Dodaj do ulubionych

Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo

05.05.05, 12:46
Poniższy tekst prosze uzupełnić w miejsce kropek własne imie i pisać/potwarzać
przynajmniej raz dziennie minimum 90 dni.
Tekst jest przykładowy można powtarzające się fragmenty skracać.
Dobrym pomysłem jest nagrać na taśmę/mp3/cd i słuchać również. (uwaga własny
głos odsłuchujemy tylko My!) wink
Obserwuj wątek
    • sc200 Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 05.05.05, 12:48
      I)

      Ja, .... imie .... akceptuję wszystkie zmiany w moim życiu. Pozwalam sobie na
      zmiany. Wszystkie zmiany w moim życiu są dla mnie bezpieczne, korzystne i
      niewinne. Wszystkie konsekwencje moich afirmacji, modlitw i medytacji są dla
      mnie bezpieczne, korzystne, niewinne i służą Najwyższemu Dobru mojemu i innych.
      Każda decyzja, którą podejmuję jest słuszna. Każda decyzja, którą podejmuję jest
      zgodna z Wolą Boga, jest zgodna z Boskim Planem. Wszystkie konsekwencje moich
      decyzji są korzystne, bezpieczne i niewinne dla mnie i dla innych istot.
      Pieniądze są dla mnie .... imie ....a niewinne i czyste. Pieniądze są dla mnie,
      .... imie ....a dobre, korzystne i bezpieczne. Ja .... imie .... cenię
      pieniądze. Pieniądze są dla mnie ważne. Pieniądze są źródłem mojej radości,
      wygody, przyjemności i szczęścia. Pieniądze służą mojemu rozwojowi. Ja .... imie
      .... lubię pieniądze. Lubię duże sumy pieniędzy. Bycie bardzo bogatym jest
      ogromnie przyjemne. Lubię energię bogactwa i pieniędzy i jestem na nią w pełni
      otwarty. Życie w luksusie jest przyjemne i atrakcyjne.
      Nadmiar, obfitość pieniędzy, dostatek, bogactwo i dobrobyt są dla mnie
      wartościowe, cenne, korzystne, bezpieczne i całkowicie niewinne. Ja .... imie
      .... jestem niewinny, bezpieczny i w porządku, gdy posiadam nadmiar pieniędzy.
      Zasługuję na nadmiar pieniędzy, zasługuję na dobrobyt, dostatek i obfitość
      pieniędzy. Jestem z tym niewinny. Jestem niewinny, gdy jestem bogaty. Jestem
      niewinny, gdy ludzie płacą mi duże sumy pieniędzy. Jestem godzien pieniędzy i
      bogactwa.
      Zawsze i wszędzie mam nadmiar moich własnych pieniędzy. Zasługuję na nadmiar
      pieniędzy i dostatnie, bogate i wygodne życie. Daję sobie dużo przestrzeni,
      luksusu i mam pewność, że jestem tego godzien. Jestem wart bogactwa. Jestem wart
      luksusu. Jestem wart posiadania wielkich sum pieniędzy. Już teraz uświadamiam
      sobie, że mogę być bardzo bogaty i jednocześnie uczciwy. Pozwalam sobie na to.
      Im więcej przyjmuję pieniędzy, bogactwa i luksusu tym więcej daję innym. Dlatego
      otwieram się na przyjmowanie dużych sum pieniędzy od innych ludzi. Już teraz
      posiadam cudowną zdolność kreowania dostatku i często z niej korzystam, dlatego
      zawsze otacza mnie luksus, bogactwo i mam zawsze nadmiar pieniędzy. Uświadamiam
      sobie teraz, że każdy potrafi osiągnąć bogactwo i sukces, ponieważ jest to łatwe
      i naturalne dla każdego człowieka. Wspieram każdego w drodze do coraz większego
      bogactwa i sukcesu. Wszystkim życzę dostatniego, szczęśliwego życia pełnego
      cudownych sukcesów.
      Każdy pieniądz, który wydaję, wraca do mnie pomnożony. Im więcej wydaję, tym
      więcej otrzymuję. Moje dochody już teraz znacznie przewyższają moje wydatki.
      Moje dochody rosną z każdym dniem, niezależnie od tego, czy pracuję, bawię się,
      czy śpię.
      Uświadamiam sobie, że mogę i potrafię być niezależny finansowo i to jest
      niewinne i w porządku. Pozwalam sobie na to. Zapewniają mi to moje wspaniałe
      umiejętności oraz ciągły napływ dużych sum pieniędzy z różnych źródeł. Ja ....
      imie .... jestem zaradny, dlatego świetnie potrafię się znaleźć i poradzić w
      każdej sytuacji. Wyrażam pewność siebie, siłę i zawsze jestem pełen optymizmu.
      Jestem twórczy i mam mnóstwo świetnych, genialnych pomysłów, które z łatwością
      wcielam w życie. Wszystkie moje cele są zgodne z Najwyższym Dobrem moim i innych
      a ich osiąganie jest dla mnie łatwe i przyjemne.
      Ja .... imie .... jestem człowiekiem sukcesu, jestem pewny siebie, silny,
      stanowczy i zdecydowany. Otacza mnie aura sukcesu i bogactwa, która udziela się
      także innym. Moi znajomi i współpracownicy doskonale wiedzą, że jestem
      człowiekiem sukcesu, że jestem bogaty i że jestem godny zaufania, kompetentny i
      zawsze podejmuję słuszne decyzje. Bardzo często mnie chwalą i nagradzają za moją
      genialność, mądrość, wspaniałą wiedzę, dokładność, pracowitość, entuzjazm i
      doskonałe, twórcze pomysły. Jestem godzien tego, żeby ludzie mnie szanowali i
      doceniali.
      Kochany Bóg już teraz ukazuje mi najlepsze pomysły na zarobienie dużych sum
      pieniędzy, na najkorzystniejsze zainwestowanie pieniędzy, które już posiadam,
      dzięki temu jestem coraz bogatszy i to jest wspaniałe! Jestem spokojny,
      zrelaksowany i rozluźniony, gdyż wszystkie moje potrzeby są już teraz zaspokojone.
      Jestem bezpieczny, niewinny i w porządku, gdy z łatwością zarabiam duże sumy
      pieniędzy. Jestem godzien wspaniałych, pożytecznych zdolności. Jestem pewny swej
      wiedzy, umiejętności i możliwości. Jestem kompetentny i doskonały w tym, co
      robię. Znam się na tym, co robię. Jestem otwarty na nagrody i pochwały. To
      niewinne i w porządku, kiedy jestem chwalony i nagradzany. Jestem godzien tego,
      żeby otaczający mnie ludzie często mnie chwalili i nagradzali. Ja .... imie ....
      często chwalę i nagradzam siebie i innych. Chwalenie i nagradzanie siebie i
      innych sprawia mi wielką radość i przyjemność.
      Moje miejsce jest wśród ludzi mądrych, szczęśliwych, bogatych i życzliwych.
      Zasługuję na najlepsze, pozytywne towarzystwo. Jestem godzien towarzystwa ludzi
      serdecznych, miłych, ciepłych, kochających i takich ludzi przyciągam. To
      niewinne i w porządku, że otaczam się ludźmi szczęśliwymi i bogatymi. Przyciągam
      ludzi, którzy chętnie płacą mi za moje towary, dobra, idee i usługi. Doceniam
      wysoką wartość moich towarów, dóbr, idei i usług. To, co sprzedaję jest
      najwyższej jakości i przyciągam klientów, których na to stać. Przyciągam już
      teraz klientów, dla których jakość moich dóbr, idei, towarów i usług jest
      satysfakcjonująca. Zawsze spotykam ludzi, którzy chętnie inwestują we mnie,
      nabywając moje towary i płacąc za moje usługi. Zawsze dostaję pieniądze od
      ludzi, którzy je mają (a mają je wszyscy). Zawsze dostaję więcej pieniędzy niż
      potrzebuję.
      Zasługuję na to, aby dostawać pieniądze od innych ludzi. Jestem z tym niewinny.
      Wysoko cenię wszystkie moje towary, idee, dobra i usługi. Są one dla mnie i dla
      innych najwyższej jakości. Już teraz mam całkowitą pewność, że to, co ja ....
      imie .... daję innym jest bardzo cenne, wartościowe i atrakcyjne. To niewinne i
      w porządku, kiedy wysoko cenię to, co daję innym. To korzystne dla mnie i dla
      innych, kiedy doceniam to, co daję. Mam pewność, że wszystko to, co daję innym
      ludziom przyczynia się do ich szczęścia, zdrowia, bogactwa i rozwoju duchowego.
      Jestem całkowicie wolny od wszelkich lęków, oporów i wątpliwości związanych z
      braniem pieniędzy od innych i wymienianiem moich usług i towarów. To bezpieczne
      dla mnie i dla innych, gdy się wzbogacam i gdy inni mi płacą. Jestem godny tego
      by dostawać i przyjmować duże sumy pieniędzy. Otwieram się na to, aby przyjmować
      pieniądze od innych ludzi. To bezpieczne, dobre, niewinne i korzystne dla mnie i
      dla innych. Jestem chciany i kochany także wtedy, gdy biorę od ludzi pieniądze.
      Jakość moich usług, dóbr, towarów i inspiracji jest wystarczająca i
      satysfakcjonująca dla wszystkich moich klientów.
      Czuję się niewinnie i bezpiecznie kiedy mam wielkie sumy pieniędzy i żyję w
      dostatku i luksusie. Jestem bezpieczny i w porządku, gdy JA MAM pieniądze i
      bogactwo, a inni z tego rezygnują. Pozwalam, żeby moi znajomi i współpracownicy
      wiedzieli, że jestem bardzo bogaty i to jest niewinne. Jestem wolny od wszelkich
      mechanizmów i intencji karania siebie brakiem pieniędzy. Uświadamiam sobie, że
      inni ludzie dając i inwestując we mnie swe pieniądze dokonują najwyższej jakości
      inwestycji wzbogacających ich dobrobyt, szczęście, radość, miłość i bogactwo.
      Jestem wystarczająco dobry i kompetentny we wszystkim, co robię i czym się
      zajmuję. Wiem, że wszystko, co robię jest dobre, korzystne i bezpieczne dla mnie
      i dla innych. Wszystko, co robię, jest niewinne i w porządku. W każdej chwili
      jestem otwarty na Boskie inspiracje. Jestem ukochanym dzieckiem Boga, wiem o
      tym, zawsze to czuję oraz pozwalam sobie na to, aby wszystkie moje intencje były
      zgodne z Boską Wolą.
      Mam pełną świadomość, że kiedy inni wygrywają, ja też wygrywam. Kiedy ja
      wygrywam, to inni też wygrywają. Jestem godzien t
      • krytyk2 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 05.05.05, 20:25
        Początek tej mantry byl obiecujący,ale dalszy ciąg -niestety pogrzebal
        obietnicę.Wchodząc na ten portal spodziewalbym sie wielu rzeczy ,ale na pewno
        nie tego ,że afirmacje dotyczące bogactwa mogą w jakikolwiek sposob pogłębic
        mój rozwój duchowy.To wszystko , co przeczytalem mogę potraktowac tylko
        humorystycznie.
              • krytyk2 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 07.05.05, 21:17
                Zgadzam się .Lecz kolejność musi byc odwrotna:najpierw wolność wyboru jako
                środowisko dla rozwoju duchowego a potem -ewentualnie ,jeśli ktoś chce-efekt
                finansowy.Stawianie tego pierwszego jako cel glówny prawie zawsze kończy się
                źle zarowno w warstwie ducha jak i materii.
                • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 08.05.05, 13:07
                  smile
                  A kto tu do diaska pisze że rozwój finansowy jest celem głownym rozwoju???
                  Chyba sam to piszesz. Ja tego nigdzie nie dopatrzyłem smile ani nie powiedziałem smile
                  Mam zamiar umieszczać dekrety na każdą przestrzeń życia i akurat trafił mi się o
                  Bogactwie, więc go w takiej chronologii umieszczam. Ale poza chronologią
                  "starszeństwa wątku na forum" nie ma tu innego planu. Tylko osoby, które MAJĄ NA
                  BAKIER Z POCZUCIEM BOGACTWA dopatrują się takiego zamiaru smile

