nie wierze w przypadki

14.02.05, 22:00
witam wszystkich,jestem na tym forum po raz pierwszy i bardzo sie ciesze ze
powstalo takie forum.zaczne od tematow lekkich czy wierzycie w przypadek,czy
nie .czy to ze to cos sie nam wydarza to wynik" czegos wiecej"?mam mase
pytan,ktore rozloze w czasie, bo jestem bardzo ciekawa waszych opini.pozdr
manarada
    • lanna Re: nie wierze w przypadki 15.02.05, 00:46
      Witaj Manarada. Ja też piszę tu po raz pierwszy, chociaż obserwuję od
      początku smile.
      Ja w przypadki nie wierzę i ta moja niewiara nie jest wynikiem jakichś
      przemyśleń, ale doświadczenia wink Był w moim życiu taki dosyć burzliwy okres,
      kiedy wiele się działo i przytrafiały się rzeczy, które na pozór nie były ze
      soba związane. Traktowałam je jak przypadki właśnie lub może wyjątkowe zbiegi
      okoliczności. Dopiero z perspektywy, po kilku latach okazało się, że różne nie
      powiązane na pozór ze sobą sprawy jednak się "powiązały" i ułożyły w logiczny
      ciąg przyczynowo-skutkowy (nota bebe ze skutkiem bardzo dla mnie korzystnym smile.
      Dlatego teraz zupełnie inaczej patrzę na takie przypadkowe zdarzenia. Może nie
      potrafimy w danym momencie zauważyć ich celowości, ale ona na pewno istnieje smile)
      Pozdrawiam smile
      • lanna Re: nie wierze w przypadki 15.02.05, 01:20
        Jeszcze coś mi przyszlo do głowy smile. Myslę, że bardzo ważny jest nasz stosunek
        do takich "przypadkowych" sytuacji czy zdarzeń. Jeżeli będziemy je traktować
        tylko jako zbiegi okolicznosci, z pewnym lekceważeniem, to możemy coś bardzo
        dla nas ważnego w zyciu przegapić. Dobrze jest na chwilę się zatrzymać i
        zastanowić przy takiej okazji ...
    • beataanna1 Re: nie wierze w przypadki 15.02.05, 10:49
      Witajcie wink, ja również nie wierzę w przypadki...analizowałam po latach pewne
      sprawy i doszłam do wniosku że...wszystko było ze sobą jakoś
      powiązane.Przecież nic nie staje się nagle oderwane znikąd...i dodane do
      naszego życia...tak jakby ktoś z innej książki wyrwał kartkę i wsadził do
      naszej książki...jaką jest życie...
      Tabula rasa - czysta, niezapisana karta życia jest tylko w umyśle dziecka
      bo...od momentu kiedy się człowiek narodzi...ta karta się
      zapełnia...my...zapominamy o najmniejszych drobiazgach, a niejednokrotnie to
      one są przyczynkiem spraw wielkich...
      Uważam podobnie jak przedmówczyni, że należy uważnie przyglądać się na to co
      się dzieje, ale my w pogoni życia codziennego, nie zwracamy uwagi na pewne
      znaki,może właśnie warto się zatrzymać..bo taki najdrobniejszy znak od
      losu...będzie zaczątkiem czegoś nowego i wielkiego...co zaważy pozytywnie na
      naszym życiu.

      pozdrawiam wink
    • tamaya_lunaris Re: nie wierze w przypadki 15.02.05, 15:03
      Również witam. Nie będę oryginalna i powiem, że raczej nie wierzę w przypadki.
      Wszystko ma jakiś cel chociaż czasem trudno go uchwycić i zrozumieć czemu ma
      służyć.
      Pozdrawiam, Tamaya
      • llukiz Będę oryginalny 15.02.05, 15:17
        I napiszę że wierzę w przypadki.
        Na dowód powiem, że dzieję się tyle rzeczy nie potrzebnych do niczego w głównym
        wątku życia, że zakładać że te rzeczy dzieją się z specjalnie dla mnie, to
        czyste szaleństwo
        • usmiech8 mamy moc większą, niż nam się to wydaje :) 15.02.05, 16:44
          Witaj smile
          Kilka godzin temu rozmawiałam ze swoim przełożonym, który dzielił się ze mną
          swoja teorią, która zakłada,że nie mamy wpływu na nasze życie, a życiem rządzi
          czysty przypadek, zrządzenie losu, przeznaczenie i tym podobne... Opowiadał mi
          m.inn. o tym, jak w 2003r. bardzo nie chciał jechać służbowo do jednej ze
          stolic południowej Europy. Baaardzo nie chciał smile no i zgadnijcie, co się
          stało... oczywiście tam "wylądował" smile
          Potem na dowód, że nie mamy wpływu na nasze życie i na to, co nas w życiu
          spotyka opowiedział kolejną historię, jak to baardzo nie chciał znależć się z
          zespole pewnego dyrektora... no i oczywiście baardzo dużo na ten temat
          rozmyślał (o tym "niechceniu"), oczywiście tam właśnie "trafił" smile

