Jak Wy to znosicie?

06.03.05, 16:55
Cześć! Jestem tu nowa, jakoś przyprowadzona na Wasze forum. Nie
przestudiowałam go jeszcze dokładnie, więc wybaczcie jeśli nie jestem
świadoma którejś z wypowiedzi nawiązującej już do tematu który chciałabym
poruszyć.

Chce Was zapytać, jak Wy znosicie to nasze, ubliżające zdrowej inteligencji i
wszelkiemu rozsądkowi, otoczenie? (Czytaliście dziś wiadomości?..)

Jestem osobą bardzo wrażliwą, wyczuwającą jakoby podskórnie wszelkie
wibracje, kłamstwa, nieuczciwości itp, co często prowadzi do wręcz fizycznych
reakcji mojego organizmu. Wzbudza wstręt i ból. Nie radzę sobie z tym i jest
to często powodem do mojego wycofywania się z sytuacji które takie reakcje
prowokują lub mogą prowokować. Całe życie starałam się rozwijać i naprawiać
siebie, być dobrą, przyjazną, wspierającą, dzielącą się doświadczeniem.
Wyraźnie ku uciesze innych którzy chętnie to wykorzystują, często porzucając
mnie wyczerpaną. Problem w tym że tych sytuacji jest coraz więcej w moim
otoczeniu. Spostrzegam w nim coraz więcej przemocy. Nasz codzienny język jest
nią przepojony. Nie chcę w tym partycypować! Niepodawanie się czy
protestowanie doprowadziły już do utraty pracy, zerwania znajomości (których
wcale nie żałuję). Patrząc wstecz, moja rodzina nic tylko nadużywała mojej
lojalności. Najlepiej czuję się gdy jestem sama. Doszło teraz do, uważam,
niebezpiecznej sytuacji kiedy z olbrzymia niechęcią nawiązuję kontakt z
otoczeniem bo każdy prawie taki kontakt jest dla mnie bardzo nieprzyjemnym
doświadczeniem. Nie wnosi nic pozytywnego. A muszę wyjść i jakoś zarobić na
siebie...

No i tak się zastanawiam.. jaki jest sens rozwijać się, i duchowo, jeśli
tworzy to tak ogromną przepaść? Robi z człowieka frajera w kraju w którym dla
większości liczą się tylko układy i kasa ...

hmmm.. sporo tu pytań smile
    • eevvaa Re: Jak Wy to znosicie? 06.03.05, 17:30

      Witaj Mariosmile

      Cieszę sie, że zawitałaś do nas. Jak sobie radzę ? - pozytywnym myśleniem,
      uśmiechem i pracą nad swoimi negatywnymi myślami. smile
      Myślę Mario, że na początek najlepiej jak byś przeczytała wątek Michała
      " Banalny przepis na szczęśliwe
      życie."forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073

      Serdecznie Cię pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. smile

      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • maria55 Re: Jak Wy to znosicie? 06.03.05, 18:52
        Ummm? A podpowiedz mi proszę co widzisz pozytywnego w tym co ostatni Rząd
        zdziałał w tym kraju?
        • eevvaa Re: Jak Wy to znosicie? 06.03.05, 19:35

          akurat zbytnio polityką się nie zajmuję, bo nie mam wpływu na to co inni myślą
          _-tylko na swoje myślenie. Jednak może jak wszyscy zaczniemy myśleć , że mamy
          wspaniały rząd ( wyobrażać sobie to ) to tak rzeczywiście się stanie.
          Z narzekania nic nam nie przyjdzie, a pozytywnymi afirmacjami można coś zdziałać.
          Proszę Mario o przeczytanie wątku to będziesz wiedziała co na ten temat myślimy,
          bo tak trudno to wytłumaczyć jednym zdaniem . smile

          Pozdrawiam smile
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • sc200 Re: Jak Wy to znosicie? 06.03.05, 20:08
      Witaj smile