                  Poza tym co to znaczy "wolność wyboru"
                  Twojego czy każdego z ludzi indywidualnie?
                  Jeśli to nie jest dla Ciebie ważne to nie pisz w imieniu innych smile

                  Piszesz:
                  "Stawianie tego pierwszego jako cel glówny prawie zawsze kończy się
                  źle zarowno w warstwie ducha jak i materii. "
                  Bzdura smile Opowiadasz bajeczki wyniesione z filmów pseudorozwojowych, nauk
                  Katechetek itp.
                  Nie mozna tak kategorycznie uogólniać.
                  Dekrety afirmacyjne NIGDY nie przynoszą złych skutków. Dlaczego?
                  Bo to jakie skutki osiągnie dana rzecz dla danej osoby zależy tylko od stopnia
                  otwartości i zrozumienia tej osoby (dokładnie to podświadomości) w stosunku do
                  tego zagadnienia. A dekrety służą oczyszczaniu WŁASNYCH INTENCJI do różnych
                  zagadnień. Zaczęliśmy od Bogactwa więc poszedł ten dekret "pierwszy pod nóż" smile

                  Dekret to wolność wyboru zawsze. Można go pisać lub też nie. Można to olać lub
                  też nie. Wszystko jest wolnoscią wyboru. Więc akurat wolność wyboru nie ma tu
                  nic do rzeczy.

                  --
                  Pozdrawiam smile
                  M.
                  • krytyk2 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 10.05.05, 16:27
                    Jak na osobę ,ktora stara sie byc przewodnikiem po scieżkach rozwoju
                    duchowego ,szybko dajesz sie wyprowadzic z równowagi a -wydaje mi sie - spokój
                    ducha jest głównym celem rozwoju duchowego/pod "spokój ducha" podłóż sobie co
                    chcesz ze swej podręcznej skarbnicy/.Wniosek: zamiast prowadzic innych za
                    rączkę musisisz jeszcze sporo popracować nad sobą.
                    Wcale nie uważam ,że wszyscy /czy choćby -ktokolwiek /muszą zgadzac sie z
                    głoszonymi przeze mnie poglądami,dlatego dziwi mnie dlaczego takie
                    dziwne ,sprzeczne z zasadami swobodnej wymiany poglądów reakcje prezentujesz
                    własnie ty-ponoć opiekun tego forum.Skoro nie zgadzasz sie z moimi poglądami
                    wystarczy ,że to napiszesz .Nie musisz od razu wytaczać agresywnych i
                    kłamliwych argumentów pod tytułem"Opowiadasz bajeczki wyniesione z filmów
                    pseudorozwojowych, nauk
                    > Katechetek itp."
                    Tak na marginesie :Twój przejrzysty dla kazdego ,kto choć raz przeczytał jakiś
                    Twój tekst,antyklerykalizm ,sytuuje Cię na tym samym poziomie
                    intelektualnym ,co poglądy ,ktore zwalczasz.Czy Ty nie widzisz /nie
                    czujesz /,że takie zwarcie ogranicza Cię w Twoim autonomicznym rozwoju?
                    Dla mnie jest to ewidentne.
                    Co do meritum naszej dyskusji:
                    nieszczęściem naszych czasów jest wg mnie to ,że słowa zatraciły swoje
                    pierwotne odniesienia i jasne znaczenia.Nie probuj nawet mnie przekonac do
                    równania że "duch"="duch"+"materia"/albo :"chociaż trochę materii"/.
                    Następna uwaga merytoryczna:tam gdzie zaczyna sie
                    manipulacja ,psychotechnika ,tam kończy sie duchowość.Nie rozumiesz w
                    ogóle ,czym jest duch ,jeśli uważasz ,że poddaje on się takim prymitywnym
                    psychotechnikom.Owszem ,na krótkę metę takie oddziaływanie może być uznawane
                    przez podmiot za skuteczne ,na dłuższa metę nikt nie da sie oszukać.Duchowośc
                    karmi sie tylko duchowościa, materia -tylko materialnością.Zjawiskami ,do
                    których mogę odwołać Twoją wyobraźnię ,żebys zrozumiał ,o czym mówię sa np
                    miłość i przyjaźń.Chyba ,że nigdy takich rzeczy nie przeżywałeś osobiście..
                    Z wyrazami szacunku.K

                    • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 10.05.05, 23:04
                      Nie jestem przewodnikiem poza sobą smile Tylko sobie przewodze. Więc nie wysuwaj
                      wniosków w odruchu "obronnym" smile To tak jest często jak się kogoś w co ubodzie.

                      W ogóle nie wyprowadziłeś mnie z równowagi smile Nie wiem skad Ci to przyszło do
                      głowy...

                      I piszę to co sądze indywidualnie, a nie podpisuje się "Opiekun Forum". Mieszasz
                      funkcje że tak powiem "reprezentacyjną" z tym co prywatnie wypisuje smile
                      Tak poza tym to rozumiem że Ty znasz doskonale pierwotne znaczenie słów "duch".
                      I że Bogu chodziło o to abyśmy zaniedbali fizyczną stronę życia (m.in tu
                      zarabianie) a skupili się na tych duchowych - czytaj w Twoim rozumieniu wszystko
                      co niematerialne.
                      I tu się mylisz, bo jeśli istnieje takie pierwotne pojęcie to... obejmuje
                      wszystko. Tzn wszystko co istnieje fizycznie i niefizycznie (to ostatnie jako
                      "nieobejmowalne standardowymi zmysłami") składa się na Rozwój osobisty ("duch")
                      zwany Rozwojem Duchowym.
                      Bo Rozwój to nie bujanie w obłokach i ekstazy w obliczach Boga. Moim zdaniem to
                      przejawianie pełnej boskości w każdej czynności i cieszenie się zasobów
                      widocznych i niewidocznych tego świata.

                      Co do antyklerykalizmu smile No cóż ktoś mi to w końcu musiał zarzucić. Więc powiem
                      Ci tak. Jeśli wyjdzie się poza ramy (a to staram się robić i chyba mi wychodzi
                      nienajgorzej) to widzi się spustoszenie jakie wywołują pewne kanony narzucone
                      przez pewne Instytucje. Gdybym mieszkał w Iranie, to pewno nazwano by mnie
                      "Antymuzułmaninem". O religii piszę często i chętnie, albowiem większość bloków
                      uniemożliwiających pełne przeżywanie Boskiego świata pochodzi właśnie z tych
                      religii. Zamiast pomagać, zniewalają.
                      I jeśli widze gdzieś przejawy takiego myślenia to chętnie na to zwracam uwagę.
                      Dużo by tu pisać. Temat woda.
                      smile

                      Piszesz:
                      ".Nie rozumiesz w ogóle ,czym jest duch ,jeśli uważasz ,że poddaje on się takim
                      prymitywnym psychotechnikom.Owszem ,na krótkę metę takie oddziaływanie może być
                      uznawane przez podmiot za skuteczne ,na dłuższa metę nikt nie da sie
                      oszukać.Duchowośc karmi sie tylko duchowościa, materia -tylko materialnością."

