co się dzieje z "nami" po śmierci ?

29.03.05, 22:24
Co się dzieje jak odchodzimy z tego świata ? co się dzieje z naszą duszą ?
jeśli coś wiecie proszę piszczcie, czy osoby ktore popelnily samobojstwo maja
ciezsze zycie jako dusza? mialem stycznosc z ludzmi ktorzy probowali popelnic
samobojstwo, jednak im ise nie udalo co moglo byc przyczyna, piszcie ogolnie
co wieci na temat zycia na "tamtym" swiecie.
    • comma Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 11:19
      Ja miałam doświadczenia z "duchem" - kimś w rodzaju poltergeista. Manifestował
      się poprzez odgłosy znikąd i przemieszczanie przedmiotów. Jego działalność
      widziały nawet osoby, które kompletnie nie wierzyły w historię o "duchu".
      Później dowiedziałam się, że była to zbłąkana dusza chorej psychicznie osoby,
      nieświadomej faktu swej śmierci lub raczej nie godzącej się z tym faktem.
      Odeszła, po odprawieniu rytuału. Bardzo to było dziwne i szczerze mówiąc
      wzbudziło we mnie jakis opór. Czy dusza może być chora? Czy umierający wśród
      halucynacji schizofrenik, po śmierci ciała nadal jest nękany halucynacjami?
    • lorddead Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 11:52
      delphine2 napisał:

      > Co się dzieje jak odchodzimy z tego świata ? co się dzieje z naszą duszą ?
      > jeśli coś wiecie proszę piszczcie, czy osoby ktore popelnily samobojstwo maja
      > ciezsze zycie jako dusza? mialem stycznosc z ludzmi ktorzy probowali popelnic
      > samobojstwo, jednak im ise nie udalo co moglo byc przyczyna, piszcie ogolnie
      > co wieci na temat zycia na "tamtym" swiecie.

      No, no... wypaliłeś z kosmicznym pytaniem. Ja co prawda nie próbowałem popełniać
      samobójstwa, ale miałem liczne doświadczenia poza ciałem. Ogólnie rzecz biorąc
      po śmierci śnimy swój własny sen, który - gdy jesteśmy gotowi - rozdziera się
      niczym zasłona iluzji i trafiamy do coraz głębszej i prawdziwszej
      rzeczywistości, która także znika w swoim czasie i okazuje się, że jest coś
      dalej, głębiej, prawdziwiej. To taki nieustanny rozwój, zdobywanie wiedzy, i
      gromadzenia pozytywnej energii. Zaryzykował bym nawet twierdzenie, że jest to w
      pewien sposób dażenie do boskości. Wszystko to ubiera taką formę jakie są nasze
      wyobrażenia, oczekiwania i wierzenia.
      Lecz tak się zastanawiam, jak się mają te doświadczenia poza ciałem to
      prawdziwego odejścia z tego świata. Wszak nie umarłem jeszcze. smile
    • delphine2 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 12:09
      hm .. pytam dlatego ze w moim zyciu coraz czesciej trafiaja do mnie przypadki
      beznadziejne, ktore probowali badz nie udalo im sie popelnic samobojstwa crying
      wczoraj w nocy rozmawiałem z koleżanką z forum na ten temat i jakos mnie to
      zaciekawilo, dlatego zalozylem watek, ja zaczynam miec juz uraz do takich ludzi
      a coraz czesciej ich spotykam z takimi problemami, dlatego chcialbym sie coss
      dowiedziec konkretnego.
      • lorddead Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 12:59
        Cóż, sprawa nie jest łatwa. Mi tylko raz zdarzyło się rozmawiać z samobójcą, ale
        on nie wspominał nic o jakichś doświadczeniach z pogranicza życia i śmierci. Po
        film mu się urwał i ocknął się jakiś czas potem w szpitalu.
        Zapewne doświadczenia samobójców "po śmierci" nie są przyjemne. Jesli podczas
        umierania targają nimi negatywne emocje i poczucie beznadziejności to ich
        doświadczenia poza ciałem są raczej nieprzyjemne. Tam panuje zasada, że podobne
        przyciąga podobne, więc jak sądzę taki samobóca w doświadczeniu poza ciałem
        skumuluje dużą ilość negatywnej energii na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Nie
        wiem jak ty ale ja chyba bym się nie podjał ratowania duszy takiego samobójcy,
        bo to stąpanie po cieńkim gruncie i w każdej chwili można delikwenta "stracić".
        • eevvaa Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 13:17
          Witam smile
          Takie osoby robią sobie ogromną krzywdę - bo życie tutaj to szansa na ciągły
          rozwój. Przez taką śmierć zatrzymują się w miejscu, a na pewno ch przyszłe życie
          tez nie będzie lekkie, bo na pewno, żeby się ukarać wybiorą sobie "odpowiednie"
          warunki, żeby to wszystko naprawić co popsuły ( straciły szansę na rozwój).
          Najważniejszą jednak rzeczą jest to ,że od siebie nie ma ucieczki.Zmieniamy
          tylko postać, ale nasze myśli, uczucia,nasze wierzenia, mentalność , nasze lęki
          to wszystko zostaje z nami i wtedy naprawdę nie ma od tego ucieczki. Dlatego też
          nie waro nawiązywać kontaktów z umarłymi, bo nic nie wnosza dla naszego rozwoju
          ( chyba, że ukrył skarb rodzinny, a my chcemy, żeby nam go wskazal smile ).
          Tak ,że nasze życie Tu na ziemi jest wielkim darem, wielką szansą na nasz
          rozwój. Możemy każdego dnia dokonywać wyborów ( tam nie) - każdego dnia możemy
          rozpocząć nowe życie i tylko od nas to zależy co wybierzemy tutaj Piekło, czy Niebo.