      Przesadzasz smile - i tak Ci powie każdy zajmujący się rozwojem własnym. Nie nam
      oceniać co kto zrobił źle a co kto zrobił dobrze. Oceny dość często są bardzo
      mylne. Więc zamiast oceniać zabierz się nie za to co nie możesz zmienić tylko za
      to co możesz zmienić - a to jest Twoje życie. Jak zaczniesz zmieniać swoje życie
      zauważysz że:

      1. Primo: Nie będziesz miała czasu na pierdoły, jakimi są oglądanie i wczuwanie
      się w wiadomości tzw. medialnie docierające do Ciebie

      2. Secundo: Zauważysz, że rzeczy, które tak teraz oceniasz wyglądają zupełnie
      inaczej.

      3. Tertio: Wybierzesz co jest dla Ciebie ważniejsze
      - rozwój własny (czyli osiągnięcie dobrobytu duchowego, zdrowotnego i materialnego)

      czy

      - to co oceniasz obecnie

      Miłego wybierania smile

      Ja już wybrałem.

      Ps.
      O rzeczach których napisałaś, pisałem ja również, ale różnica jest taka, że
      starałem się pokazać co z tego można dla siebie wyciągnąć i dlaczego nie warto
      oceniać to inaczej (czytaj: czyli tak jak do tej pory).

      Stare chińskie przysłowie mówi:
      "Jeśli nadchodzi Twoja krytyka, to muszą iść za tym działania dla Twojego celu"
    • j.wojak mogło być gorzej 08.03.05, 10:03
      Więcej optymizmu. Pomyśl, jak ludzie wrażliwi radzili sobie w czasach Hitlera i
      Stalina! Jak żyją dziś w Korei Północnej, Chinach... A my siedzimy sobie przed
      komputerem i swobodnie wymieniamy opinie. Naprawdę warto doceniać to, co się ma.
      A że ludzie nie zawsze są w porządku? Nic nowego pod Słońcem.
    • darkoholik Re: Jak Wy to znosicie? 20.03.05, 11:28
      Mario!
      Jakoś to znosimysmile Będąc podobnym outsiderem jak Ty - siedzę w domku i pracuję
      nad sobą i staram się pomagać innym, kiedy o to poproszą...
      Jeśli masz kwiatki w domu, to popatrz na nie i stwierdzisz, że są piękne.
      Jeżeli zmarniały, to się nimi zajmij.
      Wiadomości, które do nas docierają nie są optymistyczne, świat ma teraz duże,
      ogromne tempo we wszystkim.
      Jedynie w urzędach się czeka i w sądach! Hi, hi, hi!
      Ze względu na tempo Vivace całego naszego życia musimy choć chwilkę dziennie
      poświęcić na bezruch!
      Wtedy będzie czas na wizytę w ogrodzie botanicznym życia!
      Jakie piękne alejki, rośliny, ławeczki!!!
      Siadamy na jednej z nich i wciągamy zapach wiosny. Jest tak pięknie, ptaki
      śpiewają i odbywają gody...
      Może im pomożesz urządzać ten ogród botaniczny życia...???
      Pozdrawiam serdecznie
      Grzesiek

      Astrologia dla chcących
      • eevvaa Re: Jak Wy to znosicie? 20.03.05, 19:39
        Darkoholik smile smile

        Przyroda zawsze była doskonałym balsamem na serce i raduje duszę smile

        Serdecznie pozdrawiam i witam Ciebie na Forum smile

        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • darkoholik Re: Jak Wy to znosicie? 21.03.05, 03:36
          eevvaa napisała:

          > Darkoholik smile smile
          >
          > Przyroda zawsze była doskonałym balsamem na serce i raduje duszę smile
          >
          > Serdecznie pozdrawiam i witam Ciebie na Forum smile
          >
          > ewa
          > Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
          Witam! smile

          Grzesiek
    • strange_girl Re: Jak Wy to znosicie? 20.03.05, 22:26
      Maria55 napisała:
      "Chce Was zapytać, jak Wy znosicie to nasze, ubliżające zdrowej inteligencji i
      wszelkiemu rozsądkowi, otoczenie? (...)
      No i tak się zastanawiam.. jaki jest sens rozwijać się, i duchowo, jeśli tworzy
      to tak ogromną przepaść? Robi z człowieka frajera w kraju w którym dla
      większości liczą się tylko układy i kasa..."