                      Amen smile
                      Jasne jasne, Afirmacje i dekrety są prymitywnymi psychotechnikami a na dłuższą
                      metę Ty wiesz jaki mają skutek.
                      Gratuluje samopoznania smile

                      --
                      Pozdrawiam smile
                      M.
                      • eevvaa Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 11.05.05, 10:35

                        Wydaje mi się, że "wolna dusza " nie łatwo poddaje się jakimkolwiek schematom.
                        Ajednak religie w jakiś sposób nas ograniczają. Pan Bóg dał nam wolną wolę, więc
                        dlaczego ktoś próbuje nas ograniczać. Myślę,też, ze tacy ludzie nie próbują
                        ograniczać innych. Szanują bowiem swoją i cudzą wolność. To są tylko moje
                        przemyślenia i nie muszą nic znaczyć.

                        Pozdrawiam Serdecznie Wszystkich smile
                        ewa
                        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                      • krytyk2 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 11.05.05, 16:49
                        Nasz kontakt nie ma charakteru żywej rozmowy w kontakcie bezposrednim.Nie mogę
                        oczywiscie widzieć Twoich rozszerzonych źrenic ,żył wychodzących na czole i
                        słyszeć podniesionego tonu.Pozostaje mi tylko opierac sie na tym ,co piszesz i
                        jak to robisz.Użycie słow bodajże "do diaska" na początku Twojej
                        wypowiedzi ,potem potrojenie znakow zapytania ,w ogole użycie ironii -żeby nie
                        powieidziec szyderczego tonu ,to są takie moje "zaoczne" podstawy do
                        stwierdzenia ,że musialeś pisac swój post w stanie lekkiego pobudzenia..
                        Odnosnie Twojego przewodnictwa:
                        jesteś fałszywie skromny albo faktycznie nie kontrolujesz sytuacji jeżeli
                        uważasz ,że pełnisz na tym forum poslednią czy chociazby przeciętną rolę.
                        Czy muszę znowu zaglądać do każdego wątku zaczętego przez Ciebie i cytować
                        Twoje kategoryczne polecenia ,chocby z watku dotyczącego afirmacji bogactwa?

                        W jednym muszę sie z Tobą zgodzić -Twoje i moje rozumienie duchowosci różnią
                        się kardynalnie.I nie jest to róznica ,którą można by przysypac jakimiś
                        członami pośrednimi albo wyspecyfikować na poziomie prawdy bądź nieprawdy/jak
                        sie Tobie naiwnie wydaje/.Różnica między nami ma charakter aksjologiczny i
                        jako taka nie może być ujęta w narzędziowość "lepszy"-gorszy" bądź "prawdziwy-
                        nieprawdziwy".Ty uważasz ,że wszystkie zastane składniki życia /np w
                        szczególności- warunki materialne niezbędne do życia/zasługują na równą uwagę i
                        mają -w przybliżeniu-równy udział w kształtowaniu naszego rozwoju duchowego.

                        Mój punkt widzenia jest inny:żyjemy w czasach niespotykanego historycznie
                        chaosu aksjologicznego.Po rozpadzie wszelkich tradycyjnych układow odniesienia
                        każdy zostaje sam w konfrontacji z konkurującymi systemami wartości.W
                        szczególności doszło do rozpadu tradycyjnych stabilnych odniesień dla
                        ksztaltowania tożsamości indywidualnej.Dojmujące stało sie dla wielu poczucie
                        bezsensu i bezwartościowości a w aspekcie społecznym -poczucie samotności.
                        W ten krajobraz po bitwie wchodzą jak w masło systemy konsumpcyjne z
                        charakteryzującymi je łatwymi dystynkcjami co /kto/ jest wartosciowe/y/a
                        co /kto/ -nie.Nie ma ratunku dla chorej duszy w sferze materialnej.Jest to
                        zasypywanie studni bez dna.Twoje afirmacje dotyczące bogactwa przypominaja mi
                        do złudzenia afirmacje ,którym poddawani są współpracownicy Amwaya.Osoba ludzka
                        jest tu narzędziem a nie -celem samym w sobie.Uważam ,że alternatywa
                        konsumpcyjna jest szczególnie niebezpieczna ,ponieważ przez jakiś czas może
                        dawać złudne poczucie spełnienia.
                        Dla mnie podstawowe wartości to miłość i przyjaźń i tak długo jak będę sie nimi
                        kierował nie będę sie musial ratować dązeniem do bogactwa ,alkoholem ,seksem
                        czy innymi wynalazkami.
                        Jeszcze na temat samego pojęcia afirmacji.Nie zaprzeczysz ,że w warstwie
                        literalnej są to pewne narzędzia i prawdę mówiąc do istoty tego narzędzia nie
                        należy treść przekazywana przy jego pomocy.Nie mów więc ,że afirmacje jeszcze
                        nikomu nie zaszkodziły.To ,czy zaszkodzą czy też nie, zależy nie od
                        formy/=afirmacje/lecz od treści
                        Pozdrawiam K
                        • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 11.05.05, 18:16
                          Ok Odpowiadam Ci smile

                          Nie jestem fałszywie skromny smile Jestem pewny siebie. Bardzo pewny siebie..., co
                          zresztą mówi każdy kto mnie poznał osobiście. Ta pewnosć to jest cecha jaką
                          każdy ma w sobie, ale powinien w to w pełni uwierzyć smile

                          Słowo do diaska było z całym kontekstem użyte z znaczkiem "smile" nie wiem czy
                          znasz znaczenie tych znaczków. A poza tym czasami używam wyrazów rzadkich na
                          chociażby forum - bo tak lubie smile).
                          Hasło "Do diastka" nijak mi się wiąże ze zdenerwowaniem. Ale pewnie czytałeś
                          inne książki, które ja nie czytałem gdzie pewnie bohaterzy operowali tym słowem
                          w stanie zdenerwowania, stąd Twoja podświadomosć łatwo przypisała takie cechy
                          mi smile. Jak widzisz odczucia mogą być bardzo mylne smile

                          Dalej...
                          Nie pisałem że pełnie na forum jakąs rolę "poślednią czy przeciętną". Nigdy tego
                          nie oceniałem. Wkładasz w "moje usta" słowa które nie wypowiedziałem. Czytasz
                          między wierszami? Między którymi??? wink
                          Napisałem że co rozwine:
                          1. Spełniam tu funkcje reprezentacyjną - tzn reprezentuje grono moderatorów
                          (chyba u Ciebie słowo "reprezentacyjna" nie jest negatywne?)
                          2. Spełniam rolę normalnego forumowicza i pisze o własnych przemyśleniach.

                          Jeszcze nie zdarzyło się abym występował jako moderator (czyli w roli nr. 1
                          pisał do kogoś). Zawsze piszę będąc w Roli nr.2

                          Co to znaczy? cytuje:
                          "Twoje kategoryczne polecenia ,chocby z watku dotyczącego afirmacji bogactwa?"
                          Zacytuj je! smile Pokaż mi te moje kategoryczne polecenia smile

                          Skoro uważasz że Dekret Afirmacyjny o Bogactwie (nawiasem mówiąc nie "Mój" bo
                          nie ja go ułożyłem smile Taka mała pułapka...) to prawie to samo co pranie mózgu w
                          Amwayu smile to nie mamy o czym dyskutować smile
                          Ja tylko dodam, abyś przyjrzał się Twojej materialnej stronie życia. Bo
                          zazwyczaj tak kategorycznie wypowiadają się osoby mające troche na bakier ze
                          swoim poczuciem bogactwa. I mówie Ci to nie z wyższośći moich racji. Tylko z
                          doświadczenia.
                          Osoby, które nie mają poczucia ubóstwa akceptują (czytaj: realizują) na codzień
                          taki dekret. Jest on tak specjalnie skonstruowany że uderza w całość poglądów smile
                          Nic tu się nie da ukryć smile
                          A prze to takie dekrety są wspaniałą pomocą... w odkrywaniu m.in siebie.

                          I jeszcze jedno.
                          Afirmacje piszesz (ich skutek) zależ od treści.
                          Afirmatio to pojęcie dla wyrażania pozytywnych skutków tego co chcemy osiągnąć.
                          Tu nie ma miejsca na negatywizm. Musiałbyś stworzyć pojęcie Antyafirmacji. A te
                          ostatnie to ja tylko wytykam (nie zajmuje się pierdołami wink ).