          Serdecznie Pozdrawiam smile
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
          • guru68 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 13:58
            eewaa napisalas:'Takie osoby robią sobie ogromną krzywdę - bo życie tutaj to
            szansa na ciągły rozwój..'
            polecam Tobie i wszystkim innym film -zdobywce tegorocznego oscara w kategorii
            najlepszy film zagraniczny W STRONE MORZA
            w.strone.morza.filmweb.pl/
        • llukiz Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 30.03.05, 19:57
          > Zapewne doświadczenia samobójców "po śmierci" nie są przyjemne.
          Po śmierci nic się nie zmienia dla samobójcy... pozostaje fatalne samopoczucie
          psychiczne, nadal jest on ze swoimi problemami tylko że nie ma już na nie wpływu
          (nie może ich rozwiązać z racji tego że umarł)
          taka zmarła dusza może liczyć tylko na pomoc innych duchów, a to może potrwać
          baaardzo długo nim się doczeka...
          • lorddead Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 01.04.05, 11:19
            llukiz napisał:

            > > Zapewne doświadczenia samobójców "po śmierci" nie są przyjemne.
            > Po śmierci nic się nie zmienia dla samobójcy... pozostaje fatalne samopoczucie
            > psychiczne, nadal jest on ze swoimi problemami tylko że nie ma już na nie wpływ
            > u
            > (nie może ich rozwiązać z racji tego że umarł)
            > taka zmarła dusza może liczyć tylko na pomoc innych duchów, a to może potrwać
            > baaardzo długo nim się doczeka...

            No to o to mniej wiecej mi chodziło! smile
    • delphine2 Re: witaj llukiz w naszych skromnych progach ;) 30.03.05, 20:50

    • sc200 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 31.03.05, 08:38
      Witajcie smile

      Nie chce zachęcać do samobójstw - bo ogólnie uważam to za głupotę.
      Ale...
      Samobójca po śmierci nie czuje się ani lepiej ani gorzej niż... ktoś kto umiera
      w wypadku czy też tzw. śmiercią naturalną.
      Wynika to z tego, że nikt go Tam nie ocenia. Nie karze ani nie potępia. Z
      pewnością Bóg mu nie ma co wybaczyć, bo On się nigdy na nikogo nie gniewa.

