co robic ze zloscia?

26.04.05, 00:05
jak sobie radzicie ze zloscia, z gniewem, z negatywnymi emocjami? kiedy w trakcie rozmowy z kims, ktora przeradza sie powoli w klotnie, ten ktos zaczyna mowic bzdury, zaczyna byc niesprawiedliwy, obwiniac was o rzeczy, ktorych nie zrobiliscie - czujecie, ze narasta w was zal, rozczarowanie, frustracja, w koncu zlosc, zeby nie powiedziec wqrwienie...Co zrobic zeby sie opanowac, nie dopuscic do tego, a jednoczesnie nie gniesc tego w sobie, bo i tak predzej czy pozniej czlowiek wybuchnie. czasem w takich przpadkach zaczynam krozyczec, tzn. podnosze glos (wlasciwie sam sie podnosi, to prawie niezalezne ode mnie w czasie silnego wzburzenia), czasem rzuce czyms o podloge albo walne piescia w stol albo koopne krzeslo. ale byloby fajnie nie robic tego, zachowac sie w jakis cywilizowany sposob. tylko jak? macie z tym jakies doswiadczenia, sposoby?
dzieki z gory.
    • quarantina Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 08:20
      Próbowałaś uprawiać jakiś sport?
      • lilith0 Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 09:03
        z własnego doswiadczenia wiem , ze gdy uda się zaakceptować siebie w pelni, z
        całym kompletem zalet i niedoskonalości (podkreslając to pierwsze), to słowa
        nawet najokrutniejsze nie ranią i a niesprawiedliwość nie podnosi cisnienia. Po
        prostu sie wie , ze to tylko inny punkt widzenia danej sprawy, ktory da sie
        wyjasnić albo nie , a moze czasem ktos inny ma troche racji i trzeba sie sobie
        uwaznie przyjrzeć i cos skorygować. Inny sposób to "lustro" Jezeli znajduję sie
        w otoczeniu przesyconym niezdrowymi emocjami wyobrazam sobie , ze jestem
        otoczona żółtym swiatlem (mgłą), ktora nie przepuszcza złych mysli i emocji
        albo jezeli jest to osoba napastliwa, niezyczliwa - wyobrazam sobie pomiedzy
        mną a nią taflę lustra, które odbija to wszystko co wysyla. Zauwazyłam, ze po
        kilku takich "rozmowach" osoby zaczynają reagować w bardziej cywilizowany i
        spokojnieszy sposob w stosunku do mnie, wysnuwam więc wniosek iż muszą czuć
        własne emocje i zlość lecz pewnie sądzą ze to moja "moc" Pozdrawiam
        • byzia Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 11:52
          Masz racje ze przede wszystkim trzeba w pelni akceptowac siebie. Ale jaka to
          ciezka praca. Ostatnio bardzo pomogla mi ksiazka wydana przez Wyd.
          Santorskiego - Wayne W.Dyer "Pokochaj siebie". Polecam te lekture. A poza tym
          podoba mi sie Twoj pomysl z wizualizacja lustra. Sprobuje to stosowac.
          Pozdrawiam
    • sc200 Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 08:49
      Witaj