                          --
                          Pozdrawiam smile
                          M.
    • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 05.05.05, 12:49
      II)

      Mam pełną świadomość, że kiedy inni wygrywają, ja też wygrywam. Kiedy ja
      wygrywam, to inni też wygrywają. Jestem godzien tego, żeby zawsze wygrywać.
      Wszechświat jest nieskończenie bogaty, więc uwalniam się od wszelkich intencji
      rywalizowania i walczenia o pieniądze. Zawsze mam nadmiar klientów, którzy chcą
      płacić mi za moje usługi, dobra, idee, pomysły i inspiracje.
      Ja, .... imie .... jestem godzien przyjemnej, ciekawej, twórczej i bardzo dobrze
      płatnej pracy.
      Już teraz otwieram się na wszelkie uczciwe źródła dopływu pieniędzy do mnie. Z
      łatwością przyciągam bogactwo, dobrobyt, dostatek, nadmiar i obfitość pieniędzy.
      Zawsze mam nadmiar pieniędzy na zaspokojenie wszystkich moich potrzeb i
      spełnienie marzeń. Zarabiam wystarczająco dużo robiąc to, co sprawia mi
      przyjemność i satysfakcję. Praca, w której zarabiam ogromne pieniądze jest dla
      mnie łatwa, miła, spokojna, przyjemna i bezwysiłkowa. Pracuję z radością i
      wielkim entuzjazmem. W pracy zawsze jestem na luzie, dzięki czemu przejawiam
      genialność i jestem twórczy. Praca jest dla mnie czystą przyjemnością i to jest
      niewinne, bezpieczne i w porządku. Zarabiam dużo pieniędzy robiąc to, co lubię i
      umiem.
      Pieniądze przypływają do mnie w sposób łatwy i spontaniczny. Już teraz jestem
      wystarczająco dobry, aby zarabiać duże sumy pieniędzy. Chcę, mogę i potrafię
      wygrywać zawsze i wszędzie.
      Zarabianie dużych sum pieniędzy jest dla mnie naturalne. Posiadanie,
      dysponowanie dużymi sumami pieniędzy jest dla mnie naturalne i oczywiste.
      Wszechświat jest nieskończenie bogaty. Obfitość i nadmiar występują we
      wszechświecie, a ja to akceptuję i dostrzegam to na każdym kroku. Pozwalam sobie
      czerpać z tego nadmiaru. Wiem, że dobrobytu i dostatku jest nadmiar dla
      wszystkich, dlatego jestem niewinny, gdy z łatwością czerpię z tego dobrobytu,
      gdy posiadam duże sumy pieniędzy, gdy z każdym dniem mam coraz więcej i więcej
      pieniędzy.
      Życie jest dla mnie lekkie, łatwe, wygodne i przyjemne. Wszystko, co robię,
      robię lekko, łatwo, z przyjemnością i bez wysiłku. Już teraz zarabiam duże sumy
      pieniędzy lekko, łatwo, z przyjemnością i bez wysiłku. To jest niewinne,
      bezpieczne i w porządku. Jestem ukochanym dzieckiem Boga i mam pełne prawo do
      bezpiecznego, lekkiego, przyjemnego, dostatniego i wygodnego życia. Już teraz
      korzystam z tego prawa i wybieram dostatek, dobrobyt i nadmiar pieniędzy.
      Pozwalam sobie na przyjemności w życiu. Pozwalam sobie z przyjemnością
      realizować moje cele i marzenia. Zasługuję na lekkie, łatwe, przyjemne i
      dostatnie życie, pełne Bożych niespodzianek, błogosławieństw i Bożej Miłości.
      Już teraz jestem godzien szczęścia, radości, miłości, bogactwa i wielkich
      sukcesów. Już teraz jestem godzien przyjemnej, ciekawej, satysfakcjonującej i
      bardzo dobrze płatnej pracy.
      Ja, .... imie .... już teraz pewnie, zdecydowanie, z wytrwałością,
      cierpliwością, odwagą, w pełnym zaufaniu do nieograniczonych możliwości Boskiej
      Istoty we mnie dążę do całkowitego urzeczywistnienia tego, czego chcę z pomocą,
      wsparciem, przewodnictwem boskiej mądrości, z pełną świadomością, że jestem tego
      godzien i czuję się z tym bezpiecznie i niewinnie.
      Pozwalam sobie nieustannie odnosić sukcesy w każdej dziedzinie życia doceniając
      moje zdolności, umiejętności, kompetencje i moją wartość. Bóg mnie w tym wspiera.
      Moje wielkie bogactwo jest niezależne od poglądów i wyobrażeń innych na temat
      bogactwa i to jest niewinne i w porządku.
      Rezygnuję z cierpienia w życiu na rzecz szczęścia, Miłości, wygody, dostatku,
      dobrobytu i przyjemności. Uwalniam się od wszelkich wyrzeczeń bogactwa i
      szczęścia. Już teraz uznaję te wyrzeczenia za nieważne i to jest niewinne i w
      porządku. Rezygnuję z poświęcania się w życiu. Gdy rezygnuję z zaspokajania
      cudzych zachcianek, jestem niewinny, bezpieczny i ludzie mnie kochają i szanują.
      Zarabiam z przyjemnością duże sumy pieniędzy na tym, co lubię i co przynosi mi
      satysfakcję. Już teraz wiem, co lubię robić. Wiem, że mogę zarabiać i zarabiam
      duże sumy pieniędzy robiąc to, co lubię. Zarabianie z przyjemnością jest moją
      pasją. Wiem, że mam szczęście do pieniędzy i pieniądze się mnie trzymają.
      Pieniądze płyną do mnie naturalnie.
      Już teraz dziękuję Bogu za całe bogactwo, dostatek, nadmiar pieniędzy i luksus,
      którego doświadczam każdego dnia. Doceniam bogactwo, komfort i luksus w moim
      życiu i jestem bardzo wdzięczny za to, że z każdym dniem jestem coraz bogatszy i
      osiągam coraz większe sukcesy. Dzięki Prawu Wzrostu pieniądze, które posiadam
      dodatkowo się pomnażają.
      Powierzam Bogu realizację tego dekretu. Powierzam Bogu moje intencje dotyczące
      zarabiania, pieniędzy, obfitości i nadmiaru. Powierzam Bogu całe moje życie.
      Pozwalam, aby wszystkie efekty tego dekretu służyły Najwyższemu Dobru mojemu i
      innych
    • m_ka_4 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 05.05.05, 13:10
      Wielkie dzięki za wiedzę podawaną w pigułcesmile Dzięki za ten i inne
      wątki "banalne"smile
      Tu każdy może znaleźć dla siebie coś dobrego i rozpocząć pracę zaraz,
      natychmiast bez konieczności dokopywania się do źródeł wiedzy. Oczywiście, z
      czasem i do źródeł dotrzemy, ale dużo już teraz mamy podane na tacy.
      Serdecznie dziękuję.
      • perfectum Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 05.05.05, 18:18
        Ja, zwolenniczka prostoty mam smiałość zapytać, czy nie lepiej po prostu powtarzać "Ja .... jestem piękna, zdrowa, bogata materialnie i duchowo"?
        Przyznam, że ten dekret na pewno nie jest dla zapracowanych, a jakiś skrót można sobie powtarzać nawet w kolejce do kasy w supermarkecie..wink
        To nie trywializacja, ale po prostu przystosowanie mozliwości do naszych czasów..
        Może się mylę, ale chyba niewielu będzie w stanie z tego korzystać.

        Pozdrawiam smile

        --
        www.marlena.org.pl

        Witryna o Reiki iBioterapii
        • m_ka_4 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 06.05.05, 07:06
          Nasunęło mi sie skojarzenie z książkami.
          W domu czytam te cięższe gatunkowo, nad którymi potrzeba troszkę spokoju i
          ciszy, aby wyciągnąć esensję z tekstu.
          W kolejkę, do autobusu, do poczekalni zabieram w torebkę niewielkie książki, o
          niezbyt wyrafinowanych tekstach, które mogę czytać nawet w tłoku.

          Chyba podobnie z afirmacją, która może być prosta i krótka, albo nieco
          rozbudowana. Sedno zawsze tkwi w tym samym - właściwy dobór afirmacji do osoby.

          Pozdrowienia na dzień dobrysmile
    • allija Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 06.05.05, 00:46
      Ja tylko tak w kwestii formalnej, czy mógłbyś z reka na sercu powiedzieć, że
      jest ktoś (ty?) komu ten dekret przyniósł jakies wymierne efekty?
      Kiedys czytalam podobny dekret (no, moze krótszy) i potem okazało sie, że autor
      pracuje z nim już 10 (!) lat ciągle czekając na swoja szansę. No, ja osobiscie
      nie lubie takiej sztuki dla sztuki, nie mam na to czasu. Ale chetnie przyjmuje
      sprawdzone rzeczy zamiast samej sie do nich dokopywać.
      • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 06.05.05, 08:15
        allija może jeszcze statystyki z Urzędu Statystycznego?
        Nie przesadzasz? smile
        Zabierz się za pisanie, a później się dowiesz jaki odstek faktycznie się wzbogacił.

        Tja to taka ludzka przypadłość. Jakbym Ci powiedział że 9 na 10 osób się
        wzbogaciło to Twoje niższe ja powie "ale my jesteśmy tą dziesiątą, więc lepiej
        się za to nie zabierać" suspicious

        Ps.
        Dekret jest bardzo skuteczny.

        Allija powiem Ci jak sprawdzić czy ten dekret zadziała u Ciebie.
        Siadasz i czytasz. Jeśli będzie Ci ciężko dotrwać do ostatniej linijki (lub też
        niektóre linijki i kwestie Cie "rażą") to masz syndrom ubóstwa w którejś z
        kwestii. I nie ma się co oburzać smile Po prostu masz dowód że u Ciebie na 100%
        zadziała ten dekret. Dlaczego?
        Bo te opory to strach podświadomości przed zmianami. A czyż reagowałaby ona
        nerwowo na coś z czymś się zgadza? smile

        Oceń sama i do roboty.

        --
        Pozdrawiam smile
        M.
      • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 06.05.05, 08:18
        Jeszcze coś dodam
        allija i wszyscy:

        Statystyki nie mają KOMPLETNIE znaczenia. Ma znaczenie wątpliwość jaką macie do
        pisania/pracowania z czymś takim. To jest DOWÓD na opory. Właśnie już ta
        wątpliwość. I znowu wraca pytanie.
        Czy jak się czegoś obawiacie to nie macie oporów?
        Wnioski płyną same.

        smile

        --
        Pozdrawiam smile
        M.
      • a77a77 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 23.09.05, 11:51
        Nie wolnorobić czegoś dla sztuki. Jest prawdą że pozytywne myślenie wspiera
        umówmy się " szczęście". Aby wpływać na swoją podświadomość nie można czytać
        tak długiego dekretu. Ja wolę krótszą formę zwaną modlitwą. Mają to być krótkie
        prośby podziękowania, które co przynajmniej miesiąc trzeba zmieniać. Najlepiej
        pisać, ponieważ słowo pisane ma dużą moć.
        Ja stosuję kontenplację z dużym powodzeniem.
        Niestety na początku aby dojść do perfekcji nie jest łatwo.
        Pozdrawiam
        AS
    • buena.vista.sc Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 06.05.05, 10:37
      Michale,
      dzięki za tekst.Mnie poslużyl on w odnalezieniu moich "slabych punktów".