      Do sprawy samobójstw podszedłbym bardzo delikatnie. Tzn nie ośmieliłbym się tego
      osobiście krytykować. Bo tak naprawdę jest wielką tajemnicą w jaki sposób tzn
      kiedy możemy umierać.
      Co mam na myśli?
      Otóż wydaje mi się że uwaga: nie mamy wpływ (żaden!) na date i godzine śmierci.
      Może i mamy wpływ na sposób smile ale na pewno nie na to "kiedy"
      Wynika to z tego, że jest to rzecz związana ... z miejscem do którego udaje się
      dusza przed następną inkarnacją. Na pewno i tu musi być odpowiednia hierarchia.
      Poza tym pewno istnieją pewne kody "nadświadomościowe" a więc niezależne od nas,
      które mówią podświadomości (pragnącej śmierci: O tak! to podświadomość skrywa
      takie pragnienia i tak jak realizuje wszystko w naszym życiu, tak może
      "przybliżać zniszczenie ciała fizycznego") : "MASZ POZWOLENIE" lub "NIE MASZ
      POZWOLENIA"
      To stąd tak naprawdę jest bardzo trudno popełnić samobójstwo smile Kiedyś czytałem
      książkę (doszedłem do połowy aż smile kliniczną że tak powiem, która była pewnymi
      wywiadami z samobójcami (oczywiście niedoszłymi do skutku). I jedna cecha była
      wspólna w tych dialogach... Otóż w momencie kiedy miało TO nastąpić każdy z nich
      jakby zaniemógł... smile Np. ten co miał skoczyć z dachu sparaliżowało mu nogi, ten
      co miał połknąć tabletki - po połknieciu zaczął bez własnej woli wymiotować... itp.
      Niektórzy nazwią to "instynktem przetrwania" Ale warto rzecz nazwać po imieniu.
      To podświadomość wzięła sprawe w swoje ręce wink czy też nogi smile

      Teraz coś z niechlubnej historii ludzkości. Pewno spora część z Was spotkała
      sięz pewnymi badaniami, że na ileś tam godzin przed śmiercią... ciemiączko
      mięknieje - pewne grupy ludzi uważają że to z powodu ulatania się ciała
      mentalnego - (dusza opuszcza ciało) ale ja szczerze wątpię czy możemy nawet
      przez te pare godzin smile istnieć bez... duszy. Jakoś nie potrafięsobie to
      wyobrazić smile
      Pewna szalona psycholog w tajnym... laboratorium Niemiec hitlerowskich, badała
      ofiary skazane na rozstrzelanie (drogą losową). Ofiary były przewożone z
      jakiegoś zamkniętego obozu pracy. I okazało się że Ci co mieli być właśnie
      rozstrzelani w tym dniu, mieli miękknące ciemiączko. Czyli Ci co mieli zginąć
      dokładnie wiedzieli (zanim oprawcy ich losowo wybrali) że... zginą.
      No cóż nic dziwnego. Podświadomość ma nieograniczoną moc.

      Z tego co wiem (obóz leżał na terenie byłej NRD) cała dokumentacja leży w
      archiwach byłej Stasi i trzeba poczekać - może kiedyś zostanie ujawniona. Choć
      moralnie jest jak najbardziej do potępienia, to jest dość ciekawa z punktu
      widzenia pytań które tu zadajemy.

      W przypadku opisanym wyżej, jak i innych obowiązuje to samo prawo:
      "ZAWSZE PODŚWIADOMOŚĆ MUSI SIĘ NIEJAKO ZGODZIĆ NA ŚMIERĆ". Nic nie dzieje się
      bez przyczyny.
      Mówiąc przewrotnie... Aby popełnić samobójstwo skuteczne należy przekonać
      swoją... podświadomość odpowiednio zniechęcając ją do życia (antyafirmacje są w
      tym pewnie doskonałe sad). Ale czy tylko? Chyba nie. Bo istnieje jeszcze ten
      element nadświadomościowy. Ponieważ jesteśmy cząstką Boga (czy tego ktoś chce
      czy też nie lepiej się z tym pogodzić wink ) więc i ten element się przewija w
      tym przypadku. Nie mam pewności - ale wydaje mi się, że ta zgoda musi być od
      Nadświadomości...

