami. Wątpię żę w imię zasad "prawdziwej
                          pojmowanej wolności będzie ktoś chciał być w tym drugim pokoju....
                          • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 15.02.05, 22:23
                            Witaj Michalesmile
                            Wyjaśnij mi jeszcze proszę, dlaczego nie zaufać,że kiedy nie będziemy
                            programować swojego życia, to nic nas złego nie spotka? Po co ta
                            manipulacja:pozytywne przyciągamy,negatywne przeprogramowujemy?Czy to naturalne?
                            Czy nie wierzysz, że gdyby tak puścić i pozwolić się po prostu z ufnością
                            otworzyć na każdą chwilę bez określania co chcemy a czego nie, to tak naprawdę
                            nie może nas spotkać żadna krzywda, bo życie samo w sobie ma naturalny prąd,
                            który, nie przypuszczasz chyba,że jest bezładem.
                            Pozdrawiam Cię.Ola

                            PS.Michale, ja traktuję tą rozmowę jak ciekawą polemikę, ale jeżeli chcesz,
                            możemy ją zakończyć.
                            • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 16.02.05, 08:20
                              Witaj Olu smile

                              Poruszyłaś ciekawy temat, przewijający sie przez pewnie wiele forów na świecie...

                              Piszesz świetne pytanie:
                              "dlaczego nie zaufać,że kiedy nie będziemy programować swojego życia, to nic nas
                              złego nie spotka? Po co ta manipulacja:pozytywne przyciągamy,negatywne
                              przeprogramowujemy? Czy to naturalne? "

                              Zaczne od początku.
                              W jednym z postów w "Banalny przepis na szczęśliwe życie" (notabene zastanawiam
                              się aby część tu wkleić - jest to dobry pomysł? Nie chciałbym aby się "straciły"
                              smile) wyjaśniałem sposób działania naszego życia
                              W razie czego jeszcze raz wkleje ten schemat:
                              rudmain.at.hopto.org/subfolder/mojeza1.gif
                              (jest to moje autorskie opracowanie)

                              To co dzieje się na poziomie podświadomości zarówno wyobrażenia pozytywne jak i
                              negatywne zostają wzmocnione do poziomu Myślokształtów, które poprzez przestrzeń
                              - nazwijmy ją umownie Astralem (choć dokładnej definicji nie znam) buduje swój
                              kształt w strukturę, która z powrotem niejako "osiada" po jakimś czasie w
                              świecie fizycznym czyli mówiąc po ludzku: materializuje się.
                              Może się materializować w postaci naszych nawyków, podwyżki w pracy, pięknego
                              domu czy spotykania przyjaznych nam ludzi i pomocnych na naszej drodze.

                              Tak jest urządzony świat - i takie są te prawa zgłębiane od wielu tysiącleci.

                              Oczywiście czas w jakim się to materializuje jest różny. WYnika to z:
                              1. TAM nie istniej pojęcie czasu (już ten temat poruszaliśmy)
                              2. Zależny ten czas (w ziemskim pojeciu) jest od mocy i czystości myślkoształtów
                              tzn m.in. z siły przekonania że chcemy to i to uzyskać oraz z .... braku
                              intencji przeciwnych - co ja nazywam popiep* w podświadomości smile - (jest to możę
                              nieładne sformułowanie ale dosadnie ukazujące o to co mi chodzi)
                              3. Zależy od Praw Wszechświata czyli Boskich praw z których wynika że: wszystko
                              musi się dziać w swoim czasie oraz że Bóg może mieć dla nas rzeczy o wiele
                              lepsze i trafniejsze niż to o co prosimy - w rezultacie czego otrzymujemy coś
                              wspanialszego (dzięki naszemu Przyjacielowi)

                              No dobra koniec dygresji.

                              Podświadomość jak już wspominałem jest idealnym komputerem. Który: koduje,
                              nagrywa wrażenia słuchowe, wzrokowe, węchowe i innego typu PRZEZ CAŁE ŻYCIE
                              JEDNOSTKI.

                              Teraz rozpatrzmy inne ujęcie ważne dla zrozumienia odpowiedzi na to o co pytasz.

                              Przez ostatnie powiedzmy 2 tysiące lat istniało na świecie wiele religii
                              opartych na:
                              1. miłości
                              2. strachu
                              3. niegodności
                              4. bojaźni
                              5. ????
                              Wszystkko oczywiscie w stosunku do Boga.... ale ponieważ podświadomość
                              (przypominam!) NIE ROZRÓŻNIA TAK NAPRAWDĘ: JA, ON, ONA czy ONI to jest to coś co
                              dotyczy nie tylko Boga ale także nas samych - mówię o efekcie działań.

                              Pierwszy punkt jest ok.
                              Pozostałe 2-4 są niestety manipulacją. Takie manipulacje cały czas próbowałem
                              wyjaśniać i wskazywać w wątku "Banalny przepis..." bo tak naprawdę to w nich
                              jest problem. NASZA PODŚWIADOMOŚĆ OD NAJMŁODSZYCH LAT świetnie sobie je
                              zakodowała. Zwłaszcza wiek dziecięcy i dorastania to jak otwarta ksiega po
                              której rodzice, wychowawcy, katecheci, koledzy i koleżanki "jeżdżą" w tą i wewtę
                              smile Nic dziwnego, że im bardziej kraj staje się ... i tu uwaga (ludzie
                              "przekabaceni" proszę dalej nie czytać smile) im bardziej kraj staje się KK to tym
                              bardziej upada finansowo... W końcu jak w Polsce może być lepiej skoro miliony
                              ludzi co tydzień w znanym nam miejscu deklaruje: "Panie nie jestem godzień"?
                              Skoro nie są godni, to podświadomość nie przyciąga dostatku. Nie dość że nie
                              przyciaga dostatku to generuje NIEGODNOŚĆ na szeroką skalę... przejawiającą sie
                              we WSZYSTKICH aspektach życia.... (mimo wszystko łatwo dość te związki wykazać
                              jeśli ktoś chce ale po co?)

                              Wiem, że jest to odważna teza ale poczytajcie wątek "Banalny przepis..." a
                              zobaczymy czy ktoś dojdzie do innych wniosków smile

                              Reasumując
                              Olu, gdybyśmy byli jako dzieci wychowywani w:
    • buena.vista.sc Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 13.02.05, 12:09
      Ludzie pojawiają się na naszej drodze życiowej,towarzyszą nam krócej lub
      dlużej,znikają,pojawiają się nowi..tak to już jest.
      Każdy się zmienia,potzrebuje nowych doświadczen,nowych
      sytuacji,nowych "nauczycieli".

      Na pewno zdarzylo ci się,że odnioslaś wrażenie,że z pewną osobą ,kórą znasz
      jakiś czas,jakoś "ci nie po drodze".Nie sądzę,żeby to mial być powód do
      rozpaczy,nienawiści czy innych negatywnych uczuć.No chyba,że ludzie odchodzą od
      ciebie zbyt szybko lub często-to może być wlasnie skutkiem twojego myślenia,z
      gory zakladasz,że wszystko musi się prędzej czy pózniej rozlecieć.

      Może blędem jest zbytnie przywiązywanie się do kogoś,zakladanie,że jeśli coś
      się nie uklada to twoja wina.
      Mam róznych znajomych,przyjaciol-z jednymi fajnie się gada, z innymi przyjemnie
      spędza czas wolny,uprawia sport.Jedni zmieniają miejsce zamieszkania,pracę,stan
      cywilny i setki innych,no i silą rzeczy te kontakty rozlużniaja się,czasem
      można coś odbudować,zmienić forme lub odpuścić sobie.A przede wszystkim dać
      drugiej osobie prawo wyboru,takie samo jak dajesz sobie.


      W naszym spoleczeństwie istnieją podzialy różnej maści np. na ludzi sukcesu i
      nieudaczników,bogatych i biednych,pracujących i bezrobotnych i wkradają się
      różne lęki.Czlowiek,któremu się powiodlo,zaczyna "dziwnie nieswojo" czuć się z
      dawnym przyjacielem,który ma inne problemy,nie stać go na wiele.Nie umie
      znalezć się w tej sytuacji i odpuszcza sobie stare kontakty,no ale to przecież
      jego problem,nie twoj.
      • alzoch Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 13.02.05, 14:17
        Pozdrawiam, Cię Buena.vistasmile
        Ola
      • beataanna1 re: 13.02.05, 17:16
        masz rację,dużo osób odeszło w moim życiu, zostało parę wypróbowanych
        przyjaciół, którzy nie klasyfikują mnie do biednej,bogatej itd...tylko widzą we
        mnie tą jedną , od lat tę samą...Beatę..wiem że to czasami zawiść kieruje
        ludźmi którzy się odłączają ode mnie...cóż jeśli ktoś uważa, że jestem dla
        niego kulą u nogi, garbem....to taki jego wybór, wolna wola...ja nie będę się
        na siłę zmieniała pod niego...tak jak jemu będzie pasować...jestem taka..jaka
        jestem....lata lecą...i może mam już gdiześ swój pierwszy siwy włosek...i jakąś
        tam zmarszczkę....ale jestem wciąż ta sama...w sercu, i w oczach...Czas zmienia
        tylko nasz wygląd, i tych ludzi wokół nas...my zmieniamy się...ale
        nieznacznie...raczej można powiedzieć że z każdą znajomością nabieramy
        doświadczenie, które nas kształtuje...nie ma co rozpaczać po znajomości które
        odeszły...one nas czegoś nauczyły, każdy człowiek w naszym zyciu
        odcisnął...swój odcisk...w pozytywnym i negatywnym znaczeniu...ale...nie ma co
        nad tym się rozwodzić...po prostu...taki już dziwny ten świat...może za bardzo
        czasami staramy się kogoś uszczęśliwić na siłę...i dlatego zostajemy sami....
        i dlatego jesteśmy nadal samotni....bo my się może i
        zmieniamy...ukształtowujemy, naprawiamy błędy...uczymy się wielu
        rzeczy...ale....otoczenie jeszcze tego nie widzi...bo...widzi nas takim...jakim
        chce...jakim byliśmy kiedyś...a nie chcemy nikogo na siłę przekonywać...jacy
        jesteśmy teraz...
        • blue_me Re: re: 19.02.05, 16:39
          Chciałabym odnieść się po pierwsze do tego co napisał Michał:
          "Prawdziwa przyjaźn niczego nie żąda od obydwu stron. I nigdy nie towarzyszy
          (graniczy) nienawiści. Bo NIE MA OCZEKIWAŃ." to jest utopia! nierealne...mamy
          oczekiwania...wobec każdego człowieka który staje na naszej drodze i każdy ma
          jakieś oczekiwania wobec nas. Przyjaźnimy się z ludźmi co dają nam coś...w
          zamian dajemy im coś co jest im potrzebne. Nie ma takich bezinteresownych
          relacji...i co więcej to wcale nie jest powód do zmartwienia. Tak po prostu
          jest. Może ewentualnie uczucia pozbawione interesowności łączą dzieci i
          rodziców...ale nie byłabym tego pewna.
          Ja jestem właśnie w takim dziwnym momencie życia...też dużo myślę o moich
          relacjach z ludźmi, o przyjaźniach. Wygląda na to, że właśnie straciłam
          przyjaciela...Nie wiem dalczego. Jedyne co przychodzi mi do głowy to, że nie
          była to prawdziwa przyjaźń...Ale tyle lat...tyle lat złudzeń?
          Jakieś pół roku temu o mały włos nie straciłabym innej przyjaźni. Dlaczego? Gdzi
          tkwi błąd...we mnie? A może w tym, że dopiero teraz mam odwagę mówić ludziom w
          twarz co mnie boli?...A może jestem złą przyjaciółką?
          Przykre to wszystko, gubię się w tym...
          • eevvaa Re: re: 19.02.05, 17:26

            Witaj Blue_me smile

            a moze to co napisal Michał to nie taka utopia. Moze dlatego straciłaś
            przyjaciela, bo masz właśnie oczekiwania. Jeżeli kochasz przyjaciół niezależnie
            od tego co robią. Nie masz wobec nich żadnych oczekiwań, nie czujesz się
            rozczarowana, że nie spełniają nie raz Twoich wyobrażeń - poprostu cieszysz się,
            że są.

            Pozdrawiam smile
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • blue_me Re: re: 19.02.05, 18:12
              Nie sądzę Ewo aby było tak jak piszesz...Wszyscy mamy wobec siebie oczekiwania i
              musimy się liczyć z tym, że inni oczekują od nas pewnych rzeczy. Chcemy mieć w
              naszych przyjaciołach wsparcie w trudnych chiwlach, prawda? wierzymy, że nie
              opuszczą nas...a jeśli tak się stanie wątpimy w ich przyjaźń. To samo dajemy im.
              Nie możemy powiedzieć "nie chce mi się dziś pomagać mojemu przyjacielowi...mimo
              że wiem, że potrzebuje mnie. On musi to zrozumieć i nie może ode mnie niczego
              oczekiwać- bo jest moim przyjacielem!". Moim zdaniem lepiej uświadomić sobie tą
              niegroźną wcale "interesowność" przyjaźni niż oszukiwać się i przez to
              zaniedbywać kogoś- sądząc że nic nie jesteśmy mu winni.
              A z tą moją stratą- może po częsci jest to wina pewnych moich oczekiwań, których
              akurat ta osoba spełnić nie może...Ale to chyba trochę bardziej skomplikowane.
              Ale dla mnie najważniejsze jest to, że to ona odwróciła się ode mnie a nie ja od
              niej.
              • sc200 Re: re: 19.02.05, 19:38
                Nie wszyscy smile (mamy wobec innych oczekiwania)

                Mów za siebie...

                Piszesz: "Chcemy mieć w naszych przyjaciołach wsparcie w trudnych chiwlach, prawda?"
                Kto? Jeśli nie ma się w sobie wsparcia to i w przyjaciołach się nie znajdzie. A
                jeśli ma się w sobie ma wsparcie to nie szuka się go u innych. Kłania się tu
                ewidentnie modlitwa o oczyszczenie własnych INTENCJI DO PRZYJAŹNI. Jeśli się ich
                nie oczyści to i przyjaźn z Bogiem jest trudna do przełknięcia - gdzie masz
                typowy przykład - On od nas niczego nie oczekuje, bo cóż możemy mu dać? A mimo
                to chce tej przyjaźni...

                Piszesz:
                "Nie możemy powiedzieć "nie chce mi się dziś pomagać mojemu przyjacielowi...mimo
                że wiem, że potrzebuje mnie. On musi to zrozumieć i nie może ode mnie niczego
                oczekiwać- bo jest moim przyjacielem!" "

                Ach co za utopia smile
                Jeśli ktos jest przyjacielem, to zrozumie właśnie, że dziś nie mam ochoty Mu
                pomóc i nie rozumiem co w tym dziwnego? Każdy musi szanować cudzą wolność wyboru.

                Ewidentnie widzę u Ciebie poplątanie w podświadomości - wynikające z tego co Ci
                literatura/film/ludzie w życiu (rodzice, wychowawcy itd itp) "natłuknęli" na
                temat przyjaźni. Wierz mi nie ma to wiele wspólnego z prawdziwym znaczeniem tego
                słowa. Zaplątanie oczekiwań z uczuciami.

                Ładnie to opisał Antoine de Saint Exupery
                "Przyjaźn to nie oczekiwania, to nie dawanie - to tylko obecność"
            • buena.vista.sc Re: re: 19.02.05, 18:25
              Wedlug tej teorii traktujemy przyjaciól tak jak wszystkich innych ludków
              napotkanych na naszej drodze.Czyli wszyscy są moimi przyjaciólmi? Nie dzielimy
              na obcych,znajomych,krewnych czy przyjaciol?

              Taaak,przypominają mi się wczesnoszkolne tematy wypracowań-po czym poznać
              dobrego przyjaciela,czym jest prawdziwa przyjażń ?itp.

              Zgadzam się z tym,że przez nasze oczekiwania wobec innych przeżywamy masę
              negatywnych uczuć w życiu,sama staram się odróżniać uczucie do kogoś od
              uzaleznienienia/przywiązania ,ale idzie mi to mozolnie chociaż nie bez efektów.

              Może coś więcej na ten temat,bo relacje międzyludzkie i problemy z tym
              związane dotyczy conajmniej polowy postów na forach.Wynika stąd wniosek,że coś
              szwankuje na tej linii.
              • sc200 Re: re: 19.02.05, 19:46
                buenavista smile witaj

                Gubisz się w tym bo dookoła prawie wszyscy wyznają inną definicje słowa
                przyjaciel. Ale to właśnie ta definicja lansowana przez media/znajomych itd itp
                jest utopią.

                A dlaczego ciężko znaleźć przyjaciela, powiedzmy "wyznając to co ja napisałem"?
                Bo skoro człek A i człek B a takżę wszyscy pozostali wyznają inną definicję to
                jakże im jesteś w stanie powiedzieć że ten kolor to nie kolor zielony tylko
                zawsze był niebieski a wszyscy wmówili że jest to zielony?
                Z kim podzielisz tą wiedzę?

                To jest problem - ale po to o nim bardzo wielu autorów (właśnie o przyjaźni!!!)
                pisze aby przygotować się na prawdziwe znaczenie wielu słów takich jak miłość
                czy przyjaźń

                Jak na razie to takie małe pierwiosnki się pojawiają... I chwała za to.
                • buena.vista.sc Re: re: 19.02.05, 20:19
                  Taaa,cięzko przychodzi w wieku lat ..dziestu smile zmienić myślenie,lamać
                  stereotypy,ale mam male sukcesy,kóre mnie umacniają i daja nadzieję.Staram się
                  utzrymywać mój nowy tor myślenia,dużo czytam,to forum pomaga,ale tak live to
                  posucha... no ale trzeba sie tzrymać..smile)

                  Myślę,że największym blędem jest opinia,że czlowiek potrzebuje do szczęścia
                  pewnych osób lub przedmiotów/przyjaciel,rodzina,pieniadze,wladza,sukces../ i
                  bez nich jest niepelny,niedoskonaly, nieszczęsliwy.Najpierw czyni się
                  starania,żeby te rzeczy osiągnąc/daje poczucie chwilowego zadowolenia/,potem
                  przychodza starania,jak tą rzecz czy osobę utrzymac/przywiązać/uzaleznic,potem
                  lęk przed utratą i wreszcie nieszczęście,gdy się to straci i oblęd zaczyna się
                  od nowa.

                  Bazą takiego schematu myślenia jest lęk zaszczepiony już w dzieciństwie,lęk
                  przed odrzuceniem,samotnością.Wpajano nam,jacy musimy być,aby "zaslużyć" na
                  czyjąś akceptację,życzliwość,milośc.Zdania typu: kocham cię,bo...nie będę cię
                  kochać,gdy.... i tak staramy się innym przypodobać,dogodzić,żeby zasluzyć na
                  miano dobrego przyjaciela,w ogóle zaslużyc na cokolwiek.Brrrr....


                  pa
                  buena smile
          • sc200 Re: re: 19.02.05, 19:41
            Skoro kogoś straciłaś to nie był to prawdziwy przyjaciel. Ot po prostu osoba,
            coś od Ciebie oczekująca - na tej zasadzie to mógłbym powiedzieć że mój
            pracodawca to też mój przyjaciel. Bo w końcu ja DAJĘ mu pracę, a ON daje mi za
            to pieniądze - ale czy jest to TA przyjaźn o której mówisz? Wątpię.

            I jeśli nie zmienisz tego wizerunku w swoim sercu/umyśle tego słowa przyjaźn to
            dopóty będziesz spotykała osoby przyjaźniące się dla CZEGOS a nie dla tego że
            jesteś - ot po prostu jesteś. Radze się nad tym zastanowić. smile
            • blue_me Re: re: 19.02.05, 20:03
              nie przekonałeś mnie...Uważam, że chcesz żyć marzeniami a odrzucasz
              rzeczywistość. Relacje ludzki polegają na wymianie pewnych "darów" czy "dóbr"
              jakimi może być właśnie przyjaźń, zaufanie, oddanie, gotowość niesienia pomocy
              itd. Twój szef jest szefem...od niego dostajesz to co od szefa dostać możesz i
              dajesz mu to co daje się szefowi właśnie. Gdyby było tak jak mówisz przyjaźń
              byłaby jakimś pustym słowem, a przyjaciele byliby dwojgiem ludzi stojących obok
              siebie- ale nie razem. Bo aby stać "razem" trzeba czuć taką potrzebę- a już
              zaspokojenie tej potrzeby przez drugą osobę jest swoistą wymianą "darów"
              Co do tego, że ta osoba nie było naprawdę moim przyjacielem- to chyba bardzo
              prawdopodobne. Niestety...bardzo przykre. I ciekawa jestem jak możliwe jest abym
              z tego nie zdała sobie sprawy wcześniej.
              Ja mam przyjaciół od lat tych samych, nie zaprzyjaźniam się łatwo i często. To
              są trwałe przyjaźnie, w których wymieniamy się troską o siebie, cierpliwością i
              innymi takimi. Myślę, że zbyt bezpośrednio rozumiesz to "dawanie i branie" o
              jakim mówię. "Wmieniać się" można bardzo wartościowymi rzeczami...
              • sc200 Re: re: 20.02.05, 10:48
                A daj spokój smile

                To Twój umysł się buntuje bo masz filtry, które skutecznie Cie odrywają od
                prawdziwych znaczeń smile Uwierz mi bo kiedyś podobnie myślałem jak Ty w tym
                zakresie i nie jest mi takie myślenie obce - czytaj: niezrozumiałe.

                Masz takich przyjaciół i oczekiwania jakie Ci zaprogramowano.
                Coś o programowaniu poczytaj tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&v=2&s=0 bo ten wątek
                programowania jest szeroko omawiany.

                Widzisz różnica jest taka, ze ja nie żyjęmarzeniami. Ja żyję rzeczywistością
                która wokół mnie ujawnia się jako doskonałość mojej przyjaźni z Bogiem (przede
                wszystkim).
                To Ty nazywasz to marzeniami, bo... dla Ciebie to utopia. I choćbym Cie tu
                przekonywał i cytował setki fragmentów ciekawych ludzi to i tak Twoje filtry
                skutecznie to odrzucą. Aby to zaakceptować potrzeba czasu i cierpliwości.
                Mi nie zależy abyś myślała inaczej. Mi zależy abym ja myślał i wiedział "jak
                jest" bo odpowiadam tylko za siebie smile

                Zawsze mówimy "o myślach innych ludzi że są ich marzeniami, skoro nie
                dostrzegamy ich realności i prawdziwości znaczenia" (E.Hemigway)

                Mylisz dwa pojęcia i dopóki nie zaczniesz je odróżniać dopóty każdy (nie tylko
                Ty tak myślisz) będzie przyciągał takie a nie inne znajomości i "przyjaźnie"

                Mylisz pojęcie przyjaźni z "kolegowaniem się dla określonego interesu" - czyli z
                układem: Ty mi coś i Ja Tobie i masz ewidentnie widoczne "owoce" takich
                superprzysłów jakie na temat przyjaźni funkcjonują w życiu codziennym.

                Pewno wynika to też z tego że nie rozumiesz a dokładniej mówiąc "wiesz to, ale
                Twoja podświadomość świetnie to filtruje" tw. obiegu energii we wszchświecie.
                Tzw. energii mentalnej.
                Wówczas zrozumiałabyś, że dając coś komuś (np. przyjacielowi) niczego od niego
                nie oczekujesz bo... to przychodzi od innej strony w innej postaci.
                Dając komuś coś, dajesz to wszechświatowi, którego "przedstawicielem" cząstką
                jest właśnie ta istota... Ale skoro o tym chyba nie wiesz to polecam wątek wyżej
                wymieniony. Tam to dość dokładnie wyjaśnialiśmy.

                Piszesz:
                " "Wymieniać się" można bardzo wartościowymi rzeczami "
                Zwał jak zwał smile) Nie ukryjesz Twojej definicji słowa przyjaźń i nie ma się co
                wykręcać smile)

                Ach polecam jeszcze jedno jest taka świetna książka:
                D.Walsha "Przyjaźn z Bogiem"
                polecam też teksty filozoficzne A.deSaint Exupery

                (ps. Ewa czytałaś Przyjaźń?)
                • eevvaa Do Michała :)) 20.02.05, 11:41

                  Witaj Michale smile)

                  Czytałam "Przyjaźń z Bogiem" po raz pierwszy ze cztery lata temu, a teraz też
                  często wracam do niej.Mogę powiedzieć, że książki te pozwoliły mi zakończyć etap
                  poszukiwań. Poczułam się jak bym dotarła do celu - otrzymałam odpowiedź na moje
                  pytania. Czytając innych autorów niż N. D. Walsch czułam zawsze jakiś
                  niedosyt... Dla każdego to może być ktoś inny, kto poruszy w nas tę strunę.
                  Do pracy nad sobą i lepszego zrozumienia tematów, które tu poruszamy chciałabym
                  polecić N. D. Walsch - "Przewodnik - Rozmowy Z Bogiem "- przyznam ,że u mnie
                  trochę przeleżał( tylko go przejrzałam ), a teraz odkryłam go na nowo.
                  Kiedyś też byłam osobą, która myślała, że na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć,
                  zapracować, a pomimo tego doznawałam różnych rozczarowań. Teraz jest mi o wiele
                  łatwiej, jestem szczęśliwą osobą, wiem ,że nic nie muszę, nie mam żadnych
                  oczekiwań - wiem, że mam wspaniałych przyjaciół wokół siebie.

                  Serdecznie Ciebie i Wszystkich pozdrawiam smile

                  ewa
                  Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                  • blue_me Re: Do Michała :)) 20.02.05, 14:56
                    ok...słuchajcie, wiedzę że nie wejdę w temat...strasznie mistycyzujecie...ja się
                    z Bogiem nie przyjaźnię...cóż...ja sie przyjaźnię z ludźmi. Wiesz- to piekne, że
                    nie oczekujesz niczego od innych. A może piękne jest że w to wierzysz...Ale tak
                    pomyśl czy jesteś szczery sam ze sobą? czy nie próbujesz być kimś więcej niż
                    jesteś?
                    • buena.vista.sc Re: Do Michała :)) 20.02.05, 19:43
                      Przyjażniąc się z ludżmi-przyjażnisz się z Bogiem,tu nie ma sprzeczności czy
                      wylączności.
                      A czy ty jesteś do konca szczera ze swoim prawdziwym ja,czy tylko powielasz
                      schematy myślowe innych?
                      • blue_me Re: Do Michała :)) 20.02.05, 23:03
                        być może dziele schematy myślowe z innymi...a nie powielam je. Myślenie jest
                        schematyczne...taka już nasza ułomność ludzka...gdyby nie schematy nasz umysł
                        nie wyrobiłby na zakrętach. Wy stawiacie się ponad "maluczkimi" i ich
                        schematami...jesteście bliżej Boga i z nim przyjaźnicie się? bravo! życzę Wam
                        dużo szczęscia i wracam na forum "wróżbiarstwo"wink
                        • sc200 Re: Do Michała :)) 21.02.05, 08:03
                          Witaj smile

                          Piszesz: "być może dziele schematy myślowe z innymi...a nie powielam je"

                          Złota czcionka smile Chyba sobie wrzucę do sygnaturki smile)
                          Przeczytaj to uważnie jeszcze raz...

                          Piszesz: "Myślenie jest schematyczne"

                          Popytaj się ludzi, którzy osiągnęli sukcesu w życiu, w miłości, w zdrowiu czy
                          finansach. Każdy Ci powie, że to co napisałaś wyżej świetnie generuje tabuny
                          nieszczęśników. Pamiętam pewne targi ezoteryki w Katowicach i wykład prof. Lidi
                          Stawowskiej. Dyskusja zeszła do spraw schematyczności myślenia i jeden starszy
                          pan na podobną myśl powiedział "ktoś w końcu musi pracować na tych co myślą
                          nieschematycznie czyli inaczej"
                          To jest nasz wolny wybór czy jesteśmy w pierwszej czy drugiej grupie.

                          Piszesz:
                          " Wy stawiacie się ponad "maluczkimi" i ich schematami.."

                          Stawiasz ciężkie, nieprzemyślane zarzuty. Najwidoczniej nie przeczytałaś całego
                          wątku z Wróżbiarstwa pt. "Banalny przepis na szczęśliwe życie" Tak sygnalizowane
                          jest że to co "uprawiamy" jest dla każdego, mówimy o niewywższaniu się, i
                          promujemy myśl że wszyscy jestesmy równi w oczach Boga. Nie rozumiem, gdzie się
                          dopatrzyłaś że wywyższa się ktos tu nad jakąs grupę ludzi. Oświeć mnie gdzie?

                          Zresztą nie musisz odpowiadać. Twoja reakcja to bunt Twojej podświadomości która
                          sobie myśli tak: "Po cholere nam zmiany w życiu. Jest nam dobrze tak jak jest".
                          Czyli najwyraźniej nie jest dobrze, skoro tak emocjonalnie reagujesz smile

                          Do jednego się zgodzę. Uczymy stawiać się ponad schematami
                          Jest to w tym coś złego? Gdzie?

                          "nie katuj swojego umysłu narzuconymi schematami. Żyj bez ramek. Bądź wolny"
                          (Albert Einstein).

                          Polecam przed dyskusją zdecydowanie przeczytanie wątku:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&v=2&s=0
                          Naprawdę nie wyda się nikomu "nic mystycznego" w tym co się tu piszę.
                  • sopcia Re: Do Michała :)) 14.04.05, 20:28
                    Witam serdecznie!
                    Siedzę tutaj już około godziny i przeglądam to forum. Cieszę się bardzo, że
                    wiem już gdzie szukac osób, które patrza na świat podobnie jak ja. Czytając
                    słowa EEwwyy:

                    > Czytałam "Przyjaźń z Bogiem" po raz pierwszy ze cztery lata temu, a teraz też
                    > często wracam do niej.Mogę powiedzieć, że książki te pozwoliły mi zakończyć
                    eta
                    > p
                    > poszukiwań. Poczułam się jak bym dotarła do celu - otrzymałam odpowiedź na
                    moje
                    > pytania. Czytając innych autorów niż N. D. Walsch czułam zawsze jakiś
                    > niedosyt... Dla każdego to może być ktoś inny, kto poruszy w nas tę strunę.
                    > Do pracy nad sobą i lepszego zrozumienia tematów, które tu poruszamy
                    chciałabym
                    > polecić N. D. Walsch - "Przewodnik - Rozmowy Z Bogiem "- przyznam ,że u mnie
                    > trochę przeleżał( tylko go przejrzałam ), a teraz odkryłam go na nowo.
                    > Kiedyś też byłam osobą, która myślała, że na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć,
                    > zapracować, a pomimo tego doznawałam różnych rozczarowań. Teraz jest mi o
                    wiele
                    > łatwiej, jestem szczęśliwą osobą, wiem ,że nic nie muszę, nie mam żadnych
                    > oczekiwań - wiem, że mam wspaniałych przyjaciół wokół siebie.


                    Zrobiło mi isę bardzo miło i przyjemnie, ponieważ mam wrażenie, jakbym sama te
                    słowa napisała (nie podejrzewam Ewy o plagiat, ale chodzi mi o podobną
                    sytuację) smile

                    Dziękuję za to cudowne forum ... ide dalej czytac smile

                    • eevvaa Bardzo cieszy :) 14.04.05, 21:06

                      Witaj Sopciusmile

                      Chyba najbardziej cieszą takie słowa, że są ludzie podobnie patrzący na świat.
                      Forum jednak jest potrzebne, żeby nawzajem się uczyć i wspierać.
                      Cieszę się, że trafiłaś tu do nas.

                      Pozdrawiam Ciebie serdecznie smile
                      ewa
                      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • monik60 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 24.02.05, 14:10
      nie wiem, czy ci pomogę, ale należę do osób która zerwała jedną długą
      znajomość. Okazało się , że po 5 latach znajomości nie znam tej osoby tak
      dobrze jak mi się wydawało. Nagle poczułam, że ta osoba nie jest tą samą jaką
      znałam , nagle zaczęłą pokazywać taka twarz jakiej nie znałam, i to zaczęło mi
      nie odpowiadać. Zastanawiam się dlaczego tak długo jej nie rozszyfrowałam.
      Raczkiem się wycofałam. Myśle,że ma do mnie pretensję. ale jesli
      ci z kims nie po drgodze, to po co sie męczyć. Na pewno znajdziesz kogoś, kto
      Cię zaakceptuje taką jaką jesteś. tylko czasami trzeba na to czasu.
      • beataanna1 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 24.02.05, 14:27
        Myślę, że często nie odkrywamy prawdziwej twarzy tej osoby, bo jesteśmy bardzo
        nią zauroczeni, widzimy tylko to co chcemy widzieć.Tylko ktoś kto stoi z boku
        może nam powiedzieć o wadach człowieka którego kochamy, ale my tej osoby nie
        słuchamy, uważamy, że ona nie ma racji, bo przecież nasz ukochany jest taki
        cudowny itd,musi minąć często długi czas by opadły nam różowe okulary, i gdy
        wtedy zaakceptujemy tą osobę na którą inaczej już spoglądamy niż na początku,
        to jest dobrze, jednak gdy odkrywamy jej zupełnie inną twarz, i to że jest nam
        obca, mimo upływu lat, wtedy rzeczywiście nie ma co się męczyć.

        Trzeba być cierpliwym, tylko jak ktoś już bardzo długo czeka, pozostaje wiara i
        nadzieja oraz pozytywne myślenie. Zobaczymy czy to podziała.wink

        (...)
        • eevvaa Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 24.02.05, 18:48

          Witam smile

          Pięć lat to długi okres w życiu człowieka ,w ciągu, którego każde z Was mogło
          się zmienić. Najpierw bardzo podobni do siebie. Po pięciu latach bardzo różni
          i Wasze drogi się rozchodzą, bo tylko podobieństwa się przyciągają.
          Nie ma tu winnych, gdyż każdy ma prawo do swojego indywidualnego rozwoju.