          Pozdrawiam smile
          • eevvaa Re: mamy moc większą, niż nam się to wydaje :) 15.02.05, 17:03
            Witam Uśmiechu smile

            W jednym z wątków Michał wyjaśniał dokładnie, że negując coś umacniamy to
            i staje się dla nas rzeczywistością. Bojąc się czegoś też to umacniamy i staje
            się. Podświadomość nie uznaje czasu przeszłego i przyszłego tylko teraźniejszy,
            dlatego afirmujemy zawsze w czasie teraźniejszym. Tak samo jak mówimy nie chcę
            czegoś - myślimy otym bez przerwy i umacniamy.
            Jak nie chciał trafić do tego dyrektora ( zespołu) to nie powinien wogóle o nim
            myśleć - wzmocnił negację emocjami( podświadomość odebrała równiez dodatkowo
            w czasie traźniejszym ).
            W tym przypadku najlepiej sobie wyobrazić jak się jest w zespole dyrektora do
            którego chciało się trafić - wyobrażać sobie ze wszystkimi szczegółami jak się u
            niego pracuje - przyciąga się pozytywne zdarzenie.

            Serdecznie pozdrawiam smile

            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • beataanna1 Re: mamy moc większą, niż nam się to wydaje :) 15.02.05, 21:16
              W takim razie Eureka !!! I tu podaję przykłady : wink)))Ja też będę sobie
              powtarzać że nie chcę miłości, faceta!!!Nie chcę dobrej pracy wink)), nie chcę,
              nie, absolutnie, nigdy w życiu winkNie chcę i kropka!!! może szybciej się więc
              znajdzie... to czego nie chcę to się "trafi" hehe.Czy jednak w tą stronę
              to "nie działa" . Cio??? winkCzy ma to być jednak odwrotne, myśleć o tym...ze
              szczegółami cytuję: - wtedy się przyciąga pozytywne zdarzenie
              • sc200 Re: mamy moc większą, niż nam się to wydaje :) 15.02.05, 21:57
                Witaj

                Źle zrozumiałaś Ewe
                Jeśli ktoś myśli "Za Chiny nie chce pojechać tam i tam" to znaczy że tak
                naprawdę CZEGOŚ się obawia i działa tu zasada. To czego się obawiasz to wzmacniasz.
                Więc nie ma wpływu bezpośrednio zdanie wyżej wymienione tylko ZUPEŁNIE INNE
                INTENCJE przewijające się przez podświadomosć.

                Lepiej nie eksperymentuj z podanymi przez Ciebie antyafirmacjami smile

                Rozumiesz?
                Droga do rozumienia wizualizacji i mocy afirmacji jest tylko jedna.

                I dochodzi jeszcze jedna sprawa.
                Wiesz pewno spotkałaś się w życiu że wiele osób UKRYWA SWOJE PRAWDZIWE INTENCJE
                tzn co innego mówi a co innego myśli. Co więcej czasami sami nie wiedzą co myślą
                naprawdę - ukrywają to skrzętnie przed samym sobą.
                I tak mogło być w opisywanym przez usmiech8 przypadku
                Gość pragnął udowodnić coś w co tak naprawdę wew. wierzył (lub nie zdawał sobie
                sprawy z tych mechanizmów u siebie)...

                I dlatego ważne jest oceniać działanie mechanizmów na sobie, a nie na innych bo
                NIGDY nie poznamy do końca INTENCJI INNYCH LUDZI do nawet samego siebie - skoro
                oni często pragną ukryć to przed samym sobą - więc z takich opowieści nie należy
                wyciągać pochopnych wniosków a tym bardziej przyjmować je bezkrytycznie do
                swojego życia.
              • eevvaa Re: mamy moc większą, niż nam się to wydaje :) 15.02.05, 22:25

                Beataannaa smile))
                tu nie wystarczy powtarzać - tutaj dochodzą jeszcze emocje. Gdy czegoś się
                boimy dochodzą emocje strachu, którymi umacniamy daną sytuację.
                Po co zresztą komplikować coś co jest proste. smile
                Mamy sobie kodować pozytywy, a nie negatywy - niepotrzebnie mieszać w umysłach.
                Osoby, które są same, bardzo często podświadomie tego nie chcą ( nie mogą się
                naprawde zdecydować czy z kimś chcą być), albo tak boją się samotności, że
                umacniają ją tylko.
                Piszesz :"To w takim razie mamy dwie drogi..." Tylko ta druga droga nie była by
                koniecznie pozytywna - w strachu,lęku...dobrze wiesz, ze nie o to chodzi.
                Przy afirmowaniu swoich potrzeb też zwróć uwagę, żebyś to mówiła w czasie
                dokonanym, że coś masz, bo jak będziesz mówić, że "chcesz coś ", to skończy się
                tylko na chceniu, a nigdy tego nie osiągniesz.

                Człowiek ,żeby był szczęśliwy potrzebuje spokoju, bezpieczeństwa, a przede
                wszystkim miłości.
                Pamiętaj, że nikt Cię nie zmusza do pozytywnego myślenia - to Twój wybór.

                pozdrawiam serdecznie smile

                ewa smile
                Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • lorddead Re: nie wierze w przypadki 15.02.05, 23:22
      Ogólnie rzecz biorąc rozważania tego typu są nierozstrzygalne i są raczej domeną
      filozoficznych dyskusji. W zasadzie jest to kwestią wiary i światopoglądu. Z
      jednej strony mamy zwolenników "chaosu", którzy twierdzą, że nic nie jest
      zdeterminowane, a z drugiej strony mamy różnego rodzaju deterministów, którzy
      twierdzą, że wszystko ze wszystkim się łączy tworząc łańcuch przyczyn i skutków.

      Wydaje mi się, że rzeczywistość jest pewnego rodzaju `dziełem otwartym`.
      Pierwotnie rzeczywistość jest "niczym", lecz staje się dopiero "czymś" w relacji
      z poznającym ją indywiduum (człowiekiem). I jak to zwykł mawiać Berkeley -
      istnieć to znaczy być postrzeganym. smile
      • manarada Re: nie wierze w przypadki 16.02.05, 00:28
        witajciesmilebardzo bylam ciekawa waszych opinii i nie pomylilam sie,mozna na was
        polegac, wasze przemyslenia sa dla mnie bardzo cenne!!
        ja osobiscie nie wierze w przypadki,zbieg okolicznosci,pech itd. nauczylam sie
        ze to co co mnie spotyka kazdego dnia sluzy mi do dalszego wzrostu "mam cos do
        przerobienia".czesto w danym momencie nie wiem jeszcze o tym albo buntuje sie
        wewnetrznie przed jakas zmiana ...ale generalnie staram sie byc czujna i
        przyjmuje otwarcie "zle" jak i "dobre" doswiadczenia.to ulatwia!! apropo
        afirmacji negatywnych zgadzam sie z przedmowca,ze dla mysli nie ma pozytywnych
        lub negatywnych przakazow one wzmacniacja kazde nasze myslenie./wiem to z
        autopsji /wiem rowniez, ze pewnych sytuacji nie jestesmy w stanie
        uniknac,dopadaja nas w najmniej oczekiwanym momencie..
        dlatego ja po roznych nieprzyjemnych doswiadczeniach staram sie przyjmowac
        przez filtr to wszystko co sie wookol mnie sie dzieje i obserwowac i wyciagac
        wnioski. dzis wlasnie spotkalo mnie cos niezwyklego mianowicie od dluzszego
        czasu rzucilam "w kosmos" pewne,diametralne dla mnie pytanie dotyczace w
        glownej mierze :co dalej?... i coz bylam dzis na pewnym spotkaniu,gdzie zdalam
        sobie sprawe jak pieknie moze byc,ze ja poswiadomie tak chce ...dostalam
        odpowiedz na moje pytanie...badzmy uwazni i nauczmy sie przyjmowac dobre i zle
        wiadomosci tak samo - to tylko ulatwi nam wspinaczke na wyzynysmile "zycie jest
        pelne niespodzianek nigdy nie wiesz co cie moze spotkac..."
        pozdrawiam
        maranada
        • andzejek Re: nie wierze w przypadki 16.02.05, 01:05
          zgadzam się z Tobą w 100% smile
          • manarada Re: nie wierze w przypadki 16.02.05, 01:07
            super wiedziec ,ze sa ludkowiewinkktorzy maja podobne zdania.
            pozdrawiam i dobrej nocy zycze.
            maranada
Inne wątki na temat:
Pełna wersja