      Czytam pierwszą stronę/wydruku/-wszystko ok.,wzrok śizga się leciutko po
      linijkachsmile,kiwam glową w duchu z aprobatą,aż natknęlam się na zdanie, przy
      którym musialam się zatrzymać-nie chcialo mi to tak gladko przejśc,natrafilam
      na jakiś opór.ta sama historia powtórzyla się jeszcze przy jednym ,dość
      kluczowym zdaniu.Podkreślilam sobie te miejsca na kartce i sporządzilam wersję
      skróconą,wybierajac z tekstu zdania dla mnie najistotniejsze no i te "trudne".

      Czyli mam punkty do przepracowania.
          • astralnie Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 16.06.05, 11:26
            Chyba lepiej sprawdzić samemu niż oglądać się na innych...

            No ale dobrze jeśli ma to w czymś pomóc:
            - znalazłem dzięki dekretowi 2 sprawy, które dotąd ewidentnie przeszkadzały mi
            w tak zwanych interesach (teraz wystarczy przeprogramować błędne programy i
            cały czas prezekonywać podświadomość że jest to możliwe i ma sens)
            - jak wiemy nie ma "przypadków", dlatego sądzę, ze to dzięki dekretowi mam
            niespotykany dotąd przyrost na koncie. Dodam jescze, że wypracowałem to
            z "tematów", które teoretycznie nie miały szans wypalić, rzekłbym: niemożliwe
            stało się możliwe wink

            Ja pracuje z tą afirmacją ok 3 tygodni, może nie do końca systematycznie, ale
            efekty były już po 2 dniach.

            POzdr.
            • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 16.06.05, 12:26
              Astralnie bardzo się ciesze że piszesz o swoich pozytywnych rezultatach smile
              Ogólnie apeluje, aby opisywać w miare oczywiście możliwości (anonimowo) o
              rezultatach jakichkolwiek afirmacji.
              Może grono wątpiących się zabierze wówczas do roboty wink
              Ale tu zwracam się do wątpiących smile Prawda że łatwiej jest wątpić i narzekać niż
              się zabrać do roboty? wink Pytanie retoryczne.

              --
              Pozdrawiam smile
              M.
              • astralnie Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 16.06.05, 12:47
                Witam sc200,

                Oczywiście nie wszystko jest tak do końca różówo, bo mam wrażenie że w sprawach
                wymagających przeprogramowania, podświadomość buntuje się aktualnie 100 x
                bardziej niż przedtem.

                Efekty o których pisałem wyżej oczywiście są , to już się stało, ale najkrócej
                mówiąc jest od tego czasu silna sugestia podświadomości, że: "zrobiłem coś
                niewłaściwego, że byłem pazerny, że się na tym wszystkim przejade.."

                Rozumiem, ze to takie ostatnie "podrygi przegranego"..??
                pozdr.
                • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 16.06.05, 13:00
                  Tajemnicą poliszynela jest to, że pojawiający się opór jest dowodem na
                  prawdziwość tej metody. Kto chce, niech sobie to powyższe zdanie rozwinie...
                  dalej. smile

                  Najważniejsze to KONTYNUOWAĆ choćby nie wiem co. A Podświadomość swoje potrafi
                  smile oj potrafi, w końcu Jezus nie nadarmo mówił wiele o mocy w nas...

                  --
                  Pozdrawiam smile
                  M.
                    • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 07.07.05, 10:17
                      Można go czytać, śpiewać... deklamować cokolwiek. Ale musi to być AKTYWNA praca
                      z dekretem. Czasami inne metody niż pisanie są bardziej "ożywcze" dla tej metody.

                      Chodzi przede wszystkim o zaangażowanie swojego jestestwa.

                      Osobiście polecam również metode mieszania. Tzn czasami przepisuje, czasami
                      mówie do lustra (obserwuje swoje reakcje), próbuje podśpiewywać (np. jako tekst
                      do ulubionej piosenki (lini melodycznej)). Również jako element podprogowy w np.
                      gsmg, nagranie siebie razem/bez muzyką relaksacyjną i słuchanie - daje dodatkowe
                      wzmocnienie.

                      Ale oczywiście można robić to jedną metodą.

                      --
                      Pozdrawiam smile
                      M.
                          • iinka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 11.07.05, 22:34
                            Hehe...
                            Rodzina chce, ale juz patrzą na mnie dziwnie, kiedy sobie coś przepisuję w
                            zeszyciku.
                            Uznaliby, że z moją łepetyną coś nie tak.
                            Na prywatność za mało tu miejsca, a narażać się nie mam ochoty.
                            Ostatnio wypożyczyłam taką małą książeczkę Louise L. Hay "Możesz to zrobić" i
                            wypisałam sobie trochę afirmacji. Koleżanki patrzą na mnie jak na nawiedzoną.
                            Cóż hihi - ich strata smile
                            Ps.: Jak chcę być bogata, ale najpierw muszę się dowartościować, a poza tym
                            miłość też ważna rzecz /a czas ucieka/. ACHA! JAK wyswobodzic sie od wypowiedzi
                            typu "Ty to zostaniesz zgryźliwą starą panną jak ciocia", albo "ja wiem co
                            będzie w twojej przyszłości, zawodowo wielki sukces, ale pozno, za to zawsze
                            bedziesz sama" Ja zawsze mówie sobie - ach tak? No to ja wam jeszcze pokaze! W
                            paru sprawach sie udalo /np pewnego Sylwestra życzono mi smierci smile a ja dałam
                            sobie rade, mimo tego, że po tych życzeniach zachorowałam na raka/ teraz sobie
                            żyje i stawiam wszystko od nowa smile
                            To co robic z tym krakaniem o staropanienstwie?
                            Sama nie wiem, czy ja chce za maz, bo jak na razie same rozczarowania, ale tak
                            gdyby cuś? Hm? wink
                            • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 12.07.05, 09:04
                              Witaj ponownie,

                              Sprawa małzeństw (w sensie religijnym tzn Katolickim) to osobny temat, bardzo
                              ważny i ciekawy. Być może swój punkt widzenia przedstawie w osobnym wątku.

                              Ale ogólnie powiem tak. Po grzyba do szczęścia Ci jest potrzebne małżenstwo? smile
                              Oczywiście, że każdy z nas ma (kilka) idealnych połówek na tym świecie fizycznym
                              z którymi może zawrzeć związek (nie koniecznie formalny). Rzecz w tym, że
                              małżeństwo dość często niszczy podstawową rzecz jaka dana nam została przez
                              Boga... czyli wolność i poczucie wiecznego wyboru.
                              Tylko pary świadome powyższej wolności i wyboru wiedzą o czym mówię. Nie jest to
                              atak na instytucje małżeństwa, ale atak na "podstawy podświadomościowe"
                              generowane od pokoleń instytucji małżeństwa.
                              Te podstawy to:
                              - poczucie własności (tak, często ludzie w małżeństwie czują się niejako
                              posiadaczami drugiej połówki wink )
                              - poczucie bezpieczeństwa (tak często mówione przez kobiety jako przyczyna
                              zamążpójścia. Tzn o co w tym chodzi? Aby zawsze mieć przy sobie drugą osobę w...
                              sic! potrzebie, niejako związać się "dopóki śmierć nas nie rozłączy", utrudnić
                              maksymalnie odejście (spróbujcie rozwód kościelny!) itp )

                              Skoro dużo kobiet szuka tych poczuć powyższych w malżeństwie to nic dziwnego że
                              mogą często się czuć skrzywdzone, jeśli może w pewnym momencie życia tego
                              zabraknąć (np. przy rozpadzie małżeństwa). Poczucia powyższych wartości należy
                              szukać w sobie, w Bogu.
                              Bo tylko TO jest wieczne. Żadne małżeństwo i przysięgi Katolickie nie są
                              wieczne, bo wszystko to co ziemskie jest iluzją smile. Wieczne są tylko nasze dusze
                              (czyli My) oraz On czyli kochany Bóg jako Istota doświadczona naszymi cząstkami.

                              Niestety mało par "żeni" się z powodów "partnerskich". Bardzo mało małżeństw
                              opiera się na partnerstwie... Zresztą nie oszukujmy się, dopiero jak dochodzi do
                              rozstania to wychodzą wzorce podświadomościowe rządzące przyczynami podjęcia
                              decyzji o ślubie...

                              I choć pewno wiele osób potakuje mi że mam racje, to naprawdę dopiero tylko po
                              metodach oczyszczania podświadomości (wyciągania i oczyszczania wzorców
                              zasiedziałych w naszym jestestwie) widać, czy sami nie mają tych wzorców
                              "uśpionych".
                              Dlatego ja osobiście jestem przeciwny instytucji małżeńśtwa z punktu widzenia
                              Kościelnego (o ile oczywiście ktoś należy do wyznawców Katolicyzmu).
                              Jestem za:
                              - małżeństwami cywilnymi (niestety na naszym świecie daje to możliwość ułatwień
                              prawnych i tylko dlatego jestem za smile )
                              - ewent. innymi ceremoniami takie jak śluby katalickie pod warunkiem, że równie
                              łatwo da się to zerwać jak zawrzeć.