      Sposób od Osho:
      Głęboki oddech. jak czujesz żę się zaraz zaczniesz złościć. To zacznij głęboko
      oddychać.
      Jest to skuteczne bo:
      - podczas złoszczenia się oddech jest płytki, nieregularny i mało skoordynowany
      - głęboko oddychając wchodzisz prawie w stan relaksu a tu nie ma miejsca na
      negatywne uczucia.
    • allija Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 11:58
      Jesteś na tym forum więc mogę zakładać,że jakoś tam podążasz ścieżką rozwoju.
      Bardzo wyciszają i ogólnie dystansują do tego rodzju spraw, medytacje. Nie wiem
      czy wchodzisz w takie stany, rób to codziennie, albo chociaż relaksuj się
      codziennie. Dajesz sie prowokować. Co cie obchodzi czy ktos ma racje czy nie?
      Musisz mu udowadniac, że nie ma? Ważne jest co ty wiesz.
      Teraz juz naprawdę rzadko sie wściekam, musi nawarstwic się wiele złych spraw.
      Ogolnie to raczej unikam takich sytuacji, kiedy widze, że cos zaczyna sie dziać
      to albo kończę rozmowę, albo wychodzę bo wiem do czego może doprowadzić. Zwykle
      do niczego poza złością.
    • beataanna1 Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 12:05
      hmmmm dawno się nie kłóciłam, w ogóle jak coś mi nie pasuje, wolę sprawę
      przemilczeć i przyznać racje drugiej osobie, niż psuć sobie humor i tracić
      energię na kłótnie. Czyli raczej unikam spięć, a jeśli już czuję, że robi się
      niemiła atmosfera, wychodzę, albo nie daję się sprowokować, tzw zimna krew, i
      mówię spokojnie, jeśli druga strona słyszy mój spokojny głos, również go nie
      podnosi, moim krzykiem spotengowałabym tylko jego złość. A po co? Do niczego
      dobrego to nie doprowadzi. Mówię opanowana, spokojna, nie zarzucam komuś, że
      jest winny, nie urzywam negatywów, słowo "nie" po prostu rozjusza drugą stronę,
      nie mówię więc "Ty nigdy", "Ty nie chcesz", staram się, i na razie mi się udaje
      unikać dlatego złości , kłótni. A jak chcę się wykrzyczeć? Wtedy piszę
      opowiadania, albo rysuję....albo dziergam bluzki na szydełku, wtedy
      przynajmniej coś fajnego mi szybko wychodzi, i uspokajam się...uspokajam nerwy.

      pozdrawiam.
      • quarantina Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 12:15
        Jeśli ktoś chce się wykrzyczeć, to ja mogę posłuchać.
        • allija Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 12:28
          quarantina, no, setnie sie usmiałam.
          szczególnie z sygnaturki
          pozdrawiam
          • quarantina Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 12:34
            A o Cię niby tak śmieszy? He, he.smile
            • spadniesnieg Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 12:45
              Dzieki za odpowiedzi. Nie wyobrazam sobie swoja droga robienia na drutach czy
              malowania wtedy kiedy jestem wkurzona, brrrr, chyba by mnie roznioslo smile Tez mi
              sie wydaje, ze akceptowanie siebie to podstawa... i to racja, ze to jest bardzo
              bardzo trudne, niestety, a jednoczesnie to paradoksalna sytuacja, bo w koncu
              naturalne wydawaloby sie to, ze sami siebie kochamy, dzialamy w swoim interesie
              itp.
              Mam tez takie spostrzezenie, ze latwo jest mowic o roznych problemach - jak ten
              ktory przedstawilam - nie podajac konkretnych przykladow. Kiedy poda sie
              przyklad, dyskusja wyglada czesto inaczej. No wiec przyklad:

              Jestem u lekarza, ktory robi mi USG. ja w roli pacjentki, on w roli eksperta -
              wiadomo. lekarz zaczyna opowiadac, jakie to kobiety sa glupiutkie, szczegolnie
              oczywiscie blondynki (jestem blondynka), dowodzi niemal, ze to udowodnione
              naukowo. Slowem, leci po stereotypach i opowiada bzdury. Nie liczy sie przy tym
              z tym, ze ejstem blondynka i kobieta, robi wielki nietakt, zeby nie powiedziec,
              ze zachowuje sie arogancko i chamsko. Probuje cos powiedziec, ale on nie
              dopuszcza mnie do glosu, przerywa mi po 2-3 sekundach, traktuje protekcjonalnie.
              Po tym co mowi i po jego zachowaniu widze, ze to zwykly duren, lekarzem jest
              moze (mam nadzieje) dobrym, ale co mnie obchodza jego uprzedzenia i byc moze
              prywatne problemy (skoro tak gardzi kobietami). Wychodze z jego gabinetu
              wsciekla, upokorzona, i niepewna co do tego, jak byloby najlepiej zachowac sie w
              tej sytuacji. Nie bylo przeciez sensu przekrzykiwac sie z nim, robic na drutach
              w tej chwili tez nie moglam zaczac smile.

              Oczywiscie, wiem, ze nie ma sensu przejmowac sie chamem, ale jednak czulam, ze w
              tej sytuacji pozwalam sie obrazac i mam niewielkie mozliwosci obrony swoich
              granic. A nie jestem guru hinduskim, zeby to po mnie splynelo jak po kaczce.