      Witam! Moje odczucia i doświadczenia są niestety podobne do Twoich.
      Nadwrażliwość w połączeniu z ukierunkowaniem na "rozwój duchowy" doprowadziła
      mnie do poczucia osamotnienia na świecie (choć nie jestem osobą samotną) i
      ogólnego "pogubienia się". Większość ludzi w otaczającej rzeczywistości ma
      przecież zupełnie inne priorytety niż rozwój duchowy... A ludzie perfekcyjnie
      wyczuwają, że jesteś "inny","dziwny"- po prostu nie pasujesz. Pierwszy skutek
      to coraz mniej znajomych i przyjaciół. To można jeszcze przeżyć, bo na co
      przyjaciele, którzy nas nie rozumieją. Ale drugi problem jest poważniejszy:
      PRACA. Bo bez tego raczej nie można się obyć. Pracę w ogóle nie jest łatwo
      znaleźć, a co dopiero jak ma się światopogląd duchowy (bo ten moim zdaniem
      zawęża wybór prac, które można wykonywać bez konfliktu z wyznawanymi
      wartościami). Jednak nawet jak już pracę się ma, powraca problem odstawania od
      reszty: bo np. masz dziwne poglądy na wiele spraw, bo np. nie jesz mięsa a
      wszyscy jedzą, nie pijesz a wszyscy lubią alkoholowe balangi. A jeśli jeszcze
      do tego mówisz co myślisz i bronisz swoich poglądów i wartości - skutek do
      przewidzenia...
      Dla mnie przerażające jest to, że pracodawcy wymagają niesamowitego
      zaangażowania się, wręcz podporządkowania wszystkiego pracy, a w zamian
      ofiarują brak szacunku i wyzysk (a jak się nie podoba to do widzenia, są setki
      chętnych na twoje miejsce...). Nic dziwnego że ludzie na ulicach są
      sfrustrowani i wrogo nastawieni. A na osoby wrażliwe kontakty z takim
      otoczeniem wpływają bardzo destrukcyjnie. Ja przynajmniej tak się czuję w
      Polsce. Piszę w Polsce, bo nie wszędzie tak jest. Moje doświadczenie jest
      takie, że tu na każdym kroku coś podcina mi skrzydła, pozbawia radości i siły
      do rozwoju; tam (gdzie byłam)- wręcz odwrotnie.
      Pewnie że można powiedzieć, że gdybym stosowała afirmacje moje życie mogłoby
      być sczęśliwsze. Może tak - ale przecież afirmacjami Polski i Polaków nie
      zmienię - i aura niezadowolenia, narzekania, wrogości, beznadzieji, marazmu
      będzie mnie wciąż otaczać. I trzeba być naprawdę silnym i odpornym, żeby się
      temu nie poddać. A tam - jakoś byłam szczęśliwa - to świat świat i ludzie
      wzmacniali we mnie to co pozytywne - a nie ściągali w dół.
      Może więc nie do końca jest tak, że tylko od nas (naszego myślenia, programów w
      podświadomości) zależy jak nam jest w życiu? Że jesteśmy w pełni odpowiedzialni
      za to, co nas spotyka i czy jesteśmy szczęśliwi?
      Ja wyjeżdżając nic sobie nie afirmowałam, nie kreowałam, podświadomości nie
      przeprogramowałam, myślenia nie zmieniłam. A jednak zastałam rzeczywistość, w
      której poczułam się normalnie i szczęśliwie. Jak to możliwe???
      Może dla takich jak ja czy Ty - nadwrażliwców, którym trudno jest znieść życie
      w Polsce, rozwiązaniem jest wyjazd z tego kraju?