                              Temat do szerszej dyskusji.

                              Wracam do tematu smile)

                              Nie widze nic żłego w staropanieństwie jak to nazywasz wink Myśle, że z miłością
                              jest tak. Że możesz afirmować:
                              "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera"
                              "Jestem szczęśliwa i spełniona w związku partnerskim"

                              Ale kiedy to do Ciebie przyjdzie to tego już nie wiadomo smile Więc równie mozesz z
                              tym "staropanieństwem" męczyć się miesiąc... jak i kilka lat.

                              Ps.
                              Wbrew pozorom, związki bez więzi typu "przysięgi małżeńskie" są często bardziej
                              trwałe (zname takie kilkudziesięcioletnie!!!) niż z tymi przysięgami...

                              Taki jest mój punkt widzenia smile
                              --
                              Pozdrawiam smile
                              M.
    • zlotoslanos Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 12.07.05, 12:58
      krytyk2 napisał-"
      -- Początek tej mantry byl obiecujący,ale dalszy ciąg -niestety pogrzebal
      obietnicę.Wchodząc na ten portal spodziewalbym sie wielu rzeczy ,ale na pewno
      nie tego ,że afirmacje dotyczące bogactwa mogą w jakikolwiek sposob pogłębic
      mój rozwój duchowy" Ja poszłam dalej, początek mantry był na tyle
      obiecujący ,że zaczęłam nagrywanie tel,bez przerwy słysząc swój głos mówiący z
      przekonaniem o pieniądzach,brnęłam z osłupieniem dalej.Pierwsze czytanie było
      jednocześnie nagrywaniem.Dobrze,że jadąca do mnie koleżanka przerwała mi
      nieświadomie a może podświadomie "strzałką".
      ----- --- kiss
      • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 12.07.05, 13:15
        Witaj smile

        Hah smile, powiem Ci tak. Trudno żebyś nie brnęła/brnął z osłupieniem dalej, skoro
        Twoja podświadomość uważa to za bzdety smile. Afirmacje z dekretu bogactwa nie są
        dla ludzi z wyrobionym poczuciem bogactwa (ze zrealizowanym też na planie
        materialnym oczywiście) tylko dla tych, którzy pragną skorzystać z Boskich darów
        tu i teraz, w tym z tego właśnie bogactwa smile
        Ci pierwsi nie potrzebują tego czytać bo to akceptują - co więcej zdania z
        dekretu (a dekret naprawdę UDERZA bardzo mocno w poczucie bogactwa) - mówią
        "jasne to jest dla mnie jasne, to jest prawda" i potakują głowami.

        Ci którzy należy do drugiej grupy, będą zasypiać, wchodzić w stan "odrętwienia",
        stan nawet braku świadomości!!! (bliski stanu "zemdlenia"), wymyślać tysiące
        innych myśli na raz, niedoczytywać, przerywać jak najczęściej.
        To są wszystko opory niższego Ja.
        W końcu jeszcze raz powtarzam. Jezus mniej wiecej mówił: "Gdybyś uwierzył w siłę
        w Tobie, tobyś góry przenosił". Mało chyba kto podejrzewa, że mógłby rzucać On
        słowa na wiatr smile

        Ps.
        To że dekret jest do d* to indywidualna sprawa - jeśli tak ktoś uważa. Ja widze
        dość jasno przyczyny takiego myślenia. Sprawa jest oczywista i dość banalna.
        Chcesz nie wierz. Nie chcesz uwierzyć - możesz liczyć na dobrą karme - ale i z
        tym mozna się przeliczyć kiedyś smile. Dekret działa. Zresztą nie jest to istotne
        czy to dekret ten czy inne afirmacje. Po prostu to działa.

        --
        Pozdrawiam smile
        M.
      • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 12.07.05, 13:27
        Jeszcze jedno:

        Przeczytaj to jeszcze raz co napisałaś/eś:
        "... zaczęłam nagrywanie tel,bez przerwy słysząc swój głos mówiący z
        przekonaniem o pieniądzach,brnęłam z osłupieniem dalej"

        Podświadomość sama z siebie nie mogła wyjść ze zdziwienia smile)), że mogłabyś coś
        takiego uważać (słyszeć jak to Ty mówisz WŁASNYM GŁOSEM). "Broń Boże przed
        bogactwem" smile

        Tak by the way to jest to też pewien dowód, że najlepiej na nas działają
        "afirmacje nagrane własnym głosem"... smile

        --
        Pozdrawiam smile
        M.
        • iinka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 12.07.05, 17:18
          Hehe to znów ja smile
          Słowa "małżenstwo" używam umownie. Chodzi o bycie razem, ale partnerskie.
          Zbyt wiele widziałam już ludzi którzy są razem, tylko dla tego, żeby nie być
          samotnymi na starość, albo z posłuszenstwa wobec rodzicow itp. Znam też ludzi
          którzy trwają w toksycznych, męczących związkach, w których w ogóle brak jest
          miłości. Nie mam zamiaru męczyc się jak inni. Nie mam ochoty zostać męczennicą.
          "Slub", "małżenstwo" - chodzi po prostu o bycie razem z kims z kim nam jest
          dobrze i komu dobrze jest z nami. Wszelkie papiery są mi obojętne.
          To nie o to chodzi.
          Poza tym zastanawiam się co robić w życiu.
          Trzeba dokonywać wyborów.
          • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 12.07.05, 18:00
            Rozumiem Cie smile
            Po prostu tak przy okazji uważam, że warto poruszyć na forum temat "szczęścia w
            zwiazku" tzn.
            1. Oczyszczanie swojego pojęcia miłości
            2. Oczyszczanie oczekiwań wobec związku
            itp

            Ponieważ niedawno temu rozwód dotknął moją przyjaciółkę (która należała to tak
            zwanych "ostatnich osób które mogą się rozwodzić") I ponieważ do niej conieco
            napisałem więc myśle ten temat kontynuować na forum.
            Bo w końcu nie tylko bogactwo i zdrowie się liczy w życiu smile Ale przede
            wszystkim miłość.
            Co więcej miłość do siebie jest podstawą odnoszenia sukcesu w innych dziedzinach
            życia smile czy to partnerstwie, bogactwie, sukcesie, przyjaciołach czy zdrowiu.

            --
            Pozdrawiam smile
            M.
              • iinka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 12.07.05, 19:41
                Jeszcze jedno.
                Jak piszę że np "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" - tylko jaki
                jest doskonały?
                Znam kobietę, która strasznie się męczy w związku, nigdy z mężem nie czuli do
                siebie miłości. Ona w ogóle sprawia wrażenie, że lubi być cierpiętnicą. Kim dla
                niej byłby "doskonały" partner? Do mnie zazwyczaj lgnęli bandziorzy, pijani
                artyści itp - podobno kojarzę się z siostrą miłosierdzia /hjehje smile/
                Ewentualnie safanduły bez charakteru.
                Co ze mną jest? Może powinnam przestać słuchać i traktować życzliwie każdego
                człowieka - niezależnie od tego w jakim jest stanie?
                Ja mogę pomagać, ale w życiu prywatnym nie potrzebuję problemu.
                Pozdrawiam i przepraszam że tyle piszę smile

                • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 13.07.05, 10:38
                  Witaj smile

                  Pisząc "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" musisz być w PEŁNI
                  świadoma tego co piszesz.
                  Jak myślisz czy mogłaby istnieć ta afirmacja w oderwaniu świadomości istnienia
                  Boga? Tajemnicą poliszynela jest to, że afirmacje są otwarciem na Boskość w nas
                  samych, o czym tłukł Jezus przez całe swoje życie, i wielu po Nim i przed Nim.
                  Ponieważ większość religii narzuciła pojęcie grzechu i zła (w celu trzymania w
                  ryzach i za twarz swoich wyznawców) w związku z tym musiała odrzucić to co było
                  pierwotne i prawdziwe. Czyli wiare w Boskość człowieka. Wiare w to, że nie
                  trzeba Boga szukać, tylko znaleźć w nas samych... Stąd też tak wielu ludzi wpada
                  w sekty, różne religie, albowiem szukają nie tam gdzie trzeba. Żaden pośrednik,
                  nie doprowadzi nikogo do Boga. Bo On nie potrzebuje pośredników i rozmawia z
                  każdym (chcącym rzecz jasna) indywidualnie.
                  No dobra wracam do tematu.
                  Zdanie "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" odwołuje się do
                  zakdoowania w Twojej podświadomości niejako prośby z 100% pewnością
                  spełnienia... prośby, modlitwy do Boga.
                  A czy wątpisz w to, że Bóg wie jakie są Twoje potrzeby pod tym względem?
                  Powierzenie misji znalezienia dla Ciebie doskonałego partnera i bycia z nim
                  szczęśliwym Bogu jest najlepszą rzeczą jaka Go (Boga) spotyka... Bóg chętnie
                  lubi zwalać na Niego takie sprawy smile Wierz mi że tak jest. (jest tak ze wszystkim).

                  Więc afirmacja "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" nie jest
                  realizowaniem partnera przysłowiowego "królewicza na białym koniu", czy idola z
                  dzieciństwa (oczywiście taki scenariusz jest też możliwy) ale przyciąganie
                  najodpowiedniejszej osoby dla nas samych.

                  Nie wiem czy rozwiałem troche wątpliwości?

                  Ps.
                  Skoro przyciągasz takich ludzi do siebie, to proponuje zacząc od innych tematów
                  do przepracowania, przede wszystkim POCZUCIA WŁĄSNEJ WARTOŚCI. To znacznie
                  przyśpieszy wszystko.
                  A co do tej kobiety... cierpiętnicy.
                  No cóż, spustoszenie (znowu sie czepiam suspicious ) jakie wywołuje kult cierpienia
                  pochodzący z jedynie słusznej religii jest duże zwłaszcza w krajach
                  postkomunistycznych (gdzie Kościół był tą lepszą alternatywą niż zbrodniarze
                  działacze partyjni).

                  A co do kultu pomagania. No wiesz... Jeśli się pomaga Z CZYSTYMI INTENCJAMI do
                  POMAGANIA to jest ok dla nas samych. A jeśli z innych, to szkoda życia, zdrowia
                  i pewnie jeszcze czegoś....

                  --
                  Pozdrawiam smile
                  M.
                  • iinka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 13.07.05, 19:59
                    Z tym pomaganiem - to ja tak mam.
                    Cieszy mnie kiedy wszyscy wokół są szczęśliwi /śmieją się ze mnie że
                    idealistka, a inni z oburzeniem, że komunistka/ dla mnie to są tylko nazwy,
                    które dla innych pełne są utartych schematów. Dla mnie liczy się, żeby każdemu
                    było dobrze. I tyle. /Chyba powinnam wybrać inny zawód/.
                    Tylko w tym wszystkim czasem zapominam, że mi też powinno być fajnie.
                    smile
                  • ja.ja222 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 14.07.05, 11:34
                    Do sc200
                    Okazyjnie natknąłem się na necie z tematem " podświadomość" i "afirmacje".
                    Kilkanaście artykułów, postów na ten temat poczytałem. Jednak to wszystko
                    spowodowało wielki chaos, mętlik w mojej mózgownicy. Dlaczego? Moim zdaniem,
                    wystepują poważne różnice, w poszczególnych artykułach ( różni autorzy)a nawet
                    postach odnosnie strony praktycznej a nawet tez i teoretycznej. W tym przypadku
                    proszę o wypowiedzenie się czym w tym przypadku sie kierować, komu wierzyć, że
                    jego teoria czy tez praktyka jest prawidłowa i przynosi pozytywne rezultaty.
                    Dla przykłady. Gdybys był uprzejmy zaglądnąć na
                    prosperita.terramail.pl/afirmacja.html. Ja dostrzegam spore różnice
                    pomiędzy tym co Ty piszesz w swoich postach a tym co jest napisane w tym
                    artykule.
                    • sc200 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo itp 14.07.05, 13:17
                      Witam smile

                      Może sam byś napisał jakie są różnice - bo powiem szczerze, nie chce mi się
                      czytać tego w całości smile

                      Osobiście przeglądnąłem tylko punkty.
                      Punkty 1 do 7 - się zgadzam (i wg. mnie piszę to samo)
                      Więc gdzie ta różnica?

                      Czy chodzi o punkt 5? Że należy układać krótkie afirmacje? Zauważ tytuł tego
                      wątku. Nie jest to tytuł "Afirmacje na Bogactwo" tylko "Dekret afirmacyjny".
                      Strona o której mówisz pisze o afirmacjach...

                      A jedynie tam mi brakuje tych... 3 osób w których powinno się pisać afirmacje.
                      No cóż jestem ostatnią osobą, która mogłaby napisać kto ma racje wink
                      Każdy sprawdzi sam.

                      Jeśli widzisz inne różnice, to je wypisz prosze smile

                      --
                      Pozdrawiam smile
                      M.
                    • krysiulka do ja.ja222 14.07.05, 22:44
                      Hej,

                      co prawda Twoja wiadomość jest skierowana do sc200, ale pozwolć sobie dać Ci
                      malutką radę.

                      Warto, żebyś sam wypróbował różne metody pracy z afirmacjami.Bo każdy reaguje
                      inaczej. Ta metodą sam dojdziesz do tego, jak mają byc sformułowane Twoje
                      afirmacje jaki sposób pracy z podświadomością najbardziej Ci odpowiada.
                      Pozdrówka
                      Krysia
                      --
                      www.vertis.pl
    • gaudia1 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 30.08.05, 22:37
      sc! Bardzo dziękuje za zamieszczenie tego tekstu. Czytam dzielnie codziennie od
      jakichś dwóch tygodni. Efekty juz są. Walka ze soba okropna. Mam bardzo mocno
      zakodowaną biedę oraz konieczność dzielenia się pieniędzmi (pozbywania się ich)
      jeśli tylko przyjdą. Paranoja aż taka, że jak miewałam uczciwie zarobione
      wieksze sumy - czułam dyskomfort! Dopiero grubo po 30stce odważyłam się mieć
      pierwsze małe marzenia o dobrach materialnych.
      Jeszcze raz dziękuję. wszystkich serdecznie pozdrawiam, zwłaszcza ewę za jej
      słoneczne posty.
      --
      "Posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodów
      finansowych."
        • hubkulik Dekret Milosc :) 20.11.05, 21:02
          Otwieram sie na milosc. To bezpieczne, gdy otwieram sie na milosc. Milosc jest
          bezpieczna, a ja z ufnoscia pozwalam sobie jej doswiadczac. To, co czuje zalezy
          ode mnie, wiec z radoscia i z ufnoscia otwieram sie na milosc.
          Kocham i akceptuje siebie takiego, jakim jestem (taka, jak jestem). Jestem
          kochany(a) i chciany(a) taki, jaki jestem (taka jaka jestem). Jestem wdzieczny
          (a) za milosc innych ludzi i gdyz wiem, ze inni ludzie kochaja mnie taka
          miloscia na jaka ich stac. Pozwalam sobie poczuc milosc w mym sercu, poniewaz
          jestem osoba wartosciowa i zasluguje na wszystko, co najlepsze. Jestem kochana,
          cenna, wartosciowa istota i doceniam to. Widze jak inne osoby doceniaja moja
          wartosc i moje bezcenne istnienie. Traktuje siebie z szacunkiem i pozwalam, by
          inni traktowali mnie z szacunkiem. Wybaczam wszystkim, ktorzy okazywali mi brak
          szacunku. Wybaczam wszystkim, ktorzy mnie krzywdzili. Wybaczam sobie ze
          krzywdzilem(am) siebie i innych.
          Moja natura jest niewinna podobnie jak natura malego dziecka. Wybaczam
          wszystkim, ktorzy mnie krzywdzili gdy bylem(am) malym dzieckiem. Pozwalam sobie
          i innym kochac i szanowac mnie takiego jakim jestem (taka jaka jestem).
          Uzdrawiam swoje serce i tym samym otwieram sie na milosc i zdrowe, trwale
          zwiazki z innymi ludzmi.
          Otwieram sie na trwaly zwiazek pelen wzajemnej milosci i szacunku z cudowna
          kobieta, o ktorej marzylem (z cudownym mezczyna, o ktorym marzylam). Dziekuje
          Bogu za to, ze trwaly, doskonaly zwiazek milosci i seksu z pasujaca(ym) do mnie
          pod kazdym wzgledem kobieta (mezczyzna) urzeczywistnia sie w moim zyciu.
          Zasluguje na to, gdyz zasluguje na wszystko, co najlepsze. Zasluguje na milosc.
          Zasluguje na trwale, budujace i inspirujace zwiazki z ludzmi. Zasluguje na
          trwaly zwiazek z kochajaca(ym) kobieta (mezczyzna) oparty na zasadach
          partnerskich i wzajemnym szacunku. Jestem otwarty(a) i gotowy(a) na taki
          zwiazek, gdyz kocham i szanuje siebie (znam swoja prawdziwa wartosc), gdyz
          wiem, czego chce.
          Otwieram sie na cudowny, rozkoszny seks z moja partnerka (moim partnerem).
          Otwieram sie na to, by z niewinnoscia i bezpiecznie kochac sie i piescic z moja
          partnerka (moim partnerem). Otwieram sie na pelna satysfakcje z naszego
          wspolzycia i seksu.
          Wiem, ze moge zaufac mojej partnerce (mojemu partnerowi). Otwieram sie na
          doswiadczanie nieuwarunkowanej milosci, blogosci i szczesliwosci w moim
          zwiazku. Jestem otwarty(a) na to, by poddac sie z ufnoscia i poczuciem
          bezpieczenstwa wzajemnej fascynacji, wzajemnemu obogacaniu sie. Widze
          przyjaciol gratulujacych nam sukcesow w naszym doskonalym, trwalym zwiazku.
          Widze jak nasz zwiazek cieszy wszystkie czujace istoty. Widze jak nasz zwiazek
          pozytywnie wplywa na otoczenie i na nasze zycie, gdyz sama milosc uzdrawiasmile
          Jestem wdzieczny(a) Bogu za moje pelne milosci zycie, za kochajacych ludzi,
          ktorzy mnie otaczaja i za satysfakcjonujace, trwale zwiazki, ktore tworze.
      • ooptymistka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 24.10.05, 15:06
        "Dla mnie podstawowe wartości to miłość i przyjaźń i tak długo jak będę sie
        nimi
        kierował nie będę sie musial ratować dązeniem do bogactwa ,alkoholem ,seksem
        czy innymi wynalazkami."
        Ponieważ napisał to juz Luty nie będę się powtarzać smile
        A dekret brzmi jak dekrety pisane przez uczniów Leszka Żądło: Darka Logę, Jarka
        Mikulskiego, Michała itd.
        sc200 Ty napewno nie jesteś uczniem LŻ ? smile

        --
        Chce żyć w zgodzie ze sobą i w harmonii ze światem
    • margaretkaberetka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 17.11.05, 13:01
      Dzien dobry to znowu Ja-chyba mam za duzo czasu bo lapie sie za pisaniu na
      forum jak nalogowa-forumowiczkasmile
      Chcialam tylko wtracic moje odczucia wzgledem tej afirmacji-bogactwa.

      A wiec czytalam ja dzis 3 razy.Za pierwszym razem rozsmieszylo mnie
      slowo''niewinny'' ,mysle sobie co jest grane?
      Za drugim razem zrozumialam ze ja jestem nie winna-nie bede brala na siebie
      winny za ludzka zawisc-za to ze ja mam kase,i za to ze mnie obgaduja , wytykaja
      palcami(ze zgryzota i nienawiscia).Co czesto sie zdarza niestety.Jestem
      niewinna i juz!.Mam prawo do szczescia,bycia bogata ,i mam prawo sie nie bac
      (bo jestem niewinna) mowic o tym glosno.Ale z pelnym szacunkiem-mowic glosno
      nie bede bo obawiam sie zlodzieji, ktorzy czychaja na glosno-chwalcow.
      Wiec wychodzilo by ze robie cos zle?..Ale nie moge miec sie za nietykalnego
      aniola ktory jest przepelniony pewnoscia siebie, bo zyje na ziemi.
      Wiec moje Ego mi mowi uwarzaj mala-to sie nie zgadza prawda? Wiem.
      ALe wlasnie dlatego w takich afirmacjach sie czesto gryziemy z przekonaniem do
      czegos.
      Najwarzniejsze jest to zeby sie zgodzic obupulnie.
      Nawet jak jedna czesc z tych afirmacji zostanie wprowadzona i przepuszczona
      przez filtr,to wydaje mi sie ze to juz duzy sukces!.

      Bede je czytala i filtrowala tak dlugo jak wiekrza czesc z nich przecisnie sie
      tam gdzie trzeba.
      Pozdrawiam i dziekuje za te przepiekne afirmacje.
      • margaretkaberetka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 18.11.05, 08:16
        Kazdy czlowiek jest urodzony indywidualnie.Dlatego kazdy ma wrodzony
        indywidualizm.Indywidualizm prowadzi do samooceny-ktora jest czyms ze tak
        powiem wrodzonym- kazdy z nas chce miec jak najwyrzsza samoocene,buduje ja
        sobie na podstawie doznan zyciowych i osiagniec.Czasami budujemy ja z mocnych
        fundamentow-ktorych dostarczyli nam rodzice( jesli sa madrzy),a czasami ze
        sztucznych pustakow.Ktore nie sa tak wytrzymale jak dobra ceglowka.Problem tkwi
        w tym ze dom z pustakow jest nie trwaly,po najmniejszym zywiole,tak jak
        trzesienie ziemi,burza,powodz.Dom z pustakow szybciej sie rozpadaja ,co
        prowadzi do -zostania bezdomnym.Taki czlowiek sie zalamuje-albo zaczyna
        rozumiec ze jego obecny dom byl wybudowany ze zlego materialu,i bierze sie za
        odbudowanie czegos nowego i mocnego.To sie nazywa proces duchowego odbudowania.
        ( Ja tak to odczuwam)
        Czasami dom jest wybudowany czesciowo-z pustakow i cegiel,wstrzasy prowadza do
        rozpadu tylko pustakow.
        No i odbudowac trzeba to miejsce ktore jest zbuzone.A jak dotrzec do ruin?-
        przez prace nad soba,medytacje,pozytywizm.Nikt nie powiedzial ze praca jest
        latwa.Chocby dlatego ze to wlasnie praca.

        Jak ze teraz nie wierzyc w slowa''Kazde zlo ,mozliwe ze niesie za soba
        dobro''Byle by wiedziec jak patrzec.
        Afirmacje pozwalaja patrzec pozytywnie,pozytywizm otwiera oczy.Problemy staja
        sie latwiejsze-bo zrozumiale.Bycie bogatym jest naturalne.Czyz bogactwo duchowe
        jest nie naturalne?Czym ze sie rozni zycie w ubustwie duchowym, od zycia w
        nedzy?
        To taki lancuszek dobra i madrosci.
        Takie to latwe
        A takie trudne.

        To moje dzisiejsze przemyslenia, na temat pozytywnych afirmacji
        i swoich odczuc z nimi zwiazanych(dzis znowu czytalam 3 razy afirmacje o
        bogactwie)
        Pozdrowka
          • margaretkaberetka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 19.11.05, 06:59
            R. Davis podaje, że dyslektycy

            - korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania doznań
            percepcyjnych,

            - cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie,

            - są bardziej ciekawi niż przeciętny człowiek,

            - myślą obrazami, a nie słowami,

            - mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi,

            - myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny (wykorzystują wszystkie
            zmysły),

            - realistycznie przeżywają swoje myśli,
            - mają żywą wyobraźnię.
            Tak prawde mowiac-to lubie to jaka jestem.smileChoc wcale nie zachecam do robienia
            bledow ortograficznychsmile
              • ja.ja222 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 19.11.05, 16:00
                Dlaczego z brakiem zrozumienia? Przyy swoim poście Margaretka nie napisała, że
                jest dyslektyczką. Zresztą nie musiała tego czynić. To fakt. Jeżeli poczuła się
                tym obrażona to bardzo przepraszam. Nikogo nie miałem zamiaru urazić. Inna
                sprawa, że zbyt często spotykam się ze zjawiskiem tłumaczenia niedociągnięć z
                powodu dyslekcji i moja wypowiedzieć nie dotyczyła konkretnej osoby lecz ogółu.
                Jeszcze raz przepraszam.
                  • ja.ja222 Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 19.11.05, 23:31
                    bardzo się cieszę nie czujesz urazy. Ja nie odnosiłem tego konkretnie do
                    Ciebie, tylko tak ogolnie. Głupio wyszło. Jeszcze raz bardzo szczerze sumituje
                    się. Twoje teksty bardzo mi się podobają. To jest właśnie to. Ja to odbieram
                    oki, tylko nigdy nie potrafię czegoś takiego napisać, bo jak otworzę swoje
                    kapryśnie oczy, znika wszystko i zostaje szarość codzienna. A z zakniętymi
                    oczami fiolet jest taki piękny. Jeszcze raz przepraszam. Wolność to wolność,
                    ale jestem uczulony na ortografie i w moich czasach, czyli wtedy kiedy był
                    komunizm, to zwracano uwagę ma poprawne pisanie w jęzku polskim i nikt nie
                    pobłażaj dyslekcji.Śmieszne nie. Ale u nas w szkole tak było. Inna sprawa, że
                    coś takiego jak dysklekcja nie istniało. Wtłoczono mi ortografie do głowy, jako
                    ostoje polskości i zwracam na to uwagę. Oczywiście wiem, że czasami sam
                    popełniam błędy ortograficzne, nie jestem święty. Mojej wnuczce też ktoś
                    wmówił, że jest dyskletyczką, ale jak ją przypilnowałem, to teraz całkiem
                    dobrze pisze, itd. Ale to tak na marginesie. W każdym razie to co przeczytałem
                    jest budujące i chyba to się najbardziej liczy. Pozdrawiam i jeszcze raz z
                    całego serca przepraszam. Może jestem z innej epoki i inaczej pojmuję pewne
                    sprawy. Nie gniewaj się Margaret.Bez urazy bo chodzi i tak o coś odwrotnego.
                    • margaretkaberetka Re: Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo 20.11.05, 07:14
                      ja.ja222smilePozdrawiam Cie serdecznie,i przesylam gdzies tam w eterze promyczek
                      goracego sloneczka.Mam go w nadmiarze- otacza mnie (ze tak powiem tropik ,i
                      czuje sie jak bateria sloneczna).Z tym tropikiem to nie zarty,ani nie
                      przenosniasmilePrzyznac musze ze opuszczajac kraj wiele lat temu,to sie tez
                      przyczynilo do tak zwanej (dyslekcji),a moze i do zapomnienia -czy poprostu
                      niemocy kontynulowania dalej nauki w Polsce.Ale pamietam ze nawet bedac
                      dzieckiem zawsze mialam problem ze zrozumieniem slow,wydawalo mi sie ze nie
                      oddawaja tego tak, jak ja czuje,i sa zbyt ograniczone znaczkami.Natomiast nauka
                      w innym jezyku-spowodowala obrazowosc nowych slow( pozatym bylam juz sama i
                      nikt nie naciskal z zewnatrz, jak powinnam a jak nie, rozumiec ich
                      znaczenie).Co wcale nie znaczy ze nie mam problemow z gramatyka w innym
                      jezyku.Niestety ale znowu te same ludzkie reakcje.(zapomniala po polsku-a zbyt
                      dobrze nie pisze w innym jezyku)haha.No coz taka jest prawda.smilePocieszyc sie
                      moge ,ze nikt nie sprawdza mojej gramatyki mysleniowejsmile
                      A mowiac szczerze-to zdaje sobie sprawe z tego ze ludzie bardzo przywiazuja
                      uwage do tego jak kto pisze.Chociazby dlatego ze poprawna pisownia jest
                      odzwierciedleniem naszego intelektu.A jak tu wierzyc czlowiekowi ktory pisze z
                      bykami.Jednym slowem (jest nie douczony).Wiara w jego prawdomownosc ,i intelekt
                      doslownie sie rozbija o byki ortograficzne.Ja doskonale zdaje sobie z tego
                      sprawe.Napewno przyjdzie kiedys i czas na mnie,i poprawe tego jak formuluje i
                      jak pisze.Choc mysl bedzie ta sama(oprawka bedzie ladniejsza).
                      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka