beataanna1
13.02.05, 16:58
opisuję mój przypadek który się zdarzył dzisiaj....niedziela południe, myślę
sobie....nudy okropne, trzeba to przerwać, dość siedzenia na kanapie i
klikania...może coś ciekawego mnie spotka dzisiaj.
Wyszłam z domu...na ulicach pustki....ani jednego ludzika, ani jednego
samochodzika...wszyscy zdaje się na modłach...ot...taka pora....
idę sobie spokojnie na rynek...no i rozmyślam na temat intuicji i
przeznaczeniu, co mi dzisiaj się zdarzy itd....dochodzę do wielkiej
kałuży....przez cały chodnik...dół....i stopiony śnieg....omijam ją....idę
dalej, uważam na spadające czapy śniegu z dachu, robię krok dalej po chwili
słyszę wielki rumor....za mną....spada taka wielgachna czapa z czwartego
piętra....przełknęłam głośno ślinę...idę dalej...widzę jakiegoś niedzielnego
pijaczka...unikam takich sytuacji...przechodzę na drugą stronę...idę
dalej...,pijaczek zaczepia dwie dziewczyny,wyzywa je itd....patrzę się na to
a że nie jestem supermenem...stwierdzając że nic im nie grozi, raczej temu
pijaczkowi...robię parę kroków dalej....nagle...spoglądam w prawo...w zaułek,
małe dziecko złapało "zająca",pozdzierało dłonie,płacze, zgubiło się chyba
bo matki nie widzę...pytam co i jak...jak ma na imię....za 5 minut podbiega
dziewczyna z wypiekami na twarzy.Patrzę i nie daję wiary....moja dawna
koleżanka z podstawówki....tośmy się spotkały po tylu
latach....przypadkiem...po plotkach idę dalej...znowu wielka kałuża....omijam
ją uważając na moje nowiutkie spodnie ;-P....i właśnie w tej chwili, nie
wiadomo skąd znalazł się jeden pirat drogowy,zostaję ochlapana przez
samochód...na szczęście spodnie są z takiego śliskiego materiału że wszystko
po mnie spłynęło.....a kurtka ciemna..to nic nie widać....no i...? myślę nad
tym wszystkim ....przecież rano mi się wogóle nie chciało nigdzie iść, coś
mnie wypchnęło z chaty, ubrałam te spodnie nowe, omijałam kałuże, umknęłam
śniegowi z dachu,ominęłam pijaka, spotkałam płaczące dziecko i
koleżankę ,przypadkowo przechodząc na drugą stornę umykając pijakowi czyli
coś dobrego mnie dzisiaj spotkało, ale ....widać miałam być dzisiaj ochlapana
też przez ten samochód...omijałam przeszkody, celowo i świadomie , mimo to
mnie dopadł ten samochód, pech ? nie....szczęście, że nie założyłam np
białych spodni i jasnej kurtki...bo bym tego nie doprała..hihi...
o co mi tutaj chodzi? o to że co komu pisane, nawet takiego błachego, to i
tak się spełni....nawet ta kałuża...w tym przypadku nie zawesoła
sytuacja...ale uchroniłam się przed znacznie gorszym...zakładając inne ciuchy
niż chciałam na początku, ...czyli mamy na te przeznaczenie jakiś
wpływ...jeśli jest coś nam złego pisane w danym dniu, to możemy te zło
złagodzić mieć w pechu szczęście...;-P