      Pozdrawiam i życzę siły
      • elijana Re: Jak Wy to znosicie? 20.03.05, 23:07
        Na to wszystko mały mamy wpływ /afirmacje ogółu owszem ale to i tak będzie się
        ciagnęło/ Trzeba znaleźć sobie jakąś odskocznię,ukochane hobby .Mi niesamowicie
        pomaga kontakt z naturą .Mam duże akwarium i duży ogród , ogród dla mnie to jak
        balsam,oaza spokoju i zapomnienia ,tworzę sobie swój własny raj z
        kwiatami ,drzewami .Kiedys pociagały mnie wszelkie knajpy i imprezy a teraz
        mnie mierzą ,zmiana no cóż chyba pozytywna smilealbo trochę wydoroślałam smile Kiedyś
        chciałam zaistnieć w polityce a teraz nie wiem jak mogłam tak myśleć ,na pewno
        potrzeba tam ludzi wrażliwych ale czy nie zostaną zniszczeni przez zarastwo ?
        Polityka bynajmniej w mojej miejscowości jest brudna,fałszywa,jest korupcja
        maksymalna i rządzą naprwdę nieodpoeidni ludzie ale tacy własnie się rwą do
        władzy bo nie maja skrupułów ,godności ,wstydu .Może to i dobre /podejście /
        może wypadałoby być takim ale chyba nie byłoby to zgodne z wyższym JA wielu
        wrażliwców.Trudno godnie żyć w Polsce dlatego jest to pewnym wyzwaniem dla
        nas ,sprawdzianem tworzenia sobie szczęśliwego życia w takich warunkach a to
        można i trzeba robić ,po prostu wierzyć a to się dokona smile
        • darkoholik Re: Jak Wy to znosicie? 21.03.05, 03:33
          Zmiany, jakie w nas następują podczas rozwoju duchowego (nie wskazując sposobu
          czy metod rozwoju) pozostawiają czasem uczucie bezsilności wobec przykrych
          zjawisk wokół nas. Przed rozpoczęciem edukacji wewnętrznej na wiele rzeczy nie
          zwracamy uwagi a całych nas absorbują zupełnie inne rzeczy niż po przekroczeniu
          progu pokoju edukacji wewnętrznej.
          Myślę, że zmienia się nasza świadomość, zaczynamy odbierać już na innych falach
          i dostęp do nas staje się dla przeciętnego człowieka niezwykle trudny. My nie
          chcemy już nadawać na temtych falach, a inni nigdy nie będą na naszych albo
          przyjdzie nam na nich długo poczekać.
          Ale tylko dzięki takiemu rozwojowi mamy możliwość widzenia jasno tego co nas
          otacza i w jakim rynsztoku przyszło nam żyć.
          Przebywając w rynsztoku życia nie postrzegamy brudu, bo sami jesteśmy nim
          uwalanismile Po opuszczeniu tego kanału brudów zaczynamy postrzegać, że na tle
          rynsztoka i kamień błyszczy. Teraz widzimy, że to tylko kamień, a nie bryłka
          złota - ale nasi znajomi z rynsztoka widzą głupi kamień jako górę złota!
          Chcąc ich oświecić narażamy się na śmieszność, odrzucenie i poniżenie. Ale czy
          mamy obowiązek kogoś oświecać? Nie. Mamy dalej pracować nad sobą i pomagać tym,
          którzy o pomoc proszą. Rynsztok pozostanie rynsztokiem i to byle dalej od nas!
          Pozdrawiam
          Grzesiek
          • eevvaa Re: Jak Wy to znosicie? 21.03.05, 19:11