      Idąc Dalej.
      Nie ganiłbym niedoszłych samobójców ani tych co już to mają za sobą hmmm tzn już
      nie żyją...
      Nie ma znaczenia większego czy zginiemy taką czy inną śmiercią.
      Prosze to zrozumcie jeśli przyjmicie że Grzech i Zło nie istnieje. To i
      samobójca nie jest zły ani grzeszny.
      Ale po co dążyć do skrócenia swojego życia? Nie ulega wątpliwości że z punktu
      widzenia naszego świata materialnego jest to brak rozsądku i głupota.

      Delpine2 kontaktujesz sie z takimi ludźmi. Pewno próbujesz ich przekonać do
      zaniechania swoich działań. Moim zdaniem, musisz ich przekonać do metod
      uniwersalnych takich jak: modlitwa, afirmacje (och mógłbym napisać pare waznych
      przykładowych) - po prostu gruntowne sprzątanie podświadomości.
      Jeśli klient współpracuje i chce dalej żyć to widze tylko sukces wink

      Ponieważ i ja znam jednego niedoszłego samobójce, więc moge powiedzieć że
      przynajmniej u niego (niej) moje obserwacje sie potwierdzają - niestety ta osoba
      dalej żyje bezładnie - i jak na razie mimo swoich olbrzymich możliwości nie
      udało mi się ją przekonać, aby zaczęła pracę nad sobą. Jej karma jak na razie
      zwycięża (numerologiczne ma to u niej zniknąć za 10 lat ....... hmmm ależ
      poczekalnia)

      A co się dzieje po śmierci z samobójcami? to samo co z resztą. Poczekalnia z
      później sio smile na dół smile
      • llukiz moje kolejne 3 grosze 31.03.05, 13:13
        > Samobójca po śmierci nie czuje się ani lepiej ani gorzej niż.. ktoś kto umiera
        > w wypadku czy też tzw. śmiercią naturalną.
        Tylko że samobójca przed śmiercią czuje się fatalnie (straszny dół), ma mnóstwo
        problemów z samym sobą itd. itp. , więc po śmierci czuje się sto razy gorzej niż
        ktoś kto umiera w wieku starczym pogodzony sam ze sobą i swoim życiem.

        > Pewno spora część z Was spotkała
        > sięz pewnymi badaniami, że na ileś tam godzin przed śmiercią... ciemiączko
        > mięknieje

        na discovery był program, o tym jak porażali ludzi prądem badając reakcje układu
        nerwowego pacjentów. Okazało się że układ nerwowy reagował na impuls elektryczny
        jeszcze zanim ten impuls nastąpił. Oczywiście badani nie wiedzieli kiedy prąd
        ich kopnie.