              Co o tym myslicie?

              Pozdrawiam serdecznie
              • allija Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 13:07
                Jeśli to jest dla ciebie taki problem to zacznij pisac afirmacje z kolumną
                reakcji. Wtedy wyjdzie ci dlaczego takich ludzi spotykasz, no i po jakims
                czasie na pewno przestana cie dreczyć.
                Prace nad swoim życiem prowadzi sie w domu lub na różnych specjalistycznych
                zajeciach. W momencie kiedy zdarzaja ci sie różne nieprzyjemne historie to nie
                jest na to pora i trudno cos zrobic poza przemyśleniem całej sytuacji.
                takie jest moje zdanie.
              • lilith0 Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 13:19
                W opisanej sytuacji poprosilabym pana doktora grzecznie , aczkolwiek stanowczo
                o zachowanie swoich uwag dla siebie i zajęcie się badaniem.
                Mam włosy blond i nie czuję się upokorzona kawałami o blondynkach. Czasem też
                sie posmieję. A tak na marginesie - blondynkom przynajmniej nie grozi
                skleroza.
                Bez wzgledu na to jaki jest kolor Twoich wlosow nie masz powodu czuc się
                upokorzona brakiem taktu innej osoby- to jego problem, nie Twój .
                • elijana Re: co robic ze zloscia? 26.04.05, 13:50
                  Tak jest i na blond włosach nie widać siwizny smile ja jestem brunetką i mam
                  pojedyncze siwe włosy ale lubię siebie jako brunetkę smilePodstawa to akceptacja
                  siebie takim jakim sie jest ,inni próbują zmieniać nasze zachowanie pod kątem
                  własnych interesów ,dla własnych potrzeb a my sami dokładnie wiemy co jest dla
                  nas najlepsze.Przestać się więc zastanawiać czy to co mówią jest prawdą o
                  nas.PRAWDA jest w NAS .Ja jestem z natury cholerykiem ,miewam chwile
                  złości ,rzadziej to fakt ale miewam .Nie przeszkadza mi to jednak ,lubię siebie
                  taką jaką jestem .Wizualizacja lustra jest naprawdę skuteczna jak ktoś cię
                  atakuje .W ten sposób pozbyłam się ataków pewnej osoby ,która tyranizuje
                  otoczenie i na dodatek te jej ataki powróciły do niej.
                  • spadniesnieg Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 13:43
                    na czym polega wizualizacja lustra?
                    • sc200 Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 15:06
                      Jest to tzw. lustro magiczne.
                      Polega to mniej więcej na tym, że w ważnych momentach (można to robić zawsze)
                      należy wobrazić sobie dookoła siebie kilka luster, które z dołu, góry i z boków
                      skutecznie nas odgradzają od świata.
                      Powierzchnia odbijająca jest skierowana na zewnątrz.
                      Można to wyobrazić sobie też w postaci bańki.

                      Dodam tylko tyle, że warto w środku wyobrazić sobie kolor różowy (tak jakby
                      wewnątrz krążył gaz o takim kolorze)

                      Lustro takie działa odbijająco na ataki psychiczne (atak wraca do nadawcy) a
                      takze tworzy dość hermetyczne środowisko wewnętrzne spokoju i opanowania.
    • m_ka_4 Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 08:48
      Hmmm, może ta złość u każdego ma inne źródło? Może trzebaby dokopać się do
      swojego prywatnego źródełka złości?
      Mnie bardzo pomogła praca nad własnym poczuciem bezpieczeństwa, pomocna mi w
      tym była kaseta z nagraniem pani Louise Hay.

      Sporo dobrego można również znaleźć dla siebie również tutajsmile w
      wątkach "banalne przepisy..."

      Pozdrawiam wszystkich poskramiaczy złośnicywink
      • eevvaa Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 09:14
        Nie chciałabym nikogo pouczać, ale wydaje mi się, że od kiedy zaczęłam pracować
        nad sobą to przestałam przyciągać takie osoby. Na pewno jeszcze to się zdarza,
        wtedy zastanawiam się nad jakimi relacjami międzyludzkimi muszę jeszcze
        popracować - co zmienić w sobie,żeby nie przyciągać takich osób.
        Mnie w takich przypadkach pomaga bardzo kontrolowanie sytuacji, swojego
        zachowania ( nie dać się sprowokować )- powtarzam sobie zawsze słowa
        L. Hay - " mam wpływ na swoją głupotę, na cudzą niestety nie".

        Serdecznie pozdrawiam smile
        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • m_ka_4 Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 09:41
          Bardzo ładnie powiedzianesmile Mamy wpływ na swoje życie i możemy je zmienić i
          warto pracować nad sobą, bo to się po prostu opłaca i stukrotnie odpłacasmile

          Krzykacz potrzebuje energii dla swojej podniety, jeśli nie damy sie sprowokować
          raz, drugi i trzeci, to w końcu do nas już nie wróci, albo rozmawia z nami
          rzeczowo, na argumenty, bez złości.

        • spadniesnieg Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 13:46
          przyciaganie takich osob? Co do mnie to nie sadze zbeym je przyciagala, czasem sie po prostu zdarzaja jakies niefajne sytuacje, ale nie powiedzialabym ze czesto, nie mam tez poczucia swojego w tym udzialu, w dodatku na zasadzie sprawczosci. Oczywscie jesli ide ulica zgarbiona, skurczona i niepewna, to moze sie do mnie przyczepic jakis bandyta, bo wysylam cialem sygnal, ze jestem slaba i bede latwa ofiara. Ale nie sadze zeby czlowiek mogl swiadomie czy nieswiadomie wyzowlic w ludziach chec zademnstrowania swojej prywatnej glupoty smile
          • allija Re: co robic ze zloscia? 28.04.05, 00:38
            Otóż wg różnych źródeł, związanych temetycznie z tym forum, mylisz się.
            • spadniesnieg Re: co robic ze zloscia? 28.04.05, 19:19
              Wiem, ze sa takie teorie. Wlacznie z tym ze juz przed narodzeniem sie wybieramy sobie rodzicow, zeby przecwiczyc na nich pewne wazne dla naszej karmy sprawy (mowiac w skrocie). Ale te zrodla ktore masz na mysli sa sprzeczne wobec innych teorii, glownie psychologicznych. Wiara w przeznaczenie oznaczalaby bezsens wszelkich wysilkow w zyciu ,bo i tak nie bylibysmy w stanie zmienic tego, co nas czeka.
    • m_ka_4 Re: co robic ze zloscia? 27.04.05, 18:05
      Witam,
      oczywiście, masz rację, pierwszy krok to zauważenie problemu.
      Wybór metody uwolnienia się od niego pozostaje w gestii samych zainteresowanych.

      Pomóc można jedynie poprzez wskazynie możliwości, a dawanie dobrych rad w
      postaci gotowych rozwiązań mija się z celem, ponieważ i tak niewielu stosuje
      się do nich.
      Jesli tylko ktoś dostrzeże w sobie możliwość wydostania się z kłopotliwego
      położenia, to napewno znajdzie właściwe ku temu metody. Oby tylko zauważyć
      możliwości tkwiące we własnym Ja i nie zwalać wszystkich własnych niepowodzeń
      na świat zewnętrzny, to już pół sukcesu.
    • oldpiernik Re: co robic ze zloscia? 28.04.05, 09:41
      Zupełnie sobie nie radzę ze złością.
      Kiedy ogarnia mnie gniew, to znaczy, że wszystkie sposoby jego uniknięcia,
      wyprzedzeina, zawiodły. Wtedy wycofuję się z rozmowy/spotkania/etc. (jeśli
      zdołam) i zabieram się do pracy, wymagającej precyzji i skupienia, albo
      znacznego wysiłku i dokładności. To swoiste "wpuszczenie w kanał" pozwala na
      obrócenie wywołanej złością energii na pożyteczny skutek.
      Jeśli się uda, satysfakcja ogromna, a i na przyczynę gniewu spogląda sie z
      dystansem.
      Wszelkie analizy mają sens dopiero po sprowadzeniu emocjii do poziomu
      normalności.

      OLDZŁOŚNIK ;0)
Pełna wersja