            Witam smile

            macie rację,ale wydaje mi się, że pracując nad sobą tez przyciągamy podobnych
            ludzi - to jest tylko kwestią czasu i nie jesteśmy wcale osamotnieni. Ja kiedyś
            też tak czułam się osamotniona i myślałam ,że powinnam wszystkim mówić jak mają
            żyć. Nalezy chyba jednak skupić się nad swoim rozwojem ( żeby wzmocnić swoją
            psychikę, wtedy nie będzie takich dylematów) , a kto będzie potrzebował naszej
            pomocy zwróci się o nią. Pracując nad soba wzmacniamy się do tego stopnia, że
            potrafimy funkcjonować w takim środowisku w jakim przyszło nam żyć, żyjemy po
            swojemu i pozwalamy innym na to samo i wcale nie powinno nas to razić, naprawdę
            będzie dla nas to obojętne czy Ktos się rozwija - będziemy w nim widziec tylko
            drugiego człowieka, który może nie jest tylko tak świadomy jak my.

            Serdecznie pozdrawiam Wszystkich smile
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • darkoholik Re: Jak Wy to znosicie? 22.03.05, 19:28
              Bravo Ewa!
              Słuszne wnioski.
              Popracuję nad sobą...
              Mam nadzieję, że z niezłym skutkiemsmile
              POzdrawiam
              G.
      • sc200 Re: Jak Wy to znosicie? 21.03.05, 22:45
        Witaj:

        Strange_girl piszesz:
        "Nadwrażliwość w połączeniu z ukierunkowaniem na "rozwój duchowy" doprowadziła
        mnie do poczucia osamotnienia na świecie (choć nie jestem osobą samotną) i
        ogólnego "pogubienia się". "

        To zaręczam Ci nie miało wiele wspólnego z rozwojem duchowym. Rozwój duchowy to
        nie samotności i na pewno niepogubienie się.
        To wyrzeczenia jakie twkią w Twoim niższym ja doprowadziły do takiego stanu.

        Piszesz:
        "Dla mnie przerażające jest to, że pracodawcy wymagają niesamowitego
        zaangażowania się, wręcz podporządkowania wszystkiego pracy, a w zamian
        ofiarują brak szacunku i wyzysk"

        To dziwna jesteś smile
        Dla mnie pracodawca wymagający zaangażowania mojego to jest skarb. A szacunku od
        pracodawcy to się nie potrzebuje bo pracuje się dla siebie a nie dla kogoś...
        To co robimy robimy zawsze dla siebie i nie ma innej możliwości.
        A że wyzysk? Kto Ci każe pracować za wyzysk?
        Ja mam pracodawce, który mi solidnie płaci (następny będzie płacił jeszcze
        więcej) a ja mu odpłacam się jak umiem wink
        Z takim podejściem daleko nie zajdziesz... Pora zmienić podejście.

        Piszesz:
        "Ja przynajmniej tak się czuję w Polsce. Piszę w Polsce, bo nie wszędzie tak jest"
        I tak płynnie przeszłaś do jakże znajomego nam hehe w "polsce" uogólniania...
        smile
        Primo: Nie sądze jak jest gdzie indziej
        Secundo: Nawet jestem pewny że nie mieszkałaś w każdym kraju na naszej planecie,
        więc po co te uogólnienia?
        Ano po to aby się poskarżyć. Aby pokazać nam tu jaka jesteś słaba. Nikogo to nie
        interesuje. Pochwal się w czym jesteś mocna. Przestań się udręczać.
        Nie ma znaczenia w którym kraju się mieszka. Ma znaczenie jakim się jest
        indywidualnie. Więc pokaż to prawdziwe nienarzekajace Twoje Ja smile


        Piszesz:
        "Pewnie że można powiedzieć, że gdybym stosowała afirmacje moje życie mogłoby
        być sczęśliwsze. Może tak - ale przecież afirmacjami Polski i Polaków nie
        zmienię - i aura niezadowolenia, narzekania, wrogości, beznadzieji, marazmu
        będzie mnie wciąż otaczać"

        Zacznij zmianę świata (Polski) od siebie! A Ty tymczasem chcesz coś zmieniać w
        co sama nie wierzysz - bo nie realizujesz tego w swoim życiu. A skąd to wiem? Bo
        osoba która to realizuje nie pisze to w takim tonie w jakim Ty to ujmujesz.
        Jakoś nie dostrzegam w "mojej" Polsce aury niezadowolenia, narzekania, wrogości,
        beznadziei i marazmu. Dostrzegam tylko odwrotną sytuację? Może żyjesz w innym
        województwie? smile) (nieślaśkim???). Cholera gdzie tak jest? smile)

        Piszesz:
        "Ja wyjeżdżając nic sobie nie afirmowałam, nie kreowałam, podświadomości nie
        przeprogramowałam, myślenia nie zmieniłam. A jednak zastałam rzeczywistość, w
        której poczułam się normalnie i szczęśliwie. Jak to możliwe???"

