rytuały przeciwko alkoholizmowo ukochanego

06.04.05, 09:04
Zakochalam sie do szalenstwa w mezczyznie ktorego szukalam 35 lat, po pewnym
czasie zorientowalam sie ze jest on alkoholikiem.Probowalam mu pomoc(nie bede
sie tu rozpisywac o sprawach medycznych bo to nie to forum),on probowal sobie
pomoc ale przerwal odwyk po pol roku.Jest bylym wojskowym,byl na wojnie w
Jugoslawii,pil zeby zapomniec o okropienstwach ktore tam widzial(jak mi mowil)
teraz nie chce pic i zapomina o swych przezyciach ale juz jest uzalezniony i
nic nie pomaga.Chwytalam sie wszytskiego,Bog rowniez nie wysluchuje moich
modlitw jak do tej pory.Cale zycie ciezko pracowalam z dzieciaczkami,dawalam
z siebie wszytsko,teraz powoli trace wiare,zdaje sobie sprawe ze sama moge
nie miec dziecka bo nie skaze go na ojca alkoholika a jednoczesnie ie umiem
uwolnic sie od tej miłości...I ptam sie sama siemie,Dlaczego mi to robisz
Boże? Chwytam sie wszystkiego...pomozcie...prosze
    • sc200 Re: rytuały przeciwko alkoholizmowo ukochanego 06.04.05, 11:44
      Cześć Droga Bernadetko smile
      Pozwolisz że ja pierwszy coś napisze - skorzystając z okazji, że jeszcze nikt
      nie odpisał...

      na początek zaczne od końca....
      Piszesz: "Dlaczego mi to robisz Boże?"
      Rozumiem, że to taka wstawka. Bo Bóg nie ma z tym nic wspólnego... Tzn nie
      możesz go winić za takie sprawy.

      Wybacz, ale będe walił prosto z mostu. Pocieszać Cie nie będe, bo to nie w moim
      stylu. Albo mówie jak to widzę, albo mam pocieszać. Piszesz pomóźcie, więc sądze
      że etap pocieszania masz już za sobą, a teraz jest etap działania.

      Zacznijmy od tego... że przyciągłaś tą miłość/mężczyznę bo takiego szukałaś.
      Nasze połówki zawsze są odzwierciedleniem nas. Czy tego chcemy czy nie tak jest.
      Szukamy i znajdujemy to co... chcemy.
      Owszem, miłość ma tu znaczenie fundamentalne. Uczucie jakie darzymy drugą osobę
      powoduje, że często ludzie zmieniają się samarytaninów i kultywują cierpienie
      (nic dziwnego, jeśli przypatrzymy się kanonom pewnych religii...). Cierpienie to
      nie radość. To przymus. Kocham ale cierpie. Jakież to popularne.
      Cierpie ale nie odejde.

      Ale przejdźmy do rzeczy.
      Podejrzewam (choć pewności oczywiście nie mam) że oboje (macie) reprezentujecie
      syndrom DDA (dorosłe dziecko alkoholika). Nie masz się co oburzać.
      DDA może mieć osoba, która najmniej się tego spodziewa (są pewne objawy). Osoba
      taka MOŻE BYĆ KOMPLETNYM ABSTYNENTEM !!!. Albowiem DDA jest przekazywany...
      powiedzmy umownie również genetycznie... Wystarczy że ktoś w ntym wcieleniu
      przed swoim obecnym żywotem, miał pra pra pra babcie zaglądającą do kieliszka -
      to te "tradycje i pewne cechy" są przekazywane kolejnym pokoleniom.
      Są tak długo przekazywane, aż ktoś np. taki jak Ty nie zapyta się w odpowiednim
      miejscu i w odpowiednim czasie i ... podda się wyrzuceniu tych wzorców. Wówczas
      syndrom znika.
      DDA przyciąga DDA. Tu nie ma wyjątków. Drugie DDA może być też kompletnym
      abstynentem. Ale DDA to nie dziedziczony pociąg do alkoholu. To coś więcej. To
      komplet cech niestety w mniejszym lub większym stopniu wpływające na radzenie
      sobie życiu.
      Ktoś pewno teraz zauważy, że skoro DDA jest "dziedziczone" to przecież wszyscy
      kiedyś mieliśmy przodka który pewno się upijał i to oznacza, że musiałbo być
      obecnie tych DDA bardzo dużo.
      Racja smile Wg. pewnych szacunków DDA to ok. 60-80% populacji ludzkiej na świecie.
      Rzecz jest w tym, jak się to uwidacznia na zewnątrz no i jak to zwalczyć.

      No dobra, piszesz o porade (ale uznałem że teorii troche też warto poznać).
      Próbowałaś Rebirthing?
      Alkoholizm czy narkotyki to nawyki związane ze strasznym buntem
      podświadomościowym. Buntem przeciwko sobie (tylko troche mniejszym niż... rak).
      Oddechy to jedna z najskuteczniejszych metod na uwolnienie potężnych emocji -
      które później są "zatapiane" w alkoholu.

      Inna metoda to metoda kontroli również oddechu poprzez trening np. Trening
      Autogenny. Kup książkę (
      sklep.tarotnet.pl/product_info.php?products_id=486 )i przerabiajcie
      ćwiczenia regularnie przez zdaje sie 4 do 8 tygodni (codziennie systematycznie i
      bez oszukiwania!)
      Również tu na stronie jest o tym:
      www.hypnos.pl/index.php?sel=site&dz=medit&show=medit3&title=Trening%20autogenny
      Inną metodą równie skuteczną jest Regresing (r)
      Akurat znam kilku alkoholików oraz osób... ich przyciągających (z DDA), którzy
      co najmniej w 4/5 (5 par) są dziś conajmniej szczęśliwymi małżeństwami.
      Polecam więc:
      www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=320
      oraz dobrego sprawdzonego Regresera w Waszej okolicy.

      No i najważniejsze, nieważne czy wybierzecie jakąkolwiek metodę. To musicie
      pisać afirmacje (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=20472909&v=2&s=0)
      A i modlitwy będą wskazane bardzo (zaczynać należy od modlitw w celu UWOLNIENIA
      WŁASNYCH INTENCJI (wszelkich) związanych z tym lub z czymś innym)

      I jeszcze jedno.
      Bóg zawsze wysłuchuje Twoje modlitwy - ale jeśli moja teoria o DDA u Ciebie ma
      racje bytu - to Twoja podświadomość w te modlitwy nie wierzy... A Bóg realizuje
      modlitwy tylko wierzącym. Oczywiście jedyna słuszna wówczas modlitwa - to
      modlitwa o oczyszczenie intencji do siebie. Nie o coś czy o jakiś stan fizyczny
      tylko właśnie o taki porządek mentalny w nas... Od tego trzeba zacząć. (później
      jest z górki).

      Życzę powodzenia.
      • eevvaa Re: rytuały przeciwko alkoholizmowo ukochanego 06.04.05, 14:13

        Witaj Bernadetko smile

        Powinnaś sobie go zacząć wyobrażac ( wizualizować ) tylko trzeźwego. Na pewno
        będzie to na początku bardzo trudne, bo musisz przekonać podświadomość do
        obrazu, który teraz nie istnieje. Jednak ,żeby w Twoim życiu zaistniał trzeźwy
        partner, to taki najpierw musi być w Twoich myślach. Na pewno nie masz
        bezpośredniego wpływu na jego zachowania, ale tym możesz mu pomóc, bo on odbiera
        Twoje myślenie o nim, więc musi być pozytywne.

        Pozdrawiam serdecznie smile
        ewa
        "https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25670"> Życie jest piękne - tylko
        trzeba to jeszcze zauważyć.
        </a>
    • anahella Re: rytuały przeciwko alkoholizmowo ukochanego 06.04.05, 22:03
      Pewnie oberwie mi sie za to co napisze, ale nie moge sie powstrzymac:

      Nie znam alkoholika, ktory nie zamienilby zycia swojej rodziny w pieklo. Mowcie
      co chcecie, ze nie wolno przekreslac czlowieka itp. Predzej czy pozniej
      alkoholik zafunduje swoim najblizszym strach, lzy i ponizenie.
      Rozumiem, ze to milosc, a Ty chcesz mu pomoc.
      Pomysl o jednym: jakie wzorce wynioslas z domu? Czy Twoja mama poswiecala sie
      dla ojca? Czy nie wpojono Ci w domu, ze kobieta powinna skladac siebie na
      oltarzu milosci a potem: malzenstwa i macierzynstwa? Czy zawadalas sobie
      kiedykolwiek pytanie: "czym jest kobieta?" Kto byl dla Ciebie nauczycielka
      bycia kobieta?
      Wybacz, jezeli to brzmi ostro, ale przemawia przeze mnie doswiadczenie. Osoba z
      mojej bliskiej rodziny jest alkoholikiem. Widzialam jej degradacje, rozpad
      rodziny, cierpienia dziecka. Zadzwonilam do poradni antyalkoholowej i spytalam
      cpo moge dla niej zrobic. Uslyszalam krotkie: "nic". Potem pani cierpliwie mi
      wyjasnila, ze dopoki ta osoba ma w kimkolwiek oparcie fizyczne: bedzie dawal
      dach nad glowa, jesc, upierze, posprzata itp, to nigdy nie przestanie pic.
      Wychodzenie z nalogu to dlugi, wieloletni proces. Zeby zaczac trzeba osiagnac
      dno. Niekonsekwencja, pomaganie finansowe itp. tylko hamuje leczenie. Wiesz, ze
      niepijacy alkoholik nigdy nie bedzie mogl wziac do ust alkoholu? To znaczy ze
      nie bedziesz mogla sie w jego towarzystwie napic wina, ze bedziesz musiala
      unikac wizyt z nim gdzie pije sie alkohol (nawet jedno piwo przy grillu).
      Tutaj zadne czary-mary nie pomoga. Tu mozesz tylko Ty cos zrobic: cierpiec albo
      pokazac drzwi. Mam tez inne doswiadczenie z alkoholizmem: mialam narzeczonego,
      ktory naduzywal alkoholu. Bylismy ze soba rok. O 11 miesiecy za dlugo.
      Zmarnowalam sobie rok zycia dla alkoholika. Moglam ten rok przezyc bez partnera
      ale za to bez strachu, upokorzen, lez i szalonych mysli. Bylam
      zastraszana" "jesli mnie zostawisz to sie zabije". Bylam oklamywana: "przeciez
      ja nie jestem alkoholikiem, po prostu mam slaba glowe". Byl i szantaz: "to
      przez ciebie to robie, bo mnie nie dosc kochasz".

      Przeczytalam Twoj post i prosze Cie, abys na zimno przeczytala sama siebie (o
      ile to jest mozliwe) i odpowiedz sobie (nie tu na forum, ale sama przed soba)
      na pytania, ktore Ci postawie pod niektorymi fragmentami.


      > Zakochalam sie do szalenstwa w mezczyznie ktorego szukalam 35 lat

      Boisz sie samotnosci? Czy bycie we dwojke jest tak wazne, ze zaryzykujesz
      sytuacje, ktore Ci opisalam?

      > on probowal sobie
      > pomoc ale przerwal odwyk po pol roku.

      Czy pol roku niepicia zmienia cos w tym, ze jest alkoholikiem?

      > Jest bylym wojskowym,byl na wojnie w
      > Jugoslawii,pil zeby zapomniec o okropienstwach ktore tam widzial(jak mi mowil)

      Czy mozna w jakis sposob bronic faktu, ze pije, albo to usprawiedliwiac?

      > zdaje sobie sprawe ze sama moge
      > nie miec dziecka bo nie skaze go na ojca alkoholika a jednoczesnie ie umiem
      > uwolnic sie od tej miłości...

      Czy uwazasz, ze skladajac w imie tej milosci marzenie o dziecku bedziesz z
      siebie dumna?


      Jeszcze raz przepraszam za ostry ton listu. Nie robie tego by Cie urazic. Chce
      tylko Toba wstrzasnac.

      Wiem, ze moja odpowiedz jest niemerytoryczna w stosunku do tematu forum, za to
      rowniez przepraszam.
Pełna wersja