        Lukiz
        • sc200 Re: moje kolejne 3 grosze 31.03.05, 15:06
          Ależ skąd to stwierdzenie że po śmierci czuje się 100 razy gorzej? smile
          To ze samobójstwo nie jest oczywiście niczym innym jak głupotą to nie ulega
          wątpliwości smile
          • llukiz Re: moje kolejne 3 grosze 01.04.05, 23:49
            ponieważ ktoś kto nie popełnia samobójstwa ma sto razy lepsze samopoczucie niż
            ktoś kto popełnia samobójstwo i skoro po śmierci nic się nie zmienia, to nic
            dziwnego że po śmierci samobójca czuje się sto razy gorzej niż ktoś kto nie
            popełnił samobójstwa i nie czuł się przed śmiercią sto razy gorzej.
            • sc200 Re: moje kolejne 3 grosze 03.04.05, 23:14
              Ale llukiz skąd ta pewność, że po śmierci nic się nie zmienia?
              • llukiz Re: moje kolejne 3 grosze 04.04.05, 14:06
                podejrzewam ze moja pewnosc co do stanu faktycznego po smierci jest tak samo
                wielka jak i Twoja.
                Mowimy tu raczej co wedle naszej wiedzy jest najbardziej prawdopodobne, poniewaz
                brakuje na to przekonyujacych dowodow.
                • sc200 Re: moje kolejne 3 grosze 04.04.05, 14:16
                  Masz racje smile Możemy tylko o tym dywagować. Stąd byłem ciekaw skąd takie
                  "matematyczne obliczenia" (100 razy smile ) u Ciebie smile
                  • llukiz Re: moje kolejne 3 grosze 04.04.05, 14:45
                    100 razy bylo w znaczeniu "duzo razy" smile
    • oldpiernik Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 31.03.05, 13:01
      Stanowczo opowiadam się za rozwojem duchowym przedśmiertnym.
      Co do pytania w tytule wątku, nie mam pojęcia.
      Nie przeszkadza mi to jednak wierzyć, że coś się dzieje.
      Z upodobaniem oddaję się myślom na ten temat w duchu chrześcijańskiego
      optymizmu. Wszak "miłosierdzie Jego jest bez miary, a dobroci skarb
      nieprzebrany."


      OLDOPTYMISTA
    • monik60 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 31.03.05, 14:46
      Niedawno miałam kontakt z mądrą kobietą , ktora wytlumaczyła mi wiele kwestii
      ale własnie na przykladzie reinkarnacji . Wytłumaczyła mi dlaczego nasze zycie
      wygląda tak a nie inaczej. Nasza dusza przez wiwle wcieleń zbiera rózne
      doświadczenia i z róznym bagażem wchodzi w kolejne wcielenia. i ten bagaz
      wpływa na nasze doczesne zycie. Jesli ktos myśli o samobójstwie to może
      oznaczać że juz wczesniej popełniał je i taki wzorzec postepowania przenióśł na
      to zycie. jest to tzw negatywny program duszy, która przychodzi na ten swiat i
      wczesniej czy pożniej bedzie go chciała zrealizowac . Przerwać może to tylko ta
      osoba poprzez zmianę sosobu myslenia. Wiem, ze sa tez osoby ktore zdejmuja
      negatywne programy duszy , bo czlowiek narodził sie nie po to by cierpieć i
      odbierać sobie zycie tylko aby się rozwijać i uczyć się. Z róznych tez źródeł
      wiem ,że przyczyna mysli samobójczych bardzo często sa opętania tu może pomóc
      egzorcysta.
      • sc200 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 31.03.05, 15:16
        Witaj smile

        Gdyby tak było jak piszesz to byłoby zbyt łatwo smile To że ktoś popełnia
        samobójstwo nie wynika tylko z programów poprzednich inkarnacji.
        Powell oprócz ciała astralnego badał te wpływy i wielu innych również. I okazało
        się, że samobójcy (obecni) mogli nigdy nie być samobójcami w poprzednich
        inkarnacjach. Wynika to też z zasady Nieokreśloności w materii.

        Z co do jednego racja - tylko sposób myślenia moze przerwać próby samobójstwa.

        Karma w pojęciu który opisałaś istnieje... i jest prawdziwa tylko do czasu
        uzmysłowienia sobie jej przez człowieka i po wybaczeniu sobie i zrozumieniu
        wzorców - człowiek się jej pozbywa w 100% - nie musi tu istnieć tak zwana
        reakcja na akcje - o czym spierałem się z anahellą smile
        Jest to rzecz pochodzenia Boskiego i jako tako podlega prawu miłości i
        wybaczenia najbardziej chyba ze wszystkich...

        Piszesz:
        "Wiem, ze sa tez osoby ktore zdejmuja negatywne programy duszy , bo czlowiek
        narodził sie nie po to by cierpieć i odbierać sobie zycie tylko aby się
        rozwijać i uczyć się"

        Zapewniam Cie - nie ma takich osób smile To może dokonać tylko osoba planująca być
        samobójcą - jedynie można jej powiedzieć co i jak można zrobić.
        Należy przestać wierzyć w moce magiczne odmieniające innych za dotknieciem
        przysłowiowej różdżki. Bo moce są w nas. I każdy musi ożywić indywidualne.
        No i jeszcze przyczepie się do jednego stwierdzenia smile
        Nie jesteśmy tu po to aby rozwijać się i uczyć. Choć może tytuł forum tego może
        mylić. Ale tak naprawdę jesteśmy tylko po to aby żyć i PRZYPOMNIEĆ sobie
        wszystko co już dawno wiemy. Niczego się nie musimy uczyć i w żadnym kierunku
        rozwijać.
        Stwierdzając brak takie rozwoju czy też nauki (poprzez takie twierdzenie, że coś
        tam powinniśmy...) zamyka nas na doswiadczanie ... swojej doskonałości.
        To tak jak z modlitwami. Nie należy modlić sie:
        "Boże daj mi 100000 PLN" bo w ten sposób oddalamy to od siebie.
        Tak działa wszechświat - i tego nie zmienimy.

        Masz racje, że często przyczyną samobójstw jest opętanie, czasami też inicjacje
        ciągnące się z poprzednich inkarnacji...
        • llukiz Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 03.04.05, 20:11
          Ale tak naprawdę jesteśmy tylko po to aby żyć i PRZYPOMNIEĆ sobie
          > wszystko co już dawno wiemy
          możesz mi wytłumaczyć jaki to ma sens? Po co mamy sobie przypominać to co już
          wiemy? Po co to zapomnieliśmy?
          Dla mnie ta teoria kupy się nia trzyma.
          • sc200 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 03.04.05, 23:32
            llukiz, bo nie wyłuszczyłem tej teorii całkowicie - więc nic dziwnego że tak ją
            postrzegasz.
            Też było to dla mnie niezrozumiałe. Ale po jakimś czasie i po lekturze książek
            takich jak:
            Niebiańska przepowiednia
            książki o wtajemniczeniach Majów - tytuł musze odgrzebać sad zapomniałem
            oraz CWG czyli Conversation with God Donalda Walsha (www.cwg.org)
            oraz Przyjaźn z Bogiem, czy też Medytacje z Bogiem.
            stało się to dla mnie jaśniejsze.

            Wyłuszcze Ci to bardzo krótko i ogólnie - wybacz ale nie da się streścić zbyt
            dokładnie kilkuset stron...

            Dusza - to cząstka Boga. Cząstka, która powstała bo Bóg jest wszystkim (z czym
            się pewnie zgadzasz). Bóg pragnie się doświadczać na... planie materialnym (tj.
            fizycznym). Bo świat duchowy to ... za mało aby żyć i wiedzieć że się żyje w
            pelni (to taka mała dygresja dla Tych co... wierzą w zbawienne skutki zamykania
            się w Klasztorach smile ). Cząstki Boga wcielają się (dusza) w: świat nieożywiony
            jak i ożywiony (swoistą hierarchie można poczytać na wielu stronach - również ja
            ją tu w jednym z postów przedstawiałem).
            My jako dusze na jakimś tam x etapie (My = ludzie) doświadczamy się nawzajem na
            planie fizycznym. Ale wszelka mądrość i wiedza nie wynika z naszych doświadczeń
            fizycznych. Ale z doświadczeń duchowych. A tą wiedze JUŻ posiedliśmy. Bo Bóg
            jako spójnik tej wiedzy ma wszystko i wszystko wie.

            Nie odnoś tej wiedzy do wiedzy typu: profesura z fizyki jądrowej smile Bo w
            powyższym wątku miałem na myśli wiedze na temat Kim jesteśmy i co wiemy o Sobie.
            To jest "TO" co nam ułatwia Rozwój Duchowy. Czyli RD to nic innego jak
            przypominanie sobie i zdanie sobie sprawy kim jesteśmy. To wówczas wychodzi się
            "poza ramy określane przez astrologie/numerologie/i inne metody". Niejako nie
            ignoruje się pewnych praw. Ale pokazuje się, że moc sprawcza nie jest w tych
            naukach tylko w nas.
            Pewnie słowa "Ja jestem" oraz "Jestem" nie są Ci obce. Niestety... w Biblii i
            innych księgach (podam tu przykład Koranu... - Alfred Manner - amerykański
            historyk i publicysta w serii "Let's defirimus" opisał tzwn dziejowe "poprawki"
            na Koranie... smile ) wycięto resztę... Tak mi się również wydaje.
            Otóż zaczęto oddzielać Boga od Nas. Czyli Jego od tego czego jest częścią.
            Zaczęto tworzyć "My" od "On czyli Ja jestem"
            Ale nie ma My, Oni, One tylko jest Ja. Jest tylko Bóg i nic innego smile czyli...
            "Ja". (przypominam zasady tworzenia afirmacji i modlitw - pewne wspólne wnioski
            się zazębiają?)
            Później do tego aby Nas wyalienować od Niego stworzono atmosfere niegodności,
            grzechu i inne cudowne pomysły smile - bo w końcu jak się stawia płot to trzeba go
            umacniać. I jak to każdy płot powinien mieć on i bramę... (a juści! smile ) Bramę z
            kontrolowanym przejściem (czytaj: pośrednikiem) gdzie poprzez kajanie,
            przepraszanie niejako "pozwala" się zobaczyć sie z naszym Ojcem.

            "Jeśli dostrzeżemy Boskość w sobie to tak jakbyśmy to wiedzieli. To
            przebudzenie" (nie wiem kto to powiedział prawdopodobnie cytat pochodzi z Moello
            lub okolic... - spisałem z jednej książek Anthonego Robbinsa lub Chrisa Taylora)

            Podobną wiedze przekazuje pani Hanna Kotwicka w książkach na temat Kalendarza
            Majów (mam je wszystkie).
            • llukiz Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 04.04.05, 14:44
              > Bóg jest wszystkim
              Jak zwal, tak zwal. Jak chcesz to mozna przyjac i taka definicje. Tylko ze jak
              cos jest wszystkim, to znaczy ze jest niczym. Wiec jesli wszystkie dusze
              nazwiemy bogiem, to tak jak bysmy stwierdzili ze boga jako "takiego" nie
              bedacego nami, nie ma. Ale ok.

              > A tą wiedze JUŻ posiedliśmy. Bo Bóg
              > jako spójnik tej wiedzy ma wszystko i wszystko wie.
              Dlaczego tej wiedzy nie mamy tu na ziemi danej nam tak poprostu bezposrednio
              wprost smile ?

              > Czyli RD to nic innego jak
              > przypominanie sobie i zdanie sobie sprawy kim jesteśmy
              Czy ukrycie tego przed nami nie mialo jakiegos celu? Wiec moze odkrywanie tego
              nie jest czyms wlasciwym...

              > To wówczas wychodzi się
              > "poza ramy określane przez astrologie/numerologie/i inne metody"
              Zawsze twierdzilem ze to ogranicza i uposledza umyslowo osoby ktore sie tym
              zajmuja. Albo raczej fakt zajmowania sie tym swiadczy juz o ograniczeniu osobnika.


              I jeszcze pytanie: W czym ta cala teori jest lepsza od setek innych wymyslonych
              na przestrzeni wiekow przez ludzi? Byc moze odpowiesz, ze jest lepsza bo
              prawdziwa, ale czy jest na nia wiecej dowodow niz na inne teorie? Czemu nie
              zalozyc, ze dusze to sa osobne "istoty" ksztalcace sie duchowo poprzez pobyt na
              ziemi w ciele ludzi?
              • sc200 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 04.04.05, 15:05
                Llukiz masz racje smile)
                Bóg jest wszystkim, a ponieważ nie istnieje nic innego więc jest też niczym smile
                Gdzieś nawet jaki filozof to udowodnił...
                Ale to wynika z tego, że My ludzie mówimy o czymś że "coś jest" na podstawie
                tego do czego można to przyrównać. Nie dopuszczamy że może istnieć tylko to
                "coś". A może to wynik naszego ograniczonego postrzegania? Albo pewnych terminów?

                Piszesz:
                " Dlaczego tej wiedzy nie mamy tu na ziemi danej nam tak poprostu bezposrednio
                wprost smile ? "

                nie wiem smile Może aby było co robić? Ależ to życie byłoby nudne jakby kurtyna się
                zerwała ... przed spektaklem

                Piszesz:
                "Czy ukrycie tego przed nami nie mialo jakiegos celu? Wiec moze odkrywanie tego
                nie jest czyms wlasciwym..."

                Popatrz na to tak.
                Owszem ogólnie zawsze nas ludzi ciągło do tego co ukryte... Przysłowiowe tabu
                jest zawsze najciekawsze i godne zainteresowania.
                Ale przecież jak się rodzimy to dopiero po pewnym czasie zaczynamy mówić...
                Czy to oznacza również, że ktoś przed nami to ukrył wcześniej, więc jest to
                niewłaściwe? Niewłaściwe bo w końcu zaczynamy mówić?
                Nie.
                Po prostu uważamy to za naturalny tok naszej ewolucji w obrębie danej inkarnacji.
                Odkrywamy to za każdym razem smile A przecież moglibyśmy w następnej inkarnacji
                przyjść już z "całą wiedzą osiągniętą w poprzednich wcieleniach" i było nam
                łatwiej smile.
                A przecież nie chodzi o to aby złapać króliczka wink tylko go gonić... (też nie
                moje słowa suspicious )
                Co więcej uważam osobiście że z Koła Reinkarnacji nie da się... wyzwolić. I jest
                to dla mnie również dowód na nieskończoność stworzenia.

                Co do ostatniego Twojego akapitu.
                W żaden sposób nie przekonam nikogo czy ta teoria jest prawdziwa czy nie. Mogę
                tylko powiedzieć, że w moim życiu się sprawdza. A mając sygnały od paru
                przyjaciół (również z forum) wiem, że w Ich życiu również.
                Może to złuda, a może nie. Ale u mnie działa.
                Wydaje mi się bardzo prosta, nieubrana w setki niuansów i konwenansów. Żadnych
                priotytetów, dogmatów. Jest dla mnie prawdziwa, bo na NICZYM SIĘ NIE OPIERA.
                A łatwiej wyważyć drzwi jak widzisz zawiasy, na których się opierają...
                Tu tych zawiasów nie ma.
                A reszte zostawiam do przemyślenia. Być może ktoś z tych teorii coś istotnego
                dla siebie wyciągnie.

                Ps. smile
                Piszesz: "dusze to sa osobne "istoty" ksztalcace sie duchowo poprzez pobyt na
                ziemi w ciele ludzi?"

                Bo są osobne smile Mówiłem o pochodzeniu...
                Skoro wg. jednej z hipotez wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy to dlaczego nikt mi
                na ulicy nie mówi bracie, a Prosze Pana? smile)
                Możemy mieć wspólne pochodzenie, ale jesteśmy cząstką tego samego. A nasz rozwój
                to uświadomienie sobie tej jedności.
                I wówczas znikają wojny, zazdrość, egoizm... rozmarzyłem się smile Ide zrobić sobie
                herbate.
              • sc200 Re: co się dzieje z "nami" po śmierci ? 04.04.05, 15:25
                llukiz napisał:
                > I jeszcze pytanie: W czym ta cala teori jest lepsza od setek innych
                > wymyslonych
                > na przestrzeni wiekow przez ludzi? Byc moze odpowiesz, ze jest lepsza bo
                > prawdziwa, ale czy jest na nia wiecej dowodow niz na inne teorie? Czemu nie
                > zalozyc, ze dusze to sa osobne "istoty" ksztalcace sie duchowo poprzez pobyt
                > na ziemi w ciele ludzi?

                Jeszcze podobna odpowiedź na to pytanie tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&a=18460270
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&a=17509816
Pełna wersja