        Obawiam się że stare demony jesteś w stanie przyciągnąć z powrotem smile Nie
        pozbyłaś się tego myślenia więc nie ma znaczenia gdzie Cie dopadnie. Realizuj
        jasną stronę swojego życia tak jak pisałem nie dostrzegaj tego cienia - to i on
        zniknie.
        • strange_girl Do sc200 22.03.05, 19:15
          Wiesz co, Ty to potrafisz skutecznie zdołować człowieka. Po Twoim poście to mi
          się odechciało czegokolwiek. Odechciało mi się walki o siebie. Jest mi przykro.
          Bardzo. Ale jak piszesz "nikogo to nie interesuje" a pochwalić się chwilowo nie
          mam czym - więc spadam.
          P.S. Czy zdajesz sobie sprawę, że ludzie są różni i naprawdę nie na każdego
          krytyka działa budująco? Ja znam na pamięć swoje demony i wytykając mi je wcale
          mi nie pomagasz a tylko je wzmacniasz.
          Swoją drogą to jak na osobę "uduchowioną" przejawiasz zadziwiający brak
          empatii. Za to ego całkiem dobrze wyrośnięte... (to moje subiektywne odczucia,
          bez obrazy)
          Pozdrawiam
          • darkoholik Re: Do sc200 22.03.05, 19:34
            strange_girl napisała:

            > Wiesz co, Ty to potrafisz skutecznie zdołować człowieka. Po Twoim poście to
            mi
            > się odechciało czegokolwiek. Odechciało mi się walki o siebie. Jest mi
            przykro.
            >
            > Bardzo. Ale jak piszesz "nikogo to nie interesuje" a pochwalić się chwilowo
            nie
            >
            > mam czym - więc spadam.
            > P.S. Czy zdajesz sobie sprawę, że ludzie są różni i naprawdę nie na każdego
            > krytyka działa budująco? Ja znam na pamięć swoje demony i wytykając mi je
            wcale
            >
            > mi nie pomagasz a tylko je wzmacniasz.
            > Swoją drogą to jak na osobę "uduchowioną" przejawiasz zadziwiający brak
            > empatii. Za to ego całkiem dobrze wyrośnięte... (to moje subiektywne
            odczucia,
            > bez obrazy)
            > Pozdrawiam
            Walka z demonami, które nas atakują nie polega na WMAWIANIU sobie, że one nie
            istnieją. Jeżeli ktoś nam pokazuje, z jakimi demonami mamy do czynienia - to
            tylko po to, by pomóc nam znaleźć rozwiązanie problemu. Osobie w depresji i
            nękanej nie będzie to w smak, ale po chwili moze się zastanowi, przemyśli itd.
            Ludzie!
            Zróbmy raz dziennie coś dla siebie i wtedy ten dzień będzie zawierał nutkę
            optymizmu!
            Jutro też jest dzień i zrobię coś dla samego siebie i na pewno jedną rzecz dla
            drugiego człowieka smile
            Weselej Wam?
            Myślę, że trochę...smile
            G.
          • sc200 Re: Do sc200 22.03.05, 20:35
            Witaj smile

            Empatii? smile
            Jestem realistą. Bo rozwój duchowy to nie bujanie w chmurach tylko zdanie sobie
            sprawy z tego kim jesteśmy - i wreszcie obudzenie się.
            Bo bez tego jak pisze Donald Walsh ciężko zdać sobie sprawy z... bliskości Boga.
            Bóg nie przyciąga do siebie narzekaczy i pesymistów (choć ich kocha równie mocno
            jak innych). Tylko przez pogode ducha, mądrosć i miłość czytaj: pozytywne
            uczucia można w sobie doświadczyć Boga.

            A przykro Ci jest dlatego bo się zgadzasz z tym co napisałaś smile a ktoś Ci
            powiedział prawdę - przynajmniej z mojego punktu widzenia tak to wygląda - i to
            Cie ubodło smile Ale nie przejmuj się, ja to JUŻ znam.

            Zauważ że skrytykowałem... Twoją krytykę! sytuacji w Polsce.
            Czyli conieco wyprostowałem Twoje filtry - i dlatego Cie to oburza smile co
            doskonale rozumiem.

            Piszesz:
            "a znam na pamięć swoje demony i wytykając mi je wcale mi nie pomagasz a tylko
            je wzmacniasz."

            To skoro znasz na pamięć "swoje demony" to po jakiego grzyba ( smile ) chcesz aby
            Inni je poznali? Po co? Jak już to dziel się pozytywami. Wczytaj się w moje
            poprzednie posty.
            Chcesz znać odpowiedź?
            Jest dość banalna. To takie podejście które jest dość niestety znane... Lepiej
            narzekać na to czego się nie ma niż pochwalić się że coś się podoba - nie będe
            zbyt stronniczy jeśli powiem, że to takie typowo nasze "narodowe" podejście co
            widać na przykładzie... całej historii naszego kochanego kraju.
            Pora to zmienić. Więc jeśli myślałaś że ktoś tu np. ja będzie Ci przyklaskiwał w
            Twoim narzekaniu to się zawiodłaś - bo jak pewnie zauważyłaś temat forum to:
            "ROZWÓJ DUCHOWY" a nie "UWSTECZNIANIE SIĘ DUCHOWE" i nie sądze aby to forum się
            nadawało na Taki ton Twojej wypowiedzi - jeśli inni mają inne zdanie to chętnie
            z tym popolemizuje.

            Kochana strange_girl powinnaś zadać konkretne pytanie do dostaniesz konkretną
            odpowiedź, a staraj się nie zasypywać wyimaginowanym przez Ciebie widzeniem
            rzeczywistości.

            Gdybyś napisała pytanie: Jak się od tego wyzwolić to dałbym Ci wskazówki, które
            cieszyłbym się gdybyś z pożytkiem dla siebie wykorzystała. Nie jestem Alfą i
            Omegą ale pewne tematy już przerabiałem. Takich osób na tu forum jest mnóstwo i
            każdy pewno chętnie w temacie się wypowie.

            Więc zachęcam Cie do pytań i jeszcze raz pytań i unikania tak "obiektywnych"
            sposobów widzenia rzeczywistości w Polsce jaki jest Twoim udziałem w tym wątku.

            Że moje Ego jest dobrze wyrośnięte? Oczywiście masz racje. To coś złego?
            Każdą osobę na tym forum (przeczytaj toco już napisałem a jest już tego kilkaset
            stron A4) utwierdzam w przekonaniu o Jej zaletach i rugam jak zaczyna mi mówić o
            wadach i negatywach. Bo każdy MA MIEĆ WYROŚNIĘTE SWOJE EGO czytaj: MIEĆ WYSOKIE
            POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI bo niestety bez tego ciężko jest doswiadczyć
            DOSKONAŁOŚCI świata stworzonego przez Przyjaciela.

            Dla kogo to jak myślisz robie?
            Dla swojego Ego? smile A może dla lepszej karmy? A może nie mam nic innego
            ciekawszego do roboty? A może jest jakiś inny powód jak bezinteresowan pomoc?
            Ciekawe czy ktoś tak to rozważa.
            • darkoholik Re: Do sc200 23.03.05, 10:12
              sc200 napisał:
              > [...]Chcesz znać odpowiedź?
              > Jest dość banalna.[...]
              sc200 !
              Pozostałą część Twojego wywodu uznałem za słuszną, ale to stwierdzenie może
              zbyt jadowitesmile?
              Są różni ludzie i potem zieją nienawiścią...
              Pozdrawiam
              Grzesiek
              • sc200 Re: Do sc200 23.03.05, 10:32
                Grzesiek smile a gdzie jest jadowita? smile

                A z tą nienawiścią to niby ja zieje? smile bo nie zrozumiałem Twojego stwierdzenia.
                • darkoholik Re: Do sc200 23.03.05, 15:13
                  sc200 napisał:

                  > Grzesiek smile a gdzie jest jadowita? smile
                  >
                  > A z tą nienawiścią to niby ja zieje? smile bo nie zrozumiałem Twojego
                  stwierdzenia

                  No, nie!
                  Jak kobiecie prosto w oczy mówisz, że jest banalna...smile
                  Nawet jeśli jest, to powinieneś inaczej to sformułować, zakryć nieco woalką
                  albo w ogóle pominąć. Jeśli ktoś jest banalny w wypowiedziach - inni to też
                  zauważą, a Ty nie będziesz miał zgrzytów na forum.
                  Co do nienawiści:
                  Ja już parę razy rzekłem za dużo na innych forach i napadli na mnie prawie
                  wszyscy!
                  Ja do nich nic nie mam, ale oni mnie znienawidzili!
                  Pozdro
                  G.
                  • sc200 Re: Do sc200 23.03.05, 15:21
                    Grzegorz! smile
                    Przeczytaj uważnie to zdanie smile

                    Cytuje:
                    "Chcesz znać odpowiedź?
                    Jest dość banalna. To takie podejście które jest dość niestety znane..."

                    Czyli hasło banalna dotyczy hasła: odpowiedź smile
                    Dalej uważasz to za obraźliwe? smile
                    Coś źle zrozumiałeś

                    A i gdzie uważasz pokazuje jakąs nienawiść? Bo za bardzo nie wiem smile
                    • darkoholik Re: Do sc200 23.03.05, 21:24
                      sc200 napisał:

                      > Grzegorz! smile
                      > Przeczytaj uważnie to zdanie smile
                      >
                      > Cytuje:
                      > "Chcesz znać odpowiedź?
                      > Jest dość banalna. To takie podejście które jest dość niestety znane..."
                      >
                      > Czyli hasło banalna dotyczy hasła: odpowiedź smile
                      > Dalej uważasz to za obraźliwe? smile
                      > Coś źle zrozumiałeś
                      >
                      > A i gdzie uważasz pokazuje jakąs nienawiść? Bo za bardzo nie wiem smile
                      Rzeczywiście źle przeczytałem. Sprawdziłem w twoim poście i to moje złe
                      odczytaniesmile

                      Pozdrawiam
                      Nienawiścią zieją do mnie co niektórzy, bo za bardzo prawdą pokłułem ich w oczy.
                      Nie chciałem, by Tobie przytrafiło się to samo!
                      Ale skoro wykreśliliśmy zdanie (źle przeze mnie zrozumiane) z Twojej
                      wypowiedzi, to nienawiść ze strony innych Ci nie grozi!
                      G.
    • lisette Re: Jak Wy to znosicie? 23.03.05, 16:02
      Mario

      Nie koncentruj sie na tym co zle, ale na tym co dobre.
      Co do rozwoju duchowego to nie mamy wyboru, musimy sie rozwijac, Jestesmy
      skazani na rozwoj jako ludzie. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze do zycia
      potrzebuje milosci, swiatla, prawdy, przyjazni i dobra. Inaczej jest
      nieszczesliwy, choruje i szybciej umiera zlamany cynizmem, pesymizmem, stresami
      itp. Nie ma wyjscia. Jestesmy skazani na czynienie dobra, a jezeli zaprzeczamy
      temu, postepujemy wbrew wlasnej naturze.
      Fakt, ze sytacja w kraju jaka jest nastraja pesymistycznie. Tym trudniej jest
      wytrwac w dobru w zgodzie z soba. Ale nie ma wyjscia. Mozna sie poddac takiemu
      otoczeniu, ale to bedzie cofniecie sie w rozwoju wlasnym, dzialanie na wlasna
      niekorzysc, zapadniesz sie jeszcze glebiej zamiast isc do slonca.
      Wylacz telewizor, bo tam przewaznie zle wiadomosci. Nie czytaj tych wszystkich
      gazet, ktore uprawiaja swoja polityke manipulacji. Skoncentruj sie na
      pozytywnych stronach zycia. Bedziesz przyciagac dobrych ludzi, takich jak ty.

Pełna wersja