jaaaa1
09.03.05, 22:35
Dokładnie jak w temacie.
Leżę na ziemi i nie potrafie sie podnieść.
Brak mi sił. Tak to wątek pesymistyczny i proszę o wyrozumiałość.
Skoro aż tu na to forum ta siła sprawcza mnie przywiodła widac miała w tym
cel.Nic nie dzieje sie bez przyczyny.
Zapewne wiele z Was zarzuci mi użalanie się nad soba. Nie, to niemoc. Ja chcę
a nie potrafię. Nie czekam na cud, mam świadomosć,ze stanąc na nogi muszę
sama. Wszystko jest zależne ode mnie. Wiem a jednak nie potrafię.
Cierpię, cholernie cierpię każdego dnia. Zapadam sie w sobie.
Wydarzenia ostatnich miesiecy, dni, godzin, minut przygniotły mnie
calkowicie.
Moja dusza płaczę, została rozwalona na milion kawalków, chcę ja pozbierac i
złożyc w całosc......tak bardzo chcę się odrodzić na nowo.....