          Serdecznie pozdrawiam smile
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • monik60 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 25.02.05, 14:13
      Ja też już dlugo czekam, na pozytywne zmiany w moim życiu. Mam czasami wrażenie
      że przyciągam nie tych ludzi co trzeba. Trafiam w miejsca nie dla mnie. nie
      wiem może taki głupi okres w życiu, że człowiek się musi nacierpieć, albo już
      nie wiem co. Czasami mi rence opadają. Ale mój wrodzony optymizm karze mi
      szukac dalej. Wydaje mi sie też ze czasami zmiana środowiska dobrze robi. w
      niektorych układach sie juz po prostu duszę. Monika
      • beataanna1 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 25.02.05, 17:17
        Wiesz jest tyle samotnych osób, tylko one się gdzieś pochowały, jakby tak
        wszystkich ludzi na świecie, połączyć w pary, tych samotnych, to nikt by nie
        byl sam, ale....niestety trzeba szukać.Zauważylam jednak że często tak jest że
        na jednego gościa przypada kilka kobiet.No.i co zrobimy...jak jest nieurodzaj
        facetów??? A niedługo będzie ich wymarcie wink,bo jest nadwyżka dziewczynek.
        Może wprowadzą jakieś wielożeństwo cholender......ale kto by się tam chciał
        dzielić mężem, albo żoną z innym partnerem....Na pewno nie ja.więc dobrze, że
        nie żyję gdzieś w krajach trzeciego świata,albo dobrze że nie jest tak jak
        gdzieś w pewnej chyba Japońskiej sekcie, gdzie kościół narzuca partnera, i są
        hurtem śluby odprawiane. wink.Jejku jakbyśmy żyły w średniowieczu, to byśmy były
        starymi pannami wink,albo w wieku 12 lat, miały wiekowych mężów, więc jak to
        dobrze być kobietą i mieć własną wolę, wolność, prawa itd.


        (...)
        • taka_sobie5 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 27.02.05, 22:00
          Po przeczytaniu powyższych wypowiedzi nic innego nie pozostaje jak:
          -modlic sie ....(tu wstawic kogo sie chce)
          -medytowac
          -pracowac nad soba
          -wylączyc filtry
          -miec zawsze pozytywne nastawienie
          - (tu kopiuje)pracować nad "przyciąganiem",
          -afirmowaniem
          -kierowaniem się pozytywnymi wzorcami
          -nie miec oczekiwan
          -pozbyc sie pragnien, marzen
          itd itp

          Oto recepta na szczesliwe życie tylko czemu wiele ludzi dalej czuje niedosyt,
          nie czuja sie szczesliwi mimo,ze stosuja sie do powyższych opisów?
          Oszukuja samych siebie?, wbijaja sobie do głowy tę prostą "filozofie" zycia,
          czytaja poradniki,zalecenia, mądre ksiazki.......tych wyjątkowo dużo na naszym
          rynku ...ech...
          Nie ma recepty, przepisu, nie ma....nie oszukujmy się

          • sc200 Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 28.02.05, 09:27
            Piszesz:
            "Oto recepta na szczesliwe życie tylko czemu wiele ludzi dalej czuje niedosyt,
            nie czuja sie szczesliwi mimo,ze stosuja sie do powyższych opisów?"

            Jakich "wielu"???? smile))
            Nie pisz w sposób demagogiczny rodem z gazet smile
            Pisz za siebie
            Zaręczam Ci że powyższe punkty które wymieniłaś nie są takie proste do
            spełnienia i wątpię czy ktoś kto przejdzie ich drogę dalej czuje niedosyt.
            Wybacz, ale wątpię czy Ty już przeszłaś te etapy - Dlaczego wątpię?
            Bo widzę to po stylu, w którym o tym piszesz.

            Na razie to widze bunt Twojej podświadomości, tylko po co? Jak sama nie masz
            zamiaru nad tym pracować - tak przynajmniej dajesz odczuć

            Piszesz:
            "Nie ma recepty, przepisu, nie ma....nie oszukujmy się"

            Lepiej się zabierz za prace nad sobą smile Poważnie, jest to przyjemnie zajęcie i
            na pewno nie pisze się takich oświadczeń - w taki sposób jak Ty to piszesz.

            Ja w przeciwieństwie do Ciebie znam 10tki osobiście ludzi, którzy dokładnie są
            zaprzeczeniem tego co opisałaś - a kiedyś uważali podobnie. Wystarczy tylko
            troche pojeździć w odpowiednie miejsca...
    • anahella Re: Dlaczego istnieje cienka granica między... 27.02.05, 22:33
      Bo przyjazn jest jak wiatr. W goracy dzien chlodzi rozpalona skore, ale potrafi
      przeksztalcic sie w huragan.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nie pamiętasz hasła lub ?

Nakarm